sprytne zakupy
18 czerwca 2016, 08:00

Renesans kompaktowych aparatów cyfrowych

Jeszcze kilka lat temu cyfrowy aparat kompaktowy był koniecznością, by zrobić porządne zdjęcia bez potrzeby wydawania fortuny na lustrzankę i naukę jej obsługi. Dziś niemal każdy smartfon ma świetną matrycę wystarczającą do podstawowych zastosowań. Czy to oznacza, że popularne „cyfrówki” odchodzą w zapomnienie? Niekoniecznie...

Samsung Galaxy S7 w kategorii jakości robienia zdjęć podbił poprzeczkę tak wysoko, że konkurencję czeka długi maraton, by doścignąć matryce koreańskiego giganta. Czy w związku z tym na rynku jest jeszcze miejsce dla starych, poczciwych aparatów kompaktowych?

Czytaj też: Oceniamy smartfon po aparacie

Wbrew pozorom ta część rynku jeszcze nie wymarła, a wręcz nadchodzi z odsieczą. Udowadniają to modele Canona i Sony, które pozwalają zrobić profesjonalne zdjęcia i nie przytłaczają skomplikowaniem obsługi. Idealnie nadają się na początek zabawy z fotografią i osiągają jakość zbliżoną do lustrzanek, co właścicielom smartfonów się jeszcze nie śniło.


Nie liczą się megapixele, tylko wielkość matrycy

Analogowy zoom, więcej ustawień manualnych, mocniejsza lampa błyskowa, lepszej jakości obiektyw – wszystkie te suche argumenty przemawiają za kompaktami, jednakże szczegół tkwi w pewnym bardzo znaczącym parametrze – wielkości matrycy. Podczas gdy przeciętny smartfon wysokiej klasy posiada sensor o wielkości 25 mm2 (1/2,5 cala), to świetny i relatywnie tani kompakt Canon PowerShot G7X ma sensor 116 mm2 (1 cal).



Najprościej ujmując, im większy sensor (matryca), tym lepszą jakość obrazu uzyskamy podczas robienia zdjęć. Duży sensor potrafi wyłapać więcej światła i szczegółów dla pojedynczego piksela. Oznacza to wyższą rozpiętość tonalną, czyli możliwość zarejestrowania na jednym zdjęciu detali bardzo jasnych i ciemnych bez utraty szczegółów. Kolejną zaletą jest mniejsza ilość szumów i lepsza jakość w słabym oświetleniu, co wciąż jest zmorą smartfonów, niezależnie od producenta. I w końcu – duży sensor pozwala na „odizolowanie” pierwszego planu od tła poprzez regulację wielkości przesłony. Dalszy plan jest w efektowny sposób rozmywany i fotki uzyskują „profesjonalny”, atrakcyjny wygląd.

Dwóch zawodników

Wspomniany Canon G7X kosztuje od 2099 zł. Ma dodatkowo szerokokątny zoom 4,2x oraz nagrywanie poklatkowe. Bardzo wygodny jest także dotykowy wyświetlacz. Wszystkich tych cech brakuje u największego konkurenta Sony i jego serii RX-100. Są to znacznie droższe aparaty, zwłaszcza w przypadku najnowszego modelu, ale skupmy się na wcześniejszej generacji, która w dalszym ciągu stanowi dobry zakup. Sony CyberShot DSC-RX100 III dostaniemy w cenie od 2999 zł. Pomimo bardzo zbliżonych parametrów nad Canonem góruje w kwestii długości działania na jednym ładowaniu (210 zdjęć Canona vs. 320 Sony), a także ma wysuwany wizjer, którego brakuje Canonowi. Skąd więc taka znacząca różnica w cenie?



Przede wszystkim RX100 III nagrywa znacznie lepszej jakości wideo, więc jeżeli planujemy więcej filmować niż fotografować, to wybór powinien być przesądzony na korzyść Sony. Wielu youtuberów korzysta właśnie z kompaktów serii RX-100. Mimo że oba aparaty nagrywają w jakości Full HD, to diabeł tkwi w szczegółach. Sony oferuje znacznie więcej ustawień nagrywania wraz z możliwością ręcznej kontroli ekspozycji, przez co w Canonie funkcja ta wydaje się dodana nieco na doczepkę, gdzie mamy zaledwie kilka gotowych ustawień i trybów tematycznych. Na dodatek Sony pozwala na kręcenie filmów w maksymalnie 120 klatkach (vs. 60 Canona), dzięki czemu uzyskamy widowiskowe zwolnione tempo.



Oba modele doczekały się swoich następców – Canon Powershot G7X Mark II obecnie stara się walczyć z najnowszym Sony CyberShot DSC-RX100 IV, chociaż są to już modele całkowicie innej półki cenowej. Canona na Allegro można wyszukać za 2999 zł, natomiast najnowszy model Sony za 4299 zł.



Czy warto mieć na oku coś jeszcze?

I tak, i nie. W kwestii aparatów kompaktowych o dużej matrycy Canon i Sony nie mają sobie równych, ale można dać szansę także tym modelom z nieco mniejszą matrycą i zarazem z nieco innym profilem użytkownika docelowego. Jeżeli chcemy wypłynąć na głęboką wodę, godnym uwagi jest Panasonic Lumix LX100 dostępny za około 2500 zł. Jest on znacznie większy i masywniejszy, a jego obiektyw widocznie odstaje od korpusu, więc trudno nazwać go „kieszonkowym”. Brakuje mu również mechanicznej osłony obiektywu, co oznacza, że trzeba pilnować, by nie zgubić pokrywki, zupełnie jak w przypadku aparatów z wymiennymi obiektywami. Nie są to wady, a raczej celowe zabiegi, gdyż dzięki temu Panasonic bardziej przypomina pełnoprawny aparat. Jest w nim miejsce na duży wizjer oraz uchwyt z przodu, więc solidnie leży w dłoni. Model ten pozwala na znacznie większą manualną kontrolę, w porównaniu ze swoimi mniejszymi kolegami. Dużą zaletą będzie także możliwość nagrywania filmów w 4K, którą oferuję dopiero najnowszy Sony RX-100 IV.


Rynkowe trendy

– Od dłuższego czasu obserwujemy stały stabilny wzrost sprzedaży aparatów cyfrowych, który od początku roku waha się na poziomie 5-10% większej sprzedaży niż analogiczne okresy poprzedniego roku. Czerwiec powinien przynieść jeszcze lepsze rezultaty. Sprzedają się przede wszystkim aparaty z wyższej półki cenowej, bardziej zaawansowane technologicznie. Numerem 1 są lustrzanki Canon, następnie lustrzanki Nikon, i na 3. miejscu, z dużo mniejszym udziałem niż dwa pierwsze, kompakty Sony. Tylko te 3 wymienione grupy stanowią ponad połowę rynku aparatów cyfrowych na Allegro – wyjaśnia Piotr Głowiak, szef kategorii Elektronika Allegro.

Jednak aparaty kompaktowe cały czas trzymają się jeszcze całkiem dobrze. – Z wyżej wymienionych najpopularniejsze są aparaty Sony z serii RX100, jest to jednak sprzedaż wartościowo 5-krotnie, a ilościowo 4-krotnie niższa od najpopularniejszego w ciągu ostatnich 3 miesięcy modelu Nikona D5200 – mówi Piotr Głowiak.

Minusem aparatów cyfrowych jest ich cena, zbliżona do najnowszych smartfonów, oraz konieczność wtajemniczenia się w obsługę sprzętu, by osiągnąć widoczne rezultaty. Wystarczy jednak chwilę pobawić się ustawieniami, by kompakty rozwinęły skrzydła i powaliły jakością zdjęć. A stąd już niedaleka droga do bardzo kreatywnego i emocjonującego hobby.
Newsletter
Trwa generowanie pliku zip
0%