na luzie
Na luzie
19 marca 2016, 08:00

Myślisz o przesiadce na skuter? Dobrze się na to przygotuj

Kiedyś był symbolem najbardziej wypasionego prezentu komunijnego, obecnie – dzięki zmianom w przepisach – stał się idealnym i łatwo dostępnym sposobem na wiecznie zakorkowane centra metropolii. Czy skuter to obecnie styl życia, konieczność czy najbardziej praktyczne z rozwiązań komunikacji indywidualnej?

Moja babcia to pokolenie ludzi „nie do zajechania”, a pozostając w nomenklaturze motoryzacyjnej – jest jak pancerny, niemiecki TDI. Całe swoje zawodowe życie spędziła na ganianiu po górach, niosąc pielęgniarską pomoc wszędzie tam, gdzie była ona potrzebna. W dopełnianiu obowiązków pomagał jej wierny motorower marki Komar. Nie pamiętam już niestety, który to był model. Pamiętam natomiast, ile radości sprawiała jazda nim po podwórku i jestem niemalże pewien, że pojazd ten dla mojej babci był jednym z tak zwanych życiowych nabytków.

– Komary nie mają zbyt skomplikowanej konstrukcji. Większość napraw można bez większych problemów dokonać w zaciszu naszego garażu – wyjaśnia Robert Dziedzic, właściciel Komara 2320 z 1970 roku. – W moim przypadku udało się znaleźć egzemplarz z pełną dokumentacją! Sprzedający dał mi nawet komplet papierów z Motozbytu. W zeszłym roku zrobiłem kapitalny remont, a znajomy polakierował całość. Taki motorower to idealny start w świecie klasycznej motoryzacji. W dobrej cenie można mieć pełnoprawny zabytek. Może w przyszłości uda mi się kupić zabytkowy samochód, ale Komara nie sprzedam – dodaje.



Miłośnicy takich jednośladów z epoki PRL-u mogą odnaleźć na Allegro pojedyncze egzemplarze „komarków”. Ich ceny oscylują w okolicach 1,5 do 3 tys. zł. Nie jest to więc spory wydatek, biorąc pod uwagę, że większość z tych modeli zginęła śmiercią naturalną zajechana na amen przez nasze babcie i dziadków, a te, które przeżyły, zostały w latach 90. odnalezione przez ówczesnych nastolatków i w tajemnicy przez rodzicami odkupione za „uniwersalną walutę”, której wartość określana jest przez pojemność.

Obiegowa opinia mówi, że „jazda na komarku polega na pchaniu go”. Mimo to dla mojej babci taki motorower był w miarę niezawodnymi i relatywnie niedrogim w zakupie środkiem transportu. Łatwy w obsłudze mógł dojechać niemal wszędzie, a niskie spalanie (na poziomie około 2 l/100 km) powodowało, że z powodzeniem konkurował z samochodami. Zresztą ponad 40 lat temu niewielu mogło sobie pozwolić na własne „cztery kółka”. Dzisiaj bez problemów można kupić używany samochód w cenie skutera ze średniej półki. No właśnie… A może by tak nie poddać się ogólnemu trendowi i zamiast kolejnego „diesla do miasta” kupić „dwa kółka”?

Zmiana przepisów odmieniła rynek jednośladów

Pod koniec 2014 roku wprowadzono nowelizację Ustawy o kierujących pojazdami. Oznacza to, że kierowcy posiadający przynajmniej od trzech lat prawo jazdy mogą jeździć motocyklami o pojemności do 125 cm sześciennych. Przed tym okresem niemającym kategorii A pozostawał jedynie motorower.

Zmiana przepisów nakręciła sprzedaż. Nie mając kategorii A, nie byliśmy zainteresowani motorowerami. Te słabe (50 ccm pojemności silnika i maksymalnie 5,5 KM) jednoślady idealnie nadawały się na prezent komunijny, ale nie dla poważnego pracownika korporacji. Teraz możemy wybierać wśród całkiem poważnych maszyn, z niezłymi (maksymalnie 125 cm sześciennych pojemności silnika i nie więcej niż 15 KM) osiągami, które bez problemów konkurują w miejskim ruchu, często i bez większych problemów pozostawiając w tyle modne, ociężałe SUV–y.



– Po zmianie prawa rynek pojazdów jednośladowych całkowicie się zmienił. Równocześnie z załamaniem się sprzedaży pojazdów z silnikami do 50 cm sześciennych ruszyła lawinowo sprzedaż motocykli „sto dwudziestek piątek”. Doszli nowi klienci, którzy dzięki nowym przepisom zdecydowali się na zakup motocykla – wyjaśnia Rafał Wiśniewski, szef marek grupy Piaggio. – O ile kiedyś byli to tylko motocykliści, z definicji osoby posiadające prawo jazdy kat. A, a więc w większości pasjonaci, dla których motocykl to nie tylko pojazd, ale ważny element stylu życia, o tyle dziś użytkownikiem motocykla może być praktycznie każdy – podkreśla.

Co ciekawe, wcześniej kupowano motocykle o większych pojemnościach, niemalże całkowicie ignorując „sto dwudziestki piątki”. Dzisiaj te drugie wyznaczają trendy na tym rynku.

W 2015 roku zarejestrowano w Polsce ponad 54 tys. nowych jednośladów (skuterów i motocykli), co oznacza wzrost na poziomie 7,4 proc. w stosunku do roku poprzedniego. Rynek pojazdów używanych również mocno przyspieszył. Takich jednośladów zarejestrowano w ubiegłym roku 71,1 tys. sztuk, co oznacza wzrost rok do roku na poziomie 22,9 proc.

Największą popularnością cieszą się maszyny, których pojemność nie przekracza ustawowych 125 cm sześciennych. W 2015 roku sprzedano ich o 351 proc. więcej niż rok wcześniej. Najpopularniejszą marką w 2015 roku został Romet, na drugim miejscu uplasował się Junak, trzecią pozycję utrzymała Yamaha – podaje raport PZPM.



Grosze na paliwo, ale nie zapomnij o bezpieczeństwie!

Motocykl wyposażony w silnik o pojemności 125 cm sześciennych potrzebuje około 3 litrów na każde 100 km. Co więcej, nowocześniejsze jednostki konsumują w mieście nie więcej niż 2,5 l/100 km. Jeżeli weźmiemy pod uwagę tylko oszczędność, to samochody nie mają szans!

Kolejne oszczędności pojawią się podczas płacenia za obowiązkowe OC. Przeciętny koszt ubezpieczenia samochodu z silnikiem 1,6 litra to około 500 zł. W przypadku motocykla „sto dwudziestki piątki” zapłacimy od około 100 do 300 zł.

O czym należy pamiętać, przesiadając się z samochodu na motocykl wyposażony w silnik o pojemności 125 cm sześciennych?

– Przepisy ruchu drogowego obowiązujące motocyklistów nie różnią się w sposób istotny od samochodowych, jednak specyfika prowadzenia motocykla wymaga od kierowców trochę innego podejścia. Nawet najmniejsze motocykle charakteryzują się znacznie większą dynamiką niż większość samochodów na naszych drogach. Osoby, które nie miały do czynienia z motocyklami, często tego aspektu nie doceniają – wyjaśnia Marcin Lubarski z 3MMRacingAcademy.pl, który na co dzień dba o bezpieczeństwo kierowców, ucząc ich sprawnego wykorzystywania motocykli.



Zanim wyjedziesz na drogę – poćwicz i ubierz się odpowiednio!

W minionym roku motocykliści uczestniczyli w 2,1 tys. wypadkach drogowych. W porównaniu do 2014 roku zmniejszyła się liczba ofiar wśród motocyklistów, co więcej – to najlepszy wynik od 2007 roku, gdy po drogach jeździło 400 tys. motocykli mniej! Statystyka Komendy Głównej Policji mówi, że najczęstszymi przyczynami wypadków były: niedostosowanie prędkości do warunków (501 wypadków), nieprawidłowe wyprzedzanie (116 wypadków), niezachowanie bezpiecznej odległości (63 wypadki), nieudzielanie pierwszeństwa przejazdu (48 wypadków).

– Jedną z pierwszych kwestii, o których należy pamiętać, to obowiązek myślenia za siebie i za innych. Każdego roku mija sporo czasu, zanim kierowcy przyzwyczają się do obecności motocykli na drogach – radzi Marcin Lubarski. – Zanim wyjedziemy na drogę, warto zorientować się, jak zachowuje się nasz jednoślad. Nerwowe szarpnięcie za kierownicę czy dźwignia hamulca mogą bardzo łatwo wytrącić motocykl z równowagi. Dajmy sobie chwilę na zaznajomienie się ze sposobem reagowania motocykla na nasze komendy: ruch kierownicą, operowanie gazem i hamulcem. Dla wielu będzie to pierwsze spotkanie ze zjawiskiem tzw. przeciwskrętu. Polega to na tym, że motocyklem kieruje się analogicznie jak łódką. Aby skręcić w lewo, nasz „ster” musimy przesunąć w prawo. Ta sama zasada działa w przypadku rowerów, ale wraz ze wzrostem prędkości jest bardziej odczuwalna. Po raz kolejny przypomnę, że są to ruchy subtelne – dodaje.



W jeździe motocyklem nie ma miejsca na nerwowość. Warto poćwiczyć prowadzenie w kontrolowanych warunkach oraz zawczasu zaopatrzyć się w niezbędne akcesoria i odzież motocyklową.



– Podstawowym wyposażeniem kierowcy jest odpowiedni kask. Należy go dobrze dopasować do głowy. Nie może zbyt mocno uciskać, ale też nie może być zbyt luźny – dodaje Marcin Lubarski z 3MMRacingAcademy.pl. Po zapięciu nie powinien przesuwać się więcej niż 1–2 cm w każdą stronę.

Głównym błędem nie tylko początkujących motocyklistów jest przekonanie, że jazda skuterem (nawet tym o większych pojemnościach) nie wymaga odpowiedniego stroju. Stąd w mieście bez większych problemów można spotkać na ulicach nonszalancko ubranych kierowców obu płci. Skutki mogą być opłakane!

– Nawet podczas krótkiej podróży po mieście nie można zapominać o podstawowych zasadach bezpieczeństwa. Modele nowych kasków dostępnych na Allegro można nabyć już za 50 złotych, kombinezon to wydatek co najmniej 500 zł, rękawice kupimy od 50 zł, a buty od 200 zł. Warto pomyśleć również o akcesoriach, takich jak zabezpieczenia antykradzieżowe, wideorejestratory na kask (tu też warto zapoznać się z obowiązującymi przepisami), kufry lub sakwy – wyjaśnia Robert Krotoski, menedżer kategorii Motoryzacja Allegro.

Czytaj także: Masz wideorejestrator? Musisz uważać

Wygodna kurtka, spodnie z ochraniaczami, wzmocnione rękawice i odpowiednie buty pozwolą swobodniej prowadzić motocykl, a także zapewnią komfort i bezpieczeństwo w trakcie jazdy.

Dodatkowo przed zakupem motocykla „z drugiej ręki” warto zapamiętać, że rynek używanych jednośladów jest podobny do rynku używanych samochodów. Przed podjęciem jakiejkolwiek wiążącej decyzji należy sprawdzić, w jakim stanie technicznym jest wybrany przez nas jednoślad.

Mimo że nowelizacja wprowadziła w życie nowe uprawnienia dla kierowców, warto zacząć swoją przygodę z jednośladami od treningu lub szkolenia u specjalistów, bowiem nawet stosunkowo niewielkie motocykle, które mają pojemność 125 cm sześciennych, mogą się rozpędzić do około 80–100 km/h.
Newsletter
Trwa generowanie pliku zip
0%