trendy
Trendy
04 kwietnia 2016, 08:00

Różnorodność jest fajna

Firma Mattel wprowadziła do sklepów trzy nowe sylwetki lalek Barbie: krągłą, drobną i wysoką. Oprócz różnorodnych figur nowe lalki mają także różne karnacje, kolory oczu i włosów. To nie jest zwykła zmiana asortymentu, ale wręcz skok ewolucyjny w sposobie podejścia marki do kreowania wzorów piękna.

Sylwia Niemczyk-Opońska ma dwie córki. Kiedy była w pierwszej ciąży, sceptycznie traktowała Barbie i zarzekała się razem z mężem, że wychowają dziecko bez tych lalek. – Nie chcieliśmy, żeby w dzieciństwie córka bawiła się wychudzonymi lalkami, których w dodatku nie można przytulić i uśpić, a tylko przebiera się je w kolejne suknie – tłumaczy.

Z tych planów nic nie wyszło, bo już na drugie urodziny córeczka dostała aż trzy lalki Barbie od różnych cioć. Z miejsca je pokochała. – Owszem, na początku liczyły się tylko suknie, ale potem okazało się, że można się bawić Barbie na sto sposobów: w odwiedziny, w siostry, w basen – wylicza Sylwia Niemczyk-Opońska. Odgrywanie ról i scenek z życia wziętych stało się niesłychanie ważne w rozwoju małej dziewczynki i znakomicie pobudzało jej wyobraźnię.

Naukowcy badają Barbie

Jej pierwotna obawa jako rodzica nie wzięła się jednak znikąd. Co jakiś czas media w sensacyjnym tonie informują o kolejnych osobach, które zapragnęły być jak lalka Barbie czy Ken: smukli, wiotcy i gładkolicy. – Kilka razy czytałam o dziewczynach, które dzięki operacjom plastycznym próbowały upodobnić się do tych lalek – opowiada Niemczyk-Opońska. – Baliśmy się, że Barbie, taka chuda, blondwłosa, z nierealnie długimi nogami, w jakiś sposób wytyczy w umyśle Igi nierealne kanony piękna. Takie ostrzeżenie można wyczytać w wielu krytycznych artykułach o Barbie – dodaje.

Rzeczywiście, Barbie wydaje się być ulubionym obiektem docinek tych, którzy chcą znaleźć winowajcę wybuchu epidemii anoreksji wśród młodych dziewczyn. Swego czasu nad lalką pochylili się nawet naukowcy i postanowili zrobić wirtualny model kobiety o proporcjach lalki Barbie. Doszli do zatrważających wniosków.

– Lalka zrobiona jest w skali 1:6, czyli w pełnym wymiarze miałaby około 175 centymetrów wzrostu i około 50 kilogramów wagi. To poważna niedowaga – podkreśla Tomasz Rożek, doktor fizyki, prowadzący program „Sonda 2” w TVP 2. Na swoim kanale naukowym „Nauka. To lubię” na YouTube opublikował film, w którym omówił wyniki eksperymentu wspomnianych naukowców. 


– Nogi Barbie są o 50 procent dłuższe od rąk. U zwykłej kobiety ta różnica wynosi 20 procent. Talia Barbie miałaby obwód około 40 centymetrów, to znaczy, że w jej brzuchu zmieściłoby się pół wątroby i kilkadziesiąt centymetrów jelita cienkiego. U człowieka jelito to ma aż 6 metrów długości. Szyja lalki jest proporcjonalnie dwa razy dłuższa i znacznie cieńsza niż u statystycznej kobiety. Głowa stanowiłaby za duży ciężar dla szyi i Barbie chodząc, złamałaby sobie kark. O ile w ogóle mogłaby chodzić z prawie dwukrotnie mniejszą kostką niż u rzeczywistej kobiety. Czyli oprócz kołnierza ortopedycznego Barbie przydałyby się także kule. A to wciąż nie wszystko. Nadgarstek Barbie miałby 9 centymetrów obwodu, a powinien mieć przynajmniej dwa razy więcej. Barbie nie dałaby rady nawet podnieść książki ze stołu – wylicza Tomasz Rożek.

Lalek Barbie sprzedano od 1959 roku ponad miliard. Czy to znaczy, że na świecie pojawiło się aż miliard źródeł anoreksji? Sylwia Niemczyk-Opońska w to nie wierzy. – Dziś wiem, że jeśli w domu rodzice rozmawiają z dzieckiem, jeśli sami nie zwracają nadmiernej uwagi na swój wygląd, wagę i ubranie, to mała dziewczynka, mając do wyboru naśladowanie Barbie albo własnej mamy, zawsze wybierze tę drugą – zauważa.

Chcę pozostać sobą

Indywidualne doświadczenia rodziców potwierdzają powszechne badania naukowe. Co ciekawe, jedne wyniki karmią niepokoje, zaś inne udowadniają, że są one bezpodstawne. – Badania są na wszystko, łącznie z wpływem Barbie na dziewczynki, niemniej wbrew pozorom wnioski z nich płynące wcale nie są takie oczywiste – wyjaśnia te zawiłości Alicja Kost, doktor nauk medycznych i blogerka z Mataja.pl.

W jednym z badań wręczono dziewczynkom w wieku od 5 do 8 lat książki obrazkowe, których bohaterkami była albo Barbie, albo konkurencyjna Emme, czyli amerykańska lalka, której ciało jest zdecydowanie bardziej realistyczne. Historia przedstawiona w książkach była taka sama – różniła się jedynie bohaterka. Po lekturze dziewczynki wypełniały kwestionariusz, na podstawie którego badacze wnioskowali o tym, jak kształtuje się poziom zadowolenia tych dziewczynek z ich własnego ciała i rozmiaru. Okazało się, że im starsze były dziewczynki, w tym większe kompleksy wpędzała je zabawa realistyczną Emme, a nie Barbie. – W najstarszej grupie wiekowej (7,5-8,5 roku) u dziewczynek, które oglądały książkę z Emme, obserwowano obniżenie satysfakcji z własnego ciała, podczas gdy Barbie nie miała wpływu na to, w jaki sposób dziewczęta postrzegały swój wygląd – opowiada Alicja Kost.

W innym badaniu dziewczynkom w wieku od 6 do 10 lat losowo przydzielano do zabawy klocki Lego, lalkę o kształcie zbliżonym do Barbie i lalkę o kształcie bardziej realistycznym. – Po zakończeniu zabawy dziewczynki również wypełniały kwestionariusz dotyczący satysfakcji z własnego wyglądu. Wbrew założeniom badaczy okazało się, że rodzaj zabawki nie miał żadnego wpływu na to, jak dziewczyny postrzegały swój wygląd – podkreśla Alicja Kost.

Jak wyjaśnić te rozbieżności? – Lalka Barbie może i zapewne w pewnym stopniu ma wpływ na to, jak dziewczęta postrzegają swoje ciała, ale też musimy pamiętać, że Barbie to tylko jeden z wielu czynników, który wpływa na dziewczęcy poziom satysfakcji z własnego wyglądu – wyjaśnia Alicja Kost.

Zaznacza, że znacznie silniejsze są inne czynniki: obrazy, którymi codziennie bombardują nas media, grupa rówieśnicza, ale przede wszystkim rodzina i jej podejście do wyglądu fizycznego. – To zresztą także wykazano w badaniach: ani wiek, w jakim dziewczynki zaczynały bawić się Barbie, ani liczba posiadanych lalek nie miały dużego wpływu na sposób postrzegania siebie ani ewentualne zaburzenia odżywiania. Ale już to, jak bardzo rodzina ceniła sobie wygląd fizyczny i do niego podchodziła, zdecydowanie wpływało na to, jak kobiety postrzegały siebie – dopowiada Alicja Kost.

Potwierdza to również Sylwia Niemczyk-Opońska, obserwująca własne córki. – Jestem przekonana, że nigdy źródłem niskiej wartości samego siebie nie jest lalka. Gdzie indziej musiało zadziać się coś niedobrego, jeśli nastolatka albo nawet dwudziestokilkulatka wierzy, że aby być szczęśliwą i kochaną, musi być idealnie piękna. Moje córki mają po kilka Barbie i chętnie się nimi bawią, ale nigdy jeszcze nie słyszałam, by mówiły, że chciałyby wyglądać tak jak te lalki. Nigdy zresztą nie mówią, że chciałyby wyglądać inaczej niż wyglądają – podkreśla.

Różnorodność jest wartością

Wszyscy jednak zgodnie przyznają, że wprowadzenie nowych sylwetek Barbie to zdecydowanie krok w dobrym kierunku. Nawet nie chodzi o to, że mają one bardziej ludzkie proporcje, ale że pokazują to, co stanowi o bogactwie człowieczeństwa: że ludzie są różni i że jest to naprawdę fajne!

– „Stara” Barbie być może nie miała aż takiego wpływu na to, jak dziewczynki postrzegają swoje ciała, ale nowe lalki wygrywają właśnie różnorodnością – przyklaskuje pomysłowi Alicja Kost. – Ja generalnie jestem zwolenniczką tego, żeby od początku dużo dzieciakom opowiadać o różnorodności: o tym, że ludzie różnią się nie tylko wyglądem fizycznym, ale też upodobaniami i gustami. Bo tak jak dla jednego najpiękniejszy jest kolor niebieski, a dla innego żółty, tak dla Kasi najfajniejsza będzie Barbie w wersji klasyczna blondynka, dla Magdy ta niska, a dla Weroniki ta z zaokrąglonymi kształtami – zauważa.

Nowe sylwetki dołączyły do kolekcji Barbie Fashionistas 2016. W jej skład wchodzą lalki o 4 typach sylwetek, 7 karnacjach, 22 kolorach oczu, 30 kolorach włosów, 24 fryzurach, 14 kształtach twarzy i codziennych ubraniach, oczywiście jak najbardziej różnorodnych.

– Nie ma uniwersalnego kanonu piękna, bo ilu ludzi, tyle ideałów, a różnorodność nowych Barbie może w pewnym stopniu odzwierciedlać to w dziewczyńskich zabawach. Ja w każdym razie, jakem krasnal, wybieram dla siebie tę niską, moja córka jak na wielbicielkę fioletu przystało zamówiła dla siebie tę z fioletową czupryną – śmieje się Alicja Kost.

Kolekcja różnorodnych lalek Barbie premierowo pojawiła się wyłącznie na Allegro.

Marcin Perfuński - mąż Ani, tata czterech córek, redaktor w wydawnictwie Edipresse i podwójny bloger – w tej kolejności. Dziennikarz chyba z powołania, skoro już w podstawówce prowadził samodzielnie szkolną gazetkę. Przez kolejne kilkanaście lat przewędrował przez wszelakie redakcje, począwszy od prasy lokalnej, przez studio radiowe, agencję informacyjną, z ciągotami do telewizji, po koncern wydawniczy i bycie freelancerem. Samozwańczy krytyk, od zawsze interesujący się muzyką, filmami, książkami i mediami – swoje wrażenia kulturalne opisuje na blogu www.pankulturalny.blox.pl. Od ponad roku prowadzi blog www.supertata.tv, gdzie dzieli się radością z bycia głową rodziny wielodzietnej. Jeden z najbardziej wpływowych influencerów parentingowych według rankingu Hash.fm.

Fot. Materiały prasowe Mattel
Newsletter
Trwa generowanie pliku zip
0%