na luzie
25 sierpnia 2016, 08:00

Komputerowe relikty – o nich nie można zapomnieć! 

Dawno, dawno temu… komputer był brzydką beżową skrzynką, wydawał dziwne dźwięki i miał służyć przede wszystkim do nauki. Nie było łatwo. Każdy dzieciak chodził „pouczyć się” do zamożniejszych kolegów i grał w „Mortal Kombat”, „Dooma”, „Diablo”, „Tomb Raidera” czy „Grand Theft Auto”. Które z ówczesnych komputerowych „cudów techniki” pamiętamy? Uwaga, będzie iskrzyć i piszczeć ...

Topowa konfiguracja z 1997 roku to procesor Pentium 166MHz MMX, 32MB RAM, dysk 2 GB oraz napęd CD-ROM o prędkości odczytu 12x. Cena kosmiczna, nawet jak na dzisiejsze standardy – około 6000 zł. Nie zapominajmy, że w tamtych czasach średnia pensja wynosiła 1100 zł, a po roku sprzęt nadawał się niemalże w całości do wymiany ze względu na błyskawiczny rozwój prędkości i pojemności wszystkich podzespołów. Nieśmiertelne elementy jednak pozostają…

PC Speaker

Buczał, bzyczał i piszczał. Za każdym razem przy uruchomieniu, gdy BIOS komunikował poprawne (i niepoprawne) funkcjonowanie podłączonych urządzeń, a także w momencie, gdy gra nie wykorzystywała karty muzycznej lub jej nie było. Wycie i zawodzenie, niczym najgorszy budzik ustawiony w telefonie, było wtedy piękną melodią dla uszu, ale nie ukrywajmy – nikt nie potrafił tego ustrojstwa wyłączyć. Można śmiało uznać, że był także przyczyną wielu konfliktów rodzinnych, ponieważ nie dało się go nawet ściszyć.



Jedynym współczesnym zadaniem PC Speakera jest komunikowanie błędów, zazwyczaj w komputerach stacjonarnych. Nie jest to wcale taki głupi pomysł, ponieważ w przypadku utraty możliwości wyświetlenia czegokolwiek na ekranie jedyną oznaką dolegliwości mogą być sygnały dźwiękowe (oprócz iskier). Gdy dziś usłyszymy dźwięk PC Speakera, możemy szykować się na najgorsze. Lepsze to jednak niż iskry.

Akceleratory graficzne

Szczególnie Voodoo 3dfx, będący marzeniem dosłownie każdej osoby, która miała w tamtych czasach komputer. Zazwyczaj pozostawał w sferze marzeń, ponieważ cena wysokości niemal całej pensji szybko wybijała pomysł zakupu z głowy. Było to nic innego jak dodatkowa karta wpinana w płytę główną, która wspomagała generowanie grafiki 3D, odciążając tym samym zwykłą kartę graficzną. Należy pamiętać, że karty graficzne tamtych czasów nie radziły sobie z tak skomplikowanymi zadaniami, więc wymagały odpowiedniego wsparcia. W efekcie otrzymywaliśmy trzykrotny wzrost wydajności, dodatkowe efekty filtrowania i cieniowania obiektów oraz tekstur. Z ekranu na naszych oczach wylewała się przyszłość.



Można śmiało uznać, że akcelerator Voodoo był największą rewolucją graficzną, jaka kiedykolwiek nastąpiła. Dziś mamy jedynie delikatny progres i nic nas szczerze nie zaskakuje, toteż tak mocne uderzenie po wyobraźni pozostawiło głęboki ślad.

Myszka z kulką

Niby mały szczegół, a potrafił uprzykrzyć życie. Szczególnie, gdy rolki napędzające kursor zapychały się kurzem, a kulka zbierała drobinki, które „chrupały” i powodowały niekomfortowe przeskoki na ekranie. Pomagało czyszczenie wacikami i zeskrobywanie wytworzonego z brudu „filcu”. Dziś mamy myszki laserowe i optyczne, wykrywające nawet najmniejszy ruch po podłożu. Zmienił się także domyślny standard podłączenia – z przestarzałego PS/2 w uniwersalne USB.



Być może niektórzy mają jeszcze takie myszki w szufladach, ponieważ były uznawane za niezniszczalne. W czasach, gdy nie było jeszcze manii na punkcie czułości dpi czy dodatkowych przycisków dla graczy, myszka z kulką służyła przez lata – w przeciwieństwie do pozostałych części komputera.

Dyskietki 3,5 cala

Ze względu na pojemność 1,44 MB, dziś dyskietka nie pomieściłaby ani jednej empetrójki. Jednakże wtedy była najlepszą metodą na przenoszenie całego dyskowego dobytku, zwłaszcza gier, tapet, ikon czy zabawnych nagrań. Nie było człowieka, który nie miałby zgranych starszych gier pokroju „Supaplex” i „Price of Persia”. Nowsze produkcje zajmowały często sporą część płyty CD, ale gry sprzed rewolucji 3D można było spakować i wrzucić na jedną lub kilka dyskietek. Obecnie dyskietkę znamy jedynie z ikonki zapisu, ale najmłodsze pokolenie może już mieć problem ze zrozumieniem tego symbolu. Czy ktoś jeszcze pamięta ten charakterystyczny dźwięk odczytywania danych?



Niestety, był to dosyć wrażliwy nośnik, więc często dochodziło do uszkodzenia danych. Dziś dyskietka kosztuje kilka złotych, ale bardzo trudno już dostać nowe sztuki. Do tego trzeba by doliczyć koszty zewnętrznej stacji dyskietek, również dostępnych za kilka złotych, chyba że planujemy bardziej współczesną wersję możliwą do podłączenia przez USB. Oczywiście tylko szaleniec skusiłby się na taką formę przechowywania danych, ale z pewnością jest jeszcze wiele instytucji państwowych, którym tego typu sprzęt się przydaje. Dyskietka z pewnością nie zginie jeszcze przez długi czas.



Monitor CRT

Wielkie pudła, które zajmowały znaczną część biurka. Ciężkie, promieniujące i zaledwie piętnasto- lub siedemnastocalowe. Fakt, że pokolenie dzisiejszych trzydziestolatków jeszcze widzi, graniczy z cudem. Dziś spojrzenie w ekran kineskopowy grozi wadą wzroku lub atakiem padaczki, chociaż legendy głoszą, że jeszcze gdzieniegdzie te zabytki mogły się zachować.



Byli szczęśliwcy, którzy mieli zamontowany na kineskopie filtr chroniący przed promieniowaniem elektromagnetycznym i częściowo niwelujący przykre efekty migotania ekranu. Fakt, że przez monitory CRT oglądaliśmy pierwsze gry i poznawaliśmy początki Internetu, dodaje dodatkowego smaczku nostalgii. Nie jest to jednak element, który w jakikolwiek sposób mógłby się dzisiaj jeszcze przydać. Mimo to na Allegro znajdują się tacy, którzy próbują kineskopy sprzedać.

Ergonomiczna klawiatura

Kto by pomyślał, że niegdyś powyginana w różne strony klawiatura miałaby stanowić wyznacznik ergonomii i chronić nadgarstki oraz poprawiać komfort pracy. Wystarczyło jednak kilkanaście minut pisania, by wygrało nasze przyzwyczajenie do symetrii i prostszego kształtu. Obecnie klawiatury „ergonomiczne” są na tyle niszowe, że nikt za bardzo nie zawraca sobie nimi głowy. Najpopularniejsze konstrukcje są proste, bez udziwnionych kształtów i nietypowego rozmieszczenia klawiszy.




Dawniej jednak ergonomiczne klawiatury były miarą multimedialności komputera i bardzo często oferowano je w wielu „marketowych” zestawach PC. Dziś wyglądają jak kawałek roztopionego plastiku, chociaż próbuje się je przywrócić do łask w postaci sprzętu typu premium.

MS-DOS

Kultowy system operacyjny, który wraz z menedżerem plików Norton Commander był zainstalowany na większej ilości urządzeń niż system Windows. W prehistorycznym DOS-ie myszka była zbędna, a całość dało się obsłużyć z poziomu klawiatury. Wpisując komendy, można było wyświetlać foldery, edytować pliki, zmieniać ich właściwości... oraz formatować dysk kultową komendą „format c:”.

Do niedawna wszystkie systemy operacyjne były powiązane z DOS-em i uruchamiane z jego poziomu. Pierwszym Windowsem, który porzucił te korzenie, był dopiero Windows XP. Obecnie trzeba symulować środowisko DOS zewnętrznymi programami, takimi jak DOSBox. Wiele starych gier i programów nie jest już wspieranych przez nowsze Windowsy, dlatego zdecydowanie warto odkurzyć sobie DOS-a, by przywołać wiele miłych wspomnień.

Fot. Shutterstock.com
Newsletter
Trwa generowanie pliku zip
0%