Na powieściach Alfreda Szklarskiego wychowało się kilka pokoleń czytelników. W czasach PRL jego książki były dla młodych ludzi sposobem na odwiedzenie najdalszych zakątków naszego globu i przeżycie tam niezapomnianych przygód. Sam Szklarski, co zaskakujące, nie lubił podróżować, a fascynujące i realistyczne opisy obcych krajów oraz lądów tworzył przy biurku w niewielkim mieszkanku w Katowicach. – Raz pojechał do Egiptu. Wrażeń przywiózł dużo, ale podróżować po prostu nie lubił. (...) Należał do (...) ludzi, którzy niechętnie spędzają czas poza domem – wspominał syn pisarza Andrzej Szklarski w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.

Młodość

Alfred Szklarski na świat przyszedł w 1912 roku w Chicago, dokąd jego rodzice wyemigrowali za chlebem. Już jako ośmiolatek napisał swoją pierwszą „powieść”, której bohaterami byli amerykańscy gangsterzy. Wybuch Wielkiego Kryzysu zmusił jego ojca, by żonę wraz z synem i starszą córką odesłać w 1928 roku do Polski. W 1932 roku Alfred Szklarski zamieszkał w Warszawie, gdzie podjął studia na Wydziale Konsularno-Dyplomatycznym prestiżowej Akademii Nauk Politycznych. Na uczelni poznał swoją przyszłą żonę Krystynę, z którą 1 września 1939 roku wziął ślub w kościele pod wezwaniem św. Jakuba.

Choć widział siebie w roli dyplomaty, to nigdy nie porzucił marzeń o pisaniu. Jeszcze przed wojną próbował swoich sił, tworząc sensacyjne opowiadania. O ich ocenę prosił Adama Nasielskiego, popularnego wtedy autora gazetowych powieści w odcinkach. Ten jednak bardzo krytycznie wypowiadał się o twórczości początkującego pisarza.

Zdrada?

W grudniu 1939 roku Alfred Szklarski dołączył do redakcji „Nowego Kuriera Warszawskiego”. Był to jeden z ośmiu dzienników wydawanych pod kontrolą Niemców na terenie Generalnej Guberni. Przez Polaków były one nazywane szmatławcami, kurwarami, a najczęściej – i ta nazwa jest do dziś z nimi najsilniej kojarzona - gadzinówkami. Pod pseudonimami Marek Smuga, Alfred Murawki czy Alfred Gruda opublikował Szklarski na łamach „Nowego Kuriera” ponad sto opowiadań i powieści: sensacyjnych („Żelazny pazur”), przygodowych („Tajemnica grobowca”), a nawet erotycznych („Miłość pani Toli”).



Związanie się z gadzinówką miało jednak swoją cenę. W 1948 roku zaczęto rozliczać dziennikarzy ze współpracy z okupantem. Wśród nich również Szklarskiego, którego w listopadzie oskarżono o „działanie na szkodę Narodu i Państwa Polskiego”. Pisarz bronił się, przekonując, że w „Nowym Kurierze” zatrudnił się na rozkaz AK. Faktycznie, Szklarski walczył w powstaniu warszawskim, w batalionie „Piorun”, gdzie wykazał się odwagą, ale podczas procesu wezwani na świadków członkowie podziemia nie potwierdzili jego linii obrony. W 1949 roku pisarz został skazany na 8 lat więzienia, które – na mocy amnestii – opuścił w 1953 roku.

Narodziny Tomka

Po zakończeniu wojny Alfred Szklarski wraz żoną przeprowadzili się ze zniszczonej Warszawy do Krakowa, a później do Katowic, gdzie żyli aż do śmierci. Tam też ukazały się pierwsze książki autora: „Gorący ślad”, „Trzy siostry”, „Błędne ognie” oraz „Nie czekaj na mnie”. Żadna z nich nie została jednak dostrzeżona przez krytyków ani czytelników. Zniechęcony pisarz postanowił spróbować swoich sił w tworzeniu powieści dla młodszych czytelników. W 1947 roku, pod pseudonimem Fred Garland, napisał książkę „Tomek w tarapatach”, której bohaterem był urodzony w Ameryce chłopiec polskiego pochodzenia. Kiedy dowiaduje się o wybuchu powstania warszawskiego, w którym – jak donoszą amerykańskie gazety – walczą również dzieci, wsiada na statek do Polski i dociera do... Afryki, gdzie przeżywa liczne przygody. Powieść ta stała się pierwowzorem cyklu, który uczynił Szklarskiego jednym z najpopularniejszych i najpoczytniejszych pisarzy.



Pierwsza książka o Tomku Wilmowskim zatytułowana „Tomek w krainie kangurów” została opublikowana w 1957 roku. Początkowo nie odniosła jednak sukcesu. Dopiero drugie wydanie powieści, w którym znalazły się ilustracje wykonane według wskazówek autora, podbiło serca czytelników. Za namową wydawnictwa Alfred Szklarski zdecydował się kontynuować tę historię i w kolejnych latach ukazały się „Przygody Tomka na Czarnym Lądziec (1958), „Tomek na wojennej ścieżce” (1959), „Tomek na tropach Yeti” (1961), „Tajemnicza wyprawa Tomka” (1963), „Tomek wśród łowców głów” (1965), „Tomek u źródeł Amazonki” (1967). Po napisaniu ostatniej z wymienionych książek Alfred Szklarski porzucił postać Tomka, by skupić się na trylogii „Złoto Gór Czarnych”, której stworzenie zajęło mu – wraz z przygotowaniami – kilkanaście lat. Po jej ukończeniu na kilka lat porzucił pisanie, a kolejna powieść o Wilmowskim zatytułowana „Tomek w Gran Chaco” ukazała się dopiero w 1987 roku. Alfred Szklarski rozpoczął również prace nad „Tomkiem w grobowcach faraonów” jednak wiek oraz postępująca choroba sprawiły, że nie pisał już tak szybko jak kiedyś. Alfred Szklarski zmarł w 1992 roku, pozostawiając „Tomka w grobowcach faraonów” nieukończonym. Powieść ukazała się dopiero w 1994 roku dzięki staraniom księdza Adama Zelgi, który dokończył ją na podstawie notatek pozostawionych przez pisarza.

Polak, Indianin, dwa bratanki

Cykl Szklarskiego osiągnął sukces, gdyż został stworzony zgodnie z oświeceniową maksymą „bawiąc uczyć”. Książki o Tomku Wilmowskim obfitowały w liczne przygody, ale były również pełne podanych z encyklopedyczną dokładnością faktów i ciekawostek na temat historii, geografii czy kultury. Powieści te były również istną kopalnią faktów na temat polskich odkrywców, wypraw i ich osiągnięć. To z nich młodzi czytelnicy zza Żelaznej Kurtyny dowiadywali się, kim byli Edmund Strzelecki, Jan Czerski, Wacław Sieroszewski, Bronisław Grąbczewski, Karol Bohdanowicz, Mieczysław Lepecki, Krzysztof Arciszewski (którego pomnik stoi w brazylijskim Recife), Stanisław Golewski, Edward Habich (honorowy obywatel Peru mający swoje mauzoleum w Limie) i Maurycy Beniowski. Z nich też poznawali pochodzenie nazw takich jak Jeleń Dybowskiego, Góra Kościuszki czy Koń Przewalskiego.



Informacje pisarz czerpał z zagranicznych powieści, gazet i magazynów. Biegle znał języki angielski, francuski i niemiecki, ale potrafił również samodzielnie nauczyć się włoskiego w takim stopniu, by przeczytać interesującą go książkę podróżniczą. Sam Szklarski unikał podróży. Kiedyś wybrał się z żoną do Egiptu, ale nie była to wyprawa udana, bo zjadł tam trującego daktyla i większość pobytu spędził w szpitalu. Dużo podróżowała jednak jego żona Krystyna, która z każdej wyprawy wracała z egzotycznymi pamiątkami oraz opowieściami. Wspólnie z nią Alfred Szklarski stworzył swoje drugie najsłynniejsze dzieło, indiańską trylogię „Złoto Gór Czarnych”, której napisanie poprzedziły lata przygotowań i studiów na indiańskimi kulturą, historią i językiem.

Pierwsze dwa tomy trylogii zatytułowane „Orle pióra” (1974) i „Przekleństwo złota” (1977) opowiadały o przygodach Tehawanki, młodego wojownika z plemienia Dakotów. Tematem trzeciego, noszącego tytuł „Ostatnia walka Dakotów”, były trwające wiele lat zmagania pomiędzy Indianami i białymi osadnikami. – Ojciec był Indianami po prostu zauroczony. Powtarzał, że to są właśnie prawdziwi ludzie. Tata uważał, że historyczne losy Indian i Polaków są tożsame, że podobnie musieliśmy cierpieć – wspomina córka pisarza Bożena Szklarska w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.



Powieści Alfreda Szklarskiego zostały przetłumaczone na wiele języków. Tylko w Polsce sprzedały się w nakładzie przekraczającym 11 milionów egzemplarzy. I choć dziś przygody Tomka Wilmowskiego trącą już myszką, to wciąż cieszą się olbrzymią popularnością coraz to nowych pokoleń czytelników.

– Choć od napisania serii o przygodach Tomka Wilmowskiego upłynęło już kilkadziesiąt lat, to nadal cieszy się ona popularnością, podobnie jak z seria o Panu Samochodziku czy też komiksy „Kajko i Kokosz”. Kolejne pokolenia przekazują sobie doświadczenie lektury tych opowieści jako coś niesamowicie wartościowego i nic nie zapowiada, aby miało się to zmienić. W  2015 roku sprzedało się prawie trzy i pół tysiąca książek z serii o Tomku i w tym roku sprzeda się ich zapewne tyle samo – mówi Jacek Weichert, odpowiedzialny w Allegro za kategorię Kultura i rozrywka.

Fot. DB Factory

Marcin Kamiński

magazyn@allegro.pl
Game Boy – kultowy 27-latek z pazurem 
W latach dziewięćdziesiątych bardzo trudno było stworzyć technologiczną markę lifestylową. Jeszcze gorzej było z grami, które w tamtym okresie były uważane za rozrywkę niskich lotów, przeznaczoną głównie dla dzieci. Za przebicie tej bariery oraz za stworzenie kultowego sprzętu Nintendo należą się owacje na stojąco. 28 września 1990 r. pierwszy Game Boy miał swoją premierę w Europie.
List z Bułgarii
W Allegro często dostajemy różne prośby od naszych klientów. Mimo że zawsze chcemy pomóc, nie zawsze możemy. Tym razem jednak trafiliśmy na wyjątkową sytuację. A cała historia zaczęła się ponad 1,5 tys. km stąd...
Kineskopy PRL – co się kiedyś oglądało i na czym?
Powiedzenie, że telewizja pogrubia, wzięło się z zaokrąglonego ekranu telewizorów kineskopowych, które rozciągały sylwetkę. Może dziś trudno sobie wyobrazić jakikolwiek ekran, który nie jest płaski, ale jeszcze kilkanaście temu w każdym polskim domu stał odbiornik z wypukłym kineskopem.
Przenośne PlayStation – pomimo lat nadal warto kupić
Gdyby nie ewolucja smartfonów z ekranami dotykowymi, z pewnością rynek konsol przenośnych wyglądałby zupełnie inaczej. Dziś już tylko Nintendo próbuje zrewolucjonizować mobilne granie wraz ze swoją konsolą Switch. Wcześniej mieliśmy jeszcze jednego pierwszoligowego zawodnika – Sony. Jego konsole PlayStation Portable, zwaną w skrócie PSP, oraz PlayStation Vita były małymi dziełami sztuki. Szkoda, by popadły w zapomnienie, bo do dzisiaj można grać na nich z przyjemnością.