sprytne zakupy
02 lipca 2016, 08:00

Wygoń dziecko z domu

Można skakać, biegać, szaleć, jeździć, gonić, bawić się. Poznawać cały świat. Korzystajmy z pogody i zachęcajmy dzieci, aby jak najwięcej czasu spędzały na świeżym powietrzu. Dlaczego? Jak to zrobić? Swoimi sposobami dzielą się z nami specjaliści i rodzice blogerzy.

Świadomi dorośli wiedzą, że o aktywizację zabawowo-sportową dziecka trzeba dbać. Zachęcać często nie trzeba, chyba że do wysiłku – z tym jest u dzieci coraz trudniej. Dlaczego tak istotne jest, by korzystać ze sprzyjającej aury pogodowej i wyjść z dzieckiem się bawić? 

– Z przebywania na dworze płyną ważne korzyści psychologiczne. Dzieci mogą biegać, poznawać świat za pośrednictwem wielu zmysłów, doświadczać wielu aspektów rzeczywistości – tłumaczy nam Małgorzata Osowiecka, psycholog z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej Pegaz w Gdańsku. – To wszystko pomaga w rozbudzaniu naturalnej chęci eksplorowania otoczenia i ciekawości poznawczej. Wielość dostępnych na dworze bodźców wzmacnia kreatywność naszych pociech – kontynuuje ekspertka.   

Dorosły także coś z tego ma

Jednak to nie koniec korzyści płynących z takiej formy spędzania czasu. To idealne rozwiązanie także dla rodziców, jak tłumaczy dalej rozmówczyni i wskazuje, że w przypadku wypraw na świeżym powietrzu zyskują obie strony. – Z badań dotyczących aktywności na świeżym powietrzu i korzyści płynących z rekreacji opublikowanych przez badaczy z Finlandii na łamach „Journal of Environmental Psychology” wynika, że spędzanie czasu na dworze, w porównaniu do spędzania czasu w pomieszczeniach zamkniętych, sprzyja mniejszemu poziomowi stresu – podkreśla Osowiecka. 

– Dzięki spędzaniu czasu na świeżym powietrzu nawiązujemy także relacje społeczne: mamy lepszy kontakt z naszymi dziećmi, pojawiają się okazje do wspólnej zabawy i nieskrępowanej aktywności – dodaje.



To, jak ważne jest wspólne spędzanie czasu rodzica z dzieckiem, nie zawsze jest oczywiste. Gdy brak czasu lub pomysłów, z pomocą przychodzą hulajnogi, rowery, trampoliny czy rolki. Wielu rodziców decyduje się na zakup kosztownych i modnych gadżetów, które mają zapewnić dziecku frajdę, a dorosłym – chwilowy przystanek między wysiłkiem a wysiłkiem. Czy to niezbędne i konieczne? Może wystarczy własna kreatywność i fakt interakcji rodzic–dziecko?

Spacer po inspirację czy do sklepu?

– Paradoksem jest fakt, że żyjemy w czasach najłatwiejszego dotąd dostępu do inspiracji, a narzekamy, że nie mamy pomysłów. Internet roi się od podpowiedzi. Tych za darmo, tych za niewielkie pieniądze i tych dość kosztownych. Można wybierać i przebierać – trzeba tylko chcieć ruszyć się z kanapy – wyznaje Maciej Mazurek, autor bloga Zuch pisze i tata dwójki kilkulatków. 

Dlaczego powinniśmy inicjować zajęcia i rozrywkę z dzieckiem, a nie pozostawiać go samemu sobie, bo „ma swój świat”? – Dzieci potrzebują przewodnika, który wytłumaczy im świat. Potrzebują go i go sobie znajdą. Od nas, rodziców, zależy, czy to będziemy my, czy ktoś inny. Te wszystkie spacery, zbieranie liści, oglądanie kwiatów, budowanie zamków z piasku, rzucanie kamieniami do wody – to wszystko jest częścią budowania naszych relacji – dodaje i zauważa, jak istotne elementy świata mogą umknąć dziecku, które nie chłonie przyrody, a możliwości jest przecież tak wiele! 

– Możemy kupić latawiec czy samolocik i zobaczyć, jak będzie latał. Możemy kupić mikroskop i zobaczyć, co jest w wodzie z pobliskiego stawu. Możemy posadzić fasolę i obserwować, jak będzie się pięła po drzewie przed naszym domem. Możemy zrobić tysiąc rzeczy. Wystarczy chcieć – podsumowuje Mazurek.



Umiarkowanymi sprzymierzeńcami kosztownych inwestycji w ramach zakupu zabawek i gadżetów są Michał i Dorota Stefańscy z Lublina, założyciele lifestyle’owego bloga Bez metki i rodzice Nel i Ernesta. Dorota, która ma na koncie również doświadczenie w pracy pedagoga, zwraca uwagę na niepokojący trend. 

– Za naszych czasów biegało się po ulicach, wspinało po drzewach, rozbijało rowerami po skwerkach i alejkach. Tymczasem powoli dzieci znikają z osiedlowych podwórek i boisk. Rower, piłka, symbole szczęśliwego dzieciństwa, zostają wyparte przez laptop i smartfon, przy których aktywność dziecka jest całkowicie inna – dodaje Michał Stefański. – Zarówno czas rodzica na to, aby wspólnie uczestniczyć z dziećmi w zabawie, jak i czas na zabawę w grupie rówieśników – podkreśla Dorota. – Takie praktyki od zawsze generowały pozytywne bodźce w rozwoju młodego pokolenia. Swobodna zabawa w grupie wyrabia zaradność, samodzielność, wytrzymałość, umiejętność zespołowego działania, inicjatywę, pomysłowość, zmysł organizacyjny, jak również stwarza okazję do współzawodnictwa. Spędzanie czasu na świeżym powietrzu wpływa korzystnie na zdrowie i psychiczne odprężenie dzieci – podsumowuje nasza rozmówczyni.

Zakupy outdoorowe

Pewne doświadczenie w kwestii organizowania dziecku zabawy na dworze ma także bloger Tomasz Bułhak, autor książki składającej się z felietonów o tym samym tytule, co jego blog „Tata w budowie”, ojciec dwóch dziewczynek – kilkuletniej Zu i niebawem rocznej Basi. Wie on doskonale, które zabawki są spełnieniem marzeń kilkulatki i… jego samego. W co warto zainwestować? 

– Klasyki typu hulajnoga czy rowerek biegowy dla małych dzieci robią świetna robotę: dają dużo frajdy, są wyzwaniem (zwłaszcza na początku, gdy trzeba je opanować). Dają wreszcie dzieciom poczucie panowania nad sprzętem mobilnym bez dodatkowej kontroli rodziców, a to wspiera samodzielność i odwagę w podejmowaniu nowych wyzwań – zwraca na tę istotną kwestię Tomasz Bułhak i dodaje, że prawdziwym hitem jest trampolina. – To ostatnio numer 1 na kinderbalach na świeżym powietrzu. Ma tę zaletę, że dziecko raz tam umieszczone nie chce wychodzić, więc rodzic ma czas na regenerację w dowolnym wymiarze czasowym.

W tym roku na Allegro zabawki ogrodowe są prawdziwym hitem, a trampolina pobija rekordy popularności. – Odnotowaliśmy bardzo dynamiczny wzrost wśród tego typu zabawek, szczególnie w podkategoriach jak trampoliny – o 30%, piaskownice – o 49%, huśtawki, zjeżdżalnie – o 29%, rowerki – o 27% etc. – mówi Beata Podleśna, szefowa kategorii Dziecko w Allegro. – Między marcem a kwietniem sprzedaż tych zabawek wzrosła o 190%! Natomiast w maju o kolejne 90%. W maju trampolina była topowym produktem na Allegro – dodaje Beata Podleśna.



Ale każdy medal ma dwie strony. – Trampolina ma tę wadę, że podczas zabawy w dzieciach uruchamiają się instynkty stadne i najbardziej lubią przebywać na niej w grupie, co grozi realnymi i poważnymi kontuzjami – kwituje tata z kilkuletnim stażem.

Jednak nie każde dziecko cechuje podobna pobudliwość, energia czy zainteresowania. Nie warto kupować zabawek tymczasowych, stricte sezonowych. Basen ogrodowy? Świetnie, ale trzeba pamiętać o dbaniu o niego, czystość, zabezpieczenia i sprzęt. Z uwagi na kapryśne lato nieczęsto można korzystać w pełni z jego możliwości, a dzieci zwykle nie reagują optymistycznie na słowa: „Nie, bo jest za zimno”.

 – Każde dziecko jest inne i każde ma inne zainteresowania, predyspozycje. Podczas gdy jedną osobę zainteresuje gra w piłkę, druga będzie wolała hulajnogę – zauważa psycholog Małgorzata Osowiecka. – Obserwujmy maluchy i oddajmy im wolę wyboru. Proponujmy dzieciom wiele możliwości, pytajmy, co sprawia im największa frajdę. Już sam proces poszukiwania ulubionej aktywności będzie ciekawym doświadczeniem, które z pewnością zbliży obie strony do siebie – podsumowuje specjalistka.



Z tym stwierdzeniem zgadza się także Agata Szarniewska z bloga Świat Rodziców, pracująca na co dzień w agencji reklamowej, która stawia na kreatywność i nieprzeciętność. Wskazuje, że często dzieci reagują na niektóre formy aktywności w zaskakujący dla rodzica sposób.

– Zabawki, i te kupowane, i te robione, powinny uwzględniać zainteresowania pociechy. To właśnie przez zły dobór rozrywki – przedmiotów czy aktywności – nasze dziecko nie chce uczestniczyć w grze – uściśla Szarniewska. – Nie można także lekceważyć naszej, jako rodziców, roli. Od czasu do czasu powinniśmy brać aktywny udział w zabawie naszych maluchów, żeby pokazać, zaproponować maluchom ciekawe zabawy – radzi.

Zatem jakie zabawki warto kupić dziecku, by mogło aktywnie bawić się na świeżym powietrzu, nawet jeśli ryzykujemy, że może się łatwo do nich zniechęcić?

– Kupione przez rodziców zabawki nie ograniczają dziecięcej kreatywności. Najlepiej sprawdzają się te najprostsze: piłki, skakanki itp. Dlaczego? Ponieważ w ich wypadku najłatwiej znaleźć nowe zastosowanie. Gdy piłka nie toczy się po boisku, może stać się magiczną kulą, po którą wyrusza wyprawa dzielnych rycerzy. Rozciągnięta między dwoma słupkami skakanka będzie świetnym oparciem dla namiotu z koca – doradza Agata Szarniewska.



Wspólnym mianownikiem dla rekreacji i zabawy dzieci na świeżym powietrzu powinno być ich dobro i rozwój. Maluch rozwija się w ten sposób fizycznie, społecznie i nabiera pewności siebie, gdy udaje mu się przezwyciężyć przeszkody. Istotne jest bezpieczeństwo podczas użytkowania wszelkich zabawek mobilnych – a zatem konieczność zakupu kasku jest nieuchronna. Co prawda każdy siniak i stłuczenie uczą malucha i przygotowują do kolizji z rzeczywistością także w przyszłości, jednak ochraniacze na kolana i łokcie są jak najbardziej wskazane. Nawet podczas zabawy w ogrodzie czy parku, gdzie jest dostęp do zjeżdżalni, huśtawek czy minisiłowni, warto pamiętać, żeby nie zniechęcać kilkulatka nadmiarem „osprzętu”. To nigdy nie kojarzy się dobrze, nam dorosłym także!

Pamiętajmy, że nic nie zastąpi ogrodu, parku czy zwykłego podwórka. Świat zaczyna się poza czterema ścianami pokoju. Czy słońce, czy deszcz, można iść na spacer. Nie jesteśmy z cukru. – Dobra zabawa z dziećmi zaczyna się tam, gdzie kończą się czyste ubrania – puentuje Maciej Mazurek.
Newsletter
Trwa generowanie pliku zip
0%