trendy
28 grudnia 2015, 08:00

Nowa broń e-handlu: wirtualne przymierzalnie

E-handel sięga po nową broń - chce uzbroić sklepy w wirtualne przymierzalnie. Założenie jest proste: w przymierzalni wersji 2.0 wystarczy się w konkretne rzeczy ubrać, a wyposażenie dookoła zrobi resztę. 

Inteligentne lustra zmierzą nas czujnym spojrzeniem, sczytają informacje z kodów QR lub czujników RFID umieszczonych w ubraniach i wyświetlą całą naszą aktualną garderobę na ekranie dotykowym. Dalej wszystko zależeć będzie od naszej kreatywności. 

- Stylizacje i trendy są bardzo ważne dla ludzi interesujących się modą. Z raportu „Polska Strojna” wynika, że cenimy wskazówki, jak łączyć elementy stroju. Wirtualne przymierzalnie idą krok dalej - pozwalają nam np. podczas zakupów sprawdzać, jak przymierzana rzecz pasuje do zawartości naszej garderoby, która została w domu - mówi w rozmowie z _magazynem.Allegro Celestyna Zachariasz, szefowa kategorii modowej na Allegro.

System pozwoli nam się błyskawicznie „przebrać” w inny kolor, rozmiar, a także podpowie dodatkowe trendy. Język nie będzie problemem, przymierzalnia wyświetli informacje nie tylko w angielskim, ale także w hiszpańskim, chińskim, japońskim, włoskim i portugalskim.

Smart-ubranie od Ralpha Laurena

Nowe rozwiązanie stworzyła firma Oak Labs wraz z domem mody Ralph Lauren. Ubrania z graczem polo w logo nie pierwszy raz dały do zrozumienia, że zamierzają wytyczać nowe granice tzw. wearable tech, czyli odzieży inteligentnej, naszpikowana czujnikami. Koszule czy kurtki oferują rozmaite nowe możliwości jak mierzenie parametrów zdrowotnych, efektywność wykonywanych ćwiczeń fizycznych, mogą łączyć się ze smartfonami, a także ładować nasze gadżety podczas noszenia. Świat zmienia się jednak w jeszcze szybszym tempie, dlatego to, co było hitem dziś rano, wieczorem wydaje się odrobinę przestarzałe. 



Odświeżenie najbardziej poszukiwane jest teraz w e-handlu. Na wyobraźnię działa oferowanie klientom możliwości przymierzania rzeczy, które chcieliby kupić. Dopóki jednak teleport rodem ze Star Treka nie powstał, trzeba stworzyć rozwiązanie zastępcze. Rodzaj przymierzalni wirtualnej, przenośnej i przy okazji stwarzającej wrażenie porównywalne z rzeczywistością. Wystarczy tylko skorzystać z istniejących rozwiązań.

Ubraniowy Facebook

Fitbay to brakujące ogniwo w mediach społecznościowych, rodzaj ubraniowego Facebooka - tak przynajmniej twierdzą jego twórcy. W serwisie można opisać swoją sylwetkę przy pomocy kilku parametrów. Wybiera się długość ramion, kształt ciała, podaje zestaw tradycyjnych wymiarów. Następnie można robić zdjęcia w ubraniach. Potem zaczyna się etap poszukiwania pasujących do naszych wymiarów użytkowników i przeglądanie ich galerii zdjęć, by sprawdzić, czy na takiej jak nasza sylwetce dana sztuka ubrania prezentuje się dobrze.



Użytkownicy mają do dyspozycji także przycisk „odkryj”, po kliknięciu którego Fitbay prezentuje zestaw zdjęć z ubraniami, które mogą nam się spodobać. Dobór następuje na podstawie dotychczasowych preferencji i wpisanych informacji w profilu. Można oczywiście samemu pomagać serwisowi i określać także ulubione marki i style ubrań.

Moda i ekonomia

- W najbliższych latach prognozowany jest wzrost rynku modowego, na który będą pracować narzędzia crossselingowe, bandle, stylizacje tworzone już nie tylko poprzez treść strony internetowej, jak np. „kup zestaw”, ale również dzięki wirtualnym przymierzalniom. Dla firm ze świata on-line ważne jest, by obserwować takie trendy i umiejętnie je adaptować, ponieważ z jednej strony budują one zadowolenie klientów, z drugiej natomiast wspierają biznes, pomagając chociażby pomniejszać poziom zwrotów - zauważa Celestyna Zachariasz.

Dane ekonomiczne wskazują, że potencjał przed takimi serwisami jest ogromny. Światowy rynek sprzedaży ubrań i obuwia online ma osiągnąć poziom 305 mld dolarów w 2018 roku, obecnie szacuje się jego wielkość na 128 mld dolarów (2013 rok). Oznacza to szybki wzrost w dość krótkim czasie, a dzięki Fitbayowi i jemu podobnym rozwiązaniom tempo można jeszcze zwiększyć. Tym bardziej że obecnie 30 proc. zamawianych w Internecie ubrań jest odsyłana do sprzedawców.

Konkurencja jest coraz poważniejsza

Fitbay zaczyna mieć także konkurencję. Firma Clothes Horse z Nowego Jorku przeszukuje bazy danych od firm odzieżowych i jest w stanie podpowiedzieć użytkownikowi, jakie ubrania pasowałyby na niego ze względu na styl, który się lubi, uwzględniając podane wymiary. Fits.me z Londynu tworzy wirtualną postać, która przymierza to, co nam się podoba. Wreszcie Virtusize ze Sztokholmu porównuje zawartość naszej szafy z tym, co chcemy kupić. Na obraz ubrania, które już mamy, nakładana jest nowa rzecz i dzięki temu łatwo można sprawdzić różnice w kroju i fasonie. Pojawia się także coraz więcej startupów, które celują w tworzenie trójwymiarowych modeli ubrań nakładanych na nasze awatary. 



Nie próżnują także i Polacy. Wirtualne przymierzalnie mogą przybierać kształty budek do robienia zdjęć. Wystarczy stanąć przed nimi i wpasować się w zdjęcie danego modelu sukienki czy garnituru. Wirtualna Przymierzalnia to technologia zaczerpnięta z Wielkiej Brytanii, partnerem technologicznym jest firma CISCO. Dzięki takim wielkim „szafom z lustrem” (wirtualnym rzecz jasna) sklepy są w stanie lepiej rozumieć preferencje swoich klientów i dopasowywać swój asortyment do aktualnych trendów.

Przymierzanie możemy mieć także i na ekranie. Dzięki aplikacji Zizzap sklep internetowy może wzbogacić się o mechanizm angażowania klientów i wydłużać ich czas pobytu w sklepie. Nowa technologia umożliwia także rozwiązania cross-sellingowe, zwiększa satysfakcję z zakupów, ponieważ można wszystko na siebie przymierzyć. Podobnie można korzystać z rozwiązań od Glamstorm. Własne kolekcje można umieszczać w specjalnie na te potrzeby przygotowanej wirtualnej przymierzalni. Startup oferuje także stylizację fryzur i makijażu. Przymierzanie na kanapie nie musi dotyczyć jednak tylko ubrań - serwis Aleokulary.com pozwala na dobranie oprawek do własnego zdjęcia. Wystarczy wgrać je do wirtualnego sklepu i przymierzać bez końca.



Co dalej?

Wirtualne przymierzalnie generują w Polsce coraz większy ruch i przyciągają kolejnych klientów. Można je łączyć z e-sklepami lub bezpośrednio umieszczać w zewnętrznych serwisach. Jak na razie twórcy aplikacji do przymierzania rozliczają się z producentami ubrań za pośrednictwem ryczałtu. Gotowe stylizacje z własnym zdjęciem można także zamieszczać na Facebooku i pytać o radę znajomych, by na chwilę stali się naszymi osobistymi stylistami. Bez wątpienia wirtualny aspekt zakupów da jeszcze o sobie znać na jeszcze większą skalę. 
Newsletter
Trwa generowanie pliku zip
0%