na luzie
Na luzie
13 lutego 2016, 08:00

Niezwykłe podróże pasztetu

Pamiętacie wędrującego krasnala z filmu Amelia? Co jakiś czas wysyłał pocztówki ze sobą, aby pochwalić się, w jakich ciekawych był miejscach. My mamy o wiele ciekawszą historię - pasztet białostocki, który przebył setki tysięcy kilometrów. I mamy na to dowody!

Tak, tak, to nie pomyłka. Na zdjęciach z różnych zakątków świata widać dokładnie pasztet białostocki. Ale w przeciwieństwie do zdjęć krasnala podróżnika z filmu "Amelia", my dokładnie wiemy, kto te zdjęcia robił.

„Wiele jest pasztetów, które wyruszają w podróż, niewiele jest pasztetów, które z podróży wracają” – Gapienamape.pl.

Czemu pasztet przebył taką drogę i dlaczego ostatecznie trafił na Allegro? Zapytaliśmy o to pomysłodawcę całego przedsięwzięcia Macieja Sawickiego, autora bloga gapienamape.pl i zagorzałego podróżnika.

- W tym roku zaangażowaliśmy się w organizację Festiwalu Kultur i Podróży To Tu To Tam w Białymstoku i intensywnie szukaliśmy partnerów do tego przedsięwzięcia, niestety, z mizernym skutkiem. Skąd się wziął pomysł, aby wystawić pasztet na Allegro? To była całkiem spontaniczna decyzja. Podczas ostatniej naszej wyprawy, do Patagonii, jak zwykle wzięliśmy z żoną Pauliną kilka puszek (zawsze kupujemy puszki tego samego rodzaju i zawsze podczas wyprawy robimy im zdjęcia). Rzadko kiedy puszki wracają z takich wypraw. Tym razem stało się inaczej - nie mieliśmy okazji jej skonsumować i siłą rzeczy wróciła z nami do Polski. Już w domu stwierdziliśmy, że szkoda tak po prostu otworzyć tę puszkę pasztetu i ją zjeść. Przecież przebyła tyle kilometrów i "widziała" tyle ciekawych miejsc. Postanowiliśmy wystawić ją na Allegro i obserwować, co się będzie działo. A uzyskane w ten sposób pieniądze przeznaczyć na organizację wspomnianego festiwalu - tłumaczy bloger-podróżnik.




Jak można się dowiedzieć z opisu oferty, puszka pasztetu białostockiego przebyła naprawdę daleką drogę i dotarła do bardzo ciekawych miejsc: "Pasztet, którego dotyczy ta aukcja, na pewno widział więcej niż niejeden pasztet i był dalej niż niejeden człowiek. To na pewno jeden z niewielu pasztetów, który był na końcu świata, czyli w Ushuaia (Argentyna) – najbardziej na południe wysuniętym mieście, z którego wypływają promy na Antarktydę. Tam, gdzie podobno pasztety robi się z pingwinów". 


Pasztet na końcu świata - Ushuaia, Fin del Mundo. 
 

Pasztet na punkcie widokowym na Cerro Torre.



Pasztet po 9 km marszu na Laguna Torre. 

Pasztet był w pięciu państwach: Polska, Włochy, Brazylia, Argentyna, Chile oraz przebył 10 lotów na trasach: Warszawa–Mediolan; Mediolan–Sao Paulo; Sao Paulo–Buenos Aires; Buenos Aires–Ushuaia; Ushuaia–Calafate; Calafate–Ushuaia; Ushuaia–Buenos Aires; Buenos Aires–Sao Paulo; Sao Paulo–Mediolan; Mediolan–Warszawa. 
 
Więcej na temat podróży pasztetu białostockiego można przeczytać w ofercie na Allegro.

Sam bohater historii, pasztet białostocki, jest najzwyklejszą puszką, która waży 280 g. Nie zawiera dodatków „E”. Nie zawiera MOM. Z datą ważności do 27.10.2016 r.

Skusicie się i jednocześnie wesprzecie Festiwal Kultur i Podróży To Tu To Tam w Białymstoku?

Załączniki

Pobierz załączniki
Newsletter
Trwa generowanie pliku zip
0%