na luzie
05 sierpnia 2016, 08:00

Filmowanie dla każdego

Dziś do robienia filmów nie potrzebujemy już ciężkiego i drogiego sprzętu. Wystarczy telefon albo zwykła lustrzanka. Wakacyjna przerwa ze względu na sprzyjającą pogodę jest dobrym czasem na postawienie pierwszych kroków z kamerą. Filmowania może nauczyć się każdy z odrobiną wrażliwości. Zanim wrzucicie jednak swój pierwszy film na YouTube, mamy dla Was kilka wskazówek. 

Przede wszystkim trzeba mieć plan. Tylko nieliczni reżyserzy pozwalają sobie na improwizację podczas pracy nad swoimi filmami. Większość tego, co oglądamy w kinach bądź w Internecie, powstaje na podstawie szczegółowo dopracowanych scenariuszy. Stanley Kubrick nad swoim filmami potrafił pracować latami. Inspiracje w postaci zdjęć, zapisków, wycinków z gazet oraz książek gromadził w pudełkach. Po jego śmierci ponad tysiąc kartonów idealnie przyciętych notatek przeniesiono na Uniwersytet Artystyczny w Londynie. Dziś mają do nich dostęp studenci i badacze zajmujący się kinem.

Robiąc krótki film, nie trzeba bynajmniej naśladować kompulsywno-obsesyjnych zachowań słynnego reżysera. Warto jednak zastanowić się nad tym, co chcemy osiągnąć. Pomocne może być przeglądanie portali internetowych takich jak vimeo.com albo dokumentalnej sekcji dziennika The New York Times. Podpatrywanie najlepszych opłaca się, nawet jeśli sami nie mamy jeszcze odpowiednich umiejętności do tego, aby im dorównać.



Jeśli mamy już pomysł, spróbujmy przelać go na kartkę papieru. Dziennikarka redakcji internetowej TVP Marta Siurnik, zajmująca się m.in. koncepcyjną stroną programu „The Voice of Poland”, sugeruje, aby tekst zamknął się w 50 słowach. Jeśli nie potrafimy tego zrobić, to znak, że nasza wizja nie jest klarowna. – Zawsze mam ze sobą notatnik Moleskine, w którym zapisuję pojawiające się w głowie pomysły

Niestety nie wszystko, co nam wydaje się ciekawe, będzie ciekawe dla naszego odbiorcy. Najłatwiejszym sposobem na uniknięcie nudy w filmie jest zawężenie czasu jego trwania. W Internecie najchętniej oglądają się kilkuminutowe produkcje. Atila i Magda, których film promujący Polskę „I saw you Poland” ma już ponad 900 tysięcy wyświetleń, z kilkudziesięciu godzin materiału wybrali niecałe dwie minuty. – Zdecydowaliśmy się na krótką formę, bo chcieliśmy, żeby film przesyłano dalej. Po pierwsze, dziś nikt nie ma na nic czasu – ludzie chcą wszystko dostać w skondensowanej formie. Po drugie, trudno jest też z dłuższym skupieniem uwagi. Zwłaszcza jeśli to film, który zobaczy się przy okazji przeglądania Facebooka. Nasz film trwa minutę i pięćdziesiąt dwie sekundy, a i tak większość odbiorców nie obejrzała go do końca – mówi Magda.



Atila, odpowiedzialny za zdjęcia w filmie, który podbił serca internautów, pracy z obrazem nauczył się sam. Przez przypadek w jego ręce trafił Canon 5D Mark II. Od tego czasu poświęca się już tylko filmowaniu. 

Igor Kazimierz Połaniewicz, absolwent szkoły filmowej, twórca reklam i filmów krótkometrażowych twierdzi, że operatorem kamery może być każdy z odrobiną wrażliwości. – Taka osoba potrzebuje pewnego poczucia estetyki. Musi zauważać to, co dzieje się dookoła. Dobrym sposobem na rozwijanie w sobie umiejętności operatorskiej jest fotografowanie. Pozwoli nam to poczuć światło, kompozycję i kadr. Wszystkie rzeczy techniczne przyjdą z czasem. Najważniejsza jest miłość do samego obrazu.



Przygodę z obrazem najlepiej zacząć od najprostszych sprzętów np. aparatu cyfrowego z opcją wideo-filmowania. – Ważne jest to, żeby taki aparat miał manualne funkcje, czyli obiektyw z możliwością ręcznej ostrości i zmieniania przysłony, pokrętło do ustawienia ekspozycji itd. Można zaczynać od najprostszych aparatów z pełną klatką oraz z wymienną optyką takich jak Canon 7D czy Nikon D7000. Nie ma potrzeby, żeby pchać się w akcesoria z górnej półki. Robienia zdjęć można nauczyć się wręcz na amatorskich aparatach – podpowiada Igor.

Natomiast Rafał Przewoźny, starszy specjalista ds. sprzedaży w Strefie Marek Allegro, podpowiada, po jakie modele jeszcze warto sięgnąć. – Dla amatorów czy osób zaczynających swoją przygodę z filmowaniem polecam kamerę cyfrową Canon Legria HF G40 – jest w nim zastosowana matryca HD CMOS PRO znana z wyższych modeli, a sam aparat charakteryzuje się jasną optyką i intuicyjną obsługą.  Na początek polecam także Olympus OM-D E-M10 Mark II: ma stabilizację obrazu oraz opcję nagrywania 60fps przy Full HD, co oznacza, że można się bawić w slow-motion. Warto też sięgnąć po Panasonic HC-x920 – to absolutny bestseller w zakresie kamer full HD dla amatorów: świetne parametry, niskie szumy, bo ma trzy przetworniki obrazu, superoptyka, wizjer elektroniczny, dotykowy ekran, streaming przez wi-fi do upstream – to tylko niewielki procent możliwości tej kamery, co stawia ją na pierwszym miejscu, biorąc pod uwagę stosunek cena vs jakość – podpowiada Przewoźny.



Nie licząc okresu grudniowego, to właśnie na miesiące letnie przypada największa sprzedaż aparatów fotograficznych na Allegro. – Zwiększone zainteresowanie tym asortymentem widać już od maja i trwa ono do lipca – dodaje Rafał Przewoźny. – Lustrzanki stanowią obecnie około 60% wartości sprzedaży wszystkich aparatów na Allegro, ilościowo cały czas przeważają jeszcze dużo tańsze aparaty kompaktowe – podkreśla.

Czytaj także: Renesans kompaktowych aparatów cyfrowych

Kiedy uzbroimy się już w potrzebny sprzęt, powinniśmy poznać go na wskroś. Dobrze jest zacząć od eksperymentów. Zobaczyć, jak aparat reaguje na światło i zmianę ustawień, np. przysłony. Warto też pracować ze statywem albo z łatwym w przenoszeniu monopodem. Według Igora nie mając dużego doświadczenia, nieruchome zdjęcia prościej nam będzie zmontować. Marką statywów, którą szczególnie poleca operator jest firma Manfrotto.

Elementem, o którym nie możemy zapomnieć, pracując nad filmem, jest dźwięk. Widz szybciej wybaczy nam kiepskie zdjęcia niż irytujący hałas w tle. – Używaj mikrofonu zewnętrznego, np. Rodea jeśli chcesz przeprowadzić dłuższą rozmowę, podepnij swojemu rozmówcy mikroport – radzi Robert Migas, reżyser dźwięku pracujący przy filmach takich jako „Bogowie” czy „Chce się żyć.” – Jeśli nie masz akurat przy sobie takiego zestawu, podejdź jak najbliżej osoby, z którą rozmawiasz. Pomocne może być też znalezienie miejsca z dala od wiatru i ruchu samochodowego.  



Ostatnią rzeczą, z którą przyjdzie nam się zmierzyć podczas pracy nad filmem, jest montaż. Na rynku jest wiele programów, które pomogą nam połączyć uchwycone obrazy. Większość profesjonalistów korzysta jednak z pozycji softwarowych dostępnych od dawna, takich jak: Avid, Adobe Premiere czy Final Cut Pro. Ich obsługę ułatwią nam poradniki, które co jakiś czas pojawiają się na YouTubie. Jeśli znamy angielski i jesteśmy w stanie pozwolić sobie na wydatek około dwudziestu złotych miesięcznie, możemy też skorzystać z profesjonalnie przygotowanych lekcji na portalu Lynda.com

Piotr Maślanka, producent wideo z redakcji internetowej TVP, radzi, aby o montażu myśleć już w trakcie realizacji zdjęć. – Zróbmy kilka planów nagrywanej przez nas sceny. Zastanówmy się, z czym i jak będziemy mogli połączyć dany obraz. Świadomie podejmujmy decyzję o tym, co powinno znaleźć się w kadrze, a co poza nim. Dodaje, że przy profesjonalnych produkcjach filmowych pracuje od kilkudziesięciu do kilkuset osób. Operator nie montuje filmu, a scenarzysta nie kieruje planem. Każdy ma tu określoną rolę. Inaczej jest w projektch realizowanych przez jedną lub kilka osób. – Stawiając pierwsze kroki na filmowej ścieżce, warto o tym pamiętać. W samodzielnie realizowanych projektach pomoże nam to pogodzić się z małymi niedoskonałościami, które niestety są nieuniknione – podpowiada na koniec Piotr.
Newsletter
Trwa generowanie pliku zip
0%