Jesteśmy światłolubni i chętnie wykorzystujemy migoczące lampeczki i dodatki w naszych „M”. Zwłaszcza teraz, gdy zbliża się okres świąteczny, szukamy czegoś, co będzie proste, a doda charakteru pomieszczeniom. Nudzą nas sztampowe, wykorzystywane od lat bombki, wieszadełka i girlandy. Potrzebujemy czegoś ekstra. 

Cotton balls to lampki zamknięte w kolorowych bawełnianych kulach. Dzięki odpowiedniemu dobraniu kolorów i wielkości nadają magię i przystrajają zarówno pokoje, jak i konkretne przedmioty. Fenomen rozwija się w zaskakującym tempie, coraz częściej designerzy polecają ten trend, matki dekorują tym dziecięce kąty, a ambitni… robią je sami.

Urokliwe zestawy kul oczywiste zmieniają w magiczne. O tym, że nie wychodzą z mody, świadczy fakt, że istnieją dedykowane sklepy z gotowymi produktami. Co więcej, również sieciowe markety zaczęły wprowadzać cotton balls do swojej oferty, a na Allegro wystawia się ich coraz więcej.


Bawełniane kule są delikatne i to od nas zależy, w jakiej ilości i w jakiej tonacji rozwiesimy sznur pełen tych magicznych dekoracji. Blogi wnętrzarskie zachwalają możliwość wypełnienia pustki mieszkaniowej tym właśnie cackiem.

– Gdy zaplanowałam totalną metamorfozę w moim domu, wiedziałam, że do nowych aranżacji użyję cotton balls. Mają delikatne, przytłumione światło, które wprowadza do pomieszczenia przyjemną atmosferę relaksu. Można je komponować samemu i dopasować – jedyny problem to ogromny wybór kolorów i podjęcie ostatecznej decyzji – przekonuje Beata Lipov, autorka bloga lawendowydom.com.pl. Cieszy się on popularnością obu płci. Czytający cenią sobie wpisy dotyczące zmian w domu, ciekawych rozwiązań i stylowych wnętrz, które pokazują, jak w łatwy sposób dokonać pełnej metamorfozy swoich czterech ścian.

Doskonałą okazją do wykorzystania cotton balls jest też… urządzanie pokoju dziecięcego. Patrząc na fotografie na Instagramie i Facebooku, wiele matek wybiera trend cotton balls w tworzeniu kącika dla malucha. Zawieszone na ścianie, oknie, szafie czy też łóżeczku są nie tylko dość tanią ozdobą, ale również cieszą oko.


– Pomagają w podkreśleniu charakteru pomieszczenia. Można zdecydować się na zestaw monochromatyczny i taki właśnie wybrałam do sypialni. W pokojach dziecięcych znalazły się zestawy, które komponują się kolorystycznie z wnętrzami. Kulki rozświetlają ponure poranki, a także pomagają wyciszyć się tuż przed zaśnięciem. Za to właśnie uwielbiam je w swoim Lawendowym Domu – dodaje blogerka.

Cotton balls to również doskonała alternatywa dla oklepanych lampionów i światełek na choinkę. Ile można wieszać wyciągane z piwnicy bombki w tych samych kolorach? Bawełniane kule mogą zawisnąć wszędzie – na świątecznym drzewku, żyrandolu, na stole czy na drzwiach. Ich zaletą jest możliwość przerabiania. Struktura produktu pozwala dodawać do nitek różne ozdoby. Można je opleść kokardką, dopiąć do nich tasiemki, koraliki, perełki – co podsunie nam wyobraźnia.
  
Wydaje się, że ten prosty produkt jest czymś oczywistym. Okazuje się, że również z niego można zrobić ciekawy biznes, co pokazują sklepy, które utrzymują się ze sprzedaży tylko takich kulek. Firma Cotton Ball Lights powstała pięć lat temu i szybko przypadła do gustu klientom. W Tajlandii ten trend znany jest od lat, w Polsce dopiero od niedawna pojawił się na niego designerski boom. Stworzenie platformy, gdzie każdy spragniony bawełnianego gadżetu może szybko wybrać swój produkt, okazało się strzałem w dziesiątkę. 


– Warto pamiętać, że oryginalne kule są delikatne, lekkie i puste w środku, żarówka oświetla cały środek ciepłym światłem. Nawet żarówki LED są tak skonstruowane, żeby światło udawało żarowe, nie było zimne ani punktowe.

W Internecie najczęściej wybierane są kolory pastelowe, jasne lub zestawy monochromatyczne – w szarościach, beżach czy złamanej bieli – mówi Joanna Zagańczyk, właścicielka firmy Cotton Ball Lights. Firma wyznaje politykę Fair Trade, czyli sprawiedliwego handlu. Pracownicy za swój wkład w tworzenie gadżetów są odpowiednio nagradzani, a sam wyrób spełnia wymogi ekologiczne. Każda kula jest sprawdzana jeszcze przed wysyłką. Ceny zaczynają się od 59 złotych za zestaw. Najpopularniejsze długości 20 i 35 kul kosztują 99 i 149 złotych.

Na Allegro znajdziemy mnóstwo gotowych zestawów cotton balls w różnych kolorach i różnej ilości. Gama wzorów jest na tyle duża, że każdy znajdzie coś dla siebie. Warto przejrzeć kilka ofert, aby dobrać właściwy rozmiar, kolor i długość sznura. Istotne jest, aby szukać produktów zrobionych solidnie i na bazie wysokojakościowych materiałów.   


Dla ambitnych dekoratorów i pasjonatów designu pozostaje… handmade. Cena gotowych cottonów nie każdemu odpowiada. Za najmniejszy sznur (ok. 10 kul) trzeba zapłacić minimum 50 zł. Ci, którzy nie chcą inwestować w dodatek, mogą zrobić go sami. Potrzeba kilku produktów i zaangażowania, aby stworzyć profesjonalnie wyglądające gadżety.

W sieci roi się więc od pomysłów na tworzenie wspomnianego wyżej bawełnianego cuda. Jeden z gotowych poradników przygotowały Majsterki – trzy blogerki, które pokazują, że kobiety nie boją się żadnej pracy. Na ich blogu można znaleźć przepisy z zakresu DIY (Do It Yourself – przyp. red.),  


Choć wykonanie cotton balls jest pracochłonne, daje niesamowitą frajdę. W końcu sami wpływamy na to, jak będą wyglądać, jaką mieć wielkość i możemy się przy tym świetnie bawić. Radość zakupów pojawia się wtedy, gdy zamawiając produkt, mamy poczucie, że jest on niezbędny w naszym życiu. W przypadku cotton balls słyszymy mnóstwo pochwał i opinii zadowolonych klientów. Okazuje się, że bawełniane kule na sznurze lampek wpasowały się w nasze gusta i stały się praktycznym i długotrwałym trendem. Gadżet jest na tyle prosty i domowy, że będzie się sprawdzał niezależnie od zmieniających się pomysłów na metamorfozy w designerskim świecie.