sprytne zakupy
17 grudnia 2015, 08:00

Najlepsze sagi science-fiction. Polecają polscy pisarze s.f. i znawcy gatunku

Przez najbliższe tygodnie nazwa Gwiezdne Wojny wciąż będzie odmieniana na wszystkie możliwe sposoby. Niemniej należy pamiętać, że fantastyka naukowa to dużo więcej niż saga Star Wars. Oto kilka polecanych przez samych autorów sf serii, które są idealnym pomysłem na świąteczny prezent.

Dziś fantastyka naukowa kojarzy się przede wszystkim z serialami i kinowymi sagami, takimi jak wspomniane Star Wars czy kolejny raz odświeżany Star Trek. Niemniej obok ruchomych obrazów – a raczej na długo wcześniej przed ich powstaniem – science fiction istniała w postaci literackiej. Tak naprawdę istnieje do dziś, raz po raz rodząc wciągające powieści oraz wielotomowe sagi. I warto, myśląc o książkowym prezencie pod choinkę, rozważyć zakup jednego z takich cyklów. Wystarczyć może na rok czytania!

Zobaczcie co polecam sam oraz odpytani przeze znawcy tematu i pisarze - Rafał Kosik, Marcin Przybyłek, Rafał Orkan, Kamil Śmiałkowski, Jacek Drewnowski oraz Jacek Weichert.

Najciekawsze cykle SF

Serie mają to do siebie, że bywają nierówne – jeden tom potrafi zachwycić, kolejny zaś zniechęca do dalszej lektury. Dlatego też wybierając najlepsze, moim zdaniem, cykli science fiction – do kupienia na prezent! – postawiłem na możliwie najstabilniejszą formę. Koniec końców wszystkim nam zależy raczej na regularnie strzelającym Lewandowskim niż na kilku udanych meczach.

Fundacja” wchodzi w skład 16-tomowej „Historii przyszłości”, którą zawdzięczamy talentowi Isaaca Asimova oraz jego kontynuatorów (wymienić tu można Gregory’ego Benforda, Grega Beara i Davida Brina). Sam cykl zwany „Fundacją” liczy sobie 6 tomów i choć zaczął powstawać jeszcze w latach 60. XX w., niewiele się zestarzał. Wszystko za sprawą tematu. „Fundacja” bowiemto studium wielkich procesów historycznych oraz takich zjawisk, jak władza i manipulacja ludźmi oraz historią – wszystko w sztafażu SF. Isaac Asimov wpierw wzorował się na „Zmierzchu i upadku Cesarstwa Rzymskiego” Edwarda Gibbona, ale nie chciał traktować rozpadającego się Imperium Galaktycznego jak przerośniętego antycznego Rzymu. Dlatego też uzupełnił wizję uniwersum o psychohistorię – naukę, która pozwala na przewidzenie przyszłości za pomocą równań matematycznych. Warto pamiętać, iż „Fundacja” w dużej mierze zainspirowała młodego George’a Lucasa, twórcę „Gwiezdnych wojen”.

Honor Harrington” wyróżnia się na tle innych cyklu choćby osobą głównego bohatera, czy raczej bohaterki – tytułowej pani admirał Honor Harrington. Akcja kilkunastotomowej sagi Davida Webbera toczy się w uniwersum Honorverse. Obok dynamicznej akcji autor oferuje nam wiele opisów prezentujących wizję przyszłości. Saga jest bardzo techniczna i militarystyczna, mamy więc mnóstwo kosmicznych starć, międzygwiezdnej polityki i superwynalazków. Znakiem rozpoznawczym pozostaje jednakże kobieta w roli silnego charakterem herosa.

Trylogia ciągu” Williama Gibsona składa się z wydanego w 1984 roku "Neuromancera" i wydanych na przestrzeni kolejnych czterech lat tomów „Graf Zero” i „Mona Liza Turbo”. Dziś całość zaliczamy do klasyki cyberpunka, nurtu science fiction, który skupia się na ludziach zanurzonych w rzeczywistości rojącej się od zaawansowanej technologii komputerowej i informacyjnej. Autor rozwija wizję sztucznej inteligencji, rzeczywistości wirtualnej i inżynierii genetycznej, do mieszanki dodaje ponadnarodowe korporacje, cyberprzestrzeń (słynna matryca, czyli matrix) czy LOD-y (logiczne oprogramowanie defensywne). William Gibson idzie jednak krok dalej, pokazując świat zdehumanizowany i zdominowany przez wszechobecną, a przy tym tanią technologię…

Polskie science fiction

Tradycję polskiej fikcji naukowej stworzył na początku XX wieku Jerzy Żuławski dzięki trylogii księżycowej: „Na srebrnym globie” (1903 rok), „Zwycięzca” (1910 rok) i „Stara Ziemia” (1911 rok) – mamy zatem dobrą tradycję sag. Dziś lepiej rozpoznawalnym autorem tego gatunku jest rzecz jasna Stanisław Lem, który z kolei jest autorem choćby znanego cyklu opowieści o Pilocie Pirksie czy Ijonie Tichym.

Niemniej obok niezaprzeczalnego mistrza gatunku wymienić należy też innych, choćby Adama Snerga-Wiśniewskiego, Janusza Zajdla, Edmunda Wnuka-Lipińskiego, Marka Oramusa, Rafała A. Ziemkiewicza czy Krzysztofa Borunia i Andrzeja Trepkę – autorów gwiezdnej trylogii z lat 60.: „Zagubiona przyszłość”, „Proxima” oraz „Kosmiczni bracia”, kolejnego przykładu polskich sag SF. Wśród bardziej współczesnych cykli wspomnieć należy o „Ostatniej Rzeczypospolitej” Tomasza Kołodziejczaka (o której będzie za chwilę) czy Marcinie Przybyłku i jego „Gamedecu” (rekomendacje tego autora znajdziecie poniżej). Ta druga seria łączy w sobie elementy cyberpunku, space opery czy nawet erotical fiction. To saga o rozwoju: świata, bohatera, społeczeństwie oraz technologii…

O zdanie zapytaliśmy też twórców i ekspertów

Rafał Kosik (pisarz, autor serii powieści z cyklu "Felix, Net i Nika" oraz współautor ebooka "Legendy polskie"): Po pierwsze, Peter Watts i jego „Rozgwiazda”, „Wir”, „Behemot” – trylogia określana nieoficjalnym tytułem Ryfterzy, gdzie nauka jest podstawą i osią rozwoju akcji. Ryfterzy to przystosowani do życia w głębinach oceanu skazańcy, którzy dostali ofertę zamiany długiego wyroku na znacznie krótszy okres pracy w podwodnej elektrowni. Ceną za to jest konieczność znacznej modyfikacji i cyborgizacji organizmu. Na skutek trzęsienia ziemi dochodzi do poważnej katastrofy, w której wyniku z głębokich kominów geotermalnych uwolniona zostaje obca forma życia. W tle mamy niepokojącą sytuację geopolityczną z nieodległej przyszłości, czyli przeludnienie, migracje, oazy dobrobytu, ścierające się grupy interesów. Prawdziwa gratka dla fanów twardego science fiction.

Po drugie, Frank Herbert i „Kroniki Diuny” – sześciotomowy klasyk ze złotej ery science fiction. Galaktyka rządzona przez imperatora jest polem do rozgrywki politycznej o wpływy i pieniądze między wielkimi rodami i wielkimi szkołami. Od czasu zniszczenia maszyn myślących monopol na komunikację w galaktyce trzyma Gildia Kosmiczna, która jest całkowicie zależna od przyprawy – melanżu, występującego tylko na planecie Arrakis. Z tego powodu planeta staje się centrum rozgrywek politycznych. W pierwszym tomie pt. Diuna na planecie dochodzi do przewrotu, w którego wyniku ród Atrydów prawowicie eksploatujący lenno, zostaje siłą i podstępem odsunięty od władzy. Paul Atryda musi odzyskać planetę. Losy wybitnych jednostek przeplatają się z walką polityczną. "Kroniki Diuny" to lektura, w którą można wsiąknąć na długie tygodnie.

Po trzecie, Stanisław Lem i jego „Dzienniki gwiazdowe”, „Kongres futurologiczny”, „Wizja lokalna”, „Pokój na Ziemi” – formalnie nie jest to seria, jednak dzieła te łączy i tematyka cywilizacji odległej przyszłości, i postać głównego bohatera, Ijona Tichego. To umieszczony w przyszłości odpowiednik barona Münchhausena. Wyrafinowany humor łączy się tam z gorzką satyrą na kondycję człowieka i ludzkości. To filozoficzno-przygodowa groteska, która dzieli czytelników: jednych odrzuca, innych zachwyca. Oczywiście jestem w tej drugiej grupie. 

Jacek Drewnowski (tłumacz, redaktor naczelny magazynu „Star Wars Komiks”): Bardzo lubię cykl Tomasza Kołodziejczaka „Ostatnia Rzeczpospolita”, na który jak dotąd składa się tom opowiadań i dwie powieści, a kolejną powieść zapowiedziano w rok 2016. Budzące podziw, nad wyraz oryginalne połączenie twardej SF z elementami innych odmian fantastyki, w którym wiodącą rolę odgrywa Polska i jej historia. Podczas wciągającej lektury czytelnik odnosi wrażenie, że autor pokazuje mu tylko wycinek niezwykle bogatego i koherentnego wymyślonego świata. Chcę więcej!

Kamil Śmiałkowski (polski krytyk, dziennikarz i publicysta komiksowy oraz filmowy, scenarzysta komiksowy, redaktor naczelny serwisu naekranie.pl): „Doctor Who” – to wielka saga SF, która co prawda bierze swój początek w serialu SF, ale w literaturze stała się niezależną marką, gdzie poszczególne niezależne fabuły (całkiem osobne od tych serialowych) tworzą wielcy pisarze: Stephen Baxter, Michael Moorcock, Douglas Adams. Jest wielki rozmach, humor i wszelkie możliwe emocje. Niestety po polsku jedyne, co się dotąd ukazało, to jedno krótkie opowiadanie w zbiorze z tekstami Neila Gaimana.

Rafał Orkan (pisarz, autor m. in. "Dzikiego Mesjasza"): Cykl Solarny autorstwa Gene Wolfe’a, na który składają się kilkutomowe powieści: „Księga Nowego Słońca”, „Księga Długiego Słońca” i „Księga Krótkiego Słońca” – łącznie 12 tomów. Jest to saga osadzona w bardzo odległej przyszłości, której autor nie pomaga nam łopatologicznie zrozumieć, lecz zamiast tego zachęca do własnych odkryć. Pisarstwo Wolfe’a jest tak bogate w znaczenia, że jego książki można (i powinno się) czytać po kilka razy od nowa, za każdym razem odkrywając kolejne warstwy. Wolfe każe nam patrzeć na świat oczami swych bohaterów, a jest to spojrzenie na swój sposób ułomne, ograniczone skąpą wiedzą protagonistów. Protagonistów zazwyczaj będących niewiarygodnymi narratorami opowieści. Polecam ten cykl, ponieważ moim zdaniem w szeroko pojętym gatunku SF nie powstało nic literacko bogatszego. Ale uwaga – to nie jest literatura pociągowa. Tylko dla czytelnika wymagającego i dociekliwego.

Marcin Przybyłek (pisarz, autor serii "Gamedec"): „Szpital Kosmiczny” Jamesa White’a, choć nie jest to seria epicka, napisana z rozmachem czy jakaś absolutnie wybitna. Jednak ma cechy, które spowodowały, że nie tylko ją polubiłem, ale często polecam. Oto kilka: 1) W sadze tej nie chodzi o strzelanie i zabijanie, ale przeciwnie, o leczenie i ratowanie życia. White pokazuje, że proceder ten potrafi być równie fascynujący, a nawet podniosły. 2) Szpital kosmiczny to konglomerat pomieszczeń zapewniających warunki dla wszystkich odkrytych przez ludzkość gatunków – tlenodysznych, chlorodysznych, żyjących w temperaturach wysokich, niskich, w twardym promieniowaniu i tak dalej. I jest to niezwykle frapujące, bo autor zadbał, by opis zarówno biotopów, jak i gatunków brzmiał wiarygodnie. Co za tym idzie leczenie przedstawicieli nieludzkich ras wygląda zupełnie inaczej niż ludzi, czasem zabawnie, a czasem kuriozalnie. 3) Saga jest napisana z poczuciem humoru…

Jacek Weichert (szef kategorii „Kultura i rozrywka” Allegro): Moją ulubioną sagę sci-fi napisała Ursula le Guin, jedyna prawdziwa królowa literatury fantasy, i – nie obawiajmy się tego powiedzieć głośno – również fantastyki naukowej (zdecydowana większość producentów fantastycznonaukowej literackiej pulpy może jej całować stopy). Sławnej tetralogii o „Ziemiomorzu” dorównuje przecież saga o światach Hain, którą w listopadzie tego roku wznowił częściowo Prószyński („Sześć światów Hain”). Na sagę składa się aż siedem powieści i kilkanaście opowiadań osadzonych we wszechświecie liczącym osiemdziesiąt trzy planety. Rozmachowi wyobraźni Ursuli le Guin dorównuje pewnie kilku autorów, ale rzadko kiedy towarzyszy temu znakomity styl i głębia, która fascynuje od kilku pokoleń w „Czarnoksiężniku z Archipelagu”. Dla niezdecydowanych polecam na początek opowiadanie „Ci, którzy odchodzą z Omelas”, które nie stanowi części sagi, ale jest świetną próbką jej pisarstwa, w tym wypadku sugestywnej dystopii rozpisanej na zaledwie kilkadziesiąt zdań.
 
Bardzo dużym zaskoczeniem na plus był dla mnie cykl, który dla każdego porządnego pożeracza sag ma rozmiary skromnej, choć dwudaniowej przystawki. Chodzi mianowicie o dylogię o "Hyperionie" Dana Simmonsa. Mamy tu po prostu wszystko: międzygwiezdną wojnę światów, tajemnicę Dzierzby, Grobowce Czasu, Wielką Pomyłkę i Dług Czasowy. Brzmi jak wizje po twardych narkotykach? I słusznie, bo „Hyperion” to arcydzieło literatury sci-fi, które momentalnie zabiera czytelnika w daleką podróż do sugestywnego, bogatego i pełnego autentycznej grozy świata. Tym, co w „Hyperionie” urzekło mnie najbardziej, to pełnokrwiści bohaterowie oraz niesamowicie gęsta sieć aluzji i tropów literackich. Sama opowieść przypomina strukturalnie „Opowieści kanterberyjskie”, a lejtmotyw książki, tytułowy świat Hyperiona, zaczerpnięty został z poematu romantycznego angielskiego poety Johna Keatsa. „Hyperion” to śmiała i przewrotna wizja, według której poezja będzie miała w XXVIII wieku wpływ na bieg wypadków. Krótko mówiąc: fantastyka w najlepszym wydaniu.

fot. Flickr/Dave Young/CC BY 2.0
Newsletter
Trwa generowanie pliku zip
0%