Wiosną tego roku serwis loveantiques.com opublikował listę najdroższych kaset VHS na świecie. Na pierwszym miejscu znalazł się włoski horror z 1974 roku „Frankenstein’s Castle of Freaks” wyceniony na 1500 funtów (blisko 2000 dolarów). Na kolejnych pozycjach uplasowały się „The Beast in the Heat” (1200 funtów), „The Legend of Hillbilly John” (1000 funtów), szokujący dokument „Journey into the Beyond” (1000 funtów) oraz zakazany przez 20 lat film grozy „Lemora, Lady Dracula” (900 funtów). Czy tak wysokie ceny tych filmów wynikają z ich artystycznej jakości? Nie. Na czym polega więc ich wyjątkowość? Na tym, że ukazały się na kasetach w niewielkich nakładach i dziś mają ogromną wartość dla kolekcjonerów VHS, których na świecie jest całkiem sporo.

Wideorewolucja 

Do końca lat 70. filmy oglądano w kinach. Te z kolei pokazywały produkcje zrealizowane przez duże wytwórnie. System podziału zysków był ustalony, rynek stabilny i wydawało się, że nic nie jest w stanie tego zmienić. Aż pojawiły się kasety wideo.

Na VHS Jane Fonda opublikowała w 1982 roku swój program ćwiczeń, który zapoczątkował ogólnoświatową modę na aerobik. Wydawnictwo rozeszło się w milionach egzemplarzy i do dziś uznawane jest za najlepiej sprzedającą się kasetę wideo w dziejach. I to właśnie dzięki Jane Fondzie w milionach domów na całym świecie pojawiły się magnetowidy, a wraz z nimi nowe możliwości zarabiania pieniędzy.


Na początku lat 80. jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać małe, niezależne studia produkujące tanie filmy z myślą o ich dystrybucji bezpośrednio na kasetach VHS. Filmy nie miały dużych budżetów ani gwiazd w obsadzie, ale miały znakomicie przygotowane i przykuwające wzrok... okładki. Gdyby trafiły do kin, nie mogłyby rywalizować z takimi ówczesnymi przebojami jak „Elektroniczny morderca” (dziś znany jako „Terminator”), „Pogromcy duchów” czy „Poszukiwacze zaginionej arki”. Jednak na półkach w wypożyczalniach i sklepach stały obok nich w takich samych pudełkach, a dzięki atrakcyjnym rysunkom na opakowaniu przykuwały uwagę równie mocno (a niekiedy mocniej) niż produkcje hollywoodzkich studiów. I cieszyły się nie mniejszym zainteresowaniem klientów.

Popularność magnetowidów sprawiła, że w latach 80. rynek zalała fala kiepskich horrorów i erotycznych komedii, czyli gatunków, które widzowie wstydzili się oglądać w kinach, ale z przyjemnością robili to we własnych domach. Co ciekawe, szefowie hollywoodzkich wytwórni początkowo podchodzili do pomysłu wydawania swoich produkcji na kasetach z dużą rezerwą, uważając, że to obniży ich artystyczną wartość. Jednak szybko zmienili zdanie i już w 1986 roku wpływy z rynku wideo w Hollywood były równie wysokie jak te generowane przez kina.

VHS w PRL

Polacy szybko pokochali magnetowidy, mimo iż w naszych realiach nie było to urządzenie tanie. Przez długie lata odtwarzacze można było kupić tylko w Pewexach, a dobry model kosztował nawet – w przeliczeniu na złotówki – 500 000 złotych. Dopiero w 1986 roku pojawił się pierwszy magnetowid polskiej produkcji, ważący 12 kilogramów MTV-100.


Dzięki kasetom VHS poznaliśmy Arnolda Schwarzeneggera, Jean-Claude’a Van Damme’a i Chucka Norrisa. Pokochali „Akademię policyjną”, „Amerykańskiego ninję”, „Rambo”, „Lody na patyku”, „Powrót do przyszłości” oraz, oczywiście, filmy o przygodach Jamesa Bonda.

– VHS to moja pierwsza „masowa” edukacja filmowa. Zdarte taśmy w niczym nie przeszkadzały. Przez wiele lat kasety wideo stanowiły pierwsze źródło wiedzy o filmie, zarówno starszym, jak i nowszym. Bez tej technologii nie poznałbym ani Monty Pythona, ani Jamesa Bonda. W czasach, gdy w kinach pojawiały się śladowe ilości zagranicznych produkcji, my mogliśmy śledzić najnowsze hity właśnie dzięki kasetom wideo. Bez nich nie dotarłbym do wielu legendarnych tytułów, które dziś są oficjalnie trudne do namierzenia – wspomina Krzysztof Spór, autor bloga Spór w Kinie nominowanego w tym roku do nagrody PISF.

Dzięki „podziemnemu” obiegowi kaset oglądano filmy, które z różnych powodów nie trafiły bądź nie mogły trafić na ekrany kin, jak głośny „Gułag” Roberta Younga z 1985 roku czy zakazany przez ówczesną władzę „półkownik” Ryszarda Bugajskiego „Przesłuchanie”. – Egzemplarz krążył po mieszkaniach, a seanse nieraz kończyły się na komisariacie – wspomina krytyk Andrzej Bukowiecki w rozmowie z tvp.info. – Jeśli przyjąć, że amerykańska popkultura była doktryną, która przyczyniła się do upadku komunizmu, to magnetowidy VHS można uznać za jej czołgi – podsumowuje ten czas dziennikarz Bartek Koziczyński w swojej książce „333 popkultowe rzeczy PRL”.



Po ile ta kaseta?

Choć dziś czasy świetności kaset wideo należą już do przeszłości, wciąż można na nich zarobić. Każdego dnia na Allegro jest dostępnych ponad 4000 ofert dotyczących sprzedaży kaset VHS. Nie brakuje wśród nich takich, w których sprzedający oczekują za pojedynczy tytuł nawet kilkuset złotych. Wśród produkcji fabularnych prym wiodą filmy spod znaku kung fu. Za takie tytuły jak „Stranger form Shaolin”, „Shadow of the Tiger” czy „Smok umiera powoli” z Bruce’em Li (nie mylić z Bruce'em Lee) trzeba zapłacić nawet 200 zł za sztukę. W cenie są również „Titanic” (100 złotych za wydanie dwukasetowe), „Ojciec chrzestny” (100 zł za całą trylogię).


– Polski rynek kolekcjonerski jest bardzo mały i nieprzewidywalny, ale faktycznie niektóre kasety osiągają na Allegro spore sumy. Najczęściej są to rzadkie wydania horrorów. Niezwykle ważne w takich przypadkach jest wydanie. Nie każdy dystrybutor jest w cenie. Dystrybutorzy tacy, jak NVC czy Vision wydawali kasety w dużych nakładach. Kolekcjonerzy poszukują rzadkich wydań dystrybutorów z początku lat 90. – mówi Krystian Kujda z kolektywu VHS Hell organizującego cykliczne pokazy filmów klasy B, jakie na przełomie lat 80. i 90. dominowały na kasetach wideo. – Spora część filmów, która ukazała się na kasetach VHS nie ma szans na wznowienie na innym nośniku. Kolekcjonerom często zależy również na określonych wersjach lektorskich – dodaje Kujda.

Inaczej jest z koncertami oraz składankami muzycznymi, a takich produkcji jest na VHS dostępnych bardzo dużo. Za kasetę „Modern Talking - The Video” z 1986 roku, jedyne oficjalne wydawnictwo zespołu z jego wideoklipami, trzeba zapłacić 150 złotych. Jednak ta pozycja istnieje tylko na VHS. Nigdy nie doczekała się edycji DVD i zapewne już się nie doczeka. Jeśli zatem jesteście oddanymi fanami twórczości Thomasa Andersa i Dietera Bohlena i chcecie mieć w swojej kolejce wszystkie ich dokonania, to kupno tej kasety jest jedynym sposobem, by to marzenie spełnić.


To właśnie takie pozycje, które zostały wydane na VHS i nie doczekały się reedycji na płytach, osiągają w Internecie najwyższe ceny. Jedną z nich jest nakręcona ponad 20 lat temu wideoinstrukcja obsługi Windowsa 95. W godzinnym filmie wystąpili Jennifer Aniston i Matthew Perry, którzy, wcielając się w rolę Rachel i Chandlera z serialu „Przyjaciele”, uczyli Amerykanów, jak korzystać z nowego wtedy systemu operacyjnego.  


Na zagranicznych serwisach aukcyjnych mnóstwo jest aukcji kaset z kolekcji „Black Diamond” studia Disneya. W latach 1988–1993 wydano pod tym szyldem 18 klasycznych animacji, które dziś wystawiane są nawet za kilkanaście tysięcy dolarów. Co więcej, „Piękna i bestia” z tej serii została w czerwcu tego roku sprzedana za blisko 19 000 dolarów! Najciekawsze jest to, że nikt nie wie, czym ta wysoka cena jest spowodowana. Jedni upatrują w tym oszustwa, inni sprytnej akcji marketingowej, a jeszcze inni efektów wiralowej plotki. – Jest wokół tej serii dużo zamieszania, ale fakty są takie, że choć kasety mają wysokie ceny, to nikt ich nie kupuje – mówi Tony Pernicone od ponad 30 lat zajmujący się sprzedażą kolekcjonerskich gadżetów związanych z marką Disney.

Choć dziś w sklepie kasety wideo raczej się nie kupi, to na Allegro VHS trzyma się mocno. – Kasety VHS cieszą się stałym zainteresowaniem – podkreśla Rafał Przewoźny, starszy specjalista ds. sprzedaży w Strefie Marek Allegro. – Biorąc pod uwagę tylko pierwsze półrocze, w tym roku sprzedało się ok. 2000 sztuk kaset, co jest wynikiem o 6% lepszym do analogicznego okresu roku poprzedniego i aż 26% lepszym niż w pierwszym półroczu 2014 – dodaje Przewoźny.

Kasety wideo na stałe wpisały się w światową kulturę, a na świecie nie brakuje osób przekonanych, że warto walczyć o to by przetrwały jak najdłużej. Jednymi z nich są właściciele działającego od połowy lat 80. sklepu Vulcan Video z Austin w Teksasie, których działalność w zeszłym roku w specjalnym spocie reklamowali Jimmy Kimmel i zdobywca Oscara Matthew McConaughey. W 2015 roku blisko 3000 kaset wideo z horrorami i filmami z gatunku „exploitation” dodała do swoich zbiorów biblioteka uniwersytetu Yale, nazywając je kulturalnym znakiem epoki. Specjaliści oceniają, że blisko 50% filmów wydanych na VHS nie doczekało się wydania na innych nośnikach i za jakiś czas przepadną bezpowrotnie. Teraz jest ostatni moment, by spróbować ocalić je od zapomnienia.

Fot. Shutterstock.com

Marcin Kamiński

magazyn@allegro.pl

Powiązane artykuły

Inteligencja w salonie – telewizor to nie wszystko
Telewizor cały czas stanowi jeden z głównych elementów wyposażenia mieszkania i nic nie wskazuje, aby miało się to zmienić. Wymieniamy starsze modele na nowsze lub dokupujemy drugi odbiornik do kuchni czy dziecięcego pokoju.
10 najpopularniejszych książek blogerów i vlogerów na Allegro!
Książka „Finansowy ninja” Michała Szafrańskiego, najpopularniejszego blogera finansowego w Polsce, tylko w przedsprzedaży przyniosła jej autorowi ponad pół miliona złotych czystego zysku! Wydawnictwo Znak powołało do życia nową linię wydawniczą Flow Books specjalizującą się w publikacji książek napisanych przez influencerów. Czyżby „normalni” pisarze na naszych oczach odchodzili do lamusa?
Dużo szumu wokół sukcesu małych misiów
Genialne produkty, które zdobywają serca coraz większej liczby matek i ojców. Szumiące misie, czyli Szumiś oraz Whisbear, to hit ostatnich kilku lat. Są więcej niż tylko zwykłymi pluszowymi przytulankami – uspokajają niemowlęta, pomagają im w zasypianiu, a rodzicom pozwalają na większą swobodę w poruszaniu się po domu. Jak one to robią? Rozkładamy szumiące misie na czynniki pierwsze.
Kultowy i niedoceniany zdobywca Afryki
Regulaminy sportów motorowych lat 70., 80. i 90. stworzyły wiele legend, które trafiły do garaży kolekcjonerów i osiągają dziś astronomiczne ceny. Mowa o tak zwanych homologation specials, autach tworzonych zazwyczaj w liczbie kilkuset produkcyjnych sztuk, dla wprowadzenia tych modeli na trasy rywalizacji rajdowej bądź wyścigowej.