To nie jest zwykły rajd wariatów od staroci. Cel wyprawy jest bowiem szczytny – jej uczestnicy zbierają pieniądze dla dzieci z domów dziecka. Zbiórka odbywa się poprzez udostępnianie darczyńcom powierzchni reklamowej na samochodach biorących udział w Złombolu. 

Sponsorzy umieszczają swoje logo firmowe/zdjęcia/inne elementy na bolidach, w zamian wpłacając pieniądze na konto akcji. Uczestnicy całość wyjazdu (zakup auta, przygotowanie auta do wyjazdu, paliwo, noclegi, opłaty za autostrady, promy, naprawy po drodze, lawety, naklejki) opłacają we własnym zakresie. Nie ma jakiegokolwiek finansowego wsparcia dla uczestników. Wszelki sponsoring załóg i pojazdów jest zakazany.

Również każda załoga musi sama pozyskać darczyńców, aby osiągnąć wymagany regulaminem minimalny próg finansowy darowizn dla dzieci, inaczej nie jest dopuszczana do startu.


Tegoroczna wyprawa jest jedną z najbardziej wyjątkowych. Po drodze na uczestników czeka wiele miejsc, do których Złombol jeszcze nigdy nie dotarł. Ci, którym dopisze szczęście i awaria nie wykluczy ich na dobre, odwiedzą Wenecję i dalej jadąc wzdłuż Adriatyku, dojadą do Rimini oraz zahaczą o Republikę San Marino. Dalej będzie już tylko lepiej – Rzym, Neapol, Pompeje i przeprawa przez Cieśninę Mesyńską w kierunku Sycylii. Następnie po pokonaniu Cieśniny Sycylijskiej ekipy dotrą do Afryki! Nie licząc mil morskich, trasa liczy około 3 tys. km i dla obecnie produkowanych samochodów nie byłaby żadnym wyzwaniem. Organizatorzy narzucili jednak pewne ograniczenia – w wyprawie mogą wziąć udział tylko samochody komunistycznej koncepcji lub produkcji.

Udział Filipa Chajzera w Złombolu wspiera platforma charytatywni.allegro.pl. Dziennikarz postanowił spróbować swoich sił za kierownicą poloneza.


– Wybór mógł paść tylko i wyłącznie na poloneza. Jest to rocznik 1997, wersja caro+ po liftingu postarzającym o 10 lat… Wybór modelu był oczywisty jak większość w sejmie. Tata miał dwa polonezy i ten samochód sprawia, że znowu jestem dzieckiem, tylko tym razem nie na tylnej kanapie między fotelami, a na fotelu kierowcy. To wspaniałe uczucie, bo ten samochód dokładnie tak samo brzmi, pachnie, wygląda. Prawdziwy powrót do przeszłości made in Poland – wyjaśnia Filip Chajzer.


Tradycyjnie już celem wyprawy jest miejsce oddalone od Katowic o około 2,5 tys. km. W tym roku organizator przygotował dwie długości trasy – pierwsza z metą w Palermo (Włochy) i druga z finiszem w Tunisie (Tunezja).

W rajdzie mogą wziąć udział załogi, które poprowadzą samochody „produkcji lub koncepcji komunistycznej”. Oznacza to, że – jak pisze organizator – fiat 126p z 1998 roku zostanie dopuszczony do wyprawy, ale skoda felicia już nie. Co więcej, wszystkie „cywilizowane” marki, takie jak np. opel, mercedes, mitsubishi lub toyota również mają zakaz udziału z Złombolu. Organizatorzy narzucili ponadto limity związane z wartością zakupu samochodu. Auto nie może być droższe niż tysiąc złotych. Może zostać jednak wyremontowane i dostosowane do trudów podróży.

– Przygotowania do wyprawy trwały od kilku miesięcy. Samochód, mimo że niemal fabrycznie nowy, bo jego przebieg to zaledwie 45 tys. km, to musiał przejść cały remont. Wymienione zostały koła, hamulce, alternator, fotele, układ elektryczny i została dołożona fabryczna klimatyzacja, ponieważ w polonezie można było ją zamówić. Na drzwiach natomiast pojawił się motyw warszawski... Fabryka na Żeraniu to legenda tego miasta – dodaje Filip Chajzer.


Nie tylko Polonezy można spotkać na rajdzie. Samochody biorące udział w tym wydarzeniu to istny przekrój przez ulice PRL-u. Na trasie pojawią się więc łady, fiaty, wartburgi i oczywiście trabanty.

„Po dwóch latach przerwy znowu ruszamy naszą starą skodą na rajd długodystansowy Złombol, w składzie Paweł Kalinowski (Pat) + Marek Młodożeniec (Mat). Trasa dziesiątej edycji rajdu zaprowadzi nas tym razem na Sycylię, a być może – jeżeli warunki pozwolą – na spotkanie z Afryką (dla chętnych przewidziana jest druga meta w Tunezji). 30-letnia skoda musi przemierzyć co najmniej 6000 km w obie strony, a wszystkie naprawy będziemy wykonywali po drodze, w pośpiechu, często bez odpowiednich części i narzędzi (nie mówiąc o umiejętnościach” – piszą na swoim fanpage’u uczestnicy.


– Jadę, bo to przygoda. Taki „Woodstock na kołach”, a jeśli można dzięki temu pomóc dzieciakom, to ja w to wchodzę jak olej w miskę. Spodziewam się bólu pleców i kolan. Lata jazdy paseratti przyzwyczajają do wygody. Poza tym wspaniałych widoków i genialnego włoskiego jedzenia. Mam nadzieję, że nie na poczekalni sycylijskiego warsztatu. Niestety nie mam zielonego pojęcia o naprawianiu samochodów... Więc trzymajcie kciuki! – dodaje na koniec Filip Chajzer.

Na Allegro pojawiły się też pierwsze oferty aut dedykowanych wydarzeniu, jakim jest Złombol. Jeśli planujecie udział w kolejnej edycji, ta oferta powinna was zainteresować:

 

W poniedziałek, 26 września, na profilu FB Filipa Chajzera pojawił się taki wpis: „Jest mi niezwykle miło poinformować, że właśnie w tym momencie na koncie #zlombol2016 pykło MILION ZŁOTYCH!!! To dzięki tym (...) złomiastym ekipom dzieciaki ze wszystkich śląskich domów dziecka wyjadą na wycieczki, wakacje, dostaną telewizory czy konsole. (...) Gigantyczne gratulacje dla organizatorów. Szacun. #zlombol2016”.


Fot. FB Złombol, FB Filip Chajzer, archiwum prywatne Filipa Chajzera

Maksymilian Rokatański

magazyn@allegro.pl

Powiązane artykuły