trendy
Na luzie
26 lutego 2016, 13:22

Hoover: Niezwykła kariera nocnego portiera z Ohio

W krajach anglosaskich każde urządzenie do zbierania kurzu nazywane jest hooverem, a sprzątanie to „hoovering”. Marka Hoover stała się tam bowiem synonimem odkurzacza i robienia porządków przy użyciu elektrycznej maszyny. A wszystko za sprawą pewnego nocnego portiera z Ohio.

Nie każdy lubi sprzątać. Tym bardziej jeżeli jest uczulony na znajdujące się w powietrzu roztocza, kurz i inne tego rodzaju nieczystości. Tak było w przypadku Murraya Spanglera, nocnego portiera, który na początku ubiegłego stulecia pełnił służbę w wielobranżowym markecie, pierwowzorze współczesnych malli, należącym do Williama R. Zollingera na terenie Canton w amerykańskim stanie Ohio.
 
Jedwabna poszewka

Spangler był sfrustrowany swoim zajęciem. Całymi dniami przesiadywał w kantorku i obserwował kupujących, a do jego obowiązków należało także robienie porządków. Tymczasem był poważnie uczulony na kurz i roztocza.

Aby ułatwić sobie zadanie, opracował maszynę zbierającą z powierzchni drobne nieczystości. Podstawę działania, czyli oparcie na wirnikach obrotowych i zasysającego drobiny kurzu wentylatora, skopiował z ulicznej zamiatarki, która codziennie przejeżdżała przed witryną Zollinger Department Store.

Urządzenie, rzecz jasna, musiało być mniejsze. Pierwsze składało się z pudełka, wentylatora, poszewki oraz kija od miotły. Kurz zasysany był pneumatycznie do otworu wlotowego, na którego końcu znajdowała się zwykła, jedwabna poszewka na poduszkę, do której trafiały nieczystości. Chwyciło.



2 czerwca 1908 roku Spangler uzyskał patent na swój wynalazek i uruchomił firmę The Electric Suction Sweeper Company w celu sprzedaży pierwszych na świecie elektrycznych, przenośnych odkurzaczy.

– Najlepsze pomysły komercyjne bardzo często powstają z osobistej potrzeby – zauważa Jacek Ebert, współwłaściciel warszawskiej agencji reklamowej Kot Bury. – Podobna droga na rynek była udziałem wielu marek. Ale w przypadku Hoovera jest ona bodaj najbardziej spektakularna - dodaje.

Ze stróżówki na salony

Chociaż urządzenie sprawowało się doskonale wejście z nim na szeroki rynek nie było łatwe. Portierowi, który utrzymywał się z wysiadywania w kantorku domu towarowego Zollingera i zapewne cierpiał na lekką depresję, brakowało kapitału na rozpoczęcie seryjnej produkcji. Historia sprzętów gospodarstwa domowego wyglądałaby zupełnie inaczej, gdyby w tym właśnie czasie William H. Hoover, drobny producent końskich uprzęży skórzanych, nie zdał sobie sprawy, że w wyniku rozwoju motoryzacji i elektryczności rynek na wytwarzane przez niego produkty niebawem dramatycznie się skurczy.

Traf chciał, że żona Hoovera była także członkiem rodziny Spanglera. Zachwycona wynalazkiem kuzyna i poszukująca rozwiązania kłopotów męża skontaktowała panów ze sobą. W sierpniu 1908 roku Hoover przejął zarządzanie przedsiębiorstwem, odkupił patent, zatrudnił byłego już stróża nocnego na stanowisku nadinspektora oraz podpisał z nim umowę, na mocy której trafiały do Spanglera tantiemy za każdy sprzedany odkurzacz. Tak narodziła się marka Hoover. Po raz kolejny ziścił się amerykański mit drogi sukcesu od pucybuta do milionera.

Mistrz świata reklamy

Na początku przedsiębiorstwo zatrudniało sześciu pracowników i każdego dnia produkowało tyleż samo urządzeń. Hoover odpowiadał za sprzedaż i strategię marketingową produktu. Był przekonany do wartości, swojego już wtedy, wynalazku, uważał więc, że na rynku obroni się on sam, trzeba tylko dać szansę konsumentom, aby poznali jego zalety. Wkrótce w lokalnej gazecie Saturday Evening Post ukazały się ogłoszenia zapraszające do darmowego wypróbowania odkurzacza, modelu oznaczonego symbolem „0”, przez niecałe dwa tygodnie.



Ale przełomem było uruchomienie przez Hoovera kanału sprzedaży bezpośredniej, w ramach której odpowiednio przeszkoleni handlowcy odwiedzali w domach potencjalnych nabywców, podobnie jak obecnie robią to konsultantki firm kosmetycznych.

Podczas krótkich pokazów prezentowali oni zalety zbierania nieczystości „sposobem Hoovera”. Innowacyjność i użyteczność pomysłu spowodowały, że marka szybko stała się synonimem odkurzacza, a „hoovering” – sprzątania.

– To jeden z najsilniejszych obecnie szyldów elektroniki użytkowej szczególnie w świecie anglosaskim – wskazuje Jacek Ebert z agencji Kot Bury. – Sprawienie, żeby nazwa firmy stała się synonimem konkretnego typu urządzenia, jest w branży reklamy mistrzostwem świata. Takiej podmiany, jeśli utrwali się w umysłach konsumentów, nie przebije żaden inny komunikat. Firma ma zapewnioną wysoką pozycję rynkową na dziesięciolecia, jeśli nie wieki - podkreśla.

Zachęcony sukcesem rynkowym William H. Hoover zaczął interesować się nowymi rynkami zbytu. W 1911 roku rozpoczął sprzedaż odkurzaczy w Kanadzie, osiem lat później ruszył na podbój Europy. Pierwszym rynkiem na Starym Kontynencie była Anglia. Tam również w 1932 roku została uruchomiona pierwsza europejska fabryka odkurzaczy Hoovera.

A co stało się z Williamem R. Zollingerem, u którego jako stróż nocny pracował pomysłodawca przełomowego urządzenia? Jego interes podupadł w latach 70., gdy na przedmieściach zaczęły powstawać coraz większe centra handlowe. Zgodnie z dziewiętnastowieczną modą sytuowany w śródmieściach Zollinger Department Store najpierw przekształcił się w ekskluzywne delikatesy, potem został sprzedany, a 30 stycznia 1978 roku ostatecznie pożegnał się z nielicznymi już wówczas klientami.

Marka Hoover natomiast jest znana dzisiaj na całym świecie. Działa na czterech kontynentach i jest częścią grupy zatrudniającej ponad 23 tysiące pracowników. Dziś odkurzacze z logo Hoovera to nie tylko tradycyjny sprzęt, ale i urządzenia bezprzewodowe oraz akcesoria drukowane w 3D. Hoover właśnie uruchomił sklep na Allegro. Życzymy powodzenia! 


Newsletter
Trwa generowanie pliku zip
0%