Rower – jak wynika z analizy przeprowadzonej przez firmę Stratosfera by Deloitte – to jedna z 10 rzeczy, bez której polscy millennialsi nie potrafią się obejść. Podobnie jest na świecie. Diagnozuje to Urbaneer Creative, firma konsultingowa, która bada pokolenie Y m.in. pod kątem zatrudnienia czy preferencji zakupowych. Jak czytamy w prowadzonym przez nią serwisie The G Brief, poświęconym wyłącznie millennialsom, pokolenie to jest „bardziej rowerowe” niż którekolwiek wcześniej. Co ciekawe, roweru wcale nie trzeba posiadać na własność, a jeśli już, to najlepiej, by było to ostre koło. Dlaczego? Bo to rowery dla pasjonatów i indywidualistów. A indywidualizm to dla młodych ludzi wartość sama w sobie. Magnesem dodatkowym jest cała kultura czy wręcz filozofia jazdy na ostrym kole, z jednej strony nierozerwalnie związana z miastem, które jest naturalnym środowiskiem rzeszy milliennialsów, a z drugiej mająca walor czegoś niedostępnego dla osób z zewnątrz.

By to lepiej zrozumieć, trzeba zapewne takim rowerem jeździć. A to wcale nie jest łatwe. Jednych skala wyzwania pociąga, inni mają obawy. – To musi być świadomy wybór. Jazda na ostrym kole wymaga dużo większej wprawy niż na rowerze z wolnobiegiem, ale gdy już się tę sztukę opanuje, daje to niesamowitą satysfakcję – mówi Filip Badziąg z serwisu rowerowego Bike Workshop, który sam jeździ na co dzień na ostrym kole. – Choć prawdziwy boom na ten sport był prawie trzy lata temu, bardzo wiele osób, zwłaszcza ze starszych roczników, które wtedy spróbowały, nadal jeździ i świetnie się tym bawią – wyjaśnia.


Podstawowa trudność polega na tym, że jadąc na ostrym kole, cały czas trzeba pedałować, nawet z górki, bo rower przez trwałe zespolenie tylnej zębatki z pedałami, nie ma wolnobiegu. Z reguły ostre koło nie ma też hamulców ręcznych – choć jeśli ktoś chce, może je sobie zamontować. Prawdziwy ostrokołowiec jednak, zamiast klasycznie, hamuje przez tzw. skidowanie. – To rodzaj kontrolowanego poślizgu. Polega to na przeniesieniu ciężaru ciała mocno do przodu i jednoczesnym zblokowaniu pedałami tylnego koła – wyjaśnia Filip Badziąg. – Inna jest też technika wchodzenia w zakręty niż w klasycznym rowerze. Kolejna różnica to możliwość jazdy do tyłu oraz tzw. stójki. Balansując pedałami, można bez problemu stać w miejscu nawet pół godziny, nie podpierając się nogą o ziemię.

Torowy rodowód i kurierzy

Rodzaj napędu, jaki występuje w ostrym kole, miały pierwsze rowery. Stosowany jest też w kolarstwie torowym. Modę na ostre koło wśród rowerzystów miejskich zapoczątkowali kurierzy rowerowi. Istotna była prostota konstrukcji, a także względnie niski koszt. W takim rowerze w zasadzie nie ma się co zepsuć, nie wymaga więc częstego serwisowania. Niezawodne i dające możliwość sprawnego poruszania się w ruchu miejskim rowery zaczęły pojawiać się na ulicach polskich miast około 10 lat temu. 

Przez wiele lat środowisko ostrokołowców było niezbyt liczne i raczej zamknięte. Dla wtajemniczonych. Z czasem grono to bardzo się rozrosło, zaczęły powstawać grupy zrzeszające fanów fixed-gear. Wytworzyła się swego rodzaju subkultura. Ostrokołowcy spotykali się, organizowali imprezy, w tym także wyścigi w ruchu miejskim, czyli tzw. kryterium. – Takie wyścigi odbywają się na całym świecie. Częścią tej kultury jest też bike-polo. To nadal popularna forma spędzania czasu po pracy wśród kurierów – mówi Kamil Szymkowiak z warsztatu Meta Serwis w Poznaniu.


Obecnie grono ostrokołowców jest bardzo zróżnicowane. Najliczniej reprezentowana grupa wiekowa to osoby między 20. a 40. rokiem życia. Często rezygnują z samochodu czy komunikacji miejskiej, wybierając niezależność oraz ekologiczny i aktywny styl życia. Rower traktują jako swój podstawowy środek transportu po mieście. Często jest to właśnie ostre koło. – Ostre koło i miasto to według mnie połączenie wręcz idealne. Rower jest szybki, lekki, a przede wszystkim zwrotny – mówi Marcin Koseski, współautor bloga www.cyclingirl.pl.

Na OK jeżdżą zarówno pracownicy korporacji, menedżerowie, jak i freelancerzy czy artyści. Jest równie popularne wśród kobiet, co wśród mężczyzn, a elementy kurierskiej subkultury nadal są w ostrokołowym stylu silnie obecne. To – poza oczywistym atrybutem, czyli rowerem – charakterystyczna moda: dżinsy z wąskimi nogawkami lub bojówki, T-shirt, buty sneakersy lub slip-on i obowiązkowo czapka kolarska. Do tego kurierskie gadżety: torba na jedno ramię czy pasek z mocowaniem na u-locka.

Ostre koło to też wybór estetyczny. W przestrzeni miejskiej rowery te niewątpliwie się wyróżniają. – Kiedyś wcale nie miały przyciągać wzroku. Przeciwnie, dla kurierów oszczędna i surowa do bólu estetyka była zaletą. Przede wszystkim, dlatego że taki rower nie kusił złodzieja – mówi Kamil Szymkowiak. – Później, w miarę wzrostu popularności ostrych kół, to się zaczęło zmieniać. Producenci, którzy wyczuli biznes, zaczęli wypuszczać na rynek kolorowe części, rowery stały się bardziej designerskie.


Na rynku znajdziemy gotowe modele w rozmaitych stylach i kolorach. Choć design ostrych kół jest nadal minimalistyczny, pozostawiają one szerokie pole do personalizacji. – Każde ostre koło to manifest indywidualizmu. Mój ostrzak jest różowy, a ściślej rzecz ujmując – w kolorze fuksji – mówi Marcin Koseski. – Gdy podjąłem decyzję o malowaniu ramy, planowałem użyć farby czarnej. Po taką też udałem się do sklepu. Wyszedłem z niego z dwiema puszkami farby różowej. Dlaczego? Czarnych rowerów są miliony, różowych jest… mniej – tłumaczy.

Poznajcie Otto Blau, czyli zrób to sam

Chęć posiadania jedynego i wyjątkowego ostrego koła powoduje, że wiele osób decyduje się skonstruować je samodzielnie. – Wydaje mi się, że indywidualizm jest zakorzeniony w kulturze ostrego koła i każdy „jeździec” stara się sprawić, aby jego rower był niepowtarzalny – mówi Artur Grabias, który swoje ostre koło zbudował od podstaw. – Chciałem mieć rower nie tylko funkcjonalny, ale i taki, na który będę lubił patrzeć. Miałem swoje wyobrażenie, a żaden z dostępnych na rynku rowerów do niego nie pasował. Ba! Nawet nie był blisko.

I tak się zaczęła historia Otto Blau. Plan był rozpisany na śrubki, a jego realizacja zajęła blisko 1,5 miesiąca. Cały proces, od projektu, poprzez staranny wybór każdego z podzespołów i złożenie, Artur Grabias opisał na swoim blogu. Efekt końcowy to stylowy niebieski retro – spełnienie rowerowego marzenia, oczko w głowie twórcy. 


– Otto Blau ma tak naprawdę dwóch ojców – śmieje się Artur Grabias. – Nie jestem mechanikiem rowerowym. Od początku było więc dla mnie jasne, że złożenie roweru muszę powierzyć specjaliście. Udało mi się znaleźć osobę, opisywanego na blogu Kamsa z Buacchini biciclette, który z pełnym profesjonalizmem i zaangażowaniem podszedł do tego zadania, służąc nie tylko wiedzą i radą, ale też całymi dniami polując na części na Allegro.

Proste jak konstrukcja ostrego koła?

Choć tutoriali i filmów instruktażowych z gatunku DIY w Internecie nie brakuje, zdecydowanie lepiej zdać się na pomoc specjalisty. – Sama konstrukcja jest dość prosta. Bardzo ważny jest jednak wybór odpowiednich części – tłumaczy Filip Badziąg. – Podstawą w ostrym kole jest rama, którą dobiera się do długości nogi, oraz tylne koło. Bardzo ważne jest odpowiednie mocowanie koła tak, by nie poluzowało się podczas jazdy. Równie istotna jest piasta. Jeśli będzie zbyt słaba, może nie wytrzymać, przez co narazimy się na niepotrzebne koszty – wyjaśnia.

Konstruując swoje ostre koło, warto rozważyć zamontowanie specjalnej piasty, typu flip-flop. Umożliwia ona szybką zamianę roweru z „fixed-gear” na „single speed”, czyli typ napędu z wolnobiegiem – rower wygląda identycznie, ale nie zmusza do ciągłego kręcenia pedałami. Te – w przypadku ostrego koła – powinny umożliwiać zamontowanie nosków i strapów. Najlepiej sprawdzą się tu platformy jak do rowerów MTB i BMX. Można też zdecydować się na pedały SPD. Pozostałe elementy roweru to już pole do inwencji przyszłego właściciela. Siodełko to przede wszystkim kwestia wygody, wybór jest naprawdę bardzo duży. W przypadku kierownicy z kolei dominują w zasadzie trzy modele: baranek szosowy, bycze rogi i riser.


Chociaż ostre koła to rowery minimalistyczne, o prostej konstrukcji, niemal każdy element możemy zindywidualizować. Bardzo popularne są kolorowe części. Pomalować można przecież nie tylko ramę, ale też łańcuch, blaty czy obręcze.

– Tak naprawdę, ile osób, tyle pomysłów – mówi Filip Badziąg. – Jeden z klientów zamówił u nas kiedyś rower z miedziowaną ramą. Równie dobrze można rower pozłocić. Wszystko jest kwestią kwoty, jaką chcemy na taki rower przeznaczyć. Można skonstruować ostre koło z używanych części nawet za 500 zł, a można za kilka tysięcy – wyjaśnia.

Jazda na ostrym kole to dla wielu kwintesencja prawdziwej wolności. – To nie tyle subkultura, co stan umysłu. Dużo otwiera w głowie, daje większą świadomość – podsumowuje Kamil Szymkowiak.

Joanna Żabierek

magazyn@allegro.pl
Moda na grochy nie przemija
Yayoi Kusama mówi o nich, że są centrum wszechświata. Dla Boba Dylana koszula w nie była oznaką wyzwolenia z heteronormatywności. Moda bez nich byłaby o wiele smutniejsza. Kropki lub, jak kto woli, swojskie grochy wracają. I jak na nie przystało, jest to powrót w dobrym stylu. Na Allegro tylko w ciągu ostatniego roku wartość sprzedanych produktów w grochy, groszki i kropki przekroczyła 1,5 miliona złotych! 
Osobowość ukryta w sneakersach
W dawnych czasach eleganccy ludzie korzystali z usług renomowanych szewców, mistrzów paryskich, londyńskich i warszawskich. Później rynek zdominowali wielcy producenci, fabryki najlepszych marek. Dziś za marką kryć się musi coś więcej niż elegancja. Niektórzy twierdzą, że po butach można poznać człowieka, że wyraża jego osobowość.
Rowery wyrażają naszą osobowość
Idzie wiosna i spora część z nas przesiądzie się na rowery. Jeśli masz dość tradycyjnych jednośladów, to mamy kilka inspiracji na to, jak się wyróżnić. Przecież chodzi o to, by mieć fajny, szybki rower, który wyrazi naszą osobowość.
Mama na rowerze
Miejskie rowerzystki ubarwiają polskie ulice. Wyglądają pięknie, niebanalnie. Bywa, że całkiem zwyczajnie, ale nie brakuje też stylizacji bardziej ekstrawaganckich. Moda rowerowa w wydaniu miejskim jest tak samo demokratyczna, jak każda inna. Choć oczywiście ma pewne ograniczenia. Rowery wybierają studentki, seniorki, urzędniczki, niekiedy nawet eleganckie bizneswoman czy w końcu mamy.