sprytne zakupy
08 września 2016, 08:00

Gadżety nowoczesnej mamy: jak i co kupujemy?

Współczesna młoda mama w obliczu zakupów z myślą o dziecku (i sobie) staje przed niełatwym wyborem. Trudno odgadnąć, który z gadżetów się przyda, jakie akcesoria się sprawdzą, czy kształt wózka na pewno będzie praktyczny. Z pomocą przychodzą strony z poradami, fora, blogi czy YouTube. Okazuje się, że ekwipunek młodej mamy może mieć rozmiary małego mieszkania…

Świadoma konsumentka doskonale wie, jak zaoszczędzić, gdzie kupować, co jest niezbędne, a co może po prostu ułatwić życie przed narodzinami dziecka, jak i po nich. Chęć wypróbowania wielu nowości i rozwiązań technologicznych niekiedy przysłania zdrowy rozsądek. Czyżby? 
Z badania Grupy On Board Think Kong przeprowadzonego przez SW Research wynika, że współczesny rodzic to konsument świadomy i doskonale zdaje sobie sprawę, czego szuka w akcesoriach dziecięcych czy zabawkach – ponad 72% ankietowanych przyznało, że ważnym trendem na rynku jest dla nich prostota i naturalność (Czy nowe technologie wychowują dzieci Millennialsów? Rodzic konsument. Postawy i priorytety, 2016). Analitycy, biorąc pod uwagę wartości, jakimi kierują się rodzice, wybierając produkty związane z tematyką dziecięcą, ich zaangażowanie w trendy oraz technologie, z których korzystają, wyodrębnili 5 grup: Rodzice Slow (34% badanych), Rodzice Pilni (30%), Rodzice New Tech (20%), Rodzice Minimalistyczni (10%) i Rodzice Niezależni (5%). Co ich łączy? 64% respondentów skupia się na dbałości o bezpieczeństwo zdrowotne, finansowe i rozwój edukacyjny, a nie przesyt gadżetami, akcesoriami czy zabawkami.

Rodzic Pilny aktywnie wyszukuje i wypróbowuje nowe trendy w wychowaniu dzieci (79%), chętnie kupuje nowoczesne i modne produkty (77%) oraz interesuje się nowinkami i gadżetami dla dzieci (84%). Takiemu klientowi bez problemu przyjdzie zakup elektronicznej wideo niani, szumiącej zabawki usypiającej dziecko czy maty ochronnej na kolana, która zredukuje ból podczas kąpieli dziecka. Jednak na rynku pojawił się nowy typ konsumenta. Slow Rodzic jest bardziej zdystansowany do pogoni za trendami, czyta etykiety i nie zależy mu na markowych produktach. Rodzic New Tech kieruje się podobnymi wartościami, jak obie wyżej opisane grupy, ale jednocześnie jest heavy userem nowych technologii. Co z tego wynika?



Współczesne wonder woman, czyli mamy pracujące i zajmujące się dzieckiem (bądź dziećmi) już wiedzą, że wszystko, co oszczędzi czas i zapewni więcej spokoju o dziecko czy snu, jest na wagę złota. Jakie gadżety są warte uwagi, w które można zainwestować i potem nie żałować?

Bezpieczeństwo i kontrola przede wszystkim

Do narodzin dziecka przyszli rodzice czekają zazwyczaj 9 miesięcy, a to sporo czasu, by nabyć nie tyle umiejętności i przyzwyczaić do nowej rzeczywistości, co doskonale rozeznać się w temacie zakupowych potrzeb czy kaprysów. Obok licznika kopnięć dziecka, dość często szukanym przez przyszłe mamy urządzeniem jest detektor tętna płodu. To tzw. domowy doppler, który pozwala posłuchać i nagrać bicie serca dziecka już po 12. tygodniu ciąży, a przy okazji działa uspokajająco na kobietę, która w danej chwili martwi się o niezbyt wyczuwalne ruchy dziecka. Jak się okazuje, większość mam jednak stawia na urządzenia „monitorujące” dopiero po narodzinach dziecka, a nie w trakcie ciąży. Dwie mamy, Michalina Grzesiak i Natalia Kosznik, wypróbowały matę kontrolującą oddech dziecka, inaczej nazywaną matą bezdechową.

– W moim podwójnym macierzyństwie sprawdziła się przede wszystkim mata do monitorowania oddechu. Ponieważ jestem typem panikary, nie wyobrażam sobie spokojnego snu bez pozostawienia malucha w łóżeczku obwarowanym techniką – wyznaje Michalina Grzesiak, jedna z autorek bloga Krystyno, nie denerwuj matki, i dodaje: – Oczywiście przez 10 miesięcy monitorowania córki mata nie „zapiszczała” ani razu, ale wśród najbliższych znajomych jednemu chłopcu uratowała życie – argumentuje blogerka.



Przeciwna nabywaniu urządzenia monitorującego oddech jest z kolei mama 2-letniej Blanki, Natalia Kosznik, która prowadzi blog Chichotki Trzpiotki. – Monitoring oddechu okazał się być porażką. Dawał fałszywe sygnały i jedyna z niego korzyść to to, że szybko wróciłam do formy po cesarskim cięciu, bo siłą rzeczy ćwiczyłam mięśnie brzucha przy zrywaniu się w nocy, bo ten zawył. Tymczasem córka słodko i spokojnie spała, oddychając równomiernie – komentuje swój nieudany zakup rozmówczyni.

Takie urządzenie kosztuje nawet kilkaset złotych, warto więc rozważyć jego pożyczenie lub kupienie używanego produktu. Jak postępować, gdy reklamy zewsząd komunikują nam, że do wychowania dziecka potrzebny jest szumiący miś, w trakcie ciąży zwykła poduszka nie wystarczy podczas snu, a i późniejsze karmienie staje się męką, kiedy nie ma obok poduszki nazywanej potocznie rogalem?

 – Wśród moich gadżetów zdecydowanie zabrakło poduszki dla ciężarnej i do karmienia. I w jednym, i w drugim przypadku zastępowałam je zwykłymi poduszkami, które były dużo gorsze – doradziła Natalia Kosznik. – Przydatnym sprzętem stał się laktator. Ponieważ karmiłam butelką, niezbędny okazał się też podgrzewacz do butelek, z kolei niepotrzebnym zawaliskiem okazał się być sterylizator do butelek, bo i tak zalewałam je wrzątkiem, a urządzenie tylko zajmowało miejsce – dodaje. Z podobnymi doświadczeniami spotkała także Mama Rysiowa. – Podgrzewacze to nie zabawki dla zapominalskich – doradza. – Przy pierwszym dziecku butelkę z mlekiem, które zostało po karmieniu, zawsze wkładałam  do podgrzewacza, a ten pobierał prąd przez całą noc!. Nigdy bowiem nie wiedziałam, kiedy przyda mi się ciepłe mleko. Skutek? Wyłączałam podgrzewacz, bo notorycznie się grzał, tym samym istniało realne zagrożenie wyparowania z niego wody i przy okazji spalenia mieszkania – podsumowuje.

Akcesoria i zabawki: co potrzebne, a co zbędne?

Wracając do popularnych teraz zabawek, które imitują szum morza, drzew czy warkot samochodu, to sprawa jest dość prosta, choć nie dla każdego oczywista. Wydatek rzędu 80–120 złotych na szumiącego pluszaka? Zastanówmy się dwa razy. Niemal każda nowoczesna matka wie, że nie ma co mnożyć kosztów ponad konieczność. – Gdybym dostała w ramach powitalnego gadżetu dla noworodka taką zabawkę, pewnie bym korzystała, ale kupowanie samemu mija się z celem – jasno stwierdza mama dwójki dzieci, Michalina. – Wystarczy włączyć przy łóżeczku dziesięciogodzinne nagranie suszarki z YouTube i cieszyć się pięknym widokiem usypiającego w dziesięć minut dziecka. Działanie dokładnie to samo: monotonny dźwięk, który ma wprowadzić malucha w trans. Dla większych hardkorowców: odkurzacz też robi robotę – dodaje z przymrużeniem oka blogerka, która choć lubi gadżety, jest raczej zwolenniczką slow parentingu.



Są gadżety, które każda mama ceni za jakość, trwałość i użyteczność. – Z gadżetów dla niemowlaka bardzo sprawdziła się karuzela z pozytywką naśladującą szum morza i bicie serca: idealna dla maluszka niedługo po porodzie – dodaje Natalia i doradza: – Nie wyobrażam sobie też pierwszych miesięcy życia córeczki bez leżaczka bujaczka. Koił małą, usypiał w gorszych chwilach i pozwalał mi na chwilę wytchnienia. Taki sprzęt można kupić za rozsądna kwotę 100–150 złotych – dodaje.

Monitory oddechu, elektroniczne nianie, przewijaki czy bujaki to przedmioty na Allegro, które cieszą się stałą popularnością. Jest jednak kilka gadżetów, które w tym roku pobiły rekord sprzedaży. – To detektor tętna płodu, najpopularniejszy jest ten marki AngelSounds. Wzrost sprzedaży w porównaniu z rokiem ubiegłym wyniósł aż 152% – wyjawia Beata Podleśna, menedżer kategorii Dziecko w Allegro. – Ale jeszcze większy, bo 334% wzrost sprzedaży, odnotował szumiący miś z podkategorii Przytulanki! Kupiono ich aż o 25 razy więcej niż w roku ubiegłym! – podkreśla niesamowity sukces popularności tej zabawki Podleśna z Allegro.

Mama aktywna: ciąża to nie choroba!

Oferta dla rodziców zabieganych? Nie ma problemu. Mobilne mamy cenią przede wszystkim wygodę. Wózek to absolutna konieczność, dlatego panie decydują się na modele zwrotne, lekkie i z niewielkimi kołami. Prawdziwa mama gadżeciara może przebierać w ofertach dotyczących akcesoriów – mufka do trzymania wózka, specjalna torba-organizer, folia przeciwwiatrowa czy gondola… To wszystko ma się składać na wygodę i użyteczność. Wiele kobiet ceni sobie torby oraz plecaki z przewijakiem, które po otwarciu są matą ułatwiającą przewinięcie dziecka w każdym miejscu. Minus? Waga, wielkość i estetyka – nie każdy chce przecież iść na zakupy z dużym pakunkiem, wózkiem i kilkoma innymi rzeczami.



Ale jeśli już jedziemy samochodem, panie w ciąży nie mogą zapomnieć o adapterze do pasów ciążowych zapewniającym bezpieczną jazdę. Na rynku możemy spotkać różne modele adapterów, jednak ich wspólną cechą jest to, że dzięki nim pas przechodzi pod brzuchem, na biodrach i miednicy, absorbując przez nie siłę uderzenia i chroniąc nienarodzone dziecko. O „domowe” bezpieczeństwo można zadbać dzięki poduszce lędźwiowej, która wzmacnia ten odcinek kręgosłupa, na którego ból najczęściej narzekają ciężarne. Warty uwagi jest także pas ciążowy – lepiej na nim nie oszczędzać. To jeden z tych produktów, które warto mieć. Zajmuje mało miejsca, jest stosunkowo tani i przynosi ulgę plecom i nogom, a tym samym zapobiega nadmiernemu rozciąganiu się skóry na brzuchu. Prawdziwej fance gadżetów z pewnością przypadnie do gustu pas wyposażony w małe i bezpieczne dla dziecka głośniki (muzyka dobrze wpływa na rozwój płodu). Na rynku dostępne są też specjalne słuchawki, które przykleja się do brzucha (Lullabelly, RITMO Prenatal Musicial System). Są one małe, praktycznie niewidoczne pod ubraniem, więc można wspólnie słuchać melodii.

Coraz większą popularnością wśród przyszłych mam cieszą się urządzenia łagodzące bóle porodowe. Działają one w oparciu o tzw. metodę TENS (Transcutaneous Electrical Nerve Stimulation). Stymulator TENS to niewielkie urządzenie, które generuje prądy impulsowe o niskiej częstotliwości. Te z kolei pobudzają nasz organizm do produkowania własnych środków przeciwbólowych – endorfin. Sprawdza się nie tylko w czasie ciąży!

To oczywiście tylko przykłady rzeczy potrzebnych i pierwszej potrzeby, które dopiero od niedawna są standardem, ale też takich, które mogą być frajdą dla wcześniej wspomnianych rodziców New Tech czy Rodziców Pilnych. Wiadomo, że to rozróżnienie to tylko generalizacja i próba określenia potrzeb nowoczesnych mam i ojców. Bo to, jak podejdziemy do zakupu gadżetów, zabawek, akcesoriów, to indywidualna sprawa – powinna jednak być wypadkową rozsądku i zaangażowania. Nie dajmy się zwariować!
Newsletter
Trwa generowanie pliku zip
0%