Oto ten najgorszy moment dnia: pobudka. Trzeba wstać i ruszyć z posad bryłę ciała. Z budzikiem zawsze można pertraktować, rzucając w niego poduszką. Tymczasem dzieci są jak terroryści – z nimi się nie negocjuje. Chcą coś zjeść i chcą tego natychmiast! Zwłaszcza, jak się ma cztery córki…

Z trudem oddzielam swe ciało od pościeli (dałbym głowę, że są ze sobą zrośnięte!) i dowlekam się do kuchni. Może mocna kawa postawi mnie na nogi.

– Stop! Żadnej kawy! – słyszę wewnętrzny głos. Nie wiedziałem, że moje sumienie mówi głosem Karoliny Fidury z poradni dietetycznej DietaZeSmakiem.com.pl. – Kawa oczywiście działa pobudzająco, niestety, na krótko. Poza tym trzeba pamiętać, że nie należy pić jej na czczo. Nie polecam też picia napojów energetycznych, zwłaszcza na śniadanie. Zdecydowanie lepiej wypić szklankę soku pomarańczowego - dodaje głos.



Słucham jej grzecznie i już po chwili chłodny sok spędza z mych powiek resztki snu. No dobra, teraz coś na ząb. Może paróweczka, jajecznica na bekonie albo smażona kiełbaska?

– Najlepiej zjeść zdrowe śniadanie z odpowiednią porcją energii i witamin, które nas rozbudzą – ech, znowu ten głos… – Na przykład jogurt naturalny z muesli czy granolą i świeżymi owocami, koktajl warzywno-owocowy z dodatkiem otrąb pszennych lub serek wiejski z miodem. Do tego tost pełnoziarnisty - radzi.

Hmm, nie widzę w tym zestawie mięsa… Niemniej jednak czuję się zdecydowanie lepiej i mam chęć wziąć się z dniem za rogi.

Zaraz, jeszcze dzieci! No tak, to tylko cztery córki, można przegapić… Co im podać na śniadanie, żeby chciały je zjeść, a nie oddać psu lub kotu? – Warto włączyć dzieci do przygotowywania wspólnych posiłków. Chętniej zjedzą to, co same sobie zrobią. Należy dać im wybór, np. postawić na stole talerz z bukietem warzyw, ser biały, żółty, jajko czy chudą wędlinę. Niech same przygotują sobie kanapkę czy łódkę z jajka ugotowanego na twardo z warzywnym żaglem – radzi głos Karoliny Fidury.


A może na nogach? 

Jesteśmy gotowi do wyjścia do przedszkola i szkoły. Poranny voyage po placówkach edukacyjnych najlepiej odbyć dużym, rodzinnym, wygodnym, klimatyzowanym samochodem z podgrzewanymi siedzeniami… Ale właściwie dlaczego autem? A nie lepiej przesiąść się na rowery, hulajnogi, rowerki biegowe i rolki, skoro słoneczko ta serdecznie się do nas uśmiecha?



Zerkamy do garażu. Sprzęt po zimowym śnie wygląda całkiem nieźle, ale już po pierwszej przymiarce widać, że się skurczył. A może to dzieci podrosły? Czas więc na przewertowanie ofert z nowymi rowerami.

– Wyprzedaże rowerów zaczynają się już we wrześniu – tym razem głos rozsądku ma tembr Łukasza Przechodzenia z bloga RowerowePorady.pl. – Na początku nieśmiało pojawiają się kilkuprocentowe rabaty, aby w styczniu czy lutym dojść nawet do trzydziestu procent. Aczkolwiek wtedy rowery są już przebrane i nie ma zbyt dużego wyboru - radzi.

A więc mamy ostatnią szansę na załapanie się na zeszłoroczne wyprzedaże. Jeśli jednak wolelibyśmy coś nowego, to są już dostępne modele na sezon 2016.

Oglądamy oferty rowerów i od razu rzuca się nam w oczy cena. Te używane są często wielokrotnie tańsze od nowych! Ale czy warto je kupować? A może to za duże ryzyko? – Rower używany warto brać pod uwagę, ale tylko wtedy, gdy mamy pojęcie o rowerach albo znamy kogoś, kto ma. I trzeba się przygotować na wyłożenie gotówki na serwis. Jeżeli chodzi o używane dziecięce, to ryzyko jest mniejsze, bo małe dzieci nie niszczą tak szybko sprzętu – zaznacza Łukasz Przechodzeń.

Ważne jest też, by dobrze dobrać rozmiar roweru do wieku dziecka. Lepiej się trzymać sugerowanych parametrów, bo zamiast radości z jazdy możemy dziecku zafundować traumatyczne przeżycia. – Najważniejsze to nie kupować roweru „na zapas”. Wiadomo, że dzieci szybko rosną, ale nie może być tak, że dziecko nie dosięga nogami do ziemi. Musi się na rowerku czuć komfortowo, a z doświadczenia wiem, że od biedy będzie lepszy ciut za mały rowerek niż ciut za duży. Na za dużym szybko się zniechęci – podkreśla Łukasz Przechodzeń.



Profilaktycznie oglądamy również oferty longboardów i waveboardów, ale to raczej pieśń przyszłości. Mamy zbyt małe dzieci, żeby skupiać się dłużej na tych coraz wymyślniejszych sprzętach. Trzeba jednak przyznać, że ich twórcy nie próżnują i co roku podsuwają jakąś nowość. Tym razem modne są elektryczne gyro boardy, ale czy to jeszcze sport?

Dynamiczne popołudnie 

Jestem już w pracy. Po kilku godzinach czuję głód i tęsknie zerkam przez okno. Może by tak wyskoczyć na szybkiego kebaba?

– Proponuję zrezygnować z żywności typu fast food, tłustych, słonych i słodkich potraw, słodzonych napojów gazowanych – ostrzega Karolina Fidura. – Taka żywność powoduje, że czujemy się ospali i ociężali. Podstawą diety powinny być warzywa, które możemy spożywać bez ograniczeń i w każdej postaci. Zamiast cukru do herbaty czy kawy można użyć zdrowszych jego zamienników: ksylitolu, stewii czy erytrolu. Ważna jest regularność spożywanych posiłków – mniej więcej co 3 godziny. Nie rezygnujmy ze śniadania i nie objadajmy się tuż przed snem. Pamiętajmy również, aby wypijać co najmniej 2 litry wody dziennie - tłumaczy głos rozsądku.

Uzbrojony w tę wiedzę skubię mniejsze porcje, ale za to częściej. Dzięki temu po lunchu nie czuję się objedzony i nie patrzę tęsknym wzrokiem na leżankę w firmowym korytarzu. Zaś po powrocie do domu zamiast z błogością paść na sofę, wyciągam dzieci i żonę na dwór. Mamy piękną pogodę i możemy wybrać się na wycieczkę rowerową.



No dobra, starsze córki mają już rowery, ale co z młodszymi? Otóż biorę je na swój rower. Średnią córkę przypinam pasami w foteliku z tyłu, a najmłodszą w foteliku zamontowanym przede mną, tuż przy kierownicy. Tak objuczony wyglądam może śmiesznie, ale mijani ludzie kiwają z uznaniem głowami. Panie są rozczulone, a panowie doceniają pomysłowość konstrukcji.

Jeszcze tylko prowiant na drogę i jedziemy. Ale co właściwie zabrać na taką wyprawę? – Dzieciom można zaproponować świeże lub suszone owoce, orzechy. Na wyprawach rowerowych najlepiej sprawdzą się kanapki z pełnoziarnistego pieczywa z wędliną drobiową, jajkiem i warzywami. Dobry będzie też jogurt – wylicza Karolina Fidura. To do jedzenia. A co do picia? Najlepsza będzie woda, do której można dodać trochę miodu, soku z cytryny i szczyptę soli. Dzięki temu uzupełnimy utracone podczas wysiłku fizycznego witaminy i składniki mineralne.

A jeśli nie na rowery, to z rolkami na skatepark albo hulajnogą na plac zabaw, ewentualnie wspólne bieganie na krótkich dystansach albo rodzinne treningi karate. Niezależnie od formy aktywności ważne jest napełnienie organizmu „paliwem”, by miał skąd czerpać siłę do ćwiczeń.

– Posiłek przed treningiem powinien być lekkostrawny, a jednocześnie powinien dostarczyć odpowiedniej porcji energii (najlepiej pochodzącej z węglowodanów złożonych), która zostanie wykorzystana w trakcie ćwiczeń – wyjaśnia Karolina Fidura. – Dobrym źródłem energii będzie makaron, kasza, pieczywo, płatki zbożowe, warzywa korzeniowe, owoce. Taki posiłek należy spożyć 1-1,5 godziny przed treningiem. Po treningu należy odczekać 20-30 minut, zanim sięgniemy po coś do jedzenia. Organizm powinien mieć możliwość regeneracji mięśni, dlatego warto zjeść posiłek bogaty w białko, węglowodany i składniki mineralne, np. makaron z tuńczykiem, koktajl mleczno-bananowy czy pieczywo pełnoziarniste z wędliną i bukietem warzyw - radzi.



Aktywny wieczór 

Zbliża się noc, dzieci powoli szykują się do snu. Co zrobimy z tak pięknie rozpoczętym wieczorem? Żona zerka na mnie wymownie, że może... byśmy... razem... hmm? Dwa razy nie trzeba powtarzać – dzisiaj też będziemy biegać wieczorem.

Wspólne małżeńskie treningi są coraz popularniejsze, choć nie wszystkie pary radzą sobie w ten sam sposób.

– Trenujemy na zmianę. To chyba najprostsze i najbardziej oczywiste rozwiązanie – wyjaśnia Agata Lipiec, prowadząca z mężem Pawłem blog Wybiegane.pl. – Staramy się układać plan treningowy tak, żeby aktywności nam się nie nakładały. Dzięki temu zawsze któreś z nas jest z dzieckiem. I tak np. ja biegam poniedziałek-środa-piątek-niedziela, a Paweł wtorek-czwartek-sobota-niedziela. Nakładająca się niedziela nie jest problemem, bo jest to dzień wolny, więc na spokojnie możemy pobiegać jedno rano lub do południa, a drugie po południu lub wieczorem - tłumaczy.



Po męczącym dniu myśl o wieczornym treningu wydaje się być karkołomna, dlatego często potrzebny jest zewnętrzny motywator. – Wzajemnie się nakręcany. Jak ja mam kryzys motywacji i „niechcemisia”, to Agata mnie wygania na trening. W efekcie nawet gdybym chciał poleniuchować, to nie ma opcji – śmieje się Paweł.

Jeszcze tylko ostatni posiłek i można iść spać. Aż chciałoby się zaszaleć i ukoronować dzień dużą porcją lodów z bitą śmietaną i polewą karmelową...

– Najlepiej zjeść na kolację jakąś lekką sałatkę z pełnoziarnistym pieczywem – zachęca Karolina Fidura. – Można przygotować również coś na ciepło, np. tosty z wędzonym łososiem, pastą z awokado lub na słodko ryż zapiekany z jabłkami. Trzeba pamiętać, żeby ostatni posiłek zjeść co najmniej 2-3 godziny przed snem. Nie powinien być on również zbyt obfity, ponieważ krew, która powinna w nocy być dotleniona i odżywiać mózg, będzie musiała uczestniczyć w procesie trawienia, a to będzie skutkować tym, że rano obudzimy się zmęczeni - radzi.

Spojrzenie w przeszłość

Myślę sobie o ledwo co minionym roku i przecieram oczy ze zdumienia. Gdy jeszcze dekadę temu nie miałem żony i dzieci, a czasu mnóstwo, z nonszalancją traktowałem swoje życie: jadłem szybko, spałem krótko, ćwiczyłem byle jak. Owszem, mogłem to robić inaczej, ale skoro nie musiałem, to nie robiłem – nie chciało mi się. Gdy pojawiła się rodzina, a czas niemiłosiernie się skurczył, priorytety się zmieniły. Nagle okazało się, że osobisty marazm przekłada się na miałkość wszystkich. I odwrotnie – sukcesy jednych motywują drugich, a ostatecznie zyskujemy wszyscy.

Teraz, gdy tylko możemy, chwytamy chwilę i dusimy ją jak cytrynę. Oprócz wymienionych aktywności jeździmy też na skatepark, gdzie dzieci czują się jak w domu i doskonale radzą sobie na rolkach i hulajnogach. Raz w tygodniu mamy treningi karate w rodzinnym gronie, gdzie różnica wieku nie ma praktycznie znaczenia – ćwiczymy razem, wspierając się wzajemnie i zachęcając do większego wysiłku. W zeszłym roku wziąłem z dwoma najstarszymi córkami udział w biegu The Color Run, gdzie razem pokonaliśmy dystans 5 kilometrów. A kilka dni temu córki same zaczęły robić sałatki, mieszając ze sobą pomidory, kukurydzę, paprykę, ziarna słonecznika i… roszponkę! Tak, taką zieloną, co to do niedawna była dla nich zwykłą trawą.

Czytam to, co napisałem i nie mogę uwierzyć, że tyle udało się nam razem osiągnąć. Wzajemna rodzinna motywacja to ogromna siła, która wyciągnęła mnie, zapalonego blogera, sprzed komputera i nadała pęd ku zdrowemu trybowi życia. Bez rodziny nigdy bym tego nie zrobił.


Marcin Perfuński - mąż Ani, tata czterech córek, redaktor w wydawnictwie Edipresse i podwójny bloger - w tej kolejności. Dziennikarz chyba z powołania, skoro już w podstawówce prowadził samodzielnie szkolną gazetkę. Przez kolejne kilkanaście lat przewędrował przez wszelakie redakcje, począwszy od prasy lokalnej, przez studio radiowe, agencję informacyjną, z ciągotami do telewizji, po koncern wydawniczy i bycie freelancerem. Samozwańczy krytyk, od zawsze interesujący się muzyką, filmami, książkami i mediami - swoje wrażenia kulturalne opisuje na blogu www.pankulturalny.blox.pl. Od ponad roku prowadzi blog www.supertata.tv, gdzie dzieli się radością z bycia głową rodziny wielodzietnej. Jeden z najbardziej wpływowych influencerów parentingowych według rankingu Hash.fm. 

Marcin Perfuński

Supertata.tv

magazyn@allegro.pl

Powiązane artykuły

NAJCIEKAWSZE TRENDY Z BADANIA POLSKA STROJNA 2016
Tegoroczne badanie „Polska Strojna 2016. Trendy w zachowaniach zakupowych Polaków” pokazuje, że nasze preferencje zakupowe zmieniają się bardzo szybko, a jednocześnie nie należymy do awangardy. Bywamy i nowocześni, i zachowawczy jednocześnie. Warto przyjrzeć się najważniejszym ustaleniom z tego badania. Poniżej przedstawiamy subiektywny wybór autorów raportu, choć oczywiście czytając raport, każdy możne znaleźć inne, ważne z własnej perspektywy zjawiska. 
Małe inżynierki
Pasje inżynierskie są dobre zarówno dla chłopców, jak i dziewczynek. Wszystko zależy od tego, jak rodzice i przyjaciele będą wspierać takie pasje. Zobaczcie, jak fajnie jest bawić się inżynierskimi zestawami z lalkami.
Naszyj to! Barwny powrót do lat 90.
Kochasz muzykę, kino, seriale? W tym sezonie wyrazisz to również... strojem. Naszywki i przypinki to niepozorne dodatki, które mogą całkowicie odmienić charakter nudnej, jesiennej stylizacji, dodając jej lekkości i młodzieżowego luzu. Niegdyś można je było znaleźć głównie na torbach i kurtkach zbuntowanych licealistów, teraz zagościły na pokazach najważniejszych domów mody.
10 hitów mody, które będziesz nosić też za rok
Projektanci wciąż zaskakują. Lansują nowe trendy albo powracają do tych sprzed lat w zupełnie nowej odsłonie. Co powinno się więc znaleźć w szafie kobiety? Jakie ubrania kupić teraz, by być modną w kolejnym sezonie, polecają modowi specjaliści, blogerki i vlogerki.