na luzie
Na luzie
27 marca 2016, 13:00

Wiosenne upominki zawsze sprawiają radość

Prezent świąteczny – hasło to kojarzy nam się zazwyczaj z Bożym Narodzeniem. Jako świąteczną tradycję obdarowywanie wymieniło aż 80% ankietowanych naszego badania „Jak Polacy obdarowują się na święta?”. Skoro tak bardzo lubimy upominki, to nie zapominajmy o nich przy okazji Wielkanocy.

W grudniu przedstawiliśmy wam raport pokazujący, jak obdarowujemy się na święta oraz przybliżyliśmy najpopularniejsze zwyczaje bożonarodzeniowe obcokrajowców, których najczęściej można spotkać w naszym kraju. Z okazji Wielkanocy z kolei oprócz zwyczajów kultywowanych przez naszych zagranicznych przyjaciół chcemy pokazać również piękno wybranych rodzimych regionalizmów, nieznanych szerszej publiczności. Nie zapominając oczywiście o tradycjach upominkowych. Może niektóre z nich zainspirują tych z was, których do tej pory Zajączek nie odwiedzał, do ugoszczenia go w najbliższych dniach – na pewno najmłodsi członkowie rodziny wprowadzenie tego zwyczaju przyjmą z radością.

Zachodnie poszukiwania ukrytych jajek


Symbolem nierozerwalnie związanym z Wielkanocą, niezależnie od długości i szerokości geograficznej, jest jajko. Pojawia się ono w różnych odsłonach – w formie pisanek, kraszanek czy słodyczy, ale jedno jest pewne – nie może go zabraknąć. Jakie miejsce zatem zajmuje w tradycjach naszych przyjaciół z zachodniej części kontynentu i zza oceanu?

Najczęściej występuje w formie czekoladowej. W Niemczech, Wielkiej Brytanii oraz USA stałym punktem niedzielnego poranka, zazwyczaj tuż po śniadaniu, są poszukiwania ukrytych słodkich pisanek. Schowane w różnych zakamarkach mieszkania, domu lub ogrodu stanowią najbardziej pożądany przez najmłodszych obiekt. Szczęśliwcy, którzy je znajdą, nie tylko mogą je spałaszować, ale otrzymają również upominki przyniesione dla nich specjalnie przez Wielkanocnego Zajączka lub, jak mawiają nasi niemieccy sąsiedzi, Osterhase. Za naszą zachodnią granicą jest on równie popularny co Święty Mikołaj. Anglojęzyczny Easter Bunny z kolei oprócz drobnych upominków, którymi zazwyczaj są zabawki, obdarowuje domowników koszami pełnymi słodyczy i owoców.

W USA i Wielkiej Brytanii możemy się spotkać z jeszcze jedną ciekawą tradycją w postaci tworzenia barwnych kapeluszy, tzw. Easter bonnet. Wywodzi się ona m.in. ze zwyczaju zakładania w Wielką Niedzielę po raz pierwszy nowych ubrań jako symbolu nadchodzącej wiosny i odradzania się przyrody. W niektórych miastach odbywają się nawet konkursy na najlepszy kapelusz wielkanocny. Warto pamiętać, że takie nakrycie głowy jest obowiązkowe, jeżeli będziemy mieli ochotę wybrać się na słynną nowojorską Paradę Wielkanocną.

Jak zawsze ciekawa Skandynawia


Jednym z ciekawszych zwyczajów są szwedzkie „wielkanocne wiedźmy”. Można je spotkać spacerujące po domach w Wielką Sobotę. Rozdają świąteczne kartki, laurki i życzenia, ale nie za darmo. Odwiedzającą nas wiedźmę należy obdarować słodyczami lub drobnym datkiem. W zabawie tej uczestniczą przede wszystkim dziewczynki. Dzień też jest ważny dla najmłodszych z jeszcze jednego powodu. W odróżnieniu od naszych bądź zachodnich tradycji, to właśnie w ten wieczór przybywa Påskhare, który przynosi upominek w postaci dużego jajka wypełnionego słodyczami. Typowych prezentów szwedzkie dzieci niestety nie otrzymują, a szkoda.

Godną zaadaptowania tradycją są norweskie Påskekrim, czyli… wielkanocne kryminały. Norwegowie są jednym z najbardziej oczytanych narodów na świecie i w wolnych chwilach uwielbiają zatopić się w lekturze. W okresie świątecznym półki księgarni i sklepów uginają się od nowości wydawniczych.

Zwyczaj zagłębiania się w lekturze kryminałów narodził się w latach 20. poprzedniego wieku. W 1928 roku tuż przed świętami miała miejsce premiera książki „Bergenstoget plyndret i natt” ("Splądrowany nocny pociąg do Bergen"), która stała się bestsellerem. Od tamtej pory okres poprzedzający Wielkanoc jest czasem publikacji nowych powieści z dreszczykiem. Poza tym Norwegowie świąteczne dni spędzają przede wszystkim poza domem. Jednym słowem – warto ich zwyczaje zaadaptować. Zacznijmy od wzajemnego sprezentowania sobie książek.

Co w lokalnej trawie piszczy

Przyjrzeliśmy się kilku najciekawszym tradycjom spoza naszego podwórka, a teraz zobaczmy, co słychać w różnych zakątkach Polski. Z początku Zając odwiedzał tylko Wielkopolskę, Pomorze i Śląsk (tu zwany hazikiem), jednak z czasem zaczął odwiedzać niemal całą Polskę. Zastanawiacie się, czy wszędzie był oczekiwany w niedzielny poranek? Otóż nie. Tradycyjnie Wielkopolskę odwiedzał w Wielki Czwartek.

Przyjrzyjmy się teraz kilku ciekawym zabawom nieznanym szerzej w Polsce. Jedną z nich jest kulanie jajec (Śląsk) znane też na Wschodzie pod nazwą żołobok. Zabawa ta polega na toczeniu jajek z górki do wykopanego wcześniej dołka. Wygrywa ten, którego jajko wpadnie do niego pierwsze (wersja podlaska) lub trzykrotnie (wersja śląska). Nagrodą są jajka pozostałych uczestników zabawy. Kolejną rozrywką jest gra, w której rywalizujące ze sobą osoby (para) muszą zbić jajko przeciwnika, uderzając w niej własną pisanką. Wygrywa ten, którego jajko pozostanie całe. Ponadto na Śląsku i Pomorzu, podobnie jak w Europie Zachodniej, kultywowane są niedzielne poszukiwania pochowanych pisanek

Na koniec wypada powiedzieć kilka słów o najbardziej znanej polskiej tradycji, czyli lanym poniedziałku. Zasady tej zabawy znają raczej wszyscy, więc skupimy się na dwóch mniej znanych jej odsłonach. Na Mazowszu niegdyś niedopuszczalne było polewanie panien, ot tak zwykłą wodą z wiadra. Musiała ona być perfumowana. Oblanie tak przygotowaną wodą pokazywało nie tylko, że dziewczyna cieszy się powodzeniem, ale miało też zapewnić bogatego męża. Na Kaszubach z kolei dziewczyny w ogóle nie musiały obawiać się o stan swojej garderoby. Były smagane wierzbowymi witkami.

Niezależnie jednak od kultywowanych tradycji czas świąt wielkanocnych nieodmiennie wypełniony jest radością, również z powodu upominków, zabawą i korzystaniem z uroków nadchodzącej wiosny.
Newsletter
Trwa generowanie pliku zip
0%