– Większe znaczenie niż materiał, z którego zrobiona jest zabawka, ma to, jakiego rodzaju stymulacji dostarcza – tłumaczy psycholożka i trenerka Ula Malko. – Jeżeli zadaniem dziecka jest naciśnięcie guzika i patrzenie na efekt, to jest to zero-jedynkowy sposób bodźcowania. Dziecko może taką zabawkę tylko włączyć lub wyłączyć. Znacznie więcej wyniesie np. z gry na cymbałkach, bo dowie się, że wysokość dźwięku zależy od siły uderzenia. I że może tę siłę samo regulować, w zależności od własnych potrzeb. Generalnie, dla rozwoju dziecka najkorzystniejsze są tzw. zabawki otwarte, czyli takie, które nie mają ścisłej „instrukcji obsługi”, których dziecko może używać w rozmaity sposób. Klasycznym przykładem są najprostsze klocki, z których może zbudować to, co zechce – podkreśla.

Model do składania 

Prawdziwym hitem są dziś zabawki z kartonu i tektury do samodzielnego „montażu”. Wybór jest ogromny – od wielkich prostych klocków w kształcie cegieł poprzez bardzo popularne domki, po modele pojazdów czy autentycznych budowli, wymagające już sporej precyzji.

– Gdy wyciąłem pierwszy domek z tektury dla mojego niespełna trzyletniego syna i złożyliśmy go wspólnie, po chwili w środku zaparkowane były wszystkie jego samochody. Wieczorem ułożył w domku kocyk i położył na nim wszystkie swoje pluszaki, opowiedział im bajkę, a kiedy usnęły, zamknął delikatnie drzwi i sam poszedł spać. Następnego dnia, gdy tylko wstał, zaczęło się wielkie malowanie dachu… – opowiada o początkach swojej firmy Rafał Dedyński, założyciel Leolandii, która od 4 lat oferuje niestandardowe zabawki z tektury do samodzielnego składania. 

– Znałem się na tekturze, wiedziałem, jakie ten materiał ma możliwości – produkowałem opakowania i reklamowe stendy. Ale to syn zainspirował mnie do zajęcia się zabawkami. Dziś mamy już stałą bazę odbiorców, nasza firma jest rozpoznawalna – wyjaśnia Dedyński.

Zainteresowanie zabawkami z tektury i kartonu jest całkowicie uzasadnione. Psychologowie nie mogą się nachwalić – te zabawki mają właściwie same plusy! Świetnie rozwijają nie tylko umiejętności manualne, ale i zmysł przestrzenny. Wspomagają koncentrację, uczą logicznego myślenia. A składanie modeli, dużych i małych, to także znakomita okazja do rodzinnej integracji.

– Zabawki tekturowe to jeden z prężniej rozwijających się segmentów, wpisują się w trend zwany Arts & Craft, czyli są zabawkami kreatywnymi. To np. duże domki do malowania czy modele do składania. Pozwalają na uwolnienie wyobraźni, a zarazem stworzenie autorskiej zabawki. Dodatkowo mają trochę aspektu eko, więc jeśli rodzice mają już dość plastiku wokół dzieci, na pewno skuszą się na takie rozwiązanie – mówi Joanna Wiewiórowska, Business Unit Manager Allegro. 

Powrót do klasyki

Chętnie wracamy również do klasyki, np. zabawek z drewna. Do łask wróciły drewniane wózki, domki i mebelki dla lalek, kolejki, samochody, rowerki tuptusie. Proste, w stonowanych, harmonijnych kolorach, estetyką często nawiązujące do modnego stylu vintage. Takie zabawki produkuje np. mała rodzinna firma Planeco Żanety i Zbigniewa Marszałów z podwarszawskiego Józefowa. 

– Nasza przygoda zaczęła się od Stefanka – konika na biegunach, którego zrobiliśmy sami dla naszego wnuczka 6 lat temu – opowiada pani Żaneta. – Wzbudził wielki entuzjazm wśród znajomych, posypały się zamówienia. Poszliśmy za tropem. Dziś mamy w ofercie kilkanaście wzorów, wszystkie są autorskimi projektami męża. Konie na biegunach, wózki, domki dla lalek, skuterki, jeździki. Jeden nazywa się Antek, na cześć naszego wnuczka. Nie narzekamy na brak zainteresowania – dodaje.

Dlaczego wybrali drewno? – Bo to piękny, przyjazny dzieciom materiał – mówi pani Żanetta. – Ekologiczny, również dlatego, że trwały. Nasze zabawki nie zaśmiecają świata, mogą służyć nie jednemu, ale wielu dzieciom, być przekazywane z pokolenia na pokolenie. Wystarczy je tylko odmalować! – tłumaczy.

– Zabawki drewniane zyskują popularność w segmencie dzieci małych z powodu swojej naturalności, ekologiczności. Drewniane figurki czy puzzle konkurują z plastikiem bez żadnych kompleksów. Na polskim rynku nie mają jeszcze zbudowanej mocnej pozycji ze względu na wyższe ceny w porównaniu z zabawkami masowymi – wyjaśnia Joanna Wiewiórowska z Allegro.

Igła z nitką

Powodzeniem cieszą się też różnego rodzaju zabawki materiałowe: przytulanki, zwierzaki, lalki, z miękkich naturalnych tkanin, lnu, bawełny, kolorowych filców. Oryginalne, niepowtarzalne, zachwycają pomysłem, dopracowanymi detalami. Tworzą je najczęściej plastycy albo osoby o artystycznym zacięciu.

W małej rodzinnej pracowni RomaSzop z Dębicy mama i dwie córki (z wykształcenia: budowlaniec, fizjoterapeuta i plastyk) szyją od 4 lat tradycyjne lalki szmacianki, za to w jak najbardziej współczesnej stylistyce. 

– Chcemy, żeby nasze szmacianki dobrze wyglądały, więc ubrane są według aktualnych modowych trendów – opowiadają siostry Lila Kozłowska i Joanna Kłos. – Dbamy o detale, wszystko musi grać: projekt, dobór tkanin, kolorów. Nawet odcień guzika ma znaczenie – tłumaczą.

Lalki zaczęły szyć niejako w proteście przeciwko ogólnie panującej na rynku, ich zdaniem, tandety i brzydoty. – Oczywiście nie można generalizować, że to, co jest ręcznie zrobione, zawsze jest ładniejsze od wszystkiego z masowej produkcji. Tak naprawdę chodzi o to, żeby przedmiot był dobrze zaprojektowany. Ale na pewno tzw. ręczna praca, rzemiosło ma w sobie jakąś wyjątkową szlachetność, która przekłada się na efekt końcowy – podkreślają.

Na specjalne zamówienie siostry mogą wykonać lalkę przypominającą dziecko, do którego ma trafić. – Odwzorowujemy ubranko, kolor oczu, włosów, fryzurę. Robimy też lalki gwiazdy, ostatnio uszyłyśmy Edytę Bartosiewicz. A piękną Audrey Hepburn już kilkukrotnie – opowiadają.

– Ciągle dominują lalki tzw. chude, czyli np. Barbie i księżniczki Disneya. Ale i ten segment się zmienia. Barbie od kilku miesięcy ma nowe kształty (wzrost, figurę, karnację), a i księżniczki Disneya bardziej przypominają wzrostem i kształtami oryginały z bajek – mówi Joanna Wiewiórowska. – Lalki szmaciane są dość popularne, ale mniej niż np. bobasy (liderem jest Baby Born, Zapf Creation) – wyjaśnia Wiewiórowska. 

Czy szmaciana lalka, najpiękniejsza i najbardziej oryginalna, może wygrać w konkurencji z Barbie czy Elzą? To start w trochę innej kategorii. Zabawki, za którymi stoi gigantyczna machina reklamowa czy np. odwzorowujące postaci z popularnych filmów zawsze będą przedmiotem pożądania. I nie należy tego zwalczać. 

– Nim odmówimy dziecku kupna wymarzonej Barbie czy konika Pony, odpowiedzmy sobie szczerze na pytanie, co nami powoduje – radzi Ula Malko. – Czy naprawdę uważamy, że dziecku to jakoś specjalnie zaszkodzi, czy może zaburza to nam własny wizerunek rodzica, który dba o wysokie standardy w tej materii? – pyta psycholożka.

Magdalena Bauman

magazyn@allegro.pl

Powiązane artykuły

NAJCIEKAWSZE TRENDY Z BADANIA POLSKA STROJNA 2016
Tegoroczne badanie „Polska Strojna 2016. Trendy w zachowaniach zakupowych Polaków” pokazuje, że nasze preferencje zakupowe zmieniają się bardzo szybko, a jednocześnie nie należymy do awangardy. Bywamy i nowocześni, i zachowawczy jednocześnie. Warto przyjrzeć się najważniejszym ustaleniom z tego badania. Poniżej przedstawiamy subiektywny wybór autorów raportu, choć oczywiście czytając raport, każdy możne znaleźć inne, ważne z własnej perspektywy zjawiska. 
Naszyj to! Barwny powrót do lat 90.
Kochasz muzykę, kino, seriale? W tym sezonie wyrazisz to również... strojem. Naszywki i przypinki to niepozorne dodatki, które mogą całkowicie odmienić charakter nudnej, jesiennej stylizacji, dodając jej lekkości i młodzieżowego luzu. Niegdyś można je było znaleźć głównie na torbach i kurtkach zbuntowanych licealistów, teraz zagościły na pokazach najważniejszych domów mody.
10 hitów mody, które będziesz nosić też za rok
Projektanci wciąż zaskakują. Lansują nowe trendy albo powracają do tych sprzed lat w zupełnie nowej odsłonie. Co powinno się więc znaleźć w szafie kobiety? Jakie ubrania kupić teraz, by być modną w kolejnym sezonie, polecają modowi specjaliści, blogerki i vlogerki.   
Ostre koło. Lubisz jazdę bez hamulców?
Te rowery fascynują. Kuszą wyglądem, oryginalnością. To nie tyle moda, co miejska subkultura wywodząca się ze środowiska kurierów, ale zataczająca coraz szersze kręgi. Hipsterzy porzucają dla nich swoje klasyczne cruisery. Ostre koła są jednym z obiektów pożądania millennialsów, dla których rower to nie tylko środek transportu, ale też ważny element stylu życia.