trendy
Trendy
05 kwietnia 2016, 08:00

Mój przyjaciel robot

Poświęcamy czas na pracę czy naukę, chcemy jeszcze spotkać się z przyjaciółmi czy wyjść gdzieś na miasto. A przed nami wiosenne porządki. Zaczynamy się więc rozglądać za urządzeniami, które nas wyręczą, przynajmniej częściowo. A tych jest coraz więcej.

Co najmniej kilkadziesiąt minut tygodniowo spędzamy na sprzątaniu mieszkania: myciu podłóg, odkurzaniu, zmywaniu. Co jakiś czas dochodzi do tego mycie okien. W ciągu roku robi się z tego kilkanaście godzin. Z pomocą przychodzą nam roboty, które nie są już melodią przyszłości, a realnymi pomocnikami w pracach domowych.

Humanoid zrobi wszystko

Czy roboty zabiorą nam pracę? Istnieje takie prawdopodobieństwo. Faktem jest, że maszyny coraz częściej wyręczają człowieka, szczególnie tam, gdzie trzeba przemieścić ciężkie przedmioty. Na halach produkcyjnych czy magazynach to już od wielu lat norma. Jest wiele zajęć czy czynności w życiu codziennym, które z radością powierzymy maszynom. Humanoidalny robot Atlas z powodzeniem zastąpi zapracowaną panią/pana domu: przeniesie sprzęty, przestawi krzesła, zamiecie i odkurzy podłogę, wyrzuci puste butelki do kosza. Co prawda w tym przypadku to na razie przyszłość, ale już nieodległa.

Coraz więcej z nas radzi sobie za pomocą automatycznych urządzeń. Roboty do mycia okien to przełom. Maszyny sprzątające też dopiero się w Polsce zadomawiają. Ale prace za człowieka maszyny wykonują od prawie stu lat. Pierwsza kuchenka mikrofalowa powstała w 1947 r., pralka – w 1937 r., a zmywarka w 1924 r. Trend wyręczania ludzi w pracach domowych będzie postępował.  

Czytaj także: Myjki ciśnieniowe pod specjalnym nadzorem

Z tym że roboty do prac domowych przeczą naszym wyobrażeniom o ich humanoidalnym wyglądzie. – Tworzenie robotów na wzór człowieka jest bezcelowe, choć zgodne z powszechnym wyobrażeniem. Według mnie roboty mają realnie pomagać ludziom. Ich funkcjonalność jest dużo ważniejsza niż jego forma. Stworzenie robota poruszającego się na dwóch nogach jest trudne i niepraktyczne. O wiele lepiej sprawdza się zastosowanie kół bądź gąsienic – mówi Colin Angle z iRobot Corporation, która współpracuje m.in. z Pentagonem i NASA, a na całym świecie sprzedaje roboty sprzątające.

Czas, który możesz zaoszczędzić już dziś

Już dziś zaprogramowane przez aplikację roboty mogą wysprzątać i umyć cały dom. W niedalekiej przyszłości ich sztuczna inteligencja jeszcze się rozwinie. Drużyna robotów będzie częścią zsynchronizowanego systemu, a podpięte do niego urządzenia będą się wzajemnie informować o postępach prac. Kolejnym krokiem będzie mapowanie pomieszczeń. – Roboty będą m.in. potrafiły zrobić pranie i je poskładać, a nawet opróżnić zmywarkę, co znacząco ułatwi nam życie – mówi Angle.

Roboty do mycia okien to na polskim rynku absolutny przełom, pojawiły się na dobre w 2015 roku. Firma Polrobotica jest wyłącznym dystrybutorem marki Hobot w Polsce. – Polacy są już gotowi na te urządzenia, to nie są zabawki czy gadżety. Można nimi czyścić także kabiny prysznicowe, glazurę, łazienki, wszelkie powierzchnie śliskie. Wiemy, że klienci używają ich też do mycia podłóg z płytek gresowych. Roboty pracują na przewodach zasilających, są też wyposażone w baterię zasilania awaryjnego, która powoduje, że nie odkleją się od szyby w przypadku braku zasilania z kabla – mówi Mariusz Turel z Polrobotica, czołowej firmy sprzedającej roboty do mycia okien w Polsce.

Rosnący trend

Roboty sprzątające są coraz powszechniejszym zjawiskiem: odkurzają, myją i mopują podłogi, czyszczą rynny czy baseny.

– Robot sprzątający czy myjący okna to ciągle w Polsce luksus. Udział tych urządzeń względem odkurzaczy to około 8 proc. pod względem wartości, w sztukach około 2–3 proc. Ale ich sprzedaż stale rośnie, bo społeczeństwo się bogaci. Wzrost rok do roku to około 40–50 proc. na Allegro, a na rynku ok. 20 proc. – komentuje Piotr Głowiak, zarządzający kategorią Elektronika w Allegro.

Firma iRobot od 2002 roku sprzedała na świecie blisko 15 mln robotów sprzątających. W samej Polsce iRobot sprzedał od 2004 r. około 140–150 tysięcy robotów, z czego przez ostatnich 5 lat co najmniej 80–90 tysięcy.

Roboty sprzątające idealnie sprawdzą się, gdy przez większą część dnia jesteśmy poza domem i nie chcemy, by zbierał się w nim kurz. Potrafią wcisnąć się w zakamarki, których wielkość powinna wynosić minimum 10 cm. Czyszczą nawet do 98 procent powierzchni. Niektóre zużywają mniej mocy niż odkurzacze. Kiedy jesteśmy w pracy, zlecamy im zadanie przez aplikację na smartfona, gdy np. nagłą wizytę zapowiedzieli teściowie. Gdy robot się rozładuje, zmierza do stacji dokującej, a potem wraca do pracy. Przy myciu podłogi najpierw usunie większe zabrudzenia, następnie zwilży podłogę, potem ją wyszoruje i na koniec ściągnie wodę.

Choroby wczesnej młodości

Niestety, taki robot ma też wady: nie jest w stanie posprzątać powierzchni pionowych, a jeśli chcemy, by odkurzył kanapę, trzeba go na niej umieścić. Od momentu pojawienia się na rynku pierwszego robota odkurzającego w 2002 r. urządzenia te bardzo ewoluowały. Oprócz nawigacji, precyzyjnych czujników wykrywających schody lub miejsca bardziej zabrudzone, roboty odkurzające posiadają wiele funkcji dodatkowych, takich jak np. programowanie tygodniowego harmonogramu czy możliwość ograniczenia obszaru, w którym urządzenie ma pracować. 

– Doba ma tylko 24 godziny i każdy z nas chce jak najlepiej wykorzystać ten czas. Dobrze, że w sklepach pojawiły się urządzenia, które pomagają nam przy pracach domowych, ale nie zastąpią w 100 proc. człowieka – ocenia Kinga Petrus z bloga Perfekcyjna w Domu o sprzątaniu, organizacji i DIY. – Nawet odkurzacz czy robot myjący szyby nie posprząta jednak tak perfekcyjnie jak my. Nie doczyści np. brzegów okna, ale wystarczy kilka ruchów szmatką i okno jest czyste. Roboty działają jednak na tyle dobrze, że możemy zaoszczędzić czas i spożytkować go, na co tylko będziemy mieli ochotę. Dlatego uważam, że warto zainwestować w roboty sprzątające, dzięki którym wykonywanie prac domowych jest dużo bardziej przyjemne – podkreśla Petrus.

Inteligentne oprogramowanie robotów sprzątających umożliwia im samodzielne poruszanie się po wyznaczonej przestrzeni, jednakże konstrukcja oraz możliwości nie w pełni mogą zastąpić nas samych. Docisk do konkretnego zabrudzenia nie zawsze jest wystarczająco silny, dlatego w niektórych przypadkach pracę musimy dokończyć samodzielnie, robot sprzątający podłogę może również okazać się nieprecyzyjny w dotarciu do każdego zakątka, w tym przypadku zadaniem człowieka jest maksymalne umożliwienie mu swobodnego poruszania się po podłodze.

– Wybierajmy zatem te roboty, które są jak najmniejsze i potrafią poradzić sobie z silnym zabrudzeniem – tłumaczy Radosław Skowron z technologieblog.pl. – Warto zauważyć, że roboty, które otrzymają zadanie sprzątania powierzchni długo nieoczyszczanych, najprawdopodobniej nie wykonają go poprawnie. Ważna zatem jest systematyczność ich użytkowania – dodaje.
Newsletter
Trwa generowanie pliku zip
0%