trendy
24 maja 2016, 08:00

Slow toys, czyli zabawki z duszą

Oczekiwania rodziców wobec zabawek są coraz większe. Chętnie sięgamy po ofertę znanych marek, jednak konkurencją dla masowej produkcji stają się zabawki małych wytwórców – projekty autorskie, oryginalne, z ekologicznych materiałów. Nie tylko piękne, ale i mądre. Zabawki z duszą.

– Większe znaczenie niż materiał, z którego zrobiona jest zabawka, ma to, jakiego rodzaju stymulacji dostarcza – tłumaczy psycholożka i trenerka Ula Malko. – Jeżeli zadaniem dziecka jest naciśnięcie guzika i patrzenie na efekt, to jest to zero-jedynkowy sposób bodźcowania. Dziecko może taką zabawkę tylko włączyć lub wyłączyć. Znacznie więcej wyniesie np. z gry na cymbałkach, bo dowie się, że wysokość dźwięku zależy od siły uderzenia. I że może tę siłę samo regulować, w zależności od własnych potrzeb. Generalnie, dla rozwoju dziecka najkorzystniejsze są tzw. zabawki otwarte, czyli takie, które nie mają ścisłej „instrukcji obsługi”, których dziecko może używać w rozmaity sposób. Klasycznym przykładem są najprostsze klocki, z których może zbudować to, co zechce – podkreśla.

Model do składania 

Prawdziwym hitem są dziś zabawki z kartonu i tektury do samodzielnego „montażu”. Wybór jest ogromny – od wielkich prostych klocków w kształcie cegieł poprzez bardzo popularne domki, po modele pojazdów czy autentycznych budowli, wymagające już sporej precyzji.

– Gdy wyciąłem pierwszy domek z tektury dla mojego niespełna trzyletniego syna i złożyliśmy go wspólnie, po chwili w środku zaparkowane były wszystkie jego samochody. Wieczorem ułożył w domku kocyk i położył na nim wszystkie swoje pluszaki, opowiedział im bajkę, a kiedy usnęły, zamknął delikatnie drzwi i sam poszedł spać. Następnego dnia, gdy tylko wstał, zaczęło się wielkie malowanie dachu… – opowiada o początkach swojej firmy Rafał Dedyński, założyciel Leolandii, która od 4 lat oferuje niestandardowe zabawki z tektury do samodzielnego składania. 

– Znałem się na tekturze, wiedziałem, jakie ten materiał ma możliwości – produkowałem opakowania i reklamowe stendy. Ale to syn zainspirował mnie do zajęcia się zabawkami. Dziś mamy już stałą bazę odbiorców, nasza firma jest rozpoznawalna – wyjaśnia Dedyński.

Zainteresowanie zabawkami z tektury i kartonu jest całkowicie uzasadnione. Psychologowie nie mogą się nachwalić – te zabawki mają właściwie same plusy! Świetnie rozwijają nie tylko umiejętności manualne, ale i zmysł przestrzenny. Wspomagają koncentrację, uczą logicznego myślenia. A składanie modeli, dużych i małych, to także znakomita okazja do rodzinnej integracji.

– Zabawki tekturowe to jeden z prężniej rozwijających się segmentów, wpisują się w trend zwany Arts & Craft, czyli są zabawkami kreatywnymi. To np. duże domki do malowania czy modele do składania. Pozwalają na uwolnienie wyobraźni, a zarazem stworzenie autorskiej zabawki. Dodatkowo mają trochę aspektu eko, więc jeśli rodzice mają już dość plastiku wokół dzieci, na pewno skuszą się na takie rozwiązanie – mówi Joanna Wiewiórowska, Business Unit Manager Allegro. 

Powrót do klasyki

Chętnie wracamy również do klasyki, np. zabawek z drewna. Do łask wróciły drewniane wózki, domki i mebelki dla lalek, kolejki, samochody, rowerki tuptusie. Proste, w stonowanych, harmonijnych kolorach, estetyką często nawiązujące do modnego stylu vintage. Takie zabawki produkuje np. mała rodzinna firma Planeco Żanety i Zbigniewa Marszałów z podwarszawskiego Józefowa. 

– Nasza przygoda zaczęła się od Stefanka – konika na biegunach, którego zrobiliśmy sami dla naszego wnuczka 6 lat temu – opowiada pani Żaneta. – Wzbudził wielki entuzjazm wśród znajomych, posypały się zamówienia. Poszliśmy za tropem. Dziś mamy w ofercie kilkanaście wzorów, wszystkie są autorskimi projektami męża. Konie na biegunach, wózki, domki dla lalek, skuterki, jeździki. Jeden nazywa się Antek, na cześć naszego wnuczka. Nie narzekamy na brak zainteresowania – dodaje.

Dlaczego wybrali drewno? – Bo to piękny, przyjazny dzieciom materiał – mówi pani Żanetta. – Ekologiczny, również dlatego, że trwały. Nasze zabawki nie zaśmiecają świata, mogą służyć nie jednemu, ale wielu dzieciom, być przekazywane z pokolenia na pokolenie. Wystarczy je tylko odmalować! – tłumaczy.

– Zabawki drewniane zyskują popularność w segmencie dzieci małych z powodu swojej naturalności, ekologiczności. Drewniane figurki czy puzzle konkurują z plastikiem bez żadnych kompleksów. Na polskim rynku nie mają jeszcze zbudowanej mocnej pozycji ze względu na wyższe ceny w porównaniu z zabawkami masowymi – wyjaśnia Joanna Wiewiórowska z Allegro.

Igła z nitką

Powodzeniem cieszą się też różnego rodzaju zabawki materiałowe: przytulanki, zwierzaki, lalki, z miękkich naturalnych tkanin, lnu, bawełny, kolorowych filców. Oryginalne, niepowtarzalne, zachwycają pomysłem, dopracowanymi detalami. Tworzą je najczęściej plastycy albo osoby o artystycznym zacięciu.

W małej rodzinnej pracowni RomaSzop z Dębicy mama i dwie córki (z wykształcenia: budowlaniec, fizjoterapeuta i plastyk) szyją od 4 lat tradycyjne lalki szmacianki, za to w jak najbardziej współczesnej stylistyce. 

– Chcemy, żeby nasze szmacianki dobrze wyglądały, więc ubrane są według aktualnych modowych trendów – opowiadają siostry Lila Kozłowska i Joanna Kłos. – Dbamy o detale, wszystko musi grać: projekt, dobór tkanin, kolorów. Nawet odcień guzika ma znaczenie – tłumaczą.

Lalki zaczęły szyć niejako w proteście przeciwko ogólnie panującej na rynku, ich zdaniem, tandety i brzydoty. – Oczywiście nie można generalizować, że to, co jest ręcznie zrobione, zawsze jest ładniejsze od wszystkiego z masowej produkcji. Tak naprawdę chodzi o to, żeby przedmiot był dobrze zaprojektowany. Ale na pewno tzw. ręczna praca, rzemiosło ma w sobie jakąś wyjątkową szlachetność, która przekłada się na efekt końcowy – podkreślają.

Na specjalne zamówienie siostry mogą wykonać lalkę przypominającą dziecko, do którego ma trafić. – Odwzorowujemy ubranko, kolor oczu, włosów, fryzurę. Robimy też lalki gwiazdy, ostatnio uszyłyśmy Edytę Bartosiewicz. A piękną Audrey Hepburn już kilkukrotnie – opowiadają.

– Ciągle dominują lalki tzw. chude, czyli np. Barbie i księżniczki Disneya. Ale i ten segment się zmienia. Barbie od kilku miesięcy ma nowe kształty (wzrost, figurę, karnację), a i księżniczki Disneya bardziej przypominają wzrostem i kształtami oryginały z bajek – mówi Joanna Wiewiórowska. – Lalki szmaciane są dość popularne, ale mniej niż np. bobasy (liderem jest Baby Born, Zapf Creation) – wyjaśnia Wiewiórowska. 

Czy szmaciana lalka, najpiękniejsza i najbardziej oryginalna, może wygrać w konkurencji z Barbie czy Elzą? To start w trochę innej kategorii. Zabawki, za którymi stoi gigantyczna machina reklamowa czy np. odwzorowujące postaci z popularnych filmów zawsze będą przedmiotem pożądania. I nie należy tego zwalczać. 

– Nim odmówimy dziecku kupna wymarzonej Barbie czy konika Pony, odpowiedzmy sobie szczerze na pytanie, co nami powoduje – radzi Ula Malko. – Czy naprawdę uważamy, że dziecku to jakoś specjalnie zaszkodzi, czy może zaburza to nam własny wizerunek rodzica, który dba o wysokie standardy w tej materii? – pyta psycholożka.
Newsletter
Trwa generowanie pliku zip
0%