Jego historia rodziła się w pierwszej połowie lat 70., gdy zawarta została umowa między POL-MOT-em, a włoskim koncernem FIAT. Włosi odpowiadali zarówno za założenia konstrukcyjne, jak i stylistykę nowego samochodu. Następca Polskiego Fiata 125p tworzony był z myślą o spełnieniu najwyższych wymagań z zakresu bezpieczeństwa biernego i miał spełniać najbardziej wyśrubowane ówcześnie normy emisji spalin.

Nadwozie to dzieło Centro Stile Fiat, we współpracy z Italdesign Giugiaro i stroną polską. Z ekonomicznych przyczyn wykorzystano wiele elementów, w tym płytę podłogową i silniki dużego fiata. Pierwsze prototypowe egzemplarze powstały w 1976 i 1977 roku w Turynie, a seryjna produkcja ruszyła w 1978 roku w fabryce FSO na Żeraniu.

  

Nazwa Polonez pojawiła się w wyniku plebiscytu czytelników "Życia Warszawy" z 1978 roku. W chwili debiutu samochód był wielką nadzieją i dumą Polaków. Nowoczesny stylistycznie skrywał wiele rozwiązań technicznych, które już ówcześnie należało uznać za przestarzałe, lecz mimo wszystko stał się u nas symbolem statusu i przedmiotem motoryzacyjnych marzeń. W swojej pierwotnej formie utrzymał się do 1987 roku. Te pierwsze polonezy potocznie zwane są dziś borewiczami z racji roli w kultowym serialu „07 zgłoś się”, gdzie główny bohater - porucznik Borewicz - zasiadał za jego kierownicą.

Po Borewiczach przyszła kolej na „akwarium” - tak nazywano model, w którym poprawiono widoczność przez zamieszczenie dodatkowych okien w słupkach C. Taki właśnie polonez w bardzo dobrze zachowanej formie dostępny jest w ogłoszeniu:


Mimo niemal 30 lat, samochód jest w doskonałej formie i posiada niewielki przebieg 67 000 km. Choć jego licznik jest pięciocyfrowy, osoby pamiętające te samochody nie będą miały wątpliwości, że o przekręceniu licznika nie ma tu mowy. Ten egzemplarz prezentuje się wyśmienicie zarówno pod maską, jak i we wnętrzu, w którym najczęściej można było zobaczyć pierwsze oznaki zużycia już w pierwszych lata użytkowania samochodu.

Co ciekawe i warte podkreślenia, samochód został zarejestrowany na żółte tablice rejestracyjne jako ruchomy zabytek techniki. Na ten przywilej liczyć mogą jedynie właściwie utrzymane samochody, posiadające dużą część oryginalnych podzespołów. Odpada również obowiązek wykonywania corocznych badań technicznych, tu przegląd jest bezterminowy. Posiadając taki samochód, możemy liczyć również na duże oszczędności w ubezpieczeniu.



Jeżeli zdecydujemy się samochodu w ogóle nie używać, możemy zrezygnować z jego ubezpieczania bądź zrobić to wyłącznie np. na miesiąc, w którym chcielibyśmy pojeździć po drogach - to przywilej niedostępny dla współczesnych samochodów. Oprócz przywilejów, są również obowiązki: żółte tablice oznaczają zobowiązanie się właściciela do właściwej opieki nad samochodem.

Zestawiając takiego poloneza ze współczesnym samochodem bez problemu odnajdziemy w nim wiele wad. Najczęściej głośno pracuje skrzynia biegów i tylny most, układ kierowniczy bez wspomagania wymaga użycia siły, a charakterystyka prowadzenia to ciągła walka podsterowności z nadsterownością. Nie na tym jednak polega jego urok.



Polonez najlepszy jest we wzbudzaniu uśmiechu na ustach... A cieszą się wszyscy - kierowca, pasażerowie, inni kierowcy i przechodnie. Jego zawieszenie jest miękkie, a podróż z niewielkimi prędkościami jest komfortowa i relaksująca. Eksploatacja takiego samochodu to oderwanie od szarej rzeczywistości i wspomnienie dzieciństwa lub młodości, czasów, gdy takie samochody towarzyszyły nam na co dzień, pozwalały dojechać do każdego celu, służyły wiernie i przez wiele lat do granic technicznej wytrzymałości.

Jeżeli zakupimy dziś zadbany egzemplarz, jego sezonowa, weekendowa eksploatacja nie powinna sprawiać problemów. To prosta technicznie konstrukcja, do której wciąż nie brakuje eksploatacyjnych części i którą wciąż można serwisować w rozsądnych kosztach. Jedyną jego dodatkową potrzebą będzie garaż, który pozwoli ustrzec go przed chłodną aurą i otoczyć właściwą i zasłużoną opieką. Pewni możemy być również, że jeżeli zdecydujemy się na jego odsprzedaż, z pewnością na tym nie stracimy. Najlepiej utrzymane egzemplarze są z każdym rokiem coraz trudniejsze do zdobycia, a chętnych do ich hobbistycznego nabycia i traktowania nie brakuje.

Adam Piotrowski jest autorem popularnego bloga i serwisu ogłoszeniowego Giełda klasyków, prezentującego godne polecenia samochody klasyczne i kolekcjonerskie.

Serdecznie dziękujemy Panu Mariuszowi Miśkiewiczow za udostępnienie zdjęć samochodu.

Adam Piotrowski

www.gieldaklasykow.pl

magazyn@allegro.pl

Powiązane artykuły

Niebezpieczne kobiety popkultury
Najnowszy film Patryka Vegi „Pitbull. Niebezpieczne kobiety” w ciągu 4 pierwszych dni wyświetlania obejrzało 835 000 widzów! Jednym z powodów tego sukcesu może być fakt, że reżyser tym razem postawił na kobiety. A te, szczególnie jeśli cieszą się złą sławą, przyciągają uwagę widzów jak magnes. Nawet przez kilkaset lat. Przedstawiamy sylwetki 9 kobiet, którym bycie „niebezpiecznymi” zapewniło nieśmiertelność. 
Wirtualni piłkarze – realne emocje
Piłka nożna to najpopularniejszy sport na świecie. Mistrzostwa świata, rozgrywki klubowe, liga mistrzów. Messi, Ronaldo czy Lewandowski. Camp Nou, Maracanã czy nasz Narodowy. Gwiazdy, stadiony, drużyny, wielkie pieniądze i jeszcze większe emocje. Czy da się je odtworzyć w domowym zaciszu?
Dużo światła jesienią! 
Budzisz się – ciemno. Wychodzisz do pracy – ciemno. Wracasz z pracy – znowu ciemno. A krótkie godziny jesiennego dnia spędzasz na ogół w zamkniętym pomieszczeniu. Światło to niezawodny antydepresant. Nie poddawaj się więc jesiennej melancholii i oświetl sobie drogę do dobrego humoru.
Co jeszcze może być wegańskie?
Wegańskie buty, wegańska karma dla zwierząt, a może wegański szampon? Sprawdź, jakie inne ciekawe rzeczy z „wege” w nazwie znajdziesz na Allegro.