Jarosław Pieczonka, ps. „Majami” – żołnierz kontrwywiadu wojskowego, były funkcjonariusz gdańskiej policji, który stał się legendą ze względu na swoje niekonwencjonalne i brutalne metody, pracował dla najbogatszych Polaków, złożył doniesienie na funkcjonariuszy służb specjalnych z Gdańska, którzy przekraczali swoje uprawnienia, obecnie zajmuje się ochroną statków przed somalijskimi piratami. Miał kontakty z najgroźniejszymi trójmiejskimi gangsterami – „Nikosiem” i „Zacharem”.

Zobacz: Jarosław „Majami” Pieczonka dla _magazynu.Allegro – „Nie mam sobie nic do zarzucenia”

Patryk Vega – reżyser, dziennikarz, socjolog. Najbardziej znany jest jak twórca „Pitbulla” – dwóch filmów pokazujących brutalne realia pracy stołecznych policjantów oraz serialu emitowanego przez Telewizję Polską. Jest również autorem serii książek „Złe psy”. „Służby specjalne. Podwójna przykrywka” to początek kolejnej serii książek autorstwa Vegi, która ma ukazywać funkcjonowanie służb specjalnych w Polsce. Książka jest dostępna w przedsprzedaży na Allegro

Paweł Luty: Co takiego jest w Jarosławie Pieczonce, ps. „Majami”, lub jego życiorysie, że postanowiłeś poświęcić mu książkę?


Patryk Vega: Bardzo rzadko zdarza się, że czyjeś życie udaje się przenieść 1:1 w gotową historię. Z reguły, co też ja muszę czynić w filmach czy książkach, trzeba kompilować jedną historię z kilkunastu życiorysów. W wypadku Jarosław Pieczonki ps. „Majami” jest inaczej, bo jego życie było tak barwne, że jest to gotowy materiał fabularny na pasjonującą książkę.

Kiedy pierwszy raz usłyszałeś o „Majamim”?

„Majami” jest bodaj największą legendą Trójmiasta, więc usłyszałem o nim już na początku mojej przygody z policją. Miał on za sobą wiele spektakularnych akcji. Policjanci z Warszawy, z którymi ja współpracowałem, prowadzili także wspólne śledztwa z trójmiejską policją, więc mówiło się o nim.

W Twojej książce jednak Jarosław Pieczonka to przede wszystkim nie policjant, a żołnierz kontrwywiadu…

Książka o „Majamim” otwiera nowy cykl książek o służbach specjalnych, który powołałem do życia. Dlatego też jest to przede wszystkim historia oficera kontrwywiadu, który doprowadził do wojny służb w naszym kraju, który rozpracował służby – CBŚ, CBA, ABW – na tzw. Ścianie Północnej, ale również jest to opowieść o tym, jak wyglądała praca pod przykryciem dla najbogatszych ludzi w tym kraju. Policja jest jednym z elementów, ale przede wszystkim opowiadamy o funkcjonariuszu służb specjalnych.

Czy ta książka powstała, bo poszukujesz Prawdy, bo chciałeś pokazać coś, co Twoim zdaniem jest ważne? Dlaczego ta książka powstała?

Przez całe lata pracy zatoczyłem takie koło jako twórca. Szukałem swojego „charakteru pisma”. Dawniej myślałem, że jest on związany z gatunkiem, lecz już dzisiaj wiem, że jest związany z dokumentacją. Wspólnym mianownikiem wszystkiego, co teraz robię i co zrobię w przyszłości, będzie właśnie dokumentacja, ponieważ z wykształcenia jestem reporterem. Jest też oczywiście tak, że po filmie i serialu „Służby specjalne” tematy tego typu same do mnie spływają. Nie muszę za nimi specjalnie chodzić. Ludzie ośmieleni tamtą historią zdecydowali się opowiedzieć o sobie, o swoich dramatach, a ja wyciągam z tego to, co, kolokwialnie mówiąc, „drze mnie po nerach”, to, co mnie wydaje się ciekawe, co mnie elektryzuje. Te czynniki decydują o tym, jakimi projektami chcę się zająć.

A czy nośniki mają dla Ciebie znaczenie? Czy liczy się to, że książka jest papierowa albo czy film można zobaczyć w kinie? Coraz częściej nasze kontakty z kulturą odbywają się też za pośrednictwem Internetu. Czy to wszystko jest dla Ciebie nieważne, a liczy się przede wszystkim kontakt z dziełem?

Najważniejszy jest oczywiście kontakt z odbiorcą. Nie chce mi się wierzyć w stwierdzenia, że ktoś robi coś dla siebie i grupy przyjaciół i nie interesuje go, czy ktoś obejrzy film, czy przeczyta książkę. Osobiście największą frajdę mam nie wtedy kiedy idę na uroczystą premierę filmu tylko kiedy mogę go obejrzeć jako zwykły widz, z normalnymi ludźmi, na regularnym seansie kinowym i mogę zobaczyć jak na niego reagują, czy śmieją się w momentach, w których mieli się śmiać, czy wzruszają się w momentach, kiedy mieli się wzruszać. Wówczas za pośrednictwem ich emocji mogę przeżyć własne dzieło. W wypadku książek jest podobnie.

Oczywiście bardzo bacznie przyglądam się Internetowi z tego względu, że to jest zdecydowanie przyszłość. Jakkolwiek, myślę, że w tej przyszłości jest miejsce dla papieru. Nasza kultura nie jest jak kultura azjatycka, w której w przypadku poczytnej książki sprzedaż ebooków jest liczona w milionach. Również jestem spokojny o kino. Kiedy pojawił się YouTube, na chwilę wybuchła panika, że wszystko się stanie dostępne, bo ciotka będzie mogła wziąć kamerę i kręcić filmy. To jest oczywiście ważny trend, ale nawet superkino domowe nie jest w stanie zastąpić doświadczenia, jakim jest seans w ciemnej sali kinowej, gdzie z innymi ludźmi możemy wspólnie przeżyć widowisko filmowe.

Przedsprzedaż Twojej książki „Służby specjalne. Podwójna przykrywka” trwa na Allegro. Czy Twoje kontakty z kulturą też dokonują się w części poprzez Allegro?

Moja żona jest totalną fanką Allegro (śmiech). Od kiedy się pojawiliście to docenia to, że nie trzeba iść do sklepu tylko można zamówić zakupy do domu, zwłaszcza dla dziecka, poprzymierzać, a potem ewentualnie zwrócić. Kurierzy dzwonią do mnie do biura i podrzucają paczki kilkanaście razy w ciągu tygodnia i latam otwierać im drzwi (śmiech). Allegro jest ogromną potęgą. Patrzyłem z ciekawością jak eBay próbował swoich sił w Polsce, uważając, że jest takim gigantem, że zje Allegro, bo ma za sobą światową klasę. Tymczasem okazało się, że kompletnie się nie przyjął. Jest to coś niezwykłego.

Po raz pierwszy nawiązuję współpracę z Allegro w formule przedsprzedaży. Jestem człowiekiem otwartym na nowe rozwiązania, uważam, że trzeba szukać nowych dróg. Mam nadzieję, że będzie to początek pięknej przyjaźni.


fot. Flickr/Fryta73/CC BY-SA 2.0

Powiązane artykuły