Pierwsze Porsche 911 Turbo zyskało przydomek „widow maker” ze względu na nieobliczalne prowadzenie i zero-jedykową pracę turbosprężarki, która potrafiła zaskoczyć nawet doświadczonych kierowców. Z każdą generacją 911 Turbo było coraz bardziej dopracowywane, by w modelu 997 zasłużyć na miano konstrukcji dojrzałej, sprawdzającej się doskonale nie tylko na autostradach i torach wyścigowych, lecz również w normalnym, codziennym użytku.

Wersja Turbo 997.1 debiutowała w 2006 roku na salonie w Genewie. Była to druga generacja napędzana cieczą, wyróżniająca się stylistycznym powrotem do okrągłych reflektorów, od początku charakterystycznych dla Porsche 911. Samochód dostępny był z silnikiem o pojemności 3,6 l o mocy 480 KM napędzającym obie osie. Osiągi tego auta są fantastyczne – pierwsza setka pojawia się tu na liczniku po 3,7 s, a prędkość maksymalna to aż 320 km/h. W 2009 r. samochód zastąpiony został wersją poliftową – 997.2, w której pojawiła się dwusprzęgłowa skrzynia biegów PDK.



Wizualnie od „zwykłej” 911 model Turbo odróżnia się szerszymi przednimi i tylnymi błotnikami. Ma również inny przedni i tylny spojler, który zmienia swoją pozycję w zależności od prędkości. Nie są to stylistyczne zmiany łatwo zauważalne dla przeciętnego użytkownika dróg, jednak wśród znawców modelu rodzą natychmiastowy uśmiech i entuzjazm, a napis „Turbo” na tylnej klapie działa na każdego.

W codziennym użytku dobrze sprawdzają się zdobycze niemal współczesnej techniki. Znajdziemy tu zawieszenie PASM, aktywnie dostosowujące swoją twardość do warunków na drodze i zapewniające odpowiedni poziom komfortu. Samochód jest lepiej wyposażony od swojego poprzednika i przy ostrożnym obchodzeniu się z pedałem gazu możemy liczyć na rozsądne spalanie, przy delikatnej jeździe niewiele przekraczające 10 l/100 km.



Prezentowany egzemplarz wyprodukowany został w 2006 roku. Przekonuje pięknym stanem zachowania, niskim przebiegiem i fantastycznym kolorem Guards Red, świetnie współgrającym z czarnymi felgami, żółtymi zaciskami hamulcowymi i czarnym wnętrzem. Wyposażony jest w skrzynię manualną, która gwarantuje pełną satysfakcję z jazdy i poczucie kontroli nad tym nietuzinkowym autem. Na wyposażeniu znajdują się tradycyjne stalowe hamulce, które w codziennej jeździe są lepszym wyborem od ceramiki, wymagającej do uzyskania pełnej skuteczności rozgrzania przed hamowaniem.

Cena poniżej 300 tys. złotych może wydawać się wysoka, jednak nie w przypadku, gdy obok kultowego oznaczenia 911 występuje dopisek „Turbo”. Te samochody zarówno młodsze, jak i starsze osiągają nawet kilkukrotnie wyższe ceny, co jest związane zarówno z ich ogromnym zaawansowaniem technologicznym, jak i rzadkością występowania oraz, co za tym idzie, potencjałem kolekcjonerskim.



Jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że prezentowany na Allegro egzemplarz ma niski przebieg i jest bezwypadkowy, to w rezultacie otrzymujemy doskonały stosunek ceny do gwarantowanych wrażeń. Mimo młodego wieku samochód ten jest już poszukiwanym klasykiem. Jeżeli będziemy potrafili we właściwy sposób zadbać o to porsche, z czasem jego wartość będzie tylko rosnąć.

Adam Piotrowski jest autorem popularnego bloga i serwisu ogłoszeniowego Giełda klasyków, prezentującego godne polecenia samochody klasyczne i kolekcjonerskie.

Fot. DB Factory


Użyte w tekście zdjęcia są jedynie ilustracją artykułu
i nie przedstawiają sprzedawanego samochodu.

Adam Piotrowski

www.gieldaklasykow.pl

magazyn@allegro.pl
Legenda motoryzacji za mniej niż 50 tysięcy?
Znamy je z kina, znamy również z ulic, z pikników samochodów zabytkowych czy militarnych. Wjadą wszędzie tam, gdzie zwykły samochód osobowy nie da rady. Mają swoje lata, lecz mają również duszę. Coś, czego nie uświadczymy w wielu nowszych pojazdach. Warto poznać smak przygody i zabytkowej motoryzacji, a Land Rover może nas w ten świat doskonale wprowadzić. 
Trabant – peerelu czar
Małe jest piękne. Ta zasada ma również zastosowanie w przypadku samochodów, szczególnie jeżeli mówimy o klasycznej motoryzacji. Nie potrzeba tu wielkiego rozmachu, by poczuć się absolutnie wyjątkowo i przeżyć coś, czego nie da nam zwykłe auto prosto z salonu.
Kultowy i niedoceniany zdobywca Afryki
Regulaminy sportów motorowych lat 70., 80. i 90. stworzyły wiele legend, które trafiły do garaży kolekcjonerów i osiągają dziś astronomiczne ceny. Mowa o tak zwanych homologation specials, autach tworzonych zazwyczaj w liczbie kilkuset produkcyjnych sztuk, dla wprowadzenia tych modeli na trasy rywalizacji rajdowej bądź wyścigowej. 
Alfa Romeo – czas skończyć z niesprawiedliwymi stereotypami
Henry Ford zdejmował z głowy kapelusz, kiedy mijała go alfa romeo, a Enzo Ferrari w dniu, kiedy pokonał alfę, płakał jak dziecko. Minęło ponad sto lat, a historia włoskiej marki trwa i otwiera kolejne karty. Niestety, marka zyskała opinię awaryjnej, a to niesprawiedliwy stereotyp. Jak to wygląda naprawdę?