trendy
Trendy
07 kwietnia 2016, 17:02

Polska jest tania i e-sklepy powinny to wykorzystać. A geoblokowanie to mit

Zespół DELabu Uniwersytetu Warszawskiego przygotował raport, który jasno pokazuje, że geoblokowanie w branży e-commerce nie jest zjawiskiem masowym i nie ma wpływu na cenę produktów. Drugi ważny wniosek z szeroko zakrojonego badania także może być zaskakujący - Polska jest tania.

„Analiza mechanizmu geoblokowania w kontekście potencjalnego zakazu różnicowania cen w Unii Europejskiej w polskim transgranicznym handlu elektronicznym” – tak brzmi tytuł raportu z badań przeprowadzonych przez zespół DELabu, czyli Laboratorium Gospodarki Cyfrowej Uniwersytetu Warszawskiego. Dlaczego on powstał?

Jednym z najważniejszych działań podejmowanych przez Komisję Europejską jest realizowanie celów zawartych w Agendzie Cyfrowej, a z kolei jednym z jej filarów jest stworzenie Jednolitego Rynku Cyfrowego. Ów jednolity rynek to nic innego jak ujednolicenie zasad dostarczania różnych dóbr i usług drogą elektroniczną na terenie całej Unii Europejskiej.

Czym jest geoblokowanie?

W analizie przeszkód stojących na drodze do realizacji idei Jednolitego Rynku Cyfrowego sztandarowe miejsce zajmuje zjawisko określone mianem geoblokowania. Cóż to takiego? Najprościej rzecz ujmując, jest to ograniczanie możliwości dokonywania różnych czynności użytkownikom usług internetowych ze względu na lokalizację, z jakiej się logują. Sztandarowym przykładem geoblokowania są usługi VOD, takie jak Netflix czy HBO Go, które blokują dostęp użytkownikom logującym się z krajów, do których one jeszcze „nie dotarły”.

Komisja Europejska twierdzi, że to zjawisko dotyczy również e-commerce, ale swoje twierdzenia opiera jedynie na badaniach deklaratywnych 1400 respondentów ze wszystkich krajów UE. Raport DELabu jest natomiast pierwszym przekrojowym opracowaniem tego zjawiska, na próbie 25 tys. obserwacji.

Masowe geoblokowanie to mit

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez zespół z Uniwersytetu Warszawskiego, geoblokowanie nie jest zjawiskiem masowym.

– Wykreślmy to słowo ze słownika – apeluje Grzegorz Wójcik z Izby Gospodarki Elektronicznej. – Sugeruje ono, że sklep celowo chce uniemożliwić klientowi zakup, a to kompletny absurd i zaprzeczenie całej idei handlu – dodaje.

W badaniu DELabu przebadano 182 produkty dostępne w ofertach sklepów internetowych w co najmniej 10 krajach UE. Były to dobrze opisane produkty markowe z pięciu gałęzi produktowych: ubrania, gry i oprogramowanie, kosmetyki, AGD oraz elektronika.

Badacze chcieli sprawdzić dwie rzeczy: czy faktycznie dochodzi do geoblokowania użytkowników po adresie IP (dokładniej, czy można zrobić zakupy, logując się z Polski w sklepie działającym na innym rynku) oraz jak różnią się ceny badanych produktów w poszczególnych krajach.

Aspekt cenowy jest tu bardzo istotny, ponieważ Komisja Europejska zakłada, że geoblokowanie dotyczy także różnicowania ceny dla osób logujących się z różnych państw, co może spowodować, że jeżeli ujednolici się zasady elektronicznego handlu w całej UE i zakaże tej praktyki, to zapłacą za to konsumenci z krajów o mniejszym potencjale nabywczym – sklepy podniosą po prostu ceny zamiast geoblokować użytkowników po adresie IP.

Polska jest tania

Badacze DELabu, badając wspomniane 182 produkty dostępne w co najmniej 10 krajach UE, wykorzystali najpopularniejszą na danym rynku porównywarkę cen (w Polsce było to Ceneo) i doszli do następujących wniosków:

  • średnia różnica w cenie badanych produktów w zależności od kraju wyniosła 30 proc.
  • różnice w cenach często wynosiły kilkadziesiąt euro
  • im wyższy PKB per capita, tym wyższe ceny
  • Polska jest jednym z najtańszych krajów UE, ceny w polskich e-sklepach były średnio o 10–15 proc. niższe we wszystkich 5 gałęziach produktowych.

– Różnice w cenach były, są i będą. W Internecie są one bardziej widoczne, ponieważ dostęp do informacji o cenach jest łatwiejszy – zauważa Grzegorz Wójcik. – Różnicowanie cen samo w sobie nie jest niczym złym. To po prostu odzwierciedlenie specyficznych warunków konkurencji na danym rynku oraz kosztów marketingowych – podkreśla.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, iż zakaz geoblokowania spowoduje wzrost cen w tych krajach, gdzie teraz zakupy są tańsze. Jednakże badacze z UW dowodzą, że nie sama logistyka ma znaczenie, ale koszty ponoszone przez przedsiębiorców w kraju, w którym działają – koszty kapitału, podatki czy koszty pracy.

Z drugiej strony koszty dostawy mogą spowodować, że dokonywanie zakupów pozornie niezależnie od lokalizacji może okazać się nieopłacalne. Wystarczy wyobrazić sobie, że jakiś produkt kosztuje 15 euro, ale koszt jego dostarczenia to kolejne 30 euro, co wcale nie jest niespotykanym kosztem. Dla przykładu, koszt wysyłki paczki z Polski do Włoch to średnio 29,40 euro. – Logistyka i nieujednolicone sposoby płatność to największe bariery w handlu transgranicznym – podkreśla Grzegorz Wójcik.

Szansa dla polskiego e-commerce

Ważną konkluzją raportu DELabu jest to, że Polska jest tania. Co to oznacza dla polskich przedsiębiorców? Mają ogromną szansę stania się eksporterami, ponieważ mogą konkurować cenowo z e-sklepami z państw Europy Zachodniej, gdzie ceny są znacząco wyższe.

– Jeśli dobrze odrobimy lekcje wynikające z tego raportu, to możemy stać się największym eksporterem w Unii Europejskiej, jeżeli chodzi o e-handel – zauważa Grzegorz Wójcik.

Jednakże, aby tę szansę wykorzystać, muszą zostać zniesione lub ograniczone bariery dla polskich e-sprzedających, do których naukowcy z DELabu oprócz kosztów dostawy zaliczają różnice w przepisach regulujących e-handel w różnych krajach UE, koszty utrzymywania różnych wersji serwisów zakupowych czy ograniczenia dystrybucji produktów wynikające z licencjonowania i reguł prawa autorskiego. Część z tych barier zostanie zniesionych, kiedy zostanie zrealizowana idea Jednolitego Rynku Cyfrowego.
Newsletter
Trwa generowanie pliku zip
0%