Anna Krzesińska: Powieść „Starość aksolotla” dostępna jest wyłącznie w formie e-booka, a jej wydawcą jest Allegro. Została również wzbogacona m.in. o ilustracje Marcina Panasiuka, logotypy gildii i exlibrisy, a także projekty robotów (można je wydrukować na drukarce 3D) wykonane przez Alexa Jaegera – twórcę postaci m.in. do filmu „Avengers”. To zupełnie nowy wymiar książki, którą nie tylko się czyta, ale i ogląda. Skąd wziął się pomysł na taką właśnie formę? 
 
Jacek Dukaj: Prawdę mówiąc, forma wyłaniała się stopniowo, ewolucyjnie. Na początku mowa była jedynie o „polskich Kindle Singles” i jako takie opowiadanie napisałem „Aksolotla”. Kolejne pomysły „rozszerzające” formę ebooka pojawiały się w ciągu półtora roku prac nad projektem, przy czym część z nich z różnych przyczyn wypadła z ostatecznej wersji albo weszła do niej w ograniczonym zakresie; taka jest cena przedsięwzięć pionierskich. Nie chcę powtarzać tu wywodu przedstawionego w eseju w „Książkach”.



Mój sceptycyzm w stosunku do pozatekstowych rozszerzeń doświadczenia lekturowego bierze się z obserwacji zmian sposobu przyswajania treści kultury - atrakcje multimedialne i dodatkowe strumienie informacji utrudniają skupienie się na tekście, odrywają naszą uwagę, odwołując się do przyzwyczajeń mózgu wdrożonego już w tryb multitaskingu domagającego się informacji sporcjowanej, rozbitej na luźne konstelacje wrażeń-obrazów. A zarazem jestem przekonany, że wartość literatury (jej „literackość”) nie jest w sposób konieczny związana ani z postacią książki papierowej, ani w ogóle tekstem czytanym - np. ambitne seriale HBO itp. już chyba wszystkim uświadomiły, że współczesne powieściopisarstwo żyje na małym ekranie.
 
Jak wspomina Pan współpracę z Allegro?

Jako ryzykowny wypad dla rozpoznania ogniem ziem po apokalipsie książki, ze wsparciem Allegrowej armii za plecami i arsenałem eksperymentalnych broni na podorędziu. Ale historia nie jest zakończona, na wiosnę powinno się Allegro przyłożyć do audiobooka „Aksolotla” i pewnie jeszcze będą okazje do współpracy.
 
Książka „Starość aksolotla” wpisuje się w nurt posthumanizmu. To kolejna Pana książka, która podejmuje ten temat. Proszę zdradzić, skąd wzięła się u Pana fascynacja tą tematyką?
 
Mowa raczej o transhumaniźmie; postczłowieczeństwo to etap w procesie transcendowania homo sapiens takiego, jakim wydała go na świat natura. Osobiście rozumiem transhumanizm bardzo szeroko, począwszy od pierwszych zmian warunków życiowych człowieka przez produktury jego kultury, techniki: język, nóż, ogień, uprawę roli. Cała różnica w tempie tych zmian. Od rewolucji industrialnej jest ono tak szybkie, że sam proces stał się już widoczny w perspektywie życia jednostki: rodzisz się w innym człowieczeństwie, umierasz w innym.

Zyskaliśmy więc świadomość mechanizmu transcendowania natury homo sapiens i zadajemy sobie pytania: jakie będą następne kroki? Czy możemy dowolnie wybierać kierunek tych zmian? Czy też jesteśmy zdani na konieczne, nieuchronne następstwo odkryć i transformacji? Jaki jest punkt docelowy? Czy istnieje w ogóle jakakolwiek granica? A jeśli nie - to w którym momencie człowiek przestaje być człowiekiem? A zatem: co to znaczy „być człowiekiem”? Myślę, że to współcześnie kluczowe i najżywotniejsze pytania leżące u podstaw sporów i kontrowersji, o których słyszy się codziennie w polityce i na ulicy.


 
Często porównywany jest Pan ze Stanisławem Lemem. Lubi się Pan mierzyć z takim wyzwaniem?
 
Takie zestawienia marketingowe są nie do uniknięcia, żyjemy w epoce, gdy największym sukcesem twórcy jest obrócenie swego nazwiska w mem. Ale nie ma to żadnego przełożenia na osobiste ambicje, cele i fascynacje.
 
Miłośnicy Pana twórczości podkreślają, że Pana książki są jednocześnie trudne i pasjonujące, tak że nie można się od nich oderwać. Czy więc są to książki tylko dla wybranych?

Jak każde. Książki wybierają sobie czytelników jak się wybiera przyjaciół. Musi istnieć jakieś pole porozumienia, poczucie współtożsamości – czasami jest to oczywista wspólnota zainteresowań, treści, doświadczeń, czasami rzecz jest trudniejsza do wytłumaczenia.

Dlaczego lubisz takie, a nie inne potrawy, taką, a nie inną muzykę? Literatura, która nie jest „po coś” – którą się czyta z czystego widzimisię – właśnie poprzez ten wybór opowiada nas sobie samym. To nie przypadek, że od wieków dla intymnego poznania obcych ludzi najlepszym sposobem była wymiana opinii o przeczytanych książkach.

Współcześnie na Zachodzie odżywają klasyczne kluby książki jako forma spotkania towarzyskiego w realu pozwalającego nawiązywać niebanalne, duchowe kontakty wyalienowanym jednostkom cywilizacji fejsbuka i smartfona.


 
Tekst ukaże się w _magazynie.Allegro, jaką książkę poleciłby Pan osobom, które nie znają Pana twórczości?

Czytelnicy zazwyczaj wymieniają „Inne pieśni” lub „Extensę” jako najlepsze na początek. Chyba że ktoś jest umysłem ścisłym, klasycznym nerdem od komputerów i zagadek kosmologicznych – wtedy polecam np. „Perfekcyjną niedoskonałość”. A jako hardcorowe wyzwanie dla ambitnych – „Linię oporu”.
 
Uważa Pan, że literatura powinna zajmować się ważnymi sprawami. A co z literaturą „lekką, łatwo i przyjemną”?

Nie sądzę, by literatura miała jakiekolwiek specyficzne powinności, żeby twórcy literatury mieli powinności. Sam natomiast preferuję książki „mięsiste”, z mocnym wkładem idei, charakteru autora, oryginalnego światooglądu. Co nie znaczy, że czasami nie czytam czy nie piszę dla zupełnie innych jakości: atrakcji językowych, zabawy konwencją, fetyszyzmu scenograficznego, estetycznego czy nawet dla samego posmakowania inności.

Bywają wyjątki, ale zazwyczaj literatura etykietowana jako „lekka, łatwa i przyjemna” okazuje się po prostu nijaka i nudzi mnie prędko. Proszę też pamiętać, że moje utwory mają fabułę, rozgrywają się w określonym czasie i przestrzeni, postaci w nich porozumiewają się w dialogach - toteż dla wielu zawodowców jest to literatura nie do zniesienia przestarzała i naiwna. Ba!, samo dążenie do oryginalności i wypowiadanie się w formie beletrystycznej (a więc „o czymś, co nie zdarzyło się naprawdę”) ustawia mnie na półce drobnomieszczańskiego popu.

I już ostatnie pytanie: korzysta Pan z Allegro?

Kompulsywnie.

Anna Krzesińska

magazyn@allegro.pl

Powiązane artykuły

Niebezpieczne kobiety popkultury
Najnowszy film Patryka Vegi „Pitbull. Niebezpieczne kobiety” w ciągu 4 pierwszych dni wyświetlania obejrzało 835 000 widzów! Jednym z powodów tego sukcesu może być fakt, że reżyser tym razem postawił na kobiety. A te, szczególnie jeśli cieszą się złą sławą, przyciągają uwagę widzów jak magnes. Nawet przez kilkaset lat. Przedstawiamy sylwetki 9 kobiet, którym bycie „niebezpiecznymi” zapewniło nieśmiertelność. 
Wirtualni piłkarze – realne emocje
Piłka nożna to najpopularniejszy sport na świecie. Mistrzostwa świata, rozgrywki klubowe, liga mistrzów. Messi, Ronaldo czy Lewandowski. Camp Nou, Maracanã czy nasz Narodowy. Gwiazdy, stadiony, drużyny, wielkie pieniądze i jeszcze większe emocje. Czy da się je odtworzyć w domowym zaciszu?
Dużo światła jesienią! 
Budzisz się – ciemno. Wychodzisz do pracy – ciemno. Wracasz z pracy – znowu ciemno. A krótkie godziny jesiennego dnia spędzasz na ogół w zamkniętym pomieszczeniu. Światło to niezawodny antydepresant. Nie poddawaj się więc jesiennej melancholii i oświetl sobie drogę do dobrego humoru.
Co jeszcze może być wegańskie?
Wegańskie buty, wegańska karma dla zwierząt, a może wegański szampon? Sprawdź, jakie inne ciekawe rzeczy z „wege” w nazwie znajdziesz na Allegro.