Współczesne gry wideo są graficznie wyrafinowane, marketingowo rozdmuchane, a ich fabuła rozbudowana. Często wczucie się w rozgrywkę wymaga poświęcenia czasu na opanowanie sterowania i zrozumienie świata gry. Niektórych graczy denerwuje niski poziom trudności współczesnych tytułów. Innych irytuje niedopracowanie produktów czy marketingowe sztuczki. Jeszcze inni po prostu uwielbiają 8-bitową nostalgię.

W starym kinie…

Ze starymi grami jest nieco tak jak z filmami sprzed lat. To, że jakiś czas temu pojawiła się nowa odsłona „Gwiezdnych wojen”, nie oznacza, iż zapominamy o „Nowej nadziei” czy „Imperium kontratakuje”. Wręcz przeciwnie, z radością przypominamy sobie filmy sprzed lat, w których twórcy większą uwagę przykładali do opowieści, a mniejszą do efektów specjalnych. Owszem, najnowsze obrazy mają efekty specjalne, które robią ogromne wrażenie. Jasne, że dźwięki sprawiają wrażenie, iż jesteśmy w samym sercu filmu. W zasadzie filmowców ogranicza w tym względzie już tylko wyobraźnia…

Cóż z tego? Potęga narzędzi nie wystarczy, gdy opowieść kuleje. Nawet najlepsze efekty specjalne nie zrobią z kiepskiego scenariusza arcydzieła. Nawet jeśli fabuła najnowszych obrazów jest wciągająca, to czy należy wyrzucać do śmieci najwspanialsze osiągnięcia kinematografii? Analogicznie jest z grami.



Po co grać w stare gry?

Wszak mają gorszą grafikę, kiepskie dźwięki, a na dodatek rażą prostotą – koniec końców pierwsze joysticki składały się z pojedynczej gałki i były wyposażone w jeden, góra dwa klawisze. Nie to, co dzisiejsze kontrolery z dotykowymi przyciskami. Daleko im pod tym względem do współczesnych produkcji. Budzą za to nostalgię i radują serca tych, którzy w dzieciństwie przeżywali niesamowite przygody z Super Mario czy latali rozpikselowanym samolocikiem w River RaidPowrót do gier, które odpalaliśmy na kineskopowych ekranach, to po prostu powrót do dzieciństwa. Ale nie tylko. 

Podobnie jak filmowcy sprzed dekad, tak i deweloperzy gier, które dziś zwiemy retro, musieli znajdować niezwykłe rozwiązania, by zrealizować swe mierzenia. Może rozgrywka w dwóch wymiarach i kilku kolorach dziś trąci myszką, ale za to oferuje zupełnie inne odczucia. Grając w sidescrollera czy shutemupa, przeżyjemy coś, czego nie zaoferuje nam ani Wiedźmin 3, ani Black Ops 3. Co więcej, wiele starych gier okazuje się dużo trudniejsza od współczesnych produkcji, stanowią przez to większe wyzwanie.


Czym jest retrogranie?

To określenie dotyczące wszelkiego rodzaju gier, a zatem klasycznych narracyjnych gier fabularnych, bitewnych czy planszowych i wcale nie jest nierozerwalnie związane z rozrywką elektroniczną – choć, rzecz jasna, ta jego odmiana jest najpopularniejsza. I w tym ostatnim wypadku retrogaming jest pojęciem, pod którym kryje się bardzo niezwykłe hobby. Z jednej strony retrogamerzy czy retrogracze sięgają po wiekowe tytuły (czasem korzystając z emulatorów). Z drugiej – zbierają stare gry wideo oraz potrzebny do ich uruchomienia sprzęt. Z trzeciej zaś fascynują się reedycjami i klonami starych, klasycznych już tytułów, które bardzo często trafiają ostatnio na urządzenia mobilne, a więc tablety i smartfony. 

Ruch retrogamingu nie ustala jakichś granic wieku produkcji, która czyni z nią tytuł odpowiednio stary. Są produkcje, które dla jednego gracza będą nowe, dla drugiego – klasyczne, a dla trzeciego – wykopaliskiem. W zasadzie można uznać, iż jedynie aktualnie wychodzące gry oraz te zaliczane do poprzedniej generacji konsol nie uznaje się za retro.


Ocalić od zapomnienia

Gry wideo są medium młodym, ale też dość niezwykłym. Ocalenie od zapomnienia starych tytułów często okazuje się bardzo trudne. Wiele mało popularnych urządzeń sprzed kilku dekad nie przetrwało do naszych czasów. Nawet jeśli gdzieś w sieci znajdzie się filmik czy screeny z retrogry, to nie znaczy, iż można ją jeszcze gdzieś dostać. Bo o ile w stare gry tradycyjnie wciąż łatwo zagrać i łatwo je odtworzyć, o tyle w przypadku gier wideo potrzebujemy nie tylko nośnika, ale nadto urządzenia, na którym produkcję da się uruchomić. Jak wiadomo, technologia lubi się zużywać. Emulatory zaś nie oddadzą wszystkich smaczków starych gier.

Z tego też powodu animatorzy ruchu retrogrania tworzą całe muzea. Albo, jak pewien niezwykle zakręcony człowiek, od wielu lat nie wyłączają konsoli Super Famicom (u nas znanej pod nazwą Super Nintendo Entertainment System czy SNES), by nie stracić zapisanego stanu gry! Po prostu w czasach gier wideo sprzedawanych na kartridżach te wyposażano w niewielką bateryjkę, za sprawą której tzw. save – po wyłączeniu konsoli – nie rozpływał się w niebycie. Niemniej stan naładowania baterii 20-letniego kartridża jest bliski zera, a to oznacza, iż odłączenie od prądu SNES-a może oznaczać utratę cennych danych…


Nie tylko granie

Okazuje się jednak, iż retrogaming zatacza coraz większe kręgi. Fanom nie wystarcza granie i spotykanie się, a nawet tworzenie muzeów. Organizowanie spotkań i konwentów, takich jak warszawski Pixel Heaven, to za mało. Powstają zespoły grające muzykę nawiązującą do starych gier, jak choćby polskie Retros z takimi utworami jak „Console Wars” czy „Zwali cię Szarak”. Wreszcie organizowane są zbiórki na nagranie muzyki ze starych gier na komputer Commodore 64 przez Londyńską Orkiestrę Symfoniczną. A to i tak tylko wierzchołek góry lodowej tego niezwykłego wehikułu czasu.

Jednakże to wciąż zjawisko niszowe. Jak zauważa Tomasz Wańka z Allegro, wydaje się, że retrogamerzy to dość mała grupa osób po 35. roku życia, która wraca do tytułów sprzed lat, by zaspokoić nagły atak sentymentu. Faktycznie, główne zainteresowanie tej grupy budzą retrogry i sprzęt do ich odpalania – stare konsole i wysłużone PeCety. Ale widać, że developerzy gier komputerowych chcą tchnąć nieco życia w ten światek.

– Popularniejsze ostatnio zrobiły się gry pixelowane, czyli stylizowane na retro, głównie z uwagi na fakt, że grafika i dobry silnik są najdroższymi elementami budżetu gry. Przykłady głośniejszych produkcji z ostatnich czasów to „Hotline Miami”, „Ronin” (polski tytuł) czy „Titan Souls”. W wydawaniu takich gier specjalizuje się wydawnictwo Devolver Digital, a w Polsce prawdopodobnie najbardziej znanym twórcą jest Sos Sosowski – zauważa w rozmowie z _magazynem.Allegro Tomasz Wańka.

fot. Flickr/Titoulechien/Chris Isherwood/CC BY-SA 2.0/GalgenTX/Kristoffer Trolle/CC BY 2.0

Tomek Kreczmar

nerdica.pl

magazyn@allegro.pl

Powiązane artykuły

NAJCIEKAWSZE TRENDY Z BADANIA POLSKA STROJNA 2016
Tegoroczne badanie „Polska Strojna 2016. Trendy w zachowaniach zakupowych Polaków” pokazuje, że nasze preferencje zakupowe zmieniają się bardzo szybko, a jednocześnie nie należymy do awangardy. Bywamy i nowocześni, i zachowawczy jednocześnie. Warto przyjrzeć się najważniejszym ustaleniom z tego badania. Poniżej przedstawiamy subiektywny wybór autorów raportu, choć oczywiście czytając raport, każdy możne znaleźć inne, ważne z własnej perspektywy zjawiska. 
Małe inżynierki
Pasje inżynierskie są dobre zarówno dla chłopców, jak i dziewczynek. Wszystko zależy od tego, jak rodzice i przyjaciele będą wspierać takie pasje. Zobaczcie, jak fajnie jest bawić się inżynierskimi zestawami z lalkami.
Naszyj to! Barwny powrót do lat 90.
Kochasz muzykę, kino, seriale? W tym sezonie wyrazisz to również... strojem. Naszywki i przypinki to niepozorne dodatki, które mogą całkowicie odmienić charakter nudnej, jesiennej stylizacji, dodając jej lekkości i młodzieżowego luzu. Niegdyś można je było znaleźć głównie na torbach i kurtkach zbuntowanych licealistów, teraz zagościły na pokazach najważniejszych domów mody.
10 hitów mody, które będziesz nosić też za rok
Projektanci wciąż zaskakują. Lansują nowe trendy albo powracają do tych sprzed lat w zupełnie nowej odsłonie. Co powinno się więc znaleźć w szafie kobiety? Jakie ubrania kupić teraz, by być modną w kolejnym sezonie, polecają modowi specjaliści, blogerki i vlogerki.