– Kiedy powstawało Monotype, niezależnych wytwórni nie było aż tyle, co teraz. Nie było tak dużego nasycenia, gdzie w samej Warszawie jest przynajmniej kilkanaście oficyn wydawniczych – mówi Jakub Mikołajczyk, właściciel wytwórni MonotypeRec. i potwierdza coraz większą modę na muzykę niezależną wśród polskich słuchaczy. Co roku powstają nowe instytucje wydające albumy na kasetach magnetofonowych, płytach CD i CD-R oraz winylach. Te największe, owiane już legendą, na rynku funkcjonują od dekad. Jak Monotype, wytwórnia założona w 2004 roku. Powód założenia, tak jak w przypadku innych labeli, był dość prozaiczny – chęć wydawania własnych płyt. 

– Monotype powstało na własne potrzeby w 2004 roku. Mieliśmy jeszcze wtedy zespół i chcieliśmy wydać płytę. Zdecydowaliśmy wydać się sami. Wszystko zaczęło przybierać żywą i realną formę w momencie, gdy Dominik Kowalczyk (Wolfram) wyznał, że pracuje nad solową płytą Thinking Dust. Minęły lata i zaczęli przybywać nowi artyści oraz albumy, których wydaliśmy grubo ponad sto – przyznaje Mikołajczyk, który w tym roku wydał już ponad 10 tytułów, w tym nową płytę Kevina Drumma The Back Room, drugie studyjne wydawnictwo We Will Fail czy pierwszy od blisko 10 lat album Wolframa zatytułowany X. W katalogu Monotype, które skupia się na szeroko pojętej muzyce elektronicznej, znajdziemy także wydawnictwa takich artystów jak Emiter czy Tomasz Mirt.

   

Problem z wydawaniem własnych utworów miał też Wojciech Kucharczyk, właściciel wytwórni Mik Musik. Polski artysta, współtwórca wielu projektów muzycznych, jak chociażby The Complainer czy Mołr Drammaz, borykał się z brakiem chętnych wytwórni. – To Klasyczne Do It Yourself – była muzyka, której nikt nie chciał wydać, więc zrobiliśmy to sami, tak jak potrafiliśmy najlepiej. To była połowa lat dziewięćdziesiątych, a zespołem założycielskim byli Mołr Drammaz – mówi mieszkający w Skoczowie Kucharczyk. 

Przez 21 lat Mik Musik zdołało wydać albumy takich wykonawców jak John Lake, Wilhelm Bras, RSS B0YS czy Mołr Drammaz. Dwie ostatnie formacje cieszą się największą popularnością z całego katalogu. – Naszym bestsellerem jest album Boazeria Mołr Drammaz. Świetnie też się sprzedawały niektóre płyty The Complainer. Z „nowego rzutu” największe zainteresowanie dotyczy wszystkiego, co wydadzą RSS B0YS – wyznaje Kucharczyk.

Świetnie radzi sobie także Natalia Zamilska, która niedawno wystąpiła na Scenie Alternatywnej podczas tegorocznego festiwalu w Opolu. Nie wszyscy wiedzą, że obecną popularność Zamilska zawdzięcza właśnie Kucharczykowi i Mik Musik, bo przed albumem Undone był wydany przez śląską wytwórnię debiutancki krążek Untune.



Na równi z Mik Musik idzie Requiem Records, również jedna z pionierskich wytwórni w Polsce, która w ubiegłym roku świętowała swoje dwudziestolecie. W katalogu ponad sto płyt artystów pochodzących z różnych muzycznych podwórek. Obok klasycznego jazzu znajdziemy tu ambitną elektronikę, improwizację, ale też punk i muzykę klasyczną. Łukasz Pawlak nie boi się szukać i stawiać na nowe zespoły, tak jak ceni sobie także promocję wydawnictw dawno zapomnianych lub nigdy wcześniej niedostępnych w większym obiegu. Stąd Archive Series, linia, w której Requiem przypomina młodym słuchaczom o zespołach, którym lata świetności przypadały na przełom lat 80. i 90. Tak jak Kinsky i ich Copula Mundi lub Bexa Lala. Ale Requiem to także artyści i jeszcze młodzi, jak chociażby Msza Święta w Altonie, i już z dużym stażem: jazzowy duet Jachna/Buhl, weteran muzyki syntezatorowej Konrad Kucz, Das Moon czy legenda łódzkiej sceny noise, zespół Jude.

Dobrą elektroniką stoi 

Father And Son Records and Tapes to wytwórnia założona przez producenta i DJ-a Macieja Sienkiewicza dopiero w 2015 roku, choć sam Sienkiewicz w świecie muzyki siedzi od wielu lat. – Pierwsze recenzje pisałem jeszcze w liceum, czyli w połowie lat 80., grać jako DJ zacząłem jakoś około 1993 roku. Wydawnictwo płytowe jest chyba najpełniejszym sposobem na całościowe przekazanie tego, co lubię i szanuję w muzyce i sztukach wizualnych – przyznaje właściciel FASRAT i wyjaśnia, skąd taka rodzinna nazwa jego wytwórni – Father And Son Records And Tapes to trochę ukłon w stronę moich synów – Marcel ma lat 21, Lucek skończył 4, a trochę podkreślenie faktu, że to wydawnictwo to także moje kolejne dziecko, trochę przenoszone, czasem chorowite, a czasem dające nieporównywalną z niczym radość. Bezwarunkowe wsparcie mojej żony jest także w tej sprawie nieocenione. Krótki czas działalności nie przeszkodził FASRAT-owi zgromadzić uzdolnionych artystów, o których mówi się nie tylko w Polsce, ale także za granicą. Wypada wymienić tylko Selvy'ego, Naphte, samego Sienkiewicza, który w swojej wytwórni wypuścił płytę That Feel czy Dj-a Sajko, czyli Pawła Bartnika, który współtworzy Mszę Świętą w Altonie, kIRK (albumy Zła Krew, Msza Święta w Brąswałdzie i III), czy nagrał solową płytę pod własnym imieniem i nazwiskiem w Requiem Records.  




Sienkiewicz, jak przystało na wydawcę i krytyka muzycznego, zna się też na tym, co ciekawego wydaje się w kraju. Spośród grona utalentowanych artystów wymienia Kixnare'a czy niektóre wydawnictwa z BDTA. Przedstawiając Father and Son Records and Tapes oraz samą sylwetkę Macieja Sienkiewicza, należy także podkreślić muzyczne korzenie całej rodziny. W końcu bratem właściciela FASRAT jest słynny Jacek Sienkiewicz, producent, DJ oraz założyciel Recognition Records.

W dużym stopniu na artystów polskich i zagranicznych nastawione są Zoharum i Bocian Records, czyli wytwórnie, których muzycznych zainteresowań nie da się jednoznacznie zaszufladkować. Pochodzące z Gdańska Zoharum nowe albumy wydaje co 2–3 miesiące, ale każdy kolejny rzut premier zaskakuje jakością. Stałymi reprezentantami Zoharum są: brytyjski producent Rapoon, Echoes of Yul, Zenial czy chociażby Inner Vision Laboratory. Co ważne, każdy z artystów prezentuje inną wizję ambientu i muzyki z eksperymentalnym podłożem.

Awangardę w różnym rozumieniu serwuje Bocian Records. Co skłoniło Grzegorza Tyszkiewicza do założenia wytwórni? – Nie było nic, co mnie interesowało, a z drugiej strony znałem masę muzyków, których często nocowałem lub spotykałem na festiwalach. Na zasadzie poczty pantoflowej dowiadywałem się o nowych artystach, ale ta muzyka nie była jeszcze wydana. Pamiętajmy, że to czasy przed uruchomieniem Bandcampu – szczerze przyznaje właściciel wydawnictwa, dzięki któremu w Polsce ukazały się płyty Matsa Gustafssona, Paala Nilssen-Love, Kevina Drumma i Kena Vandermarka. Do zagranicznego towarzystwa dodać trzeba utalentowaną polską artystkę audiowizualną Annę Zaradny, która w ubiegłym roku nagrała album z Austriakiem Christianem Fenneszem, a w tym roku dorzuciła pozytywnie ocenianą przez recenzentów płytę Go Go Theurgy.



Te oraz inne wytwórnie i ich wykonawców stara się promować Gazeta Magnetofonowa zarządzana przez Jarosława Szubrychta, dziennikarza muzycznego i autora książek o tej tematyce. Dlaczego, w tak trudnych dla prasy drukowanej, zdecydowano się na magazyn? – Chcieliśmy zrobić magazyn taki jaki sami chcemy czytać, a chcemy czytać na papierze. Nie chodzi tylko o sentymenty i zapachy, ale o to, że treści z papieru inaczej się przyswaja, dłużej zapamiętuje… – wyjaśnia Szubrycht i z miejsca wymienia najciekawsze tegoroczne wydawnictwa, które przykuły jego uwagę. – Kenia Ryby, bo takie to osobne, niemodne, a jednocześnie bardzo dobrze wymyślone i zrealizowane. Hideland Jacka Sienkiewicza – mam wrażenie, że Jacek wciąż nie jest u nas należycie doceniany, że powinien być gwiazdą, a nie bohaterem środowiskowym. Hatti Vatti – właściwie każda kolejna jego produkcja, niezależnie od tego, czy solowa, czy w jakiejś kooperacji, totalnie do mnie trafia. Anna Zaradny i jej Go Go Theurgy to mocny cios w szczękę. Hoszpital ma fajny klimat, Niechęć ma pazura. Bardzo obiecujący jest Piotr Zioła, Shy Albatross to już obietnica spełniona, do tego HEY, Brodka, Julia Marcell, Łona i Webber.



Słysząc o aż tak wielu polskich utalentowanych wykonawcach, pytanie, dlaczego Gazeta Magnetofonowa skupia się jedynie na rodzimych artystach, traci sens. – Bo dużo się dzieje, a niewiele o tym pisze. Nawet w sieci – niezależne portale robią bokami, bo dyskusja o muzyce przeniosła się na Facebooka. Poza tym, jak ktoś obrabia tę muzykę ze świata, to mu niewiele czasu i miejsca zostaje na Polaków. Postanowiliśmy temu zaradzić – wyjaśnia Szubrycht, a pierwsze numery GM dają nadzieję, że z tym kwartalnikiem fani polskiej muzyki będą obcować jeszcze przez wiele lat, z korzyścią oczywiście dla muzyków, którym promocja w prasie zawsze się przydaje. Zwłaszcza że największą bolączką polskich wydawców jest jednak dotarcie do nowych odbiorców. Grupa słuchaczy jest tak naprawdę wąska. Do tego dochodzi problem ze sprzedażą albumów, która w Polsce nie jest imponująca. – Najważniejsze, że nie dokładamy do interesu – mówi Jakub Mikołajczyk. Grzegorz Tyszkiewicz dodaje: – Obecnie sprzedaż płyt jest o wiele trudniejsza niż kilka lat temu. 

Pomocną dłoń wyciąga Piotr Welc, prezes Digital Open Group, właściciel Black Record Store i studia U 22. Otwarty 18 czerwca sklep stacjonarny mieści się w Warszawie. 

– Zapraszamy wszystkich wydawców do współpracy z nami. Dopiero zaczynamy z naszym sklepem, ale chcemy pomagać polskim wytwórniom krzewić kulturę niezależną, promować i wspierać marketingowo – przyznaje Welc, który za sprawą swojego studia U 22 próbuje promować młodych artystów. – Organizujemy odsłuchy płyt w ramach akcji TIDAL Discovery i TIDAL Rising, spotkania audiofilskie z wybitnymi ekspertami oraz koncerty. U 22 to także studio nagraniowe. To u nas swoją nową płytę Hore nagrywał Vienio! – z dumą ogłasza Piotr Welc.

Co cieszy się największą popularnością? – Chociaż działamy krótko, najlepiej sprzedają się albumy polskich artystów, jak Heart & Soul i ich płyta Missing link czy muzyków związanych z Kayaxem: Artura Rojka, Moniki Brodki i Kayah. Z zagranicznych to Pink Floyd, Queen, Sonic Youth, Swans, Foals. Działamy stacjonarnie i przez nasz sklep internetowy, ale chcemy rozszerzyć zasięg. Dlatego zamierzamy otworzyć się także na Allegro, które ma bardzo ciekawą ofertę muzyczną – wyjaśnia Piotr Welc.

Piotr Strzemieczny

magazyn@allegro.pl

Powiązane artykuły

Kupuj w sieci. Z rozwagą, bo warto
Zabawki pod choinkę czy elegancki przybornik do cygar. Torebka od Michaela Korsa lub deska snowboardowa Head Force i.Kers. Komplet tłoków do zabytkowego samochodu albo bibliofilski starodruk. Nieważne, czego szukasz - dziś w sieci kupisz wszystko. Dosłownie. Klikasz, płacisz i czekasz na kuriera. Do twoich drzwi może trafić towar z całego świata, masz oszałamiające możliwości, więc przy zakupach lepiej nie trać głowy. 
Jaki kolor ma Twój mózg?
Widzisz 20% zniżki na buty i natychmiast wchodzisz do sklepu? A może raczej robisz zdjęcie i konsultujesz z partnerem, mamą, koleżanką, kolegą?… A może robisz zakupy przez Internet, bo masz wtedy czas, aby podjąć optymalną decyzję? Co decyduje o tym, jak kupujemy?
Inteligencja w salonie – telewizor to nie wszystko
Telewizor cały czas stanowi jeden z głównych elementów wyposażenia mieszkania i nic nie wskazuje, aby miało się to zmienić. Wymieniamy starsze modele na nowsze lub dokupujemy drugi odbiornik do kuchni czy dziecięcego pokoju.
10 najpopularniejszych książek blogerów i vlogerów na Allegro!
Książka „Finansowy ninja” Michała Szafrańskiego, najpopularniejszego blogera finansowego w Polsce, tylko w przedsprzedaży przyniosła jej autorowi ponad pół miliona złotych czystego zysku! Wydawnictwo Znak powołało do życia nową linię wydawniczą Flow Books specjalizującą się w publikacji książek napisanych przez influencerów. Czyżby „normalni” pisarze na naszych oczach odchodzili do lamusa?