Jak wynika z raportu „Zrób to sam. Jak Polacy łączą przyjemne z pożytecznym?” stworzonego na zlecenie Allegro przez Majsterki.pl i Mobile Institute, aż 73 proc. Polaków uważa, że prace wykonywane osobiście dostarczają przyjemności. Wśród tych samodzielnych zajęć jest domowe wytwarzanie przetworów i przygotowywanie zdrowego jedzenia. Chwali się tym co szósty badany (16%) –  częściej kobiety (21%) niż mężczyźni (14%).

Kiedyś robienie przetworów często kojarzone było z aktywnością osób starszych, jednak teraz to młodzi zajmują się nim równie chętnie. Z badania wynika, że własne przetwory przygotowują najczęściej Polacy w wieku 45–54 lata (21% ), ale także osoby w wieku 19–24 lata (20%).

Warszawska krzyżówka ulic Solec i Tamka to zagłębie warzywne. Cztery rogi, trzy warzywniaki. Tutaj często można spotkać współwłaścicielkę restauracji Veg Deli i ekspertkę kanału Kuchnia Allegro Dianę Szachowską.


Wybierając owoce i warzywa na przetwory, ocenia je... węchem. – Nauczyłam się, że wygląd warzywa to jedno, ale bardziej liczy się zapach. Jeżeli jestem w stanie poczuć zapach warzywa czy owocu, to jest dobry produkt – wyjawia Szachowska. Przy Tamce czasami kupuje, jednak częściej korzysta ze swoich ulubionych dostawców, za którymi potrafi jeździć przez całe miasto. Jednymi z nich jest rodzina Majlertów, którzy mają swoje pola na stołecznej Białołęce. – Najlepiej kupować od dostawcy, z którym można porozmawiać, zapytać się o kupowane warzywa czy owoce – dodaje ekspertka. Gdy już je kupuje, często woli wybrać te niekształtne, ale ładniej pachnące. Najczęściej przerabia je na pikle, choć wie, że są mniej zdrowe od kiszonek. – Ocet, czyli to, co w piklach najważniejsze, nie jest co prawda zdrowy, ale czasami warto zjeść coś niezdrowego, bo żyje się raz, a takie pikle są i tak lepsze dla naszego organizmu, niż burger z popularnej sieciówki – ocenia kulinarna ekspertka.

Zdrowie z kiszonki

– Ogórki kiszone czy marynowane? Polecam ogórki kiszone, konserwowe już niekoniecznie – ocenia prof. Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska, która od lat zajmuje się promocją zdrowego żywienia. Kiszenie jest jedną z najpopularniejszych metod przechowywania warzyw. Jedynym stosowanym środkiem konserwującym jest w tym przypadku sól. Kluczowy dla przebiegu procesu kiszenia oraz zdrowotnych właściwości jest kwas mlekowy, który powstaje w trakcie fermentacji. – To on reguluje wzrost naszych bakterii jelitowych. Bez nich nie funkcjonujemy prawidłowo, a ich braki generują różne choroby. Kiszonki są więc niezwykle korzystne dla zdrowia, są doskonałymi probiotykami, wspomagają wzrost naszej własnej flory jelitowej – podsumowuje profesor Kozłowska-Wojciechowska.

W kuchni polskiej najpopularniejsze są kiszone ogórki oraz kapusta. Można kisić też grzyby czy buraki – w szczególności na barszcz wigilijny. Dawniej kiszono też marchew, pietruszkę, kalarepę wraz z liśćmi, ale także łodygi i liście buraków czy młode pędy chmielu. Sukcesem dobrego kiszenia jest odcięcie warzyw od dopływu powietrza, bo bakterie odpowiedzialne za kiszenie są beztlenowcami. Można to zrobić poprzez zalanie warzyw solanką lub poprzez ubicie, jak w przypadku kapusty. Inspiracji do wzbogacenia swojej wiedzy w tworzeniu kiszonek warto poszukać w książce „Sztuka fermentacji” Sandor Ellix Katz.


– Na Dalekim Wschodzie na kiszonki przerabia się: rzodkiew japońską (daikon), kapustę pekińską, bakłażany, młode pędy wielu roślin. Pamiętajmy też, że można w ten sposób przygotowywać również owoce: jabłka, gruszki, cytryny (bardzo popularne w kuchni marokańskiej) oraz ryby i mięso. Ukisić można właściwie wszystko, a ja szczególnie polecam białą rzodkiew, rzodkiewki, jabłka, bakłażany, cukinie – zachęca dr Magdalena Tomaszewska-Bolałek, specjalistka od kultury azjatyckiej, autorka bloga kuchniokracja.hanami.pl i licznych książek kulinarnych.

Jak to zrobić?

Techniczne przygotowanie do kiszenia jest stosunkowo proste, chociaż są różne szkoły. Wszystko zaczyna się już na poziomie proporcji soli i wody, które wahają się między 10 a 30 g soli na 1 litr wody. Jedną z najpopularniejszych szkół przygotowania solanki jest dodanie łyżki stołowej soli (ok. 20 g) na litr wody. – U mnie jest to najczęściej między 20 a 23 g soli. Zalewę zawsze przygotowuję oddzielnie. Większości kiszonek nie pasteryzuję – dbam jednak o to, by słoiki oraz zakrętki były wysterylizowane – a jeśli już to robię, to zazwyczaj w garnku z wodą. Czas pasteryzacji zależy od wielkości słoika i waha się od 15 do 35 minut – wyjaśnia dr Magdalena Tomaszewska-Bolałek.


Nie wyobrażam sobie kuchni bez tradycyjnych ogórków kiszonych z dodatkiem chrzanu, czosnku, kopru i wiśniowych liści. – Bardzo lubię także azjatyckie odmiany, chociażby tongbaechu kimchi – najpopularniejsza koreańska kiszonka z kapusty pekińskiej z dodatkami charakteryzująca się ostrym smakiem (zawdzięcza go chilli, imbirowi i czosnkowi). Nie zapominam oczywiście o umeboshi – śliwkach japońskich o wyrazistym słono-kwaśnym smaku, które wzbogacają czerwoną odmianą pachnotki zwyczajnej – mówi miłośniczka azjatyckiej kuchni.

Kwaśne pikle

Równie popularnym, ale też mniej zdrowym sposobem przetwarzania warzyw i owoców jest marynowanie. Głównym konserwantem i, niestety, wrogiem naszego układu pokarmowego jest ocet. Oczywiście nie zaszkodzi nam, jeśli zjemy marynatę w towarzystwie innych produktów. Jeśli używamy pikli do sałatki jarzynowej, to wszystkie pozostałe warzywa są dla nas zasadowe i będą one neutralizowały działanie octu. Natomiast jedzenie izolowane marynat działa niekorzystnie na śluzówkę przewodu pokarmowego, szczególnie żołądka. Osobom z różnymi chorobami czynnościowymi górnego odcinka przewodu pokarmowego, w tym chorobą refluksową, nie polecałabym takich produktów – przestrzega profesor Kozłowska-Wojciechowska.

Diana Szachowska wie, że ocet nie służy zdrowiu, jednak najbardziej lubi robić i jeść pikle. – Ale zaraz po nich kiszonki – uśmiecha się.


Niedawno w kanale Kuchnia Allegro przygotowywała pikle z rzodkiewki, papryki habanero i marchewki (odcinek jest jeszcze w przygotowaniu – przyp. red.). Eksperymentuje z łączeniem smaków, w czym odnajduje największą frajdę. Na pytanie, jakie najdziwniejsze pikle przygotowała, zastanawia się chwilę. – Truskawki z kurkumą! – niemal wykrzykuje. – Truskawka kojarzy mi się ze słodkością, ale czemu nie zrobić jej w occie? To połączenie, które naraz jest słodkie i słone, także gorzkie. Wydaje się to być abstrakcyjne, ale polecam – fascynuje się Szachowska.

Sukces marynowany

Gdy współwłaścicielka Veg Deli robiła pikle z użyciem 10% octu spirytusowego, stosowała popularny przepis na przygotowanie zalewy. Do garnka nalewała pięć szklanek wody, jedną octu i sypała szklankę cukru i dwie łyżeczki soli. Jednak niedawno odkryła ocet ryżowy – o mniej octowym smaku i słodszy. Jednocześnie biały cukier zamieniła na trzcinowy. Octu leje teraz więcej, za to cukru sypie tyle samo.

– Ocet ryżowy niesamowicie zmienia smak. Jest nadal intensywny, ale delikatniejszy i podbija słodkość. Po trzech dniach od zamarynowania intensywność octu zanika i zostaje słodki posmak. Po zjedzeniu nawet całego słoika pikli marynowanych octem ryżowym nie będzie nas tak bolała wątroba jak po piklach marynowanych octem spirytusowym – mówi Szachowska.


Podstawą zalewy do pikli jest ocet i w różnych przepisach występuje w różnych proporcjach. Ci, którzy decydują się na bardziej intensywny smak, mieszają go z wodą nawet w proporcji 1:3 – 1:3,5. Diana Szachowska woli proporcję 1:5. Blogerka w swojej kuchni lubi eksperymentować, więc oprócz soli i cukru do marynat dodaje więcej przypraw, wśród których standardem są: ziele angielskie, liść laurowy i gorczyca. Marynowanie daje też więcej możliwości wzbogacenia smaku poprzez dodanie do np. ogórków korniszonów świeżej papryki chili albo przyprawy curry.

Warzywa najczęściej wymagają też dodatkowego gotowania w marynacie. Szachowska słyszała o tym, że pikle można pasteryzować w piekarniku albo w garnku. Jednak nie korzysta z tych porad. – Po wrzuceniu produktów do marynaty czekam do ich zagotowania. Przekładam w słoiki, obracam do góry dnem i wekuję. Moja babcia zawsze tak robiła i ja biorę z niej przykład – mówi Diana Szachowska, która wyjaśnia, że później sprawdza jedynie, czy zakrętka zassała. Jeśli tak, to wszystko jest w porządku. Słoiki z przetworami można oznaczyć naklejkami, opisując zawartość, zastosowane dodatki oraz rok wytworzenia. – Spróbujcie, polecam! – dodaje na koniec.

Jarosław Zaradkiewicz

magazyn@allegro.pl

Powiązane artykuły

NAJCIEKAWSZE TRENDY Z BADANIA POLSKA STROJNA 2016
Tegoroczne badanie „Polska Strojna 2016. Trendy w zachowaniach zakupowych Polaków” pokazuje, że nasze preferencje zakupowe zmieniają się bardzo szybko, a jednocześnie nie należymy do awangardy. Bywamy i nowocześni, i zachowawczy jednocześnie. Warto przyjrzeć się najważniejszym ustaleniom z tego badania. Poniżej przedstawiamy subiektywny wybór autorów raportu, choć oczywiście czytając raport, każdy możne znaleźć inne, ważne z własnej perspektywy zjawiska. 
Naszyj to! Barwny powrót do lat 90.
Kochasz muzykę, kino, seriale? W tym sezonie wyrazisz to również... strojem. Naszywki i przypinki to niepozorne dodatki, które mogą całkowicie odmienić charakter nudnej, jesiennej stylizacji, dodając jej lekkości i młodzieżowego luzu. Niegdyś można je było znaleźć głównie na torbach i kurtkach zbuntowanych licealistów, teraz zagościły na pokazach najważniejszych domów mody.
10 hitów mody, które będziesz nosić też za rok
Projektanci wciąż zaskakują. Lansują nowe trendy albo powracają do tych sprzed lat w zupełnie nowej odsłonie. Co powinno się więc znaleźć w szafie kobiety? Jakie ubrania kupić teraz, by być modną w kolejnym sezonie, polecają modowi specjaliści, blogerki i vlogerki.   
Ostre koło. Lubisz jazdę bez hamulców?
Te rowery fascynują. Kuszą wyglądem, oryginalnością. To nie tyle moda, co miejska subkultura wywodząca się ze środowiska kurierów, ale zataczająca coraz szersze kręgi. Hipsterzy porzucają dla nich swoje klasyczne cruisery. Ostre koła są jednym z obiektów pożądania millennialsów, dla których rower to nie tylko środek transportu, ale też ważny element stylu życia.