sprytne zakupy
24 sierpnia 2016, 08:00

Podróż? Kostki zostaną rzucone!

Wybierasz się w podróż z dziećmi lub wracasz z wakacji? Autem, samolotem, pociągiem? Nie zapomnij o grach podróżnych – magnetycznych lub tangramach – albo kostkach, dzięki którym pogimnastykujesz umysł i wraz z dzieckiem stworzysz niezwykłe historie. Nuda w podróży na pewno was nie dopadnie.

„Był sobie straszny, czarny smok” – zaczyna opowieść mój młodszy 4-letni syn, rzucając kostką. „Smok mieszkał w piramidzie, ale jego ulubionym zajęciem było napadanie na przelatujące samoloty” – dodaje jego 7-letnia siostra. „Tato, tato teraz ty, może dowiemy się, jak pokonać smoka!” Na kostce wypada żółw. Mój rzut z kolei pokazuje jabłko. „Stary, mądry żółw czarodziej dał nam jabłko, dzięki któremu smok przemienił się z bestii w sympatycznego smoka, który odtąd żywił się marchewką z ogródka i pomagał… budować mosty.” Na snuciu kolejnych opowieści spędzamy godziny podróży. Wydane przez REBEL kostki „Story Cubes” stworzył Rory O'Connor z Irlandii, trener kreatywności i twórczego rozwiązywania problemów. Zestaw podstawowy składa się z dziewięciu kostek, z których każda zawiera na ściankach odmienny zestaw obrazków (drzewo, księżyc, lupa, ryba, kwiat), ale są też zestawy dodatkowe, dzięki którym możemy urozmaicać nasze opowieści. 

– My mamy łącznie 45 kostek, oprócz wersji podstawowej także dodatki: podróże, akcje, poszlaki, baśnie, prehistoria, medycyna czy galaktyka. Liczba różnych, możliwych opowieści jest chyba nieskończona, a dzieci nigdy się nie nudzą. Nasz starszy syn gra w „Story Cubes” już od pięciu lat – zapewnia Marcin Niebudek, który z dwoma synami – 9-letnim Tomkiem i 4-letnim Mateuszem – oraz żoną Magdą prowadzi bloga dzieciprzyplanszy.pl, na którym zachęca do wspólnego grania z dziećmi w gry planszowe, kostkowe i karciane i podpowiada „te najfajniejsze”.



– Dobra gra na podróż musi być kompaktowa – by łatwo zmieściła się do plecaka oraz prosta w obsłudze – nie może składać się ze zbyt wielu elementów, po prostu wyciągasz np. karty czy kostki i grasz. Z gier kostkowych oprócz „Story Cubes” poleca też grę „Bongo”. Gracze rzucają kośćmi przedstawiającymi zwierzęta (antylopę bongo, nosorożca, gnu) oraz cyfry, a następnie każdy z graczy jak najszybciej stara się podać, ile mamy zwierzaków. 

– Dodatkowym utrudnieniem są kostki z kłusownikiem, który umniejsza w każdej rundzie liczbę zwierząt z danego gatunku. Kostka ze strażnikiem parku z kolei chroni zwierzaki, dlatego w tej grze liczy się spostrzegawczość oraz refleks – mówi Marcin Niebudek.

Trend na gry towarzyskie jest coraz bardziej widoczny – także na Allegro. Jak zaznacza Beata Podleśna, menedżer kategorii Dziecko w Allegro, w porównaniu z rokiem ubiegłym kategoria Gry towarzyskie wzrosła już o 13% i cały czas rośnie. – Największe zainteresowanie grami odnotowujemy oczywiście przed Bożym Narodzeniem, ale cały rok cieszą się one popularnością – przyznaje menedżer.

Tak jak tzw. gry magnetyczne, które świetnie sprawdzą się w podróży. – Mają one tę zaletę, że dziecko może grać sam na sam, siedząc w foteliku np. w aucie, może układać te gry wspólnie z bratem czy siostrą – wylicza. W serii magnetycznych Smart Games, wydanych przez Grannę, znajdziemy „Tangramy”, w których z 7 figur trzeba ułożyć różne kształty np. zwierząt czy ludzi). 




– W „Arce Noego” trzeba pomieścić parami na arce zwierzaki, w „Dziurze w całym” trzeba tak ułożyć kawałki sera, by myszki wyglądały przez jego dziurki, a w grze Wodny świat tak poukładać cztery klocki na planszy, by widoczne były tylko wybrane zwierzątka, np. cztery żaby i dwie salamandry – tłumaczy Marcin Niebudek. Wszystkie elementy gry są magnetyczne, więc świetnie trzymają się planszy i nie spadają z kolan podczas jazdy i nie gubią się. – Każda gra ma też różne poziomy trudności – od startera przez juniora, eksperta do mastera, a ostatnio także wizarda, ich przejście zajmie dzieciom sporo czasu, a wyższe poziomy stanowią też nie lada wyzwanie dla dorosłych graczy – mówi Marcin Niebudek. 



Faktycznie. Zwierzęta na arce jeszcze jakoś układamy, ale gdy zaczynamy z córką grać w Wodny świat, nieźle musimy się nakombinować, by na planszy zostały dokładnie trzy żółte salamandry, jedna czerwona, jedna rybka i jedna żabka. Na poziomie ekspert i master czasem zaglądamy do rozwiązań, które zamieszone są na końcu każdej gry.

„Ja mam marchewkę!”, a ja „Czaszkę”, a teraz ser. I jeszcze jabłko!” – dzieci kładą jedna na drugiej kolejne okrągłe kartoniki. W grę „Dobble”, wydaną przez REBEL, można grać na klika sposobów: najpopularniejsza jest wersja, w której wszystkie karty rozdaje się graczom, a jedną z kart kładzie na środku stołu. Na sygnał gracze patrzą na pierwszą kartę z góry, którą trzymają w ręku i szukają wspólnego symbolu z tą, która leży na stole. Symbol nazywają głośno i szybko przykrywają swoją kartą, tę starą. Teraz każdy z graczy musi znaleźć wspólny symbol z nowo odkrytą! Wygrywa ten, kto pierwszy pozbędzie się kart. Gra mieści się w niewielkim metalowym pudełku, a kartoniki można rozłożyć wszędzie (kawałek tylnego siedzenia auta też się nada). – Gra jest też dostępna w wersji „Dobble Kids”, która ma na rysunkach tylko zwierzaki, dlatego łatwiej w nią grać także młodszym dzieciom – mówi Marcin Niebudek.



Fanom starej dobrej kostki Rubika warto polecić też tzw. Smart Eggs, w której zadaniem jest pokonanie labiryntu za pomocą patyczka, który wkłada się do jajka przez jego górny otwór i przeprowadza go przez tunele labiryntu, w kierunku od góry do dołu zabawki. Po którąkolwiek z gier sięgnięcie – nuda w podróży na pewno was nie dopadnie.
Newsletter
Trwa generowanie pliku zip
0%