Jego legenda rodziła się w 1954 roku, kiedy debiutował dwuosobowy sportowy roadster, będący odpowiedzią na chevroleta corvette. Pierwszy ford thunderbird z miejsca stał się ogromnym hitem, już w pierwszym roku produkcji jego sprzedaż 23-krotnie przewyższyła sprzedaż corvette, osiągając 16 155 sztuk.

Model z 2002 roku jest realizacją mody na retro design, który odnajdziemy też w takich samochodach jak mini, VW new beetle czy nieco później – fiacie 500. Za Oceanem popularną realizacją historycznych kształtów w nowoczesnej formie był chrysler PT cruiser, jednak ford thunderbird w 2002 roku miał zupełnie inny rozmiar i klasę.

Jego sylwetkę opracował designer wewnętrznego studia stylistycznego Forda Tom Mays. Nie ma wątpliwości, że uważnie interpretował linie pierwszego T-Birda, tworząc współczesną wariancję na temat sławnego przodka. Okrągłe reflektory, grill w kratę, wlot powietrza na masce czy wreszcie charakterystyczne okrągłe boczne okienka w opcjonalnym hardtopie (twardym dachu, który można zdjąć i zostawić w garażu) to motywy, które doskonale sprawdziły się niemal po półwieczu.

Nowy ford thunderbird powstał na podstawie płyty podłogowej modelu lincoln LS, co pozwoliło obniżyć koszty opracowania modelu, produkcji i późniejszego serwisu. W Europie tę samą technologię możemy odnaleźć w jaguarze S-Type, co pozwala eksploatację samochodu utrzymać w rozsądnych kosztach.

Oczywiście, mówiąc o rozsądku nie należy zapominać, że to nie jest małolitrażowy samochód. Pod jego maską drzemie jednostka w jedynym słusznym układzie dla samochodów amerykańskich. To podobnie jak w pierwowzorze z lat 50. silnik V8. W nowoczesnym wydaniu ma pojemności 3,9 l, 250 KM i współpracuje z pięciobiegową skrzynią automatyczną. Osiągi gwarantuje prawdziwie współczesne, pierwsza setka pojawia się tu na liczniku już po nieco ponad 7 sekundach.

Jego retro image jest za Oceanem wyjątkowo ceniony. Egzemplarze z opcjonalnym hardtopem jako nowe kosztowały 39 750 USD, lecz ich wartość nigdy mocno nie spadła. Dziś według specjalistów z Hagerty stan 2. (doskonały, z drobnymi śladami eksploatacji) wyceniany jest na 19 600 USD, stan 3. (dobry) to 15 900 USD. Myśląc o sprowadzeniu takiego samochodu, należałoby do tych cen doliczyć transport, akcyzę i VAT, lecz dzięki Allegro nie będzie to konieczne. Sprzedający wystawił tu taki samochód w rozsądnej cenie. Na polskim rynku ford thunderbird nie pojawia się często i warto z okazji skorzystać.


W ciągu trzech lat produkcji powstało ich 70 tysięcy, w amerykańskiej rzeczywistości liczba znikoma. Sprzedawany egzemplarz pochodzi z początku produkcji, ma kolor czarny – jeden z dwóch początkowo dostępnych (obok białego). Do Polski sprowadzony został z Niemiec z uszkodzoną skrzynią biegów. Usterka została usunięta, samochód przeszedł pełen serwis i został przygotowany do drogi.

Co ciekawe, kupując taki wóz, z latami nie musimy na nim tracić. To przyjemność, która może być dobrą inwestycją. Ford thunderbird to model, który w przyszłości może nabierać kolekcjonerskiej wartości i zacząć drożeć. Jak na razie jednak z pewnością będzie cieszyć, szczególnie przy ciepłej pogodzie, kiedy można podróżować bez dachu i najlepiej wsłuchać się w dźwięk legendy, amerykańskiego silnika o układzie V8.

Adam Piotrowski jest autorem popularnego bloga i serwisu ogłoszeniowego Giełda klasyków, prezentującego godne polecenia samochody klasyczne i kolekcjonerskie.

Serdecznie dziękujemy firmie PJ-Trade za udostępnienie zdjęć samochodu.

Adam Piotrowski

www.gieldaklasykow.pl

magazyn@allegro.pl
Kineskopy PRL – co się kiedyś oglądało i na czym?
Powiedzenie, że telewizja pogrubia, wzięło się z zaokrąglonego ekranu telewizorów kineskopowych, które rozciągały sylwetkę. Może dziś trudno sobie wyobrazić jakikolwiek ekran, który nie jest płaski, ale jeszcze kilkanaście temu w każdym polskim domu stał odbiornik z wypukłym kineskopem.
Przenośne PlayStation – pomimo lat nadal warto kupić
Gdyby nie ewolucja smartfonów z ekranami dotykowymi, z pewnością rynek konsol przenośnych wyglądałby zupełnie inaczej. Dziś już tylko Nintendo próbuje zrewolucjonizować mobilne granie wraz ze swoją konsolą Switch. Wcześniej mieliśmy jeszcze jednego pierwszoligowego zawodnika – Sony. Jego konsole PlayStation Portable, zwaną w skrócie PSP, oraz PlayStation Vita były małymi dziełami sztuki. Szkoda, by popadły w zapomnienie, bo do dzisiaj można grać na nich z przyjemnością.
„House of Cards” – prawdziwa historia Franka Underwooda
To mit, że „House of Cards” jest serialem oglądanym dosłownie przez wszystkich. Kreują ten mit widzowie, dla których serial jest naprawdę interesujący: politycy, dziennikarze, ludzie świata kultury. Prawda jest taka, że przeciętnego i Kowalskiego, i Smitha polityka po prostu nudzi, a w najlepszym razie denerwuje. Jednak obok „House of Cards” nie sposób przejść obojętnie. Fascynuje, przeraża, tumani. Zmusza do przemyśleń, a czasem rewizji poglądów. Jest odrażający, a jednak dalej się go ogląda. Dlaczego? 
Pasjonaci z Allegro polecają: 5 planszówek na początek 
Planszówki to jeden z najmodniejszych sposobów spędzania wolnego czasu. Szczególnie warto po nie sięgnąć na wakacjach, gdy chcemy oderwać się od cyfrowej rozrywki. Pasjonaci „gier bez prądu” mają do wyboru mnóstwo tytułów – zarówno tych bardziej złożonych, jak i o prostszej mechanice.