co nowego
14 stycznia 2016, 19:52

Kriss de Valnor powraca!

Ukazał się nowy tom komiksowej serii „Thorgal. Kriss de Valnor”, do którego scenariusz napisał Xavier Dorison. Jeden z największych gwiazdorów komiksu europejskiego będzie również odpowiedzialny za fabułę kolejnych odsłon samego „Thorgala” i wielu fanów wierzy, że wyciągnie on kultową serię z dołka.

Album „Kriss de Valnor. Wyspa zaginionych dzieci” nie przynosi rewolucji, ale daje nadzieję na to, że najsłynniejsze dzieło Grzegorza Rosińskiego jeszcze powróci do poziomu, jaki reprezentowało w czasach swojej świetności.

Najdłuższy cykl

Przygody „Thorgala” ukazują się nieprzerwanie od 1977 roku, co czyni serię jedną z najdłuższych i najstarszych w historii europejskiego komiksu. Do 2009 roku wszystkie tomy cyklu było tworzone przez scenarzystę Jeana Van Hamme’a i rysownika Grzegorza Rosińskiego. Jednak po premierze 29. albumu serii zatytułowanego „Ofiara” z tytułem pożegnał się Van Hamme, a dalszy los „Thorgala” stanął pod znakiem zapytania.



Grzegorz Rosiński, znużony już rysowaniem od 30 lat tych samych bohaterów, również przez moment rozważał porzucenie swojego najsłynniejszego komiksowego dziecka. Po namyśle jednak zdecydował się nie tylko na jego kontynuację, ale również przejął prawa do swojej części marki „Thorgal” i doprowadził do rozszerzenia stworzonego przez siebie świata o trzy serie równoległe: „Młodzieńcze lata”, „Louve” oraz „Kriss de Valnor”. Bohaterką tej ostatniej jest bezwzględna wojowniczka i przeciwniczka Thorgala, będąca jednocześnie jedną z najciekawszych i najbardziej charakterystycznych postaci wykreowanych przez Van Hamme’a i Rosińskiego).



Niestety, choć w nowy rozdział swojej historii „Thorgal” wszedł z przytupem, to liczba tytułów związanych z cyklem nie przełożyła się na jakość. Obiecujący pomysł Yvesa Sente - nowego głównego scenarzysty serii - aby głównym bohaterem sagi uczynić Jolana, syna Thorgala, szybko został zarzucony, a seria wpłynęła na fabularne mielizny, od których w dodatku wiało nudą. Cykle równoległe również nie okazały się arcydziełami. 

„Młodzieńcze lata” raziły wtórnością, w „Louve” konsekwentnie dobry był co drugi tom i jedynie „Kriss de Valnor” faktycznie „dawała radę”, ale tylko do czasu. Po obiecujących pierwszych albumach poświęconych młodości bohaterki, Yves Sente zaplątał Kriss w intrygę rodem z „Mody na sukces” i ostatecznie nawet Grzegorz Rosiński zaczął się gubić wśród licznych wątków i bohaterów wykreowanych przez scenarzystę.



Nowe otwarcie 

Nic więc dziwnego, że kiedy w 2014 roku wydawnictwo Lombard ogłosiło zakończenie współpracy z Yvesem Sente i powierzyło dalsze losy „Thorgala” Xavierowi Dorisonowi, wśród fanów zawrzało. Dorison, twórca znakomitych serii „Long John Silver” i „Wartownicy” oraz udanego dyptyku „Asgard” (pierwotnie planowanego jako spin-off „Thorgala”) dał się poznać jako utalentowany i pełen pomysłów autor z wyjątkowym darem do tworzenia charakterystycznych oraz zapadających w pamięć bohaterów. Nadzieje związane z jego zaangażowaniem podgrzewał sam Rosiński, który w wywiadach wspominał, że podczas pierwszego spotkania z nowym scenarzystą namawiał go do zabicia sporej liczby zbędnych, jego zdaniem, postaci.

W albumie „Wyspa zaginionych dzieci” tych atrakcji jeszcze nie uświadczymy. Tom opowiada o przygodach Kriss de Valnor, która po krwawej bitwie z wojskami cesarza Magnusa trafia na jedną z wysp tajemniczego Jezioromorza. Tam spotyka grupę osieroconych dzieci skrywających mroczną tajemnicę.



Wbrew oczekiwaniom fanów nowa część serii „Kriss de Valnor” nie wprowadza jeszcze gruntownych zmian do thorgalowego świata. „Wyspa zaginionych dzieci” to kameralna, rozpisana zaledwie na trzech bohaterów historia, w której najważniejsze są emocje. Zderzając postać Kriss z garstką pozbawionych rodziców dzieci, Dorison stawia pytania o to, jaką matką jest sama de Valnor. Jednocześnie daje bohaterce nowe motywy do działania oraz, co może najważniejsze, pozwala jej się wyplątać z zamieszania, w jakie wpakował ją Yves Sente. Scenarzysta zgrabnie połączył w swoim dziele wątki i elementy typowe dla opowieści przygodowej z rozwiązaniami charakterystycznymi dla horroru, dzięki czemu „Wyspę zaginionych dzieci” czyta się z zainteresowaniem od pierwszej do ostatniej strony.



„Thorgal” wciąż czeka na swoją rewolucję. Seria, która przed laty wyznaczyła nowe standardy tworzenia komiksów, dziś przeżywa poważny kryzys, a wielu fanów nie kryje, że kupuje i czyta ją głównie z przyzwyczajenia. „Wyspa zaginionych dzieci” daje nadzieję na to, że ten stan rzeczy wkrótce się zmieni. W listopadzie przyszłego roku ukaże się kolejny tom głównego cyklu zatytułowany „Szkarłatny płomień” stworzony wspólnie przez Xaviera Dorisona i Grzegorza Rosińskiego. Ja już nie mogę się doczekać.

fot. Flickr/patrick janicek/CC BY 2.0
Newsletter
Trwa generowanie pliku zip
0%