Trend na mamy rowerzystki jest widoczny także na Allegro. – W 2015 sprzedało się 54 tys. rowerów damskich za średnią cenę 650 zł – informuje Łukasz Stawisiński, szef kategorii Sport i wypoczynek w Allegro. – Natomiast sprzedaż fotelików rowerowych dla dzieci wyniosła 31 tys. sztuk za średnio 150 zł za sztukę, a przyczepek rowerowych 4,5 tys. sztuk za średnią cenę 460 zł – dodaje. 

Pełna różnorodność przez cały rok

Patrząc na ulice naszych miast, to chyba jedyne adekwatne określenie opisujące styl miejskich rowerzystek. Czy jest coś, co w sposób szczególny wyróżnia w tej grupie mamy rowerzystki? Oczywiście, że tak – dziecko. Na foteliku z tyłu, z przodu, czasem w przyczepce. Te ostatnie są w Polsce wciąż mniej popularne niż w zachodnioeuropejskich miastach, przede wszystkim ze względu na brak rowerowej infrastruktury.

– Ubiór mam rowerzystek jest dopasowany raczej do danej pory roku, rzadziej do konkretnego stylu – ocenia Paulina Szmit, mama rowerzystka, autorka bloga Lavinka. – Tak jak są całoroczni rowerzyści, tak są i rodzice, którzy wożą swoje dzieci rowerem niezależnie od pory roku. Bo tak naprawdę nie ma złej pogody na rower, jest tylko zły ubiór – dodaje. I poleca idealnie chroniącą przed wiatrem pelerynkę lub kurtkę z softshellu z kapturem. No i oczywiście czapkę pod kask. Sama w zimniejsze dni chętnie wybiera przepasane w pasie ponczo oraz nauszniki, a także obowiązkowo rękawiczki. – Zimą wybiera się rzeczy raczej dedykowane rowerzystom, bo zwyczajnie skuteczniej zabezpieczają przed zimnem. Mój patent to dwie pary rękawiczek: jedne polarowe i jedne wełniane – radzi Paulina Szmit.


– Jesienią i zimą często zakładam buty Emu. Jak się okazało jeździ się w nich wygodnie, a na mrozy są wręcz bezkonkurencyjne – poleca z kolei Ryfka, miejska rowerzystka z Krakowa, autorka bloga Szafa Sztywniary. – Świetnym rozwiązaniem na chłody jest kurtka rozpinana również od dołu, co bardzo ułatwia pedałowanie. Wiosną i latem stawiam z kolei na elastyczne dżinsy lub luźne spodnie do połowy łydki, i – w zależności od pogody – bluzę, T-shirt lub męską koszulę.


W bicyklowym stylu wygoda zdecydowanie wygrywa z elegancją. Królują dżinsy i bluzy, także kardigany i krótkie marynarki są często spotykane. Ale są też rowerzystki, które decydują się na odważniejsze stylizacje. Dla nich inspiracją bez wątpienia może być francuska blogerka Hello It’s Valentine, którą na rowerze można zobaczyć zarówno w klasycznych dżinsach, jak i w luźnej kwiecistej sukience, stylowych kolorowych płaszczykach czy nawet w kapeluszu, który jako nakrycie głowy do jazdy na rowerze jest raczej ryzykowny.


– Uwielbiam kapelusze, ale noszenie ich podczas jazdy jest praktycznie niemożliwe. Kiedyś moje nakrycie głowy o mało co nie wylądowało w Wiśle. To była dla mnie cenna lekcja – wspomina Ryfka. – W moim przypadku rower wymusił pewną zmianę stylu ubierania. Stał się on bardziej zwyczajny. Zazwyczaj rezygnuję z powiewających spódnic czy luźnych narzutek, np. dłuższych płaszczy, kardiganów, żakietów bez zapinania, a także z butów na – nawet niewielkim – obcasie. Niemniej rowerzystki na obcasach też można spotkać. Przekrój jest naprawdę bardzo duży: od typowo sportowych ubrań à la Tour de France po romantyczne sukienki jak z modowej sesji.

Miejski luz

Wyznacznikiem stylu miejskich rowerzystek jest przede wszystkim rower, oczywiście miejski. Może to być klasyczny holender czy stylowy cruiser. Jednak to, co w przypadku mam rowerzystek jest absolutną koniecznością, to koszyk. Pomieści z powodzeniem torebkę ze wszystkimi niezbędnymi drobiazgami, wodę dla siebie i dziecka czy zrobione po drodze zakupy. Koszyk rowerowy to kwestia pragmatyzmu, który w największym stopniu determinuje styl mam rowerzystek. Nie odbiega on zbytnio od stylu polskiej ulicy, która stawia na luz z odrobiną elegancji. 


– Mamy uprawiające sport częściej ubierają się na sportowo, ale przeważa po prostu strój codzienny, jak do pracy czy do sklepu. Mało kto przebiera się w specjalny strój tylko do jazdy – zauważa Paulina Szmit. Spodnie boyfriendy z przetarciami lub bez, do tego luźny top albo T-shirt to klasyka rowerowej mody. Do tego, szczególnie wczesną wiosną i jesienią, świetnie sprawdza się skórzana kurtka. W rozmaitych wydaniach: od ramoneski, przez kurtki w stylu motocyklowym, modne bomberki po te o klasycznym kroju marynarki. Skóra po pierwsze jest zawsze modna i pasuje do różnych stylizacji, a po drugie świetnie chroni przed wiatrem i deszczem.

Miejska legenda – szpilki na rowerze

Buty to dla rowerzystek kluczowy element garderoby. Dominują oczywiście te sportowe na płaskiej podeszwie. Ważne, by była ona w miarę sztywna. – Stanowczo odradzam balerinki z cienką podeszwą, bo bardzo niewygodnie się w nich pedałuje. Ja wybieram lekkie buty sportowe albo sandały na grubszej podeszwie – poleca Ryfka. Mamy rowerzystki najczęściej widuje się w stylowych tenisówkach. Świetnie na rower sprawdzą się też buty typu slip-on czy trampki. Stereotypem cycle chic stały się szpilki. – Nawet w Kopenhadze kobiety najczęściej jeżdżą w płaskim, zwyczajnym obuwiu. Szpilki to raczej domena pań przyrośniętych do samochodu – żartuje Paulina Szmit. – One zasadniczo nie jeżdżą rowerem ani w miarę możliwości nigdzie nie chodzą. A mama rowerzystka to najczęściej osoba aktywna na wielu polach, więc ubiera się swobodnie.


Oczywiście od każdej reguły są wyjątki. Są rowerzystki, które styl stawiają ponad wszystko. Ceną bywa wygoda, choć nie zawsze. – Szpilki i buty na obcasie zakładam często i co ciekawe, jeździ mi się w nich wygodniej niż np. w balerinach – zapewnia Kasia Ceiślik-Kolankowska, autorka bloga Panna Lemoniada. Jej rowerowy styl śmiało można określić jako cycle chic bez ograniczeń. – Sukienki, długie spódnice, spodnie… Jeżdżę we wszystkim, co mam w szafie i widzę, że coraz więcej kobiet pozwala sobie na luz w tym temacie. Wystarczy przesiąść się z górala na damkę, a od razu otworzy się przed nami wiele możliwości. Długie czy wąskie spódnice przestają być problemem.

„Unormalnienie” przez „ukobiecenie”

Kobiet, także mam, dla których rower to podstawowy środek transportu, systematycznie przybywa. Do Kopenhagi czy miast holenderskich jeszcze nam co prawda daleko. Ale tam do przemieszczania się po mieście rowerem mieszkańcy przyzwyczajeni są od kołyski. W Polsce to nadal kwestia rezygnacji z dotychczasowych przyzwyczajeń i wygody, jaką daje samochód. 

– Małe miejscowości i wsie zawsze jeździły na rowerach. W dużych miastach ruch rowerowy był zwykle minimalny, dopiero ostatnio zaczyna rosnąć. „Ukobiecenie” ruchu rowerowego temu sprzyja. Jest też kluczowe dla „unormalnienia” roweru, czyli traktowania go jako naturalnego, codziennego środka transportu, a nie tylko rekreacji od święta – zauważa Marcin Hyła, prezes stowarzyszenia Miasta dla rowerów. – Przede wszystkim mam tu na myśli tzw. model holenderski, czyli właśnie matki, które wożą dzieci rowerami. Dzięki temu uczą się one od najmłodszych lat roweru jako czegoś oczywistego, codziennego, jak buty – wyjaśnia.


Takie podejście powoli zaczyna się przebijać także do świadomości mieszkańców polskich miast. Są miasta takie jak np. Kraków i Gdańsk, które rowerowe są już od dobrych 20 lat. Ale i takie jak Warszawa, która stosunkowo niedawno zaczęła odkrywać na nowo zalety roweru. A jest ich niemało: zaoszczędzony czas, pieniądze i nerwy – to te najważniejsze. Ale rower to także doskonały fitness. „Droga do pracy i z pracy to dla mnie najprzyjemniejsza część dnia. 80 minut całkowitej wolności. To czas, który mam tylko dla siebie. (...) Nic mnie nie przekona do biegania czy siłowni, ale taki ruch »przy okazji«, którego za bardzo nie odczuwam, a który jednak coś tam daje, to jak dla mnie opcja w sam raz” – czytamy na blogu Szafa Sztywniary. Co konkretnie daje? – Radość oraz... jędrniejsze uda i pośladki – przekonuje jego autorka.

Fot. Flickr.com/Nelson L./João Trindade/FaceMePLS/CC BY 2.0, Shutterstock.com

Joanna Żabierek

magazyn@allegro.pl

Powiązane artykuły

NAJCIEKAWSZE TRENDY Z BADANIA POLSKA STROJNA 2016
Tegoroczne badanie „Polska Strojna 2016. Trendy w zachowaniach zakupowych Polaków” pokazuje, że nasze preferencje zakupowe zmieniają się bardzo szybko, a jednocześnie nie należymy do awangardy. Bywamy i nowocześni, i zachowawczy jednocześnie. Warto przyjrzeć się najważniejszym ustaleniom z tego badania. Poniżej przedstawiamy subiektywny wybór autorów raportu, choć oczywiście czytając raport, każdy możne znaleźć inne, ważne z własnej perspektywy zjawiska. 
Naszyj to! Barwny powrót do lat 90.
Kochasz muzykę, kino, seriale? W tym sezonie wyrazisz to również... strojem. Naszywki i przypinki to niepozorne dodatki, które mogą całkowicie odmienić charakter nudnej, jesiennej stylizacji, dodając jej lekkości i młodzieżowego luzu. Niegdyś można je było znaleźć głównie na torbach i kurtkach zbuntowanych licealistów, teraz zagościły na pokazach najważniejszych domów mody.
10 hitów mody, które będziesz nosić też za rok
Projektanci wciąż zaskakują. Lansują nowe trendy albo powracają do tych sprzed lat w zupełnie nowej odsłonie. Co powinno się więc znaleźć w szafie kobiety? Jakie ubrania kupić teraz, by być modną w kolejnym sezonie, polecają modowi specjaliści, blogerki i vlogerki.   
Ostre koło. Lubisz jazdę bez hamulców?
Te rowery fascynują. Kuszą wyglądem, oryginalnością. To nie tyle moda, co miejska subkultura wywodząca się ze środowiska kurierów, ale zataczająca coraz szersze kręgi. Hipsterzy porzucają dla nich swoje klasyczne cruisery. Ostre koła są jednym z obiektów pożądania millennialsów, dla których rower to nie tylko środek transportu, ale też ważny element stylu życia.