Ostatni wieczór października. Osiedle szeregowców w podwarszawskim Julianowie. Ciasne uliczki, po których ze śmiechem i tupotem przebiegają dwie kolorowe grupki dzieci. – Cukierek albo psikus! – krzyczą roześmiane, kiedy ktoś uchyla drzwi. Na pytanie, jaki psikus mi grozi, nie umieją odpowiedzieć. – Nastraszę panią! – odpowiada rezolutnie sześciolatek w stroju pirata. Wsypuję cukierki do podstawionych woreczków i koszyków, staram się sprawiedliwie dzielić. Przez chwilę obserwuję, do którego domu teraz się skierują. Słyszę trwającą dyskusję, wreszcie dziewczęcy głos: „Tam jest dynia, tam!”. A zatem tropem rozświetlonych dyń poustawianych na schodkach i parapetach. Całkiem sprytne.

Czy Polacy obchodzą Halloween?

Według badań marketingowych przeprowadzonych Havas Media Group w 2015 roku i opublikowanych przez portal Marketing przy Kawie ośmiu na dziesięciu dorosłych Polaków nie uznaje Halloween, ale pozwala świętować je swoim dzieciom. Ponad połowa respondentów wskazała, że ich dzieci chętnie biorą udział w zabawach związanych z tym świętem. Spośród badanych, którzy deklarują, że nie obchodzą Halloween, około 2/3 traktuje to święto w kategoriach neutralnych, natomiast 1/3 postrzega je jednoznacznie negatywnie, uznając za zjawisko zagrażające naszej kulturze i tradycji i pozostające w sprzeczności z poważnym charakterem obchodów następującego po Halloween dniem Wszystkich Świętych.

Każdego roku powraca dyskusja, czy w polskiej kulturze jest miejsce na obchody Halloween i w jaki sposób bawić się tego dnia, aby nie narazić się na zarzuty banalizowania tematu śmierci.

Psycholog i pedagog Aneta Zając przyznaje, że Halloween to nie jest łatwy temat: – W placówkach pedagogicznych unika się celebrowania tego dnia, gdyż często spotyka się to ze sprzeciwem rodziców i moim zdaniem to słuszna decyzja. Natomiast jako ciekawostka kulturowa, temat zajęć, np. plastycznych, kreatywnych, myślę, że może być do zaakceptowania nawet przez tych rodziców, którzy są przeciwni tej niepolskiej tradycji.

Halloween traktujmy jak zabawę

Święto, które w latach 90. XX wieku przywędrowało do Polski z kultury anglosaskiej, przyniosło ze sobą głównie modę na niezwykłe dekoracje – lampiony z wydrążonych dyń i dziecięce śmieszno-straszne przebrania. A ponieważ łączy w sobie to, co dzieci lubią najbardziej: przebieranki, udawanie straszydeł i otrzymywanie słodyczy, nic dziwnego, że najmłodsi z entuzjazmem uczestniczą w przygotowaniach i pomysłów nigdy im nie brakuje.


Sylwia Błaszczak, autorka bloga Mama w domu, zgadza się ze stwierdzeniem, że Halloween to jedno z najbardziej kreatywnych świąt, okazja do przygotowania wspólnie z dziećmi wyjątkowych dekoracji czy niesamowitych przekąsek.

– Wprawdzie nie wysyłam moich dzieci do sąsiadów z okrzykiem: „Cukierek albo psikus!”, ale co roku na ganku wystawiam kilka wydrążonych dyń – opowiada Sylwia Błaszczak. – Chłopcy zapraszają kolegów na halloweenową imprezę, na której przebrani za ulubione postacie zajadają się żelkowymi robalami, muffinkami o strasznym wyglądzie czy ciasteczkami w kształcie paluchów czarownicy. Staram się, aby dobrze się bawili i miło wspominali wspólną zabawę, dekorowanie ciasteczek i tworzenie ozdób – mówi.

Na pytanie o to, czy ma wątpliwości co do wymowy tego święta, wyjaśnia: – Nie traktuję Halloween jako kultu zjaw, raczej stanowi dla nas formę zabawy i inspiracji, by stworzyć kilka ciekawych dekoracji nie tylko z dyni, ale również z papieru czy plasteliny. Chłopcy sami wymyślają i malują potwory, a potem razem z tatą je wycinają. Lubię też zapach przygotowywanej tego dnia zupy dyniowej i muffinek, które powstają z wydrążonego miąższu. A najbardziej lubię uśmiech na twarzy moich dzieci, gdy ich tata co roku udaje, że przestraszył się przygotowanego przez nich potwora.

Dekoracja domu – liczą się szczegóły

Dyniowy lampion to podstawa. I to niejeden. Wprawdzie jego wykonanie znacznie przekracza możliwości dziecka, to przecież wzór na dyni może narysować nawet kilkulatek, a wycinaniem zajmie się tata lub mama. Mniejsze dynie można śmiało wykorzystać do malowania – to pomysł na konkurs dla gości, nie tylko tych najmłodszych. Wystarczą dobre flamastry, plastelina, bibuła.

Czym jeszcze udekorować mieszkanie? Czarne i pomarańczowe balony, girlandy przedstawiające duszki, czarne koty, czarownice czy sympatyczne pajączki porozwieszane w różnych miejscach domu, naklejki na ścianach, oknach i lustrach. Ceramiczne lub metalowe lampiony to propozycja dla tych, którzy niezbyt wierzą w swoje manualne zdolności lub po prostu wolą kupić wieloletnią, trwałą ozdobę. Koniecznie zadbajmy też o dekorację stołu z przekąskami. Serwetki z motywem dyni, malutkie nietoperze na słomkach do picia, plastikowe samoprzylepne lub zrobione z plasteliny pajączki wspinające się po miskach i dzbankach. Na szklankach także można nakleić ozdoby – wystarczy wykorzystać do tego celu mniejsze naklejki okienne czy ścienne. Takie ozdoby z pewnością spodobają się wszystkim małym gościom.


Nie można zapomnieć o halloweenowym kostiumie. I wcale to nie musi być potwór czy szkielet. Wróżki, piraci, wesołe dynie, czarodzieje – takie przebrania dzieci uwielbiają. A gdyby któryś z gości przyszedł bez przebrania, można uratować mu dobry humor szybką przeróbką kawałka prześcieradła na kostium ducha. Do charakteryzacji przydadzą się farbki do malowania twarzy, a starszym dzieciom spodobają się pewnie sztuczne blizny do przyklejania na skórę.

Strrrasznie smaczne przekąski

Przepisy na halloweenowe potrawy z powodzeniem znajdziemy na blogach kulinarnych. Kasia Ogórek, prowadząca blog TwojeDIY, poleca przygotowanie prostych bananowych duchów czy ciasta z wystającymi „nogami czarownicy” oraz żelkowych robaków wypełzających wprost z minidyni wykonanej ze skórki od mandarynki. Z kolei Sylwia Błaszczak prezentuje muffinki-sowy i inspirujące owocowe przekąski. Nawet domowej roboty popcorn podany w odpowiednio ozdobionym opakowaniu smakować będzie tego dnia wyjątkowo.


Artyści do dzieła, czyli halloweenowe zabawy

Liczenie poukrywanych w domu małych pajączków, konkurs rysowania dyni z zamkniętymi oczami, turlanie slalomem dyni, zjadanie jabłka bez używania rąk, wspólne plecenie pajęczyny – to tylko kilka pomysłów, które uczynią ten wieczór miłym dla małych gości. A zakończyć go można wspólnym oglądaniem filmu. Może to być „Hotel Transylwania” czy kultowy już film „Potwory i spółka”. Starszym dzieciom można zaproponować już coś animacji Tima Burtona, ale jeśli wśród naszych gości będzie kilkulatek, to zdecydowanie poprzestańmy na filmach wesołych, a nie strasznych.

– Byle nie horror! – zdecydowanie przestrzega Aneta Zając. – Spotkanie z okazji Halloween ma pomóc dzieciom w oswojeniu strachu, ma być tylko i wyłącznie dobrą zabawą. Dlatego też nie popieram konkursów na najstraszniejszy ryk ducha czy najokropniejszą historię. Oczywiście, decyzję zawsze podejmują rodzice, ale pamiętajmy, że dzieci zawsze wszystko przeżywają bardzo mocno. Wykorzystajmy ten dzień, aby lepiej poznać sąsiadów czy rodziców znajomych dzieci. Po prostu integrujmy się i bawmy, ale nie straszmy.

Dzieci wzorują się na nas

Na temat oswajania strachów mówi też Sylwia Błaszczak: – Dla mnie jako mamy największym plusem Halloween jest właśnie to, że pozwala dzieciom zmierzyć się ze strachem, oswoić potwory i duchy, nawet te spod łóżka czy z szafy. Czasem trudno nam, rodzicom, nawet w pełni pojąć lęki dzieci, a ten dzień jest dobrym momentem do rozmowy na taki temat i do przekonania malucha, że nie wszystko jest aż tak straszne, jak mu się czasem wydaje.

Blogerka nie widzi też powodu, dla którego radosne halloweenowe zabawy miałyby przekreślać zadumę i powagę dnia Wszystkich Świętych: – Pokażmy dzieciom, że jednego dnia można się dobrze, wesoło bawić, a kolejnego ze spokojem i z zadumą zapalić znicz na grobach bliskich osób. Jedno drugiego nie wyklucza. To my dajemy dzieciom przykład i my pokazujemy im, jak obchodzić dzień Wszystkich Świętych – mówi na koniec.

Powiązane artykuły