Nalewki zaczęli wytwarzać Arabowie w VIII n.e. Do Europy nalewkarstwo trafiło dość późno, bo dopiero w XVII wieku. Sam termin pochodzi od nalewania owoców, kwiatów czy korzeni alkoholem w celu uzyskania nalewki. – W Polsce to aptekarze najpierw łączyli wina i alkohole z ziołami, które miały uzdrawiać – wyjaśnia Hieronim Błażejak, mistrz w sztuce komponowania domowych nalewek i laureat wielu prestiżowych konkursów w tej dziedzinie. Nic dziwnego, że zaczęło się od aptekarzy, bo historycznie za autora pierwszych nalewek uchodzi „ojciec medycyny” Hipokrates.

Na wesołość, na zdrowie

Polscy szlachcice najpierw zaczęli przygotowywać nalewki z owoców, później z kwiatów. – Robiono też nalewki „dla zdrowotności” na żmije, korzenie, kwiaty – dodaje Błażejak. Nalewka przygotowana na truchle żmii zygzakowatej miała być nie tylko antidotum na jej ukąszenia, lecz także poprawiać zdrowie i wydłużać młodość. Po co jednak uganiać się za żmiją, ryzykując pokąsanie, nie będąc pewnym leczniczego działania żmijówki, skoro nalewki można robić, nie ryzykując zdrowia? – Ze wszystkiego, co jest nietrujące lub lekko trujące, można zrobić nalewki – uśmiecha się mistrz nalewek i jednym tchem wymienia: kwiaty, korzenie, owoce, liście, miód.

W domowym zaciszu można wytwarzać nalewki na własny użytek. Jednak zgodnie z obowiązującym prawem nie można ich sprzedawać. Trzeba też pamiętać, że ze względu na użycie spirytusu i wytwarzanie wyrobów alkoholowych nalewkarstwem nie mogę zajmować się osoby niepełnoletnie.

Dworska tajemnica

W szlacheckich pałacach i dworach wytwarzanie nalewek było domeną pań. – Do tego zadania powołana była pani apteczkowa, która zajmowała się ich wyrobem, miała klucz do miejsca ich przechowywania i wydawała je. Na mniejszych dworach osobiście zajmowała się tym sama jejmość pani – wyjaśnia nasz przewodnik po nalewkarskim świecie. – W dworach były apteczka zdrowotna i dla przyjemności. To były najczęściej skrzynie zamykane na klucz – dodaje prof. Jarosław Dumanowski, historyk zajmujący się tradycją żywienia i autor profilu poświęconego kuchni staropolskiej. Profesor dodaje, że dziś nalewki też kojarzymy ze zdrowotnością, wzmocnieniem, ale jednocześnie przyjemnością.  

– W Polsce od XVI wieku obecne były wódki, chociaż nie zawsze nalewki. Popularna była wódka różana, wódka na tataraku. Rozpuszczano też mieszanki różnych ostrych egzotycznych ziół. Zakres pomysłów pozostawał bez nieograniczeń. Takie trunki były jednocześnie lekarstwem, napojem, przyprawą, ale też służyły do celów kosmetycznych – wyjaśnia prof. Dumanowski i dodaje, że dziś nalewki przenoszą nas w czasy, kiedy wiedza domowo-lecznicza była podstawą. – Może nie zawsze skuteczna, ale miała potężną siłę i być może w tym jest tęsknota za dawnymi czasami – wyjaśnia historyk. 


Dziś samodzielnym wytwarzaniem piwa, win i nalewek, jak wynika z raportu „Zrób to sam. Jak Polacy łączą przyjemne z pożytecznym” stworzonego przez Allegro, Mobile Institute i Majsterki.pl, chwali się co dziesiąty badany. Częściej zajmują się tym panowie (13% badanych) niż panie (8% badanych). Zdecydowanie najwięcej zwolenników wytwarzania nowych alkoholi jest wśród młodych ludzi – w grupach wiekowych 19–24 oraz 25–34 lata.

Kiedyś receptury były tajemnie strzeżone i przekazywane niemalże jak testament. Dziś każdy może kupić książkę pełną przepisów na nalewki i przystąpić do prac domowych, które dostarczają radości i odstresowują wielu młodych ludzi.

W poszukiwaniu sekretu

Jak podkreśla mistrz Hieronim Błażejak, który nalewkarstwem zajmuje się już 27 lat, to pasja, która wciąga, stawia nowe wyzwania i wymaga stałych poszukiwań.


Błażejak zbiera owoce przejrzałe. W przypadku czarnej porzeczki czeka, aż część spadnie na ziemię. Wówczas zbiera resztę, która jest najbardziej wysłodzona i aromatyczna, bo cukier podbija smak i zapach. W przypadku zbioru owoców – mirabelki i dereni – odczekuje, aż spadną one na ziemię i poleżą dwa–trzy dni. – Wówczas nabiorą słodyczy, zrobią się bardziej miękkie i aromatyczne – wyjaśnia Hieronim Błażejak.


Mimo tak starannych procedur nalewki trzeba w trakcie wytwarzania dosłodzić. Nasz przewodnik przez lata zbierał sok z brzozy, który jest bogaty w ksylitol i nim dosładzał wybrane nalewki. Jednak z czasem odkrył, że znacznie lepiej użyć w tym celu soku jabłkowego.

– W okolicy, gdzie mieszkam, jest dużo starych odmian jabłoni. Mam zaprzyjaźnioną tłocznię, w której się zaopatruję. Mieszam w odpowiednich proporcjach spirytus z sokiem jabłkowym i dopiero po kilku miesiącach, gdy się przegryzie, zalewam nim kwiaty czy owoce – wyjaśnia Hieronim Błażejczak. Zaznacza, że zawsze ważne jest to, aby spirytus – czy to wodą, czy sokiem – rozcieńczać dużo wcześniej niż przed zalaniem nalewki.

Tajemnice receptury

– Nalewać można niemal wszystko: kwiaty, korzenie, owoce, liście, miód – mówi mistrz, który wyjaśnia, że jest zwolennikiem nalewek czystych z dodatkami niewielkich elementów korzennych takich jak wanilia, pieprz, goździki, cynamon, szafran czy arcydzięgiel. – To zawsze jest niuansik, taka wisienka na torcie, żeby zaznaczyć, że coś w tej nalewce jest, ale co? Dodatki stosuje tylko po to, żeby delikatnie podbić smak – uśmiecha się tajemniczo.


Jakie są najbardziej popularne nalewki? Od niedawna modna zrobiła się nalewka z kwiatów czarnego bzu. Bardzo specyficzna, aromatyczna zapachowo i smakowo. Z dodatkiem soku z cytryny lub limonki, z korzeniem arcydzięgla powstaje wspaniały bukiet, ale też smak, który na długo pozostaje na podniebieniu. Jednak Błażejak najbardziej preferuje czarną porzeczkę. – Kiedyś nazwałem ją królową nalewek wśród tych owocowych. Ten owoc ma w sobie wszystko – i słodkość, i kwasowość, i cierpkość, i taniczność, i kolor przepiękny. I zapach prześliczny – wyjaśnia mistrz nalewek i mówi, że do porzeczki nie trzeba wiele dodawać. Można trochę wanilii. Wcześniej warto przygotować listkówkę ze świeżych liści porzeczki i pomieszać ją z nalewką z owoców. Wówczas smak i aromat są bogatsze.

Czytaj także: Radość w słoikach

W każdej recepturze prócz dodatków ważny jest czas maceracji, czyli namaczania w alkoholu w celu uzyskania smaku, zapachu, koloru. W przypadku poziomek nie powinien trwać dłużej niż 36 godzin. Dwa tygodnie powinny się macerować owoce miękkie jak malina, jeżyna. Truskawka: 4–5 tygodni. W przypadku wiśni i mirabelek ten proces powinien trwać około trzech miesięcy. – Każda roślina jest inna. Każdą zalewam innego rodzaju mocą alkoholu – od 40 do 95% – jak w przypadku orzecha włoskiego lub żurawiny. W większości nalewki owocowe są zalewane między 60 a 70-proc. alkoholem – wyjaśnia Hieronim Błażejak.


Nalewki korzenne zalewa on 50% alkoholem, a do liści czarnej porzeczki, wiśni czy pędów i młodych liści dzikiej różny używa zalewy o mocy od 40 do 70%.

Zupełnie inaczej rzecz się ma z nalewkami na kwiatach. – Najpierw zalewam je syropem z wody i cukru. W tymże syropie maceruję kwiaty i dopiero po kilku dniach (4–8 dni) wyrzucam kwiaty i zalewam odpowiednią ilością alkoholu, żeby rozcieńczyć i zmniejszyć moc – wyjaśnia Hieronim Błażejak.

Czas twoim przyjacielem

Macerowane rośliny wkładamy do szklanego naczynia (może to być np. duży słój), wypełniając je nimi w 3/4. Wówczas należy nalać je przygotowaną zalewą, przykryć gazą o drobnych oczkach i odstawić w ciepłe miejsce na założony wcześniej czas macerowania. Po jego upływie powstały nalew trzeba zlać do szklanych i szczelnych naczyń, a pozostałe owoce zasypać np. cukrem i ponownie odstawić do czasu całkowitego jego rozpuszczenia. Po zlaniu powstałego syropu łączymy go z wcześniej uzyskanym nalewem i znów odstawiamy. Tym razem w chłodne i ciemne miejsce na leżakowanie. Warto wykorzystać w tym czasie butelki z ciemnego szkła.


Po tym procesie napój należy ponownie zlać, unikając wytrąconych osadów i poddać go filtracji np. przez gazę. Oczyszczony roztwór powinien być klarowny. Teraz można go rozlać do małych buteleczek. Można je też przechowywać w eleganckich butelkach z kapslem, a przed podaniem na stół przelać do odpowiednich karafekPrzechowywane buteleczki można też zaopatrzyć w etykiety, na których zapiszemy zastosowane dodatki.

Czytaj także: Niezłe ziółko...

Mimo tygodni benedyktyńskiej pracy napój jeszcze nie jest gotowy do podania. Przygotowane butelki trzeba odstawić na kolejne miesiące, a czasami wręcz lata, aby trunek dojrzał. Dopiero po tym czasie można delektować się jego smakiem. Pamiętajmy jednak, że nalewki są wyrobem alkoholowym i trzeba je spożywać z głową, no i że jest to hobby dla osób dorosłych.

Popularność wytwarzania przekłada się na liczne konkursy i festiwale im poświęcone. Zarówno ogólnopolskie, jak i regionalne. – Bardzo często nalewki robią pasjonaci i traktują to niezwykle poważnie. W grę wchodzą emocje jak w zawodowym sporcie czy wielkim biznesie – wyjaśnia prof. Dumanowski, który często zasiada w komisjach oceniających destylaty. Nalewkarze rywalizują o palmę pierwszeństwa, dyskutują o tym, która droga wytwarzania jest prawdziwa, tradycyjna, a co jest bluźnierstwem. Juror podkreśla, że emocje są ogromne, ale takie konkursy to przyjemność, nie tylko dla jury, ale także dla gości, którzy mogą również uszczknąć kropelkę dla zdrowotności.

Jarosław Zaradkiewicz

magazyn@allegro.pl

Powiązane artykuły

Niebezpieczne kobiety popkultury
Najnowszy film Patryka Vegi „Pitbull. Niebezpieczne kobiety” w ciągu 4 pierwszych dni wyświetlania obejrzało 835 000 widzów! Jednym z powodów tego sukcesu może być fakt, że reżyser tym razem postawił na kobiety. A te, szczególnie jeśli cieszą się złą sławą, przyciągają uwagę widzów jak magnes. Nawet przez kilkaset lat. Przedstawiamy sylwetki 9 kobiet, którym bycie „niebezpiecznymi” zapewniło nieśmiertelność. 
Wirtualni piłkarze – realne emocje
Piłka nożna to najpopularniejszy sport na świecie. Mistrzostwa świata, rozgrywki klubowe, liga mistrzów. Messi, Ronaldo czy Lewandowski. Camp Nou, Maracanã czy nasz Narodowy. Gwiazdy, stadiony, drużyny, wielkie pieniądze i jeszcze większe emocje. Czy da się je odtworzyć w domowym zaciszu?
Dużo światła jesienią! 
Budzisz się – ciemno. Wychodzisz do pracy – ciemno. Wracasz z pracy – znowu ciemno. A krótkie godziny jesiennego dnia spędzasz na ogół w zamkniętym pomieszczeniu. Światło to niezawodny antydepresant. Nie poddawaj się więc jesiennej melancholii i oświetl sobie drogę do dobrego humoru.
Co jeszcze może być wegańskie?
Wegańskie buty, wegańska karma dla zwierząt, a może wegański szampon? Sprawdź, jakie inne ciekawe rzeczy z „wege” w nazwie znajdziesz na Allegro.