na luzie
Na luzie
13 kwietnia 2016, 09:00

Cosplay po polsku

Godziny spędzone na planowaniu, wykrajaniu i szyciu. Narzędzia takie jak nożyczki czy maszyny do szycia obok opalarek i skalpeli. Tygodnie przygotowań zwieńczone pojawieniem się na Pyrkonie czy katowickim Intel Extreme Masters. Nagrodą jest zachwyt widzów, tysiące fanów, wreszcie pieniądze. Przebieranie się za bohaterów gier, komiksów czy filmów to nie hobby. To sposób na życie.

Przeciętnie mają dwadzieścia kilka lat. Tworzą otwartą społeczność, dzielącą się wiedzą, ale też rywalizującą o zachwyt. Zdarzają się wśród nich kilkuletnie dzieci przebrane za bohaterów gier. Są także starsi, bardziej doświadczeni. Są samotnicy i rodziny. Jedna z najpopularniejszych polskich cosplayerek, Issabel, ma kilkunastoletnią siostrę, wraz z którą przygotowuje stroje. Pochodzą z różnych miejsc i z różnych środowisk. Łączy ich pasja tworzenia…

Samo pojęcie „cosplay” powstało ze zbitki dwóch angielskich wyrazów – costume role-play lub skrótowo play. Jest to zatem zabawa w przebieranie. Zabawa, która na przestrzeni lat stała się sztuką. Cosplayerzy to ludzie, którzy przez wiele miesięcy przygotowują stroje, wykorzystując różne techniki, narzędzia i sprzęt. Szyją, piłują, malują i lepią. Tworzą stroje i akcesoria. A potem pokazują światu swoje dzieła czy raczej samych siebie – całkowicie odmienionych. Powód? Chęć stania się na chwilę kimś innym.

Oto polscy cosplayerzy. Na Pyrkon, w trakcie którego uchyliliśmy nieco rąbka tajemnicy na temat kolejnej odsłony projektu "Legendy polskie", przybywają tłumnie. Podejrzeliśmy ich w naturalnym środowisku i przepytaliśmy, jak wyglądają przygotowania do tego typu imprez.

Potrzebne umiejętności

Cosplayerzy są miłośnikami komiksu, fantastyki czy gier, ale nie tylko. Przede wszystkim jednak potrafią także połączyć ze sobą ubrania, diody LED, poliester i styropian, uzyskując niezwykły efekt. Mówiąc wprost: robią coś niemal dosłownie z niczego.

– Matka natura dała mi troszkę talentu plastycznego – mówi mi Michał Gwiazda, który zasłynął m.in. odtworzeniem Turianinina Garrusa Vakariana z gry "Mass Effect". – Zawsze gdzieś się koło tego kręciłem: a to rysunek, a to inne dziedziny sztuki. Byłem też typem majsterkowicza, bo nie tylko potrafię pomalować to i owo, ale dam radę rozebrać auto czy poskładać różne rzeczy, żeby inaczej zadziałały. To dobre podwaliny, solidny start w robieniu replik i kostiumów – dodaje.
 
– Odkąd pamiętam pasjonowały mnie robótki ręczne, więc i kostiumografia była mi bliska – wspomina Aleksandra „Shappi” Tora. – Ta pasja nauczyła mnie wielu przydatnych w życiu umiejętności: od szycia po tworzenie własnych wykrojów, haftowanie, używanie ciężkich narzędzi czy makijaż. W efekcie opanowałam i mniej spotykane rzeczy, jak praca z materiałami termoplastycznymi, perukarstwo, charakteryzacja. Lista jest bardzo długa – podkreśla.

Jak zacząć tworzyć strój?

Patrząc na przebranego cosplayera, trudno sobie wyobrazić, od czego rozpocząć pracę nad strojem. Tyle szczegółów i elementów, które należy odtworzyć. Dostosować do rozmiarów osoby, która przebranie założy. Od czego zatem najlepiej zacząć? Magdalena „Violet” Kosmoski sugeruje, że po prostu najpierw należy wybrać postać.

– Każdy kostium wymaga osobnego podejścia, planu działania i listy zakupów – mówi z kolei Aleksandra Tora. – Wyszukujemy obrazki postaci i stroju w Internecie, rozbijamy go na części pierwsze, wykroje, kolory. Najpierw planujemy kostium i decydujemy, jakich materiałów nam potrzeba. Następnie zamawiamy je przez Internet lub kupujemy w sklepach stacjonarnych, zaczynamy pracę i w miarę postępów składamy strój w całość – tłumaczy.

– Na pewno należy zastanowić się, czy jestem w stanie zrobić ten strój, tzn. czy pozwalają mi na to umiejętności manualne, przestrzeń do pracy i, przede wszystkim, zasobność portfela – dodaje Magda Kosmoski. – Jeśli wszystko się zgadza, czas na rozplanowanie pracy. Ja lubię poświęcić wieczór na rozrysowanie wszystkich elementów oddzielnie, na płasko, pomyśleć, z jakich materiałów je zrobię, gdzie je znajdę, poszukać odpowiedniej peruki, soczewek, butów. Z takim planem i gotową listą można brać się do roboty, zacząć zakupy – tłumaczy.

Techniki i materiały

– Większość rzeczy wykonujemy samodzielnie lub w najgorszym wypadku przerabiamy z gotowych elementów – mówi mi Aleksandra. – Kupujemy materiały i tkaniny jako podstawę, soczewki i elementy makijażu, często też buty i peruki. Wiele jednak zależy od projektu! – podkreśla.

– Technik przygotowywania strojów jest wiele tak jak materiałów, z których korzystamy – dodaje Michał. – Najpowszechniejszym jest miktoguma występująca w postaci mat, znana pod nazwą pianki EVA. To materiał łatwy w obróbce i stosunkowo tani. Ja jednak wolę korzystać z żywicy, bo pozwala ona uzyskać bardzo gładką powierzchnię i jest trwalsza. Używam też kombinacji materiałów takich jak pianki EVA, żywica czy tworzyw sztucznych, takich jak PCV, PET, HIPS czy pleksi.

– Staram się zrobić jak najwięcej sama, powiększając domowy warsztat majsterkowicza o nowe obcęgi czy opalarkę – wspomina Magda. – Albo poznając nowe techniki, rodzaje klejów, rozciągliwość materiałów, bo nigdy nie wiadomo, kiedy taka wiedza mi się przyda. Są oczywiście rzeczy, których nie da się zrobić samemu, jak haft komputerowy, nadruki z laminatu czy ostrze miecza wycięte laserowo, i czasem korzystam z pomocy z zewnątrz. Zdarza się, że samodzielnie zmieniamy kształt czy kolor gotowych peruk, by lepiej dopasować je do postaci. Choćby jeden z moich cosplayów miał wielką czuprynę przypominającą grzywę lwa i samodzielnie wplatałam w perukę zrolowane z wełny dready – wspomina.

Ile to może zająć?

– W zależności od skomplikowania, strój można przygotować 4 dni przed premierą lub pracować nad nim cały rok – mówi Magda. – Mój rekord to 3 pełne kostiumy w 2 tygodnie, co oznaczało duże wyczerpanie.

– Potrafię pracować nad kostiumami od tygodnia do 3 miesięcy – uzupełnia Aleksandra. – Czasem jest to bardzo ciężka praca bez snu czy przerwy, byleby zdążyć na termin premiery kostiumu – dodaje.

A ile kosztuje?

Godziny, tygodnie, a nawet miesiące pracy bardzo trudno wycenić. Niemniej materiały i narzędzia już kosztują. Czy zatem cosplay to drogie hobby? A może da się z tego utrzymać?

– Kwestie finansowe w naszym kraju nadal są jeszcze nieco tematem tabu – zauważa Michał. – Nie sądzę, by wiele osób z naszego środowiska mogła się z tego w 100% utrzymać. Większość ma normalną pracę, a cosplay traktujemy jako hobby, dzięki któremu czasami można dorobić. Co innego na Zachodzie, bo tam faktycznie są osoby, które utrzymują się tylko i wyłącznie z cosplayu – dodaje.

– Z drugiej strony stroje na międzynarodowe konkursy mogą kosztować do kilku tysięcy złotych – zwraca uwagę Magda. – Są stroje, które można zamknąć w 100 zł albo tylko zajrzeć do pudla z ciuchami w piwnicy i gotowe! Jednak nie ma co się oszukiwać: na pewnym poziomie to już nie jest tania zabawa. Specjalistyczne materiały i narzędzia do pracy są kosztowne, choć ich cena zwraca się w efektach i zadowoleniu odbiorców – podkreśla.

Nie tylko strój

Cosplay to z jednej strony tworzenie stroju, a z drugiej – występy. Jest bowiem w tym hobby również element aktorski. Przebranie to tylko część zabawy, bo przecież chodzi o możliwie dokładne odtworzenie wyglądu i zachowania wybranej postaci.

– Oczywiście Internet to dla nas główne źródło materiałów pomocnych do odgrywania – zauważa Magda. – W przypadku postaci z gry wideo czy filmu o wiele łatwiej wychwycić sposób zachowania. Gorzej, jeśli chcemy odtworzyć postać z książki lub planszówki, gdzie mamy do czynienia z rysunkiem czy krótką charakterystyką, ale wtedy odpalamy kreatywne myślenie – dodaje.

Środowisko cosplayerów

Spotykają się na większych i mniejszych konwentach, czyli zjazdach miłośników fantastyki czy gier. Podczas największych tego rodzaju wydarzeń rywalizują ze sobą, ale także wędrują pomiędzy fanami, dając im okazję do zrobienia wspólnych zdjęć. Tworzą społeczność ludzi niezwykle kreatywnych, wkładających serce w swoje dzieła. Można powiedzieć, iż „żyją cosplayem”.

– Bardzo sobie pomagamy – podkreśla Magda – więc jeśli ktoś znajdzie sklep ze świetnym klejem bądź wyjątkowo specyficznym materiałem, puszcza wiadomość w eter, by inni też mogli skorzystać. Bazujemy na wielkiej siatce informacji, która jest ciągle uzupełniana. Facebook zrzesza chyba wszystkie grupy hobbystyczne na całym świecie i tam też większość cosplayerów pokazuje swoje prace, zawiera znajomości i prosi o radę – zauważa.

– Społeczność aktywnych cosplayerów – dodaje Michał – jest dość mała i praktycznie wszyscy się znają. Oczywiście dzielimy się swoją wiedzą, pomagamy sobie. Jest rywalizacja, ale zdrowa, bo dopingujemy się nawzajem do działania, do bycia coraz lepszymi – podkreśla.

Co jest dla cosplayera najważniejsze?

– Wydaje mi się, że duży motywator do pracy to bycie docenionym, podziwianym, oglądanym z uznaniem – mówi mi Magda. – Wszak większość z nas zaczynała na małych konkursach konwentowych, gdzie przede wszystkim chodziło o wcielenie się w ulubioną postać i o zabawę ze znajomymi o podobnych zainteresowaniach – wspomina.

– Dla mnie najbardziej satysfakcjonująca jest świadomość, że zrobiło się coś z niczego – mówi Michał. – Uszczęśliwienie osób, które mogą sobie zrobić zdjęcie ze swoją ulubioną postacią z gry, komiksu itp. oraz możliwość poznania masy pozytywnych osób – podkreśla.

– Przez eventy gamingowe cosplay staje się też sposobem na wybicie się i zdobycie popularności – zauważa Magda. – Za silnie ugruntowaną pozycją idą biznesowe kontakty z firmami, które mogą stać się sposobem na przyzwoity zarobek. To nie jest oczywiście prosta sprawa, bo cosplayerzy na swoją markę pracują latami, ale widać, że to się opłaca. Dla mnie cosplay to dziś główne źródło utrzymania i świadomość tego, że łączę swoją pasję z pracą, daje mi potężnego kopa pozytywnej energii. Cosplayer jest jednak zawsze wystawiony na widok publiczny i bombardowany ocenami innych ludzi. Musi mieć więc twardą skórę, zdecydowanie duży dystans do siebie, swojej pracy i ludzi dookoła – podsumowuje.

Fot. Remigiusz Sikora
Newsletter
Trwa generowanie pliku zip
0%