Zanim zobaczymy film „Star Trek: W nieznane”, warto przypomnieć sobie, od czego to wszystko się zaczęło. Cofnijmy się więc do drugiej połowy lat sześćdziesiątych i serialu „Star Trek: The Original Series", który po raz pierwszy został wyemitowany we wrześniu 1966 roku. Wkrótce minie pięćdziesiąt lat od premierowego odcinka, który przekraczał istniejące wówczas bariery.
   
– „Star Trek" przyczynił się do zwiększenia otwartości społeczeństwa. Aż trudno uwierzyć, że w latach sześćdziesiątych mógł istnieć amerykański serial, gdzie na mostku kapitańskim statku siedzieli razem nie tylko Amerykanie, ale i Rosjanin (zimna wojna), Japończyk (niedługo po II wojnie światowej) i czarnoskóra pani oficer. Jednak nie tylko istniał, lecz i był dość popularny. Sądzę, że „Star Trek" wpłynął, szczególnie wtedy, na wiele zmian społecznych. Poruszał też niejednokrotnie bardzo trudne tematy i pokazywał, jak nieodpowiednie jest powszechne podejście do pewnych kwestii, jak homoseksualizm, transseksualizm, uznawanie istot za świadome – mówi specjalnie dla _magazynu.Allegro Tomasz Andrzej „Tonid” Nidecki, członek stowarzyszenia TrekSfera zrzeszającego miłośników serii „Star Trek”. Współpraca członków statku kosmicznego opierała się na harmonii, zrozumieniu i wzajemnym szacunku. Zadbał o to Gene Roddenberry, pomysłodawca serii.

Ale cóż z tego, skoro początki były trudne. Pierwszy sezon „Star Treka” jeszcze przyciągał przed odbiorniki widzów, ale następną serię stacja NBC emitowała już w późniejszych godzinach, co wpłynęło na zmniejszenie oglądalności wśród młodszych fanów science fiction. Drugą i trzecią część serialu wyemitowano jeszcze w NBC, ale stacja potem przestała inwestować w serię, a Star Trek zawędrował do 125 innych nadawców w Stanach i na całym świecie. Większa liczba widzów, większe zyski i wykształcenie prawdziwych fanów nazwanych trekkies rozpoczęło trwający do dzisiejszego dnia boom na legendarny już serial.



Na przestrzeni pięćdziesięciu lat „Star Trek” stał się marką samą w sobie, wyreżyserowano dwanaście filmów kinowych (nadchodzące „Star Trek: W nieznane” będzie trzynastą produkcją), przygotowano też sześć seriali telewizyjnych (jeden animowany), wydano setki książek oraz komiksów, w końcu skupiono się także na grach komputerowych i innych gadżetach. O wpływie Star Treka na modę nie wspominając.

Niewiele jest filmów i projektów w obecnej popkulturze, które cieszą się aż taką popularnością swoich fanów. Produkcje Marvela, „Gwiezdne wojny”, Harry Potter” czy nawet Pokemony to pewniaki w sprzedaży tworzące wokół siebie grono odbiorców i fanów, ale na równi z nimi popularny jest „Star Trek”. Miłośnicy serii, czyli „trekkies”, organizują swoje zloty, tworzą czasopisma i – uwaga – wydają książki. Najlepszym objawem kultu, jakim fani darzą serię, będzie chyba książka „The Klingon Distionary – English/Klingon – Klingon/English” autorstwa Marka Okranda, która ukazała się pierwotnie w 1985 roku, a jej reedycja w 1992. Mało kto wie, że i „Hamlet” Szekspira doczekał się tłumaczenia na klingoński. Co ważne, w samym „Star Treku” język klingoński był używany w niewielkim tylko stopniu. Siła wpływu fanów jest jednak ogromna, czego dowodem są organizowane kursy internetowe i poczucie humoru Google, które przygotowało swoją wyszukiwarkę w tym języku, co świadczy o randze serii.



Fani kochają Star Trek tak mocno, że sami postanowili nakręcić własny fanserial. Także i my, Polacy, mamy tutaj swój mały wkład, bo prace nad polską wersją „Horizonu” trwają od 2004 roku. Ostatnie wzmianki pochodzą co prawda z 2008 roku, ale może najnowsze dzieło Justina Lina zmotywuje aktorów amatorów. Swojego dopięli natomiast Amerykanie, którzy dzięki platformie Kickstarter przygotowali film „Star Trek: Horizon”, a obecnie planują kolejne produkcje. Warto postawić pytanie: miłośnicy jakich innych filmów zrobili swoje wersje oryginałów?

Trzeba jednak otwarcie przyznać, że i twórcy „Star Treka” dali swoim fanom ogromne pole do fantazji, które wykorzystali producenci gadżetów i akcesoriów. Znakiem rozpoznawczym były kombinezony załogi USS Enterprise, które prawdziwi fani mogą wkładać podczas zlotów i – uwaga – premier kinowych nowych filmów! Któż choć raz nie marzył, podczas oglądania serialowych odcinków, aby poczuć się jak dowódca Enterprise'a lub jego wierny kompan Spock?



Prawdziwym znakiem charakterystycznym Spocka były jego spiczaste i odstające uszy, często w serialu wyśmiewane, ale przez miłośników „Star Treka” uwielbiane. Dzięki sztucznym uszom i peruce z równo ułożoną grzywką każdy fan może dziś stać się Spockiem, spełniając swoje dziecięce marzenia. Gdy w polskiej telewizji pojawił się „Star Trek”, ludzie oszaleli na punkcie legendarnego już powitania Wolkanów, polegającego na złączeniu palca wskazującego i środkowego oraz serdecznego i małego, tworzącego literę „V”. Ten gest, niby prosty, wielu osobom sprawiał trudności. Dla takich osób przygotowano koszulki z tak zwanym Vulcan salute świadczące o pokojowym nastawieniu do świata i innych ludzi. Przy okazji można się bardzo modnie prezentować.



Dbający o wygląd mężczyźni, którzy są fanami „Star Treka”, też znajdą dla siebie rozwiązanie. Chodzi przede wszystkim o spinki do mankietów z emblematem serii. Do tego biurowy kubek Enterprise i oczywiście odpowiednie oznaczenie na samochodzie.

Ogromna część fabuły „Star Treka” toczyła się wewnątrz statku kosmicznego Enterprise, który imponował swoją budową i futurystycznym wyglądem. Dziś wszyscy możemy mieć w domach ten (i inne) sławny pojazd, na dodatek sklejając go samodzielnie. Niektóre modele osiągają prawie metrowe rozmiary, przez co frajda składania będzie dłuższa, a potężna forma uszlachetni niejeden pokój. 



Przydatnym gadżetem dla miłośników jedzenia, w szczególności pizzy, może być specjalny nóż do krojenia, dzięki któremu nawet zwykła pizza stanie się prawdziwie galaktyczna. 



Twórcy „Star Treka” w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych trafnie przewidywali przyszłość. Już wtedy członkowie Enterprise'a porozumiewali się za sprawą specjalnego komunikatora. Ten jest dostępny także i dzisiaj. Sentymentalna podróż dla fanów sprzed lat i ciekawy gadżet dla młodzieży, tak można w skrócie powiedzieć o komunikatorze USB, który z wyglądu przypomina ten serialowo-filmowy, a dodatkowo ma wgrane różne dźwięki z filmu. To może być prawdziwy hit Internetu, który dodatkowo będzie służył jako telefon do internetowych rozmów! Filmowym gadżetem był też sprzęt do teleportacji i podręczny tłumacz. Teleportować się nadal nie potrafimy, choć ile osób w dzieciństwie o tym nie marzyło (?), ale słowniki i elektroniczni tłumacze to aplikacje dostępne już w każdym nowszym smartfonie.

Gadżetów związanych ze „Star Trekiem” było i jest, a także pewnie będzie więcej, jednak prawdziwym hitem, jednym z kluczowych symboli serii były okulary Geordiego La Forge'a, dzięki którym niewidomy bohater ST mógł widzieć. Ich nigdzie niestety nie kupimy, ale razem z rodzinami obejrzeć możemy sezon serialu, w którym La Forge i jego okulary pojawiają się po raz pierwszy. Ciekawostkę stanowi fakt, że piosenkarka Rihanna zaprojektowała własny model okularów przeciwsłonecznych inspirowany „Star Trekiem”. Być może wkrótce pojawią się w sprzedaży.

– Na Allegro produkty i gadżety związane ze światem „Star Treka” – jak na zjawisko o skali masowej – nie są bardzo popularne. Zaangażowanie fanów widać jednak po strukturze sprzedaży według kategorii: największe obroty generuje wcale nie Film ani Zabawki, ale Kolekcje z przodującą podkategorią Numizmatyka. Świetnie sprzedają się również modele do składania USS Enterprise – wyjaśnia Jacek Weichert, menedżer kategorii Kultura i rozrywka w Allegro.



Kto wie, czy w 2016 roku moglibyśmy w ogóle mówić o fenomenie „Star Treka”, gdyby nie wydawniczy plan obejmujący nowe filmy wypuszczane co dwa lata, a wcześniej komercyjne sukcesy „Gwiezdnych wojen”, których twórca – George Lucas – był wielkim fanem „Star Treka” i inspirował się nim przy produkcji legendarnej już serii (porównań może być wiele – od świetlnego miecza i laserowych pistoletów przez statki kosmiczne, na podobnych nazwach kończąc). To właśnie moda na science fiction sprawiła, że w 1979 roku do kin wszedł pierwszy pełnometrażowy „Star Trek”. Chociaż premiera nie okazała się tak dochodowa jak „Star Wars”, to Paramount Pictures dalej inwestowało w serię, a w 1987 roku serial powrócił do telewizji.

Powrócił i miał się świetnie, zdobywając nowych widzów, a starych utrzymując przed telewizorami przez wiele lat. Kino? Tam „Star Trek” również zadomowił się na dobre, głównie za sprawą J. J. Abramsa, reżysera, który wrócił z jedenastym filmem w 2009 roku, a w 2013 roku zbierał bardzo dobre oceny od krytyków za „W ciemności. Star Trek”. Filmy Abramsa stanowiły idealną okazję do tego, aby starsi widzowie przypomnieli sobie legendarną serię z lat swojej młodości, a nowi poznali historię kapitana Kirka i statku kosmicznego USS Enterprise.

Jak zawsze bywa przy kinowych premierach nowych części kultowych filmów, tak i przy „Star Trek: W nieznane” spodziewać się możemy wysypu gadżetów, płyt ze ścieżkami dźwiękowymi, ubrań, w tym okolicznościowych koszulek, zabawek dla dzieci czy gier komputerowych lub na konsole. Frajdę będą miały zwłaszcza dzieci, które dzięki firmie Hasbro mogą bawić się specjalnymi klockami z bohaterami i pojazdami znanymi z filmu. Kolekcjonerzy statków kosmicznych znajdą coś dla siebie w dziale z figurkami Hot Wheels, a starsi fani nie przegapią specjalnych plakatów kinowych!

Standardowo dystrybutorzy zadbają także o filmy na DVD czy Blu-ray, w końcu zawsze miło wraca się do dobrych filmów w domowym zaciszu. 



Premiera „Star Trek: W nieznane” już dziś, a marketingowe szaleństwo ruszyło. Warto zatem nadrobić braki we własnych zbiorach, przypomnieć sobie losy Spocka, medyka Leonarda McCoya i kapitana Jamesa Kirka, a młodszych widzów zapoznać z przygodami USS Enterprise za sprawą filmów, książek czy licznych zeszytów komiksowych. „Star Trek” od początku porusza ponadczasową problematykę. Nawet po pięćdziesięciu latach od premiery pierwszego odcinka serialu niektóre zagadnienia są nadal aktualne. Obok takich produkcji nie wypada przechodzić obojętnie. Prawda?

Piotr Strzemieczny

magazyn@allegro.pl

Powiązane artykuły