na luzie
09 maja 2016, 08:00

Czy da się wskrzesić rodzimą motoryzację?

W 2015 roku fabryki w Polsce wyprodukowały ponad pół miliona samochodów osobowych. Specjaliści branży automotive optymistycznie patrzą w przyszłość i nazywają nasz kraj motoryzacyjną potęgą. To jednak nie wystarcza grupie zapaleńców, którzy postanowili wskrzesić rodzimą motoryzację. I mają za sobą poparcie internautów.

Branża motoryzacyjna uznawana jest przez specjalistów za lokomotywę polskiego eksportu. Nic dziwnego. Pomimo przegranej w wyścigu o umiejscowienie u nas fabryki Jaguar Land Rover, produkcja pojazdów samochodowych w Polsce ma się dobrze. Obecnie – według danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego – produkujemy 535 tys. samochodów osobowych. Do tego dochodzi 120 tys. modeli dostawczych i ciężarowych oraz 5 tys. autobusów, co daje w sumie 660 tys. pojazdów samochodowych rocznie.

Czytaj też: Nowa syrenka z Kutna – wielki powrót „skarpety”?

Miłośnicy polskiej motoryzacji nostalgicznie marzą o wskrzeszeniu przynajmniej jednej rodzimej marki. I im dłużej hale fabryki FSO na Żeraniu stoją puste, tym mniejsza staje się ta nadzieja. W Polsce funkcjonują oczywiście trzy duże fabryki samochodów osobowych, ale należą one do zachodnich koncernów. Nawet mocno naciągając fakty, nie można powiedzieć, że produkowane są w nich polskie auta, raczej „samochody z Polski”.

Nowa warszawa, czyli odradza się polska motoryzacja?

Nowe wersje samochodów, które znamy z czasów PRL-u, co jakiś czas powracają. Tak przynajmniej do niedawna twierdzili ich twórcy, którzy swoje plany zbudowania polskiego samochodu skorelowali z sentymentem Polaków do rodzimych marek, których lata świetności dawno minęły.

Nowa warszawa to projekt, który narodził się w głowach studentów Politechniki i Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Michał Koziołek zmierzył się z klasyczną linią starej warszawy i stworzył ją na nowo w zupełnie nowej stylizacji, nawiązującej oczywiście do poprzedniczki. Co więcej, zdobył zaufanie internautów, którzy na jednym z serwisów finansowania społecznościowego wpłacili na projekt ponad 12 tys. zł.

To nie pierwszy samochód stworzony przez młodego projektanta. W 2012 roku światło dzienne ujrzał projekt „Syrena na Euro”. Był to model zbudowany od podstaw z 300-konnym silnikiem pochodzącym od BMW. Tworzona przez Michała Koziołka polska limuzyna miała mieć jeszcze lepsze parametry. Budowana na bazie BMW M5 konstrukcja w założeniu ma oferować około 600 KM, a napęd na tył ma być przekazywany przez siedmiostopniową skrzynię półautomatyczną.

Wnętrze również zostało zaprojektowane bez żadnych kompromisów. Ozdobiona znakiem orła kierownica, stylistyka nawiązująca do klasycznej warszawy, wszechobecne drewno wykończone aluminium i ciekłokrystaliczny ekran umiejscowiony tuż przed oczami kierowcy.

Ile miałby kosztował „polski Bentley”? Konstruktor przewidywał, że cena sięgnie około 1,5 miliona złotych. Jak zapowiadano, powstanie zaledwie 13 egzemplarzy.

Sokół powraca – wskrzeszenie legendy „polskiego harleya”!

Nie mniejszą niespodziankę sprawili fanom jednośladów założyciele Prywatnych Zakładów Inżynieryjnych Sokół Motocykle S.A. Główną ideą powstałej stosunkowo niedawno, bo w 2012 roku, spółki jest reaktywowanie legendarnego polskiego motocykla Sokół.

Motocykle tej marki pojawił się po raz pierwszy w 1934 roku i były produkowane w Warszawie do 1939 roku. Wzorowane na produkcjach amerykańskich, modele 600 i 1000 stały się z czasem narodowym symbolem, a ich użytkownicy z dumą dosiadali produkowanych zgodnie z wojskowymi wymaganiami jednośladów.

Po 75 latach legenda powróciła. W 2014 roku, podczas XXII Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach został zaprezentowany prototyp.

Motocykl bazował na przedwojennej konstrukcji Sokoła 1000. Geometria ramy, wymiary były dokładnym odwzorowaniem konstrukcji z lat 30., ale wszystko zostało wykonane z wykorzystaniem nowych technologii. Nowy sokół był napędzany silnikami przygotowanymi przez amerykańskiego producenta. Ta dwucylindrowa jednostka w układzie V i pojemności 1300 cm sześciennych generuje od 60 do 90 KM.

Nowy sokół miał być wytwarzany w liczbie nie większej niż 30 sztuk. Cena nie została podana.

Polonez wraca na polskie drogi?

Poczciwy polonez również doczekał się planów reaktywacji. Odważny projekt jego najnowszego wcielenia zakładał, że będzie to samochód dla „przeciętnego Kowalskiego”!

Za pomysł budowy nowego poloneza odpowiada Paweł Zarecki, który od kilku lat zajmuje się tworzeniem wizji samochodów. Jego koncept ferrari zyskał uznanie we włoskiej prasie.

(nie)Udany comeback

Do tej pory doczekaliśmy się jednego powrotu modelu rodem z PRL-u. Fani motosportu mogli zobaczyć reaktywację syreny podczas 53. Rajdu Barbórka na odcinku specjalnym na ulicy Karowej w Warszawie.

Niestety musimy ochłodzić emocje. Zaprezentowana syrena meluzyna R została osadzona na ramie przestrzennej, a mechanika została zapożyczona z mitsubishi lancera evo. Z ewentualną wersją produkcyjną ma więc niewiele wspólnego. Poza tym prototypowy model niedługo po rajdzie uległ poważnemu uszkodzeniu…

Złudne nadzieje?

Projekt Nowa Warszawa wsparło dziesiątki internautów. W jednej z akcji przeprowadzonej na polakpotrafi.pl zebrali oni ponad 12 tys. zł. Całość została przeznaczona na prace nad prototypowym nadwoziem. Do całości dołożyły się również firmy produkujące felgi, zajmujące się wykańczaniem wnętrz czy tworzeniem metalowych detali. Niestety w lutym 2015 roku fanpage Nowa Warszawa – Polski samochód przestał funkcjonować. Ostatni wpis informuje, że „trwają prace nad realizacją projektu…”.

Niewiele więcej można dowiedzieć się o przyszłości sokoła. Ostatnia informacja producenta mówi o wejściu „w nieatrakcyjną fazę przebijania się przez realia biznesowe”.

Powrót poloneza również stoi pod znakiem zapytania. Na razie powstał tylko model w skali 1:21 i wszystko na to wskazuje, że na tym koniec… Nadal zbierane są fundusze na skonstruowanie modelu 1:1, który będzie można zaprezentować potencjalnym sponsorom.  

Nowa warszawa, polonez i sokół rozpaliły nasze nadzieje, a powrót cząstki polskiej motoryzacji stał się bardziej realny niż kiedykolwiek. Niestety ich twórcy rozbili się o prozę życia, a nam fanom polskiej motoryzacji pozostają klasyczne perełki, które z roku na rok zyskują na wartości. Zabytkowe polonezy, maluchy czy warszawy są coraz bardziej ciekawą alternatywą na posiadanie własnego wyjątkowego klasyka, który już tylko zyskuje na wartości.

Problem polega jednak na tym, że seryjna produkcja samochodu wymaga inwestycji potężnych środków finansowych. Budowa prototypu, czy nawet krótkiej serii – pomimo że do najłatwiejszych nie należy – jest niewspółmiernie prostsza, niż zbudowanie fabryki i wyposażenie jej w odpowiednie maszyny. Dlatego też musimy jeszcze poczekać na wskrzeszenie polskich legend motoryzacyjnych. Wciąż mamy jednak na to nadzieję.

– Od lat nasłuchuję i gorąco kibicuję wszystkim polskim projektom, które mają na celu wskrzeszenie marek i modeli, które wpisały się w krajobraz poprzedniej epoki i które wielu z nas z sentymentem wspomina do dziś, jak również nowoczesnym projektom motoryzacyjnym polskich firm i inżynierów, takich jak Arrinera Hussarya. Mam głęboką nadzieję, że w Polsce, która ma tak bogatą historię produkcji samochodów, jest miejsce na takie projekty i znajdą się amatorzy chętni do zakupu tak oryginalnych pojazdów – komentuje pomysły reaktywowania polskich legend motoryzacyjnych Robert Krotoski, menedżer kategorii Motoryzacja w Allegro.

A najbardziej zagorzali miłośnicy wytworów polskiej myśli inżynieryjnej zawsze mogą sięgnąć po oryginalne klasyki. Warszawy, polonezy oraz syreny cały czas funkcjonują w mniej bądź bardziej kolekcjonerskim obiegu.
Newsletter
Trwa generowanie pliku zip
0%