„Władze w azylu przejęli wariaci. Wchodzisz w to?”

W dokumencie „Renesans Marvela” z 2014 roku Mark Millar opowiadał o tym, jak próbował przebić się w świecie komiksów i jak wybrał do tego najgorszy możliwy moment. Podczas gdy on dobijał się do Marvela, inni uciekali, bo sprzedaż spadała, a sama firma balansowała na granicy bankructwa. Według niektórych, wielki wydawca był wtedy najgorszym możliwym miejscem do pracy – krążyły legendy o próbach ściągania długów Marvela z pracujących dla niego artystów, autentyczna jest zaś historia o sprzedaży drzwi do sali konferencyjnej, które były sporo warte, bo ozdobiono je grafiką ze Spider-Manem.

Millar wspomina, że taka atmosfera mu się podobała, przyrównał ją do Dzikiego Zachodu – wydawca nie miał nic do stracenia, co pozwalało na podejmowanie odważnych decyzji. To go ekscytowało, twierdził, że gdy wszystko idzie dobrze, ludzie się rozleniwiają, więc taka sytuacja kryzysowa była ciekawsza. Do Marvela ściągnął go nowo mianowany redaktor naczelny Joe Quesada, który powiedział: „Władze w azylu przejęli wariaci. Wchodzisz w to?”. Nawiązywał rzecz jasna do Azylu Arkham, w którym w świecie Batmana zamykano psychicznie chorych przestępców.

To był rok 2001 i pierwszy krok na progu wielkiej kariery, obecnie napędzanej przez Hollywood, które w latach 2008–2016 przeniosło na wielki ekran aż sześć historii komiksowych pióra Marka Millara. I na tym nie poprzestaje, bo w przyszłym roku zobaczymy nową fabułę o mutancie imieniem Wolverine, z Hugh Jackmanem w roli tytułowej, gdzie znowu scenariusz powstaje na bazie komiksu twórcy „Kick-Assa”, a także drugi film z serii „Kingsman”. Zresztą Millar na Fabrykę Snów wpływa i przez mniejsze inspiracje, bo choćby to jego komiks „Ultimates” i narysowanie w nim Nicka Fury’ego na podobieństwo Samuela L. Jacksona poskutkowało tym, że dziś to właśnie ten aktor w Kinowym Uniwersum Marvela wciela się w szefa agencji S.H.I.E.L.D.

Hollywoodzkie początki

Wielkoekranowa przygoda Marka Millara zaczęła się od bardzo mocnego uderzenia, bo od filmu z Angeliną Jolie, której partnerowali mało znany wówczas James McAvoy oraz Morgan Freeman. Chodzi rzecz jasna o „Wanted – Ściganych”, czyli balansującą na granicy kiczu opowieść o tajnym stowarzyszeniu asasynów, którzy potrafią na przykład strzelać z pistoletu tak, by kula się podkręcała i omijała przeszkody.

Film był hitem, choć trzeba odnotować, że na komiksie opierał się dosyć luźno, odchodząc od samej… komiksowości. Bo Millar w „Wanted” (dotychczas w Polsce niewydanym) opisywał świat zarządzany przez superzłoczyńców, którzy w przeszłości zjednoczyli się i pokonali superbohaterów, przejmując władanie nad Ziemią – tego wątku zaś na wielkim ekranie nie poruszano.

Tyłko-Kopacz

Dużo wierniejszy wizji pióra Millara był niespodziewany przebój „Kick-Ass”, który rozkręcił kariery Chloë Grace Moretz oraz Aarona Taylora-Johnsona, a przy okazji zapisał się w historii jako jeden z nielicznych nieżenujących współczesnych filmów, w których wystąpił Nicolas Cage. Zresztą w „Kick-Ass 2” z 2013 roku ciekawą rólkę miał Jim Carey, więc ta seria chyba po prostu specjalizuje się w przypominaniu nam dawnych gwiazd.

Czym jest rzeczony Kick-Ass, czyli w wolnym tłumaczeniu „Tyłko-Kopacz”? To pseudonim pewnego nastolatka, fana komiksów, który postanawia przestać być obojętnym i zacząć reagować na niesprawiedliwość. Nie ma żadnych niezwykłych mocy, nie jest nawet jakoś szczególnie wysportowany, a mimo to rzuca wyzwanie przestępcom, co z początku kończy się pobytem w szpitalu. Historia jest szalenie ciekawa, świetnie nawiązuje do kultury komiksowej w ogóle, choć same filmy są o wiele bardziej optymistyczne od komiksów, w których Millar bez żadnego pudrowania opisał żałosne życie głównego bohatera i pokazał frustracje nastolatków.

„Manners maketh man”

Jednak jeżeli mówimy o filmach, które były zaskoczeniem, tu trzeba wymienić obraz „Kingsman: Tajne służby”. Znowu Mark Millar, znowu na stołku reżysera Matthew Vaughn, który to wcześniej ekranizował „Kick-Assa”. Tym razem jednak panowie nie nawiązywali do superbohaterów, a do Jamesa Bonda i innych słynnych szpiegów, których po trosze parodiowali. Ponieważ zaś byli przy tym bezkompromisowi, niepoprawni politycznie, momentami sprośni i nieprzyzwoici, a przez większość czasu szalenie zabawni, ich obraz okazał się – w porównaniu do współczesnego kina rozrywkowego – wyjątkowo odświeżający.

Colin Firth i Taron Egerton na tyle spodobali się krytykom i publiczności, że film zarobił ponad 400 mln dolarów, stając się najbardziej kasowym obrazem w karierze Vaughana, co rzecz jasna zmotywowało wszystkich do rozpoczęcia prac nad sequelem. „Kingsman: The Golden Circle” zapowiedziano na czerwiec przyszłego roku.

Mark Millar, który publikował zarówno w DC Comics, jak i w Marvelu, odcisnął swoje piętno również na kinie komiksowym z odłamu superbohaterskiego. Choć niekoniecznie byłoby mu miło, gdyby przypominać, że teoretycznie to na jego „Ultimate Fantastic Four”, pisanym razem z Brianem Michaelem Bendisem, wzorowali się twórcy filmu potworka, a więc „Fantastycznej czwórki” z 2015 roku. W sumie mógłby się skutecznie bronić, bo poza kilkoma elementami i inspiracją wizualną filmowcy wiele od Millara nie brali. Filmowa historia generalnie wiele sensu nie miała, a wojny reżysera ze studiem uczyniły z obrazu jedną z największych artystycznych i komercyjnych porażek naszych czasów.

„Wojna domowa”

Dużo, dużo lepiej zapowiada się – jeżeli wierzyć pierwszym entuzjastycznym recenzjom – „Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów”, inspirowana komiksem „Wojna domowa” ze scenariuszem Millara. Tu szkocki komiksiarz może dumnie prężyć pierś, ponieważ opowieść o konflikcie między superbohaterami świata Marvela, gdzie liderem jednej frakcji był Iron Man, a drugiej Kapitan Ameryka, to jeden z najważniejszych i najciekawszych komiksów superbohaterskich w historii. Ta opowieść tchnęła w Marvela nowe życie, odcisnęła na tym świecie do dzisiaj widoczne piętno i pokazała, że historiami obrazkowymi mogą rządzić realistyczne, ciekawe, złożone konflikty, gdzie nie chodzi już o prostą walkę tych dobrych z tymi złymi.

„Wojna bohaterów”, jak wszystkie filmy z Kinowego Universum Marvela, nie jest ekranizacją wierną, komiks stanowił dla obrazu raczej inspirację. Jednak wkład Millara jest tu nieoceniony, jego dziedzictwo wciąż żywe, a pomysł na podział w świecie herosów się nie zestarzał. Jeżeli Hollywood niczego nie popsuło, Szkot na swojej imponującej liście filmowych adaptacji jego opowieści odznaczy kolejny spektakularny sukces.

I czy można chcieć więcej? Owszem – wciąż czekamy dnia, gdy pojawi się ktoś na tyle odważny, by przenieść na wielki ekran najlepszy z komiksów Marka Millara, a więc „Supermana: Czerwonego syna”, czyli fascynującą historię alternatywną, w której Superman ląduje i wychowuje się w Związku Radzickim i jest herosem Stalina. Na ten film przyjdzie nam jednak jeszcze trochę poczekać, bo śmiałość wizji Millara to dla współczesnego Hollywood chyba jednak za dużo.

Marcin Zwierzchowski

naekranie.pl

magazyn@allegro.pl

Powiązane artykuły

Niebezpieczne kobiety popkultury
Najnowszy film Patryka Vegi „Pitbull. Niebezpieczne kobiety” w ciągu 4 pierwszych dni wyświetlania obejrzało 835 000 widzów! Jednym z powodów tego sukcesu może być fakt, że reżyser tym razem postawił na kobiety. A te, szczególnie jeśli cieszą się złą sławą, przyciągają uwagę widzów jak magnes. Nawet przez kilkaset lat. Przedstawiamy sylwetki 9 kobiet, którym bycie „niebezpiecznymi” zapewniło nieśmiertelność. 
Wirtualni piłkarze – realne emocje
Piłka nożna to najpopularniejszy sport na świecie. Mistrzostwa świata, rozgrywki klubowe, liga mistrzów. Messi, Ronaldo czy Lewandowski. Camp Nou, Maracanã czy nasz Narodowy. Gwiazdy, stadiony, drużyny, wielkie pieniądze i jeszcze większe emocje. Czy da się je odtworzyć w domowym zaciszu?
Dużo światła jesienią! 
Budzisz się – ciemno. Wychodzisz do pracy – ciemno. Wracasz z pracy – znowu ciemno. A krótkie godziny jesiennego dnia spędzasz na ogół w zamkniętym pomieszczeniu. Światło to niezawodny antydepresant. Nie poddawaj się więc jesiennej melancholii i oświetl sobie drogę do dobrego humoru.
Co jeszcze może być wegańskie?
Wegańskie buty, wegańska karma dla zwierząt, a może wegański szampon? Sprawdź, jakie inne ciekawe rzeczy z „wege” w nazwie znajdziesz na Allegro.