Jako kilkuletni chłopiec Łukasz Bogucki z Pszczelego Azylu podczas wizyty u wujka zobaczył ul i pracowicie zlatujące się do niego pszczoły. – Miałem wtedy 8, może 10 lat. Zafascynowałem się pszczołami. Podczas najbliższej wizyty w Warszawie kupiłem książkę „Gospodarka pasieczna” Wandy Ostrowskiej. Przeczytałem, niewiele z niej zrozumiałem. Zamarzyłem jednak, żeby założyć pasiekę, do celów obserwacyjnych, a nie pozyskiwania miodu – wspomina Bogucki, który dziś w Berezie k. Międzyrzeca Podlaskiego prowadzi pasiekę składającą się z 70 uli.

Pracowity rok

Człowiek pierwotny wynajdywał gniazda dzikich pszczół i rabował im złoty płyn. Najczęściej podpalał gniazda, co dla całych pszczelich rodzin często kończyło się śmiercią. Dziś hodowlą pszczół zajmują się pszczelarze, którzy dbają o swoje owady. Zakładanie pasiek przez osoby bez doświadczenia, które nie są fachowcami, mogą spowodować wymarcie pszczół, dlatego tak istotne są tu doświadczenie i odpowiednie kwalifikacje.

Dla nich sezon pszczelarski rozpoczyna się jesienią. Pszczoły trzeba wówczas nakarmić na zimę, bo ich naturalnie zgromadzone zapasy pszczelarz im zabrał. – Podaję pszczołom syrop z cukru oraz leki przeciwko pszczelim chorobom i zostawiam je w spokoju, by zimowały. Sam dużo czasu spędzam w pracowni pszczelarskiej – mówi Łukasz Bogucki, który wyjaśnia, że długie jesienno-zimowe wieczory mijają mu na przeglądzie i naprawie ramek, w które wprawia węzę, czyli woskowe zaczątki komórek pszczelich, by owady mogły zbierać do nich miód.


Wiosna w pszczelarstwie zaczyna się pierwszym oblotem pszczół. Gdy temperatura na zewnątrz osiąga więcej niż 8 st. C, owady zaczynają wylatywać z uli, a nieco później, przy lepszej aurze, pszczelarze dokonują przeglądu rodzin pszczół. – Trzeba dostosować wielkość gniazda do wielkości rodziny, która przezimowała, aby pszczoły mogły zachować termikę ula – wyjaśnia Łukasz Bogucki.

Pierwszymi miejscami, z których można pozyskać nektar na miód, są łąki pełne mniszka lekarskiego. Miód mniszkowy jest szczególnie polecany w chorobach serca, wątroby czy dróg żółciowych. Równocześnie kwitną też sady, z których pszczelarz pozyskuje – jeden z najbardziej popularnych miodów – wielokwiatowy, który wytwarzany jest również w późniejszym okresie i nie tylko z sadów. Zastosowanie ma zbliżone do miodu mniszkowego, a dodatkowo stosowanie go zalecane jest m.in. przy chorobach alergicznych dróg oddechowych, takich jak astma oskrzelowa atopowa czy katar sienny.

Czas kwitnienia roślin to dla pszczelarzy okres intensywnej pracy. Gdy kwitnie rzepak – wożą pasieki na jego żółto kwitnące pola. Gdy zakwitną akacje – przestawiają ule w ich pobliże i tak jeżdżą z miejsca w miejsce... na grykę, na wrzos, na nawłoć. – Moim głównym narzędziem pracy jest latarka czołowa, bo pszczoły trzeba przewozić nocami, kiedy wszystkie owady są w ulach. Dzięki niej mam wolne ręce i mogę skupić się na ich przenoszeniu – wyjaśnia Łukasz Bogucki, dodaje też, jak ważne jest komunikowanie się z właścicielami plantacji w sprawie oprysków, bo te mogą być zabójcze dla pszczół i niekorzystne dla miodu. – Z właścicielem upraw jestem umówiony, że na okres zbierania nektaru ten nie wykonuje żadnego oprysku, robi to dopiero po zabraniu uli – wyjaśnia pszczelarz.


Wyjątkowym miodem wytwarzanym w jego pasiece jest miód lipowo-malinowy. – W pobliżu kwitną lipy, a ja dodatkowo sąsiaduję z ekologiczną plantacją maliny. Kwitną w tym samym czasie, dzięki temu pozyskuję wybitnie smaczny miód, na który klienci zapisują się z rocznym wyprzedzeniem – wyjaśnia twórca Pszczelego Azylu.

Miód rzepakowy korzystnie wpływa na skórę, koniczynowy działa uspokajająco i wykrztuśnie. Miody malinowe i lipowe polecane są m.in. przy przeziębieniach i infekcjach górnych dróg oddechowych. Podobnie jak miody spadziowe. Dokładne opisy i szczegółowe działanie poszczególnych miodów można znaleźć na stronie akcji Miód Kupujesz – Pszczoły Ratujesz prowadzonej m.in. przez portal Pasieka24.pl.

Dietetyk Katarzyna Brzazgoń-Dzięcioł podkreśla znaczenie miodu w codziennej diecie. – Miód jest dokończoną i doskonałą jej suplementacją. Dokończoną, bo stworzoną przez naturę, taką, która zawiera mnóstwo składników odżywczych. Doskonałą, bo tego stanu nie trzeba ulepszać – wyjaśnia dietetyczka, która podkreśla lecznicze, przeciwwirusowe, przeciwgrzybiczne i antybiotyczne właściwości złotego płynu. – Miodem możemy naturalnie wspomóc organizm w osłabieniu i leczeniu przeziębień. Stosuję go też w terapiach antydepresyjnych – mówi Katarzyna Brzazgoń-Dzięcioł, która dodaje, że trzeba sprawdzać jakość miodu. Na półkach często miód jest opisany jako mieszanka „miodów z UE i spoza”, a to oznacza, że może pochodzić np. z Chin. Sprzedawcy nie chcą się chwalić, że miód jest „made in China”, ponieważ jedzenie produkowane z tego kraju nie zawsze budzi najlepsze skojarzenia. Część konsumentów pamięta też aferę z chloramfenikolem wykrytym kilka lat temu w chińskim miodzie. Przeciwnicy miodu pochodzącego spoza UE dodają, że zanim trafi on do sklepów, jest wielokrotnie mieszany, często w temperaturach, które niszczą prozdrowotne działanie złotego płynu. Dlatego najlepiej miód kupować prosto z pasieki, wtedy ma się pewność, że jest dobry i pochodzi z Polski.


Stosując miód, który sam może być stosowany w leczeniu niektórych alergii, trzeba pamiętać o tym, co nas uczula. – Jeśli jesteśmy uczuleni na jakieś pyłki, to nie powinniśmy stosować miodu, w którym mogą się one pojawić. Jeśli jesteśmy uczuleni na lipę, to tego rodzaju miodu powinniśmy unikać, ale świetnie możemy go zastąpić innym jego rodzajem – wyjaśnia dietetyk.

Złoty płyn ma nie tylko zastosowanie zdrowotne, ale też kulinarne. – Stosuję go w wielu przepisach jesienno-zimowych i w czasie przygotowań do świąt Bożego Narodzenia. Mam na myśli wszelkiego rodzaju: chleby na miodzie, bułeczki, pierniki, pierniczki, ciasteczka, miodowniki, ciasta marchewkowe czy orzechowe – mówi Ola Borecka prowadząca kanał kulinarny Allegro Kuchnia, dodając, że miód fantastycznie zastępuje cukier w deserach czy ciastach, dodaje aromatu i bardzo często pomaga uzyskać zamierzoną konsystencję.

Własny ul

Własnym ulem można cieszyć się na balkonie lub na dachu biurowca, jak np. w jednym z warszawskich banków. Pomaga w tym m.in. Kamil Baj, który prowadzi Pszczelarium – firmę, która stawia w miastach ule i się nimi opiekuje. – Nasza działalność polega na tym, że stawiamy pasieki w miejscach, gdzie ktoś chce pomagać pszczołom i jest chętny do wsparcia ich utrzymania. Wtedy przywozimy ule, dzielimy się miodem i tą radością, że w danym miejscu są pszczoły – wyjaśnia Kamil Baj, który działa w Warszawie, Gdańsku i Katowicach.

Decydując się na ul w mieście, trzeba zapoznać się z lokalnymi przepisami, czy pozwalają one na hodowlę pszczół. Prawo jasno określa też wymogi, jakie trzeba spełnić, aby postawić ul. W Warszawie musi to być co najmniej 10 metrów od granicy działki lub okien sąsiada. Regulamin utrzymania porządku w mieście określa dodatkowo, że należy hodować łagodne, nierojliwe gatunki pszczół. Należy też odpowiednio oznaczyć pasiekę.


Miejski miód jest wyjątkowo smaczny. – Gatunkowo to zwykle typowy miód wielokwiatowy, ale w miodach miejskich można znaleźć bogactwo niezwykłych smaków, w zależności od terenów, na których pracowały pszczoły, np. z domieszką kasztanowca czy z wyraźną nutą koniczyny – mówi Baj i wyjaśnia, że miód z miasta jest czysty. Firma robiła badania w Państwowym Zakładzie Higieny, które obejmowały mierzenie zawartości metali ciężkich i węglowodorów aromatycznych. Badania wykazały zerowe poziomy tych substancji.

Łatwiej kupić

Nie trzeba jednak zakładać pasieki, by cieszyć się dobrodziejstwem miodu. Można kupić wszystkie jego krajowe rodzaje, jak też te bardziej egzotyczne, np. pochodzący z Nowej Zelandii miód manuka, którego pół kilograma potrafi kosztować blisko 500 zł.

– Wzrost zainteresowania zakupami miodu widoczne jest w okresie zwiększonej zachorowalności, czyli od jesieni do wiosny. W ubiegłym roku we wrześniu zanotowaliśmy wzrost zakupów aż 53% większy niż w roku poprzednim – mówi Agnieszka Lewartowska, menedżer kategorii Dom i Zdrowie w Allegro, i dodaje, że klienci chętnie wybierają miód spadziowy czy gryczany.

– Kiedyś często chorowałem, a teraz, kiedy mam do czynienia z produktami pszczelimi oraz jadem pszczół, jestem okazem zdrowia – chwali się Łukasz Bogucki, dodając na koniec, że najlepszą kuracją zdrowotną jest rozrobienie wieczorem miodu z letnią wodą, a wypicie rano. Trzeba też pamiętać, że miód traci swoje właściwości, gdy zostanie podgrzany powyżej 42 st. C.

Jarosław Zaradkiewicz

magazyn@allegro.pl

Powiązane artykuły