trendy
23 maja 2016, 08:00

Twoja wirtualna rzeczywistość

Chcesz przenieść się w dowolne miejsce na Ziemi lub odwiedzić jeden z tysięcy wirtualnych światów i to nie ruszając się poza obręb własnych czterech ścian? Nic prostszego! Wirtualna rzeczywistość wchodzi właśnie pod strzechy.

Wirtualna rzeczywistość [ang. Virtual Reality, stąd skrót VR – red.] to wbrew pozorom nie jest świeży koncept. Już w ubiegłym wieku wizjonerzy próbowali wdrożyć w życie pomysły fantastów marzących o zakładanych na głowę goglach, które przeniosłyby ludzkość do wygenerowanego cyfrowo świata. Później programiści i inżynierowie przez lata próbowali stworzyć sprzęt, który wygeneruje tuż przed naszymi oczami cyfrowy świat.

Te marzenia w drugiej dekadzie XXI wieku wreszcie się ziściły. Oprogramowanie współczesnych gogli VR potrafi generować w czasie rzeczywistym wiarygodny obraz w wysokiej rozdzielczości – osobno dla każdego oka, tworząc wrażenie głębi przestrzeni – a ruchy głowy pozwalają się rozglądać w wirtualnym świecie.

Do interakcji użytkownika z otoczeniem wykorzystywane są najróżniejsze kontrolery, a za śledzenie ruchów odpowiadają rozliczne czujniki, a nawet kamery montowane w rogach pomieszczenia. Dzięki minimalizacji opóźnień w transmisji danych udało się w dużej mierze wyeliminować efekty nudności i zawroty głowy.


Nie ma wątpliwości, że 2016 rok to rok VR-u


Przedstawiciele Samsunga podczas targów MWC 2016 w Barcelonie poprosili uczestników konferencji o założenie gogli Gear VR. Podczas kiedy telefon Galaxy S7 prezentowany był przedstawicielom mediów w wirtualnej przestrzeni, obok niczego nieświadomych dziennikarzy przechadzał się Mark Zuckerberg. Obecność szefa Facebooka na tym wydarzeniu nie była wcale przypadkowa.

Zuckerberg przemawiał na konferencji Samsunga, bo Gear VR powstaje przy wsparciu twórców Oculus Rift. Największy portal społecznościowy świata wykupił producenta tych gogli, czyli Oculus VR – tę samą firmę, która zaledwie cztery lata temu zaczęła zbierać fundusze na swój imponujący projekt w serwisie crowdfundingowym Kickstarter.


Przenieś się do wirtualnej rzeczywistości już dziś!

Rynek VR dopiero raczkuje, ale Samsung, Google i Facebook to nie jedyne firmy, które widzą potencjał w tej technologii. HTC i Facebook wespół z Oculus VR podzieliły między siebie segment PC, a Sony planuje podbój świata konsol. Branżowe plotki sugerują z kolei, że wirtualną rzeczywistością interesuje się nawet… Apple.

Mogłoby się wydawać, że VR to zabawa tylko dla najbardziej zamożnych pasjonatów, ale na szczęście to nie prawda. Co prawda zaawansowane zestawy to koszt kilkuset euro, ale planując pierwszą wycieczkę do wirtualnego świata, nie trzeba od razu porywać się na zakup HTC Vive i komputera z kartą Nvidia GeForce Titan.

Najniższy próg wejścia, czyli Google Cardboard

Najprostszy sposób, by przenieść się do wirtualnego świata, to Google Cardboard. Gadżet stał się jednym z najpopularniejszych zestawów VR… ze względu na niską cenę. Google raportuje o 5 mln dostarczonych Cardboardów do konsumentów – ale swój egzemplarz można skonstruować nawet samodzielnie.


Znacznie lepszym pomysłem jest zakup gotowego Cardboarda na Allegro – dostępne są np. modele z opaskami. Tekturowe opakowanie wystarczy złożyć, a następnie umieścić w środku smartfon. Po uruchomieniu wybranej aplikacji wystarczy przyłożyć Cardboarda do twarzy – najlepiej po podłączeniu do urządzenia słuchawek.

Oczywiście to rozwiązanie dość prymitywne w porównaniu do gogli VR wymagających do działania komputera, ale liczne gry i dema technologiczne – powstało jak dotąd ponad 1000 aplikacji zgodnych z Google Cardboard, a filmy w 360-stopniach dostępne są w serwisie YouTube – pozwalają posiadaczom telefonów z Androidem i iPhone’ów posmakować technologii jutra.

Samsung Gear VR, czyli lider segmentu mobilnego

Rozwinięciem idei Cardboard jest Samsung Gear VR. To nieco bardziej zaawansowane gogle wykorzystujące smartfon jako główną jednostkę obliczeniową i ekran do wyświetlania treści – osobno dla każdego z oczu. Producent dba też o stały dopływ treści.


Samsung liczy na popularyzację Gear VR na tyle, że w swoim sztandarowym telefonie na 2016 rok nie zdecydował się na montaż nowoczesnego gniazda USB-C. Port microUSB pojawił się tylko po to, by Galaxy S7 był kompatybilny z dostępnymi wcześniej goglami.

Oculus Rift i HTC Vive to zupełnie inna liga


Mobilne rozwiązania dają posmakować użytkownikom wirtualnej rzeczywistości, ale mobilny VR wypada przy Oculus VR i HTC Vive tak jak Angry Birds przy najnowszym Call of Duty. Minusem gogli podpinanych do komputerów jest za to cena na poziomie kilkuset euro, a bolączką obu zestawów – konieczność zakupu naprawdę potężnego peceta.


Czarnym koniem wyścigu o rynek wirtualnej rzeczywistości może okazać PlayStation VR, które nazywane było w fazie prototypu Projekt Morfeusz. Finalna wersja trafi do sprzedaży już pod koniec bieżącego roku. Te gogle do działania będą wymagały PlayStation 4 i mają kosztować mniej więcej tyle, co sama konsola.

W sprzedaży można znaleźć też inne mobilne gogle, ale nie warto sobie nimi zawracać głowy

Nie ma co się oszukiwać – deweloperzy dzielą swoje moce przerobowe dzisiaj między pięć najważniejszych platform: Cardboard, Gear VR, Oculus Rift, HTC Vive i PlayStation VR. W sprzedaży są co prawda budżetowe zestawy od mniej lub bardziej znanych firm, ale nie są to raczej sprzęty warte uwagi.

Na Allegro można znaleźć wiele zestawów VR, których nie czeka świetlana przyszłość. Zamiast inwestować w takie produkty jak nowe gogle LG 360, okulary 3D marki Shinecon i Vrizzmo lub podobne akcesorium produkcji Manty, lepiej wybrać coś sprawdzonego lub… uzbroić się w cierpliwość i kupić skarbonkę.


Przyszłość VR rysuje się w świetlanych barwach


Ze względu na ograniczenia technologii bezprzewodowej transmisji danych gogle Oculusa, HTC i Sony wiążą użytkownika do jednostki centralnej całym pękiem kabli – niczym w Matriksie. Po przetestowaniu osobiście wymienionych powyżej wiodących rozwiązań na rynku nie mam jednak żadnych wątpliwości: wirtualna rzeczywistość to the next big thing.

Jeśli tylko konsumenci podchwycą bakcyla, a producenci obniżą ceny, to możemy być świadkami prawdziwego boomu. Nie bez znaczenia w popularyzacji VR-u może pomóc… przemysł pornograficzny, który odpowiedzialny jest za wiele innowacji w świecie technologii, w tym systemy płatności online i streaming wideo. Produkcja treści dla dorosłych tego typu już ruszyła z kopyta.

Oczami wyobraźni widzę też renesans salonów gier, gdzie zamiast rzucania kulą do kręgli lub rywalizowania w cymbergaja będziemy mogli z paczką znajomych strzelać do siebie na wirtualnej arenie.
Newsletter
Trwa generowanie pliku zip
0%