Co nowego

Wojtek Drewniak odczarowuje historię

04 kwietnia 2016, 11:51

Wojtek Drewniak to prowadzący kanał „Historia bez cenzury” na YouTube oraz autor książki o tym samym tytule. Książka Wojtka jest dostępna na Allegro od 7 kwietnia. Możecie też przeczytać i zobaczyć krótką rozmowę o „Historii bez cenzury”.


Paweł Luty: Skąd się wziął pomysł na „Historię bez cenzury”, na formułę tego programu?


Wojtek Drewniak: Pomysł zrodził się w głowie Tomka Okonia, naszego producenta. Tomek pracował kiedyś jako operator w jednej ze stacji telewizyjnych i nagrywał wywiad z historykiem z uniwersytetu. Chłop strasznie przynudzał. Fatalnie mówił i Tomek razem z kolegami prawie tam posnęli z nudów. Kilka dni później spotkał tego samego historyka, ale w barze, z grupą kolegów, przy piwie. I okazało się, że w takiej atmosferze ów historyk potrafi zupełnie inaczej opowiadać o historii, dużo luźniej, padło parę przekleństw. Potem spotkał bardzo charyzmatyczną panią przewodnik w jednym z muzeów i pomyślał, że trzeba zrobić program o historii, ale z jajem. Zaczął szukać ekipy, zrobił casting na prowadzącego, na którym mnie znalazł, dołączył do nas Paweł, mój dobry kolega ze studiów, i tak od 2,5 roku robimy „Historię bez cenzury”.


Jak rozumiem, nie chcieliście mówić o historii w sposób nudny, ale zaciekawić dzieciaki i dorosłych też, żeby zaczęli interesować się historią…

Oczywiście, że tak. Obaj z Pawłem jesteśmy absolwentami historii, więc sami dobrze wiemy, że na różnych etapach nauczania jest ona podawana sztywno i nudno, a tymczasem jest czymś niesamowicie ciekawym, jeśli tylko potrafi się o niej w sposób przystępny opowiedzieć. Przyświeca nam taki cel, żeby historię troszeczkę odczarować.

Jak wybieracie tematy do programów i jak wybrałeś je do książki? Bo zakres tematyczny macie bardzo szeroki - od życia seksualnego Rzymian, przez wikingów, po II wojnę światową…

Sam widzisz, jakim szerokim wachlarzem jest historia. Nie ważne, czy rzecz dotyczy wikingów czy Polski w XVII wieku, zawsze znajdzie się coś fajnego. Nie wymyślamy tematów z odcinka na odcinek, tylko mamy listę tematów, które chcemy zrealizować. Staramy się na przykład, żeby nie omawiać tej samej epoki w kilku odcinkach pod rząd. To może być nużące. a my chcemy, żeby zawsze było ciekawie.

Któryś z tematów „Historii bez cenzury” jest Ci szczególnie bliski?

Jestem fanem średniowiecza, aczkolwiek dużą frajdę sprawia mi realizowanie odcinków, w których możemy pokazać, że Polacy mają się czym chwalić. Nie uważam, że mamy tylko złote karty w naszych dziejach, ale na pewno mamy sporo nieuzasadnionych kompleksów.

A pamiętasz jakieś wydarzenie wspomniane czy w odcinku, czy w książce, które rozbawiło Cię do łez?

Oj, sporo tego było. W trakcie realizacji odcinka czy tematu do książki sami się dużo uczymy. Poznajemy nowe fakty, robiąc research. Na przykład, kiedy robiliśmy odcinek o Henryku Walezym, dotarłem do informacji, że jego ulubionym hobby było zapraszanie do siebie prostytutek i wcale nie korzystanie z ich usług, tylko patrzenie, jak podpalają sobie włosy łonowe. Trudno było się nie roześmiać.

Praca nad książką zapewne wyglądała zupełnie inaczej niż nad odcinkiem…


Trwała przede wszystkim o wiele dłużej, bo ponad rok. I to nie tylko, dlatego że to dużo większe przedsięwzięcie niż pojedynczy odcinek, a poszczególne rozdziały są dużo bardziej rozbudowane niż kilkunastominutowe filmy na YouTube, ale również dlatego, że chciałem osiągnąć taki efekt, że kiedy sięgnę po tę książkę, to nie będę mógł sobie powiedzieć: „Wojtas, jakbyś posiedział nad tym jeszcze miesiąc czy dwa, to by było lepsze”. Fajne było to, że nikt mnie nie poganiał, nikt nie narzucał jakieś określonej ilości tekstu, który ma powstać, tylko mogłem pisać do momentu, w którym uznałem, że materiał jest fajny i naprawdę zabawny. Do tego doszły jeszcze kwestie czysto techniczne, które uważałem za strasznie nudne, a okazało się, że sprawiają niezłą frajdę.

Co masz na myśli?

Dla mnie zawsze wstępy do książek są strasznie nudne. Nie lubię ich czytać, więc za punkt honoru postawiłem sobie, żeby mój wstęp był inny. Są w nim nawet żarty! Swoją drogą, jak wyliczył ktoś z wydawnictwa, na 288 stron książki pada 7 przekleństw. Druga rzecz to indeks osób, który zazwyczaj jest po prostu listą ludzi wymienionych w książce. W „Historii bez cenzury” dochodzą do tego jeszcze krótkie, kąśliwe biogramy. Chciałem, żeby czytelnik przez te wszystkie 288 stron się nie nudził.

7 przekleństw na 288 stron to ważna liczba. Podasz jeszcze jakąś?

Tak. Książka „Historia bez cenzury” jest poświęcona 10 władcom Polski. Znajdziecie w niej rozbudowane biografie 5 władców, których znacie z odcinków „Historii bez cenzury” oraz 5 zupełnie nowych opowieści.

Dla kogo jest ta książka?

Przede wszystkim to nie jest książka dla historyków. To książka historyczna dla osób, które nie są z historią za pan brat, które dopiero ją poznają, które chcą ją poznać w fajnej formie, które nie cierpią zapamiętywać dat, tak jak ja. Jeśli, Drogi Czytelniku, masz dziecko, które z jakiś względów nie chce interesować się historią, to gwarantuję, że tak książka do niego dotrze. To książka dla każdego, kto chce się dobrze bawić i przy okazji czegoś się nauczyć.

Paweł Luty
Newsletter
Trwa generowanie pliku zip
0%