sprytne zakupy
27 lipca 2016, 08:00

Jak Amazon Echo i Google Home wpłyną na robienie przez nas zakupów

Z głośnika, który odpowiada na pytania domowników, korzystają już mieszkańcy Stanów Zjednoczonych. Czy i jak ta nowa kategoria urządzeń zmieni sposób, w jaki robimy zakupy?

Giganci świata technologii zachęcają nas, by kupić od nich podłączane do Internetu głośniki, które będą stale nasłuchiwać domowników. W dowolnej chwili można zwrócić się do będącego sercem takich urządzeń cyfrowego głosowego asystenta i uzyskać odpowiedzi na frapujące pytania – ale to dopiero początek ich możliwości.

Głośniki, które chcą z tobą rozmawiać

Pierwszym dostępnym dla szerokiego grona konsumentów głośnikiem, z którym można prowadzić dialog, jest Amazon Echo. To cylindryczne urządzenie, które można postawić na szafce w przedpokoju lub niedaleko blatu w kuchni. Po podłączeniu do Internetu i prądu po chwili można zacząć z głośnikiem rozmawiać bez klikania w przyciski lub panel dotykowy.

Urządzenie ma dość prostą konstrukcję, dzięki czemu wtapia się w otoczenie. Głośnik wyposażony jest w mikrofon, który potrafi rejestrować komendy wypowiadane nawet ze znacznej odległości i zaczyna komunikować się z chmurą po usłyszeniu zdefiniowanej frazy. Algorytmy przetwarzają zapytanie i generują odpowiedzi recytowane następnie przez syntezator głosu.


Sercem Echo jest asystent głosowy Alexa

Asystenci głosowi w świecie technologii nie są niczym nowym, ale do tej pory byli spięci z oprogramowaniem urządzeń takich jak smartfony, tablety i komputery osobiste. Użytkownikom iPhone’ów i iPadów od lat pomaga w codziennych czynnościach Siri, którą można wywołać nawet z poziomu Apple Watcha.

Odpowiedzią na zaszyte w iOS oprogramowanie jest Cortana od Microsoftu obecna w systemie Windows oraz Google Now, które jest częścią systemu mobilnego Android. Sercem głośnika Echo jest z kolei Alexa, czyli asystent głosowy Amazonu działający de facto w chmurze.


Co potrafi Amazon Echo i Alexa?

Lista komend, które można wydać asystentowi Alexa, jest imponująca. Już teraz dzięki głośnikowi można nie tylko głosowo ustawić timer podczas gotowania lub sprawdzić nadchodzące wydarzenia w kalendarzu, ale też rozpocząć odtwarzanie ulubionych piosenek i audiobooków.

Alexa może też przedstawić głosowo skrót najważniejszych wiadomości, prognozę pogody lub wyniki rozgrywek sportowych. Możliwości są imponujące, chociaż – niestety – jak na razie system rozumie wyłącznie język angielski, a głośnik sprzedawany jest tylko w Stanach Zjednoczonych.

Polska jest dla twórców asystentów głosowych trudnym rynkiem

Amazon wykupił kilka lat temu polską firmę Ivona i wykorzystuje rozwijany przez nią syntezator mowy text-to-speech, ale o asystencie głosowym Alexa przemawiającym w języku polskim na razie nie słychać. Nasz język jest w dodatku trudny do zaprogramowania w silniku AI, rynek w porównaniu do anglojęzycznego świata relatywnie niewielki, a społeczeństwo w kontekście zachodnich sąsiadów – mniej zamożne. Jak na razie możemy sprawdzić możliwości Alexy za pośrednictwem strony internetowej echosim.io.

Nie wiadomo też, czy zapowiedziane na tegorocznej konferencji Google I/O akcesorium o nazwie Google Home i asystent o prostej nazwie Google Assisstant – czyli bezpośrednia odpowiedź na Amazon Echo i Alexę – będą dostępne w naszym kraju. Jest na to jednak szansa ze względu na wsparcie polskiego języka w Google Now.


Asystenci głosowi to przyszłość, ale teraźniejszość musi za nią nadążyć

Niewykluczone, że za kilka lat głośnik podłączony na stałe do sieci będzie tak powszechny, jak dzisiaj smartfony. Taki dodatek może nie tylko stać się w wielu wypadkach zastępstwem dla komputerów, tabletów, smartfonów i młodszych od nich smartwatchy, ale też będzie robił za nas… zakupy.

Paradoksalnie z początku Echo wcale nie był sprawnym asystentem pomagającym w robieniu zakupów. Do niedawna, będąc w zasięgu mikrofonu głośnika, można było powiedzieć, jakich produktów brakuje w domu, a asystent Alexa w naszym imieniu dodawał te produkty do listy zakupów – zamówić głosowo można było z kolei tylko te produkty, które już raz kupiliśmy. Teraz Alexa pozwala kupować także produkty, których nigdy wcześniej nie nabyliśmy, ale jeszcze nie obsługuje pełnego katalogu.

Zakupy 2.0 bez ekranów

Nie da się natomiast ukryć, że już teraz proces robienia zakupów został znacznie uproszczony. Dla poprzedniego pokolenia nie do pomyślenia jest to, że możemy zamawiać produkty, nie ruszając się z kanapy. Oferty sklepów z użyciem smartfonów możemy przeszukiwać głosowo z telefonem w dłoni, a do autoryzacji płatności wykorzystujemy odcisk palca.

To jednak dopiero początek rewolucji. Niewykluczone, że dzięki takim urządzeniom w przyszłości będziemy mogli wypowiedzieć komendę: „kup jajka i ser”, a wybrane produkty trafią prosto pod nasze drzwi lub nawet… odbierzemy je po chwili w oknie, jak już uda się wdrożyć dostawy z wykorzystaniem dronów. Marzenia futurystów spełniają się na naszych oczach.

– Urządzenia takie jak Echo czy Home z pewnością przybliżają nas do tego, co już dawno mogliśmy oglądać w filmach SF. Osobisty asystent, który zna nasze zwyczaje, wie, że zarówno ja, jak i moja żona uwielbiamy seriale medyczne, zna postaci z kreskówek oglądanych przez nasze dzieci i w mgnieniu oka drukuje dla nich kolorowanki. Tego typu rozwiązania mogą dostarczyć bardzo cennych informacji o swoich właścicielach, a tym samym uczynić wyszukiwanie czymś naprawdę dopasowanym do rzeczywistych potrzeb. Z jednej strony jest to kolejny kanał sprzedażowy, z drugiej – źródło informacji wykraczające daleko poza to, czego możemy się nauczyć o kliencie w tej chwili – mówi Adam Dudczak, programista z Allegro.

Echo nie jest – przynajmniej na razie – asystentem wyręczającym nas w robieniu zakupów

Wizja jest kusząca. W domu możemy rozmieścić przyciski Dash, których naciśnięcie dopisze do naszej listy zakupów wybrany produkt. Do rodziny Echo dołączyło tańsze i nasłuchujące użytkownika Echo Dot podłączane do zewnętrznych głośników. Echo Tap to z kolei przenośny głośnik Bluetooth, który pozwala zabrać Alexę ze sobą.


Trzeba jednak pamiętać, że Alexa to asystent osobisty – udający sekretarkę – który pełni wiele funkcji, a zakupy nie są tu na pierwszym miejscu. Alexa nie tylko odpowiada na pytania, ale może też obsługiwać urządzenia spięte w ramach smart home, jak np. inteligentne żarówki. Google Home też nie jest przewidziany przede wszystkim do pomagania w codziennych sprawunkach.

Świat bez aplikacji

Nie ma jednak złudzeń, że świat e-commerce powinien już teraz zainteresować się projektami tego typu. Uproszczenie procesu zakupów leży w interesie wszystkich – zarówno dostawców produktów, pośredników, jak i kupujących.

– Obie firmy z pewnością świadomie zdecydowały się na stworzenie dedykowanego urządzenia, czyniąc je elementem naszych domów, a nie kolejną aplikacją na naszym telefonie. Nowe okoliczności mogą sprzyjać wykształceniu się nowych nawyków i realizacji tego, co dotychczas było trudne. W szczególności chodzi o dobrze znaną z tradycyjnych sklepów konwersację ze sprzedawcą, w czasie której mogą padać dodatkowe pytania o specyfikę szukanego przez nas towaru – kontynuuje Dudczak i dodaje, że Amazon wprost przyznaje, że chciałby zebrane informacje wykorzystywać do tego, żeby lepiej rozpoznawać i kreować potrzeby zakupowe swoich klientów w oparciu o rekomendacje, które zaprezentują to, o czym zawsze marzyliśmy, albo to, co sprawiło radość innym kupującym dany towar.




W pierwszej chwili można się dziwić, że amerykańscy giganci prezentują asystentów działających w oparciu o interfejs głosowy uwiązanych wokół urządzenia stojącego w domu. Smartfony pełne aplikacji przyzwyczaiły nas do tego, że dostęp do sieci mamy zawsze w kieszeni, ale niedługo taki model będzie przestarzały.
Nie wątpię, że Alexa i Google Assisstant będą dostępne na każdym urządzeniu komputerowym i być może… zastąpią dedykowane aplikacje. Zamiast szukać na pulpicie głównym telefonu wybranego sklepu, a potem już w nim odpowiedniego produktu, tenże sklep dostarczy produkty po wydaniu krótkiej komendy głosowej.
Czy wypowiemy taką komendę do głośnika, telefonu, tabletu czy smartwatcha, ma już drugorzędne zdarzenie – ale to dzięki takim gadżetom rewolucja może się rozpocząć.



Fot. materiały prasowe
Newsletter
Trwa generowanie pliku zip
0%