sprytne zakupy
02 stycznia 2016, 08:00

Maszyny z duszą

Pisali na nich Tołstoj, Prus, Lem, Fleming i Szymborska. Kiedyś wszechobecne, lecz może się wydawać, że odeszły do lamusa. Nie brakuje jednak takich, którzy nadal na nich piszą, są też tacy, którzy traktują je jako inwestycję.

Odrobina historii

Gdyby maszyny do pisania umiały mówić, na pewno opowiedziałyby o niezwykłych bohaterach, którzy nigdy nie trafili na karty książek. Niejedna była też świadkiem powstawania utworów, które do tej pory są popularne – na przykład „Podróży Tomka Sawyera”. Powieść ta powstała, jako pierwsza w historii, na maszynie do pisania, a autor, sam Mark Twain, maszynę kupił za zawrotną w tamtych czasach - 1876 rok - sumę 125 dolarów.

Jednak najbardziej cenna w historii była maszyna do pisania, na której powstała pierwsza część przygód o najsłynniejszym agencie Jej Królewskiej Mości, czyli Jamesie Bondzie, którego kryptonimem było słynne 007. Ian Fleming pisał ją na pozłacanej Royal Quiet de Luxe, która została wpisana do Księgi Guinnesa, ponieważ po jego śmierci w maju 1995 roku maszyna została sprzedana na londyńskiej aukcji za 56 tysięcy funtów.

Maszyny do pisania z reguły są narzędziami w rękach pisarzy. Z reguły, bo są przypadki, gdzie maszyny do pisania były traktowane wyjątkowo przez swoich właścicieli. Stanisław Lem swojego underwooda dostał od ojca jako nastolatek i nie rozstawał się z nim do końca życia, więc to na tej maszynie powstały najsłynniejsze historie najwybitniejszego polskiego autora science fiction. Natomiast Isaac Bashevis Singer, laureat literackiej Nagrody Nobla, swoją maszynę do pisania traktował jako pierwszego krytyka. Ponoć maszyna miała odmawiać współpracy, gdy historia, jaką pisał Singer, jej się nie podobała.



Maszyny wiecznie żywe

Wydawać by się mogło, że w dzisiejszych czasach maszyny odeszły do lamusa, zostały zastąpione przez komputery. Jednak nawet teraz są osoby, które z maszynami do pisania wiążą swoje życie i traktują je jako źródło utrzymania. I nie są to wcale pisarze. Aktor Tom Hanks uwielbia maszyny do pisania tak bardzo, że postanowił je unieśmiertelnić w stylu rodem z XXI wieku - szczęśliwi posiadacze iPadów mogą pobrać z App Store aplikację Hanx Writer i poczuć się niczym Lem lub Twain, ponieważ program doskonale naśladuje wiele różnych maszyn. Hanks nie jest jednak jedynym człowiekiem, który dziś pasjonuje się tymi wspaniałymi urządzeniami.



- Nasze maszyny w przeważającej mierze pochodzą z rodzinnej kolekcji, którą, także hobbystycznie, zajmujemy się z żoną od blisko dziesięciu lat. O każdą maszynę dbamy, staramy się jej przywrócić dawny blask. Wiele z oferowanych maszyn jest wciąż sprawnych. W swojej kolekcji mamy ponad pięćset zabytkowych urządzeń. Dominują klasyczne gabinetowe przedwojenne maszyny charakteryzujące się głęboką fortepianową czernią lakieru oraz chromowanymi wykończeniami. Najwięcej takich urządzeń było produkowanych w Stanach Zjednoczonych i Niemczech. Najbardziej znani producenci to: Remington, Continental, AEG i Underwood. Maszyny ciekawią także pod względem rozmaitych rozwiązań technologicznych – moim zdaniem szczególnie interesujące są maszyny indeksowe (typu Mignon) oraz amerykańskie Hammondy wykorzystujące do pisania specjalny półkolisty segment z czcionkami – wyjaśnia w rozmowie z _magazynem.Allegro.pl allegrowicz Tomasz Żak, który zajmuje się konserwacją i sprzedażą maszyn do pisania.

Różne są powody nabywania maszyn – niektórzy kupują je z powodów estetycznych, inni – kolekcjonerskich, są też tacy, dla których te urządzenia stanowią lokatę kapitału.

– Klienci są różni, bo oferowane maszyny również są rozmaite. Dominują osoby, dla których maszyna stanowi element dekoracyjny wystroju wnętrza i liczą się dla nich tylko walory estetyczne. Mamy także wielu stałych klientów, najczęściej wybrednych kolekcjonerów, którzy jednak za wartościowy przedmiot są w stanie dużo zapłacić. Ich obiektem zainteresowania są przede wszystkim maszyny z początku okresu ich produkcji, czyli drugiej połowy XIX wieku. Dominują tutaj eksponaty o nietypowych i nowatorskich rozwiązaniach i zwykle produkowane w niewielkim nakładzie – podkreśla Żak.



Moc nostalgii

Choć maszyna ładnie może wyglądać chociażby na regale z książkami, to są ludzie, którzy kupują je z całkiem innych względów. A powody bywają też zaskakujące – niektórzy bowiem kupują z czystej miłości do tamtych czasów, kiedy były one popularne.

– Zawsze żartowałam, że urodziłam się w złej epoce. Mam gramofon, płyty winylowe, maszyny do pisania i maszyny do szycia. Pamiętam, jak w podstawówce w latach 90. nasza sekretarka miała maszynę do pisania i pisała na niej wszystkie dokumenty. Pewnego dnia nasza nauczycielka języka polskiego zaprowadziła moją klasę do gabinetu sekretarki i każdy z nas mógł chwilę na maszynie popisać. Od tego momentu zakochałam się w maszynach. Kupuję je, bo piszę na nich listy, czasem jakieś swoje teksty. Po prostu lubię je, bo mają taki inny klimat – uśmiecha się Monika Tumińska. – Dla mnie ważnym elementem jest użytkowość maszyny. Chcę, aby miała taśmę z tuszem i działające wszystkie komponenty. Chodzi o to, żebym mogła jej używać. Mam dwie maszyny, jedną dostałam, drugą kupiłam na Allegro – dodaje.



Prawdziwe unikaty

Dużą gratka dla osób o zasobniejszym portfelu może być amerykańska maszyna Blickensderfer mod.7 z 1897 roku. Ten prawie 120-letni zabytek jest w idealnym stanie i można bez problemu na nim pisać. Jest to bardzo rzadki eksponat na świecie. W niemieckim katalogu „Historische Schreibmaschinen”, czyli „Zabytkowe maszyny do pisania” ta właśnie maszyna przedstawiona jest jako perełka kolekcjonerska.

 

Ciekawe prezentuje się też maszyna Mercedes 2 – typ gabinetowy z 1910 roku. Jest to model kolekcjonerski, przeznaczony na rynek rosyjski (specjalne oznaczenie na tarczy maszyny) i posiada łącznie dwie klawiatury (cyrylica i j. niemiecki), które swobodnie można wymieniać. Mercedes 2 produkowany był w stosunkowo niewielkim nakładzie, a gdy jeszcze dodamy specjalną wersję na rynek rosyjski, to powstaje egzemplarz o charakterze unikatowym. 
 


Nieco tańsza, ale równie interesująca jest także kopia przedwojennej maszyny wspomnianej wyżej firmy Underwood. Może to być niezła gratka dla kolekcjonera. Jest to przedmiot kolekcjonerski, sprzedawany jako kopia, ponieważ autor prezentujący tę ofertę – allegrowicz o nicku rekonstruktorzy – nie ma pewności co do jej oryginalności.


 
Dla osób, które chcą połączyć przeszłość z przyszłością, mamy ciekawostkę – elektroniczną maszynę do pisania. To oferta też dla tych, którzy nie chcą mieć żadnych komputerowych rozpraszaczy i chcą się skupić tylko na pisaniu, a także poczuć, choć w części, klimat pisania na maszynie jak za dawnych lat. A to wyjątkowe przeżycie, bo przecież, jak twierdzą miłośnicy tych urządzeń, maszyny do pisania mają... dusze.

fot. Shutterstock
Newsletter
Trwa generowanie pliku zip
0%