na luzie
02 listopada 2015, 14:48

Nowa syrenka z Kutna – wielki powrót „skarpety”?

Nazywana pieszczotliwie, ale nie bez ziarna prawdy królową poboczy miała w czasach swojego panowania tyle samo przeciwników, co zwolenników. Po latach polskiej motoryzacji ma szansę na wielki powrót. Będzie to opowieść o marzeniach, wielkich planach, nie zabraknie również wątku klasycznego „polskiego piekiełka”.

Pisząc o następcy syreny, nie można nie wspomnieć o jej protoplaście. Samochód był produkowany w latach 1957–1972 przez Fabrykę Samochodów Osobowych w Warszawie, a od 1972 do 1983 przez Fabrykę Samochodów Małolitrażowych w Bielsku-Białej. Na rynku pojawiło się ponad 500 tys. egzemplarzy. Wielu twierdzi, że silnik w tym samochodzie pochodził od strażackiej motopompy, ale to jeden z wielu mitów, które przez lata narosły wokół tego modelu. Prawda jest taka, że konstrukcja motoru wywodzi się od wojskowych łodzi desantowych.

Syrena miała być tania. Założeniem było zbudowanie „popularnego, oszczędzającego czas środka przewozu przy wykonywaniu czynności służbowych i wypoczynku dla racjonalizatorów, przodowników pracy, aktywistów, naukowców i przodujących przedstawicieli inteligencji”.
Do produkcji użyto wielu części ze starszej Warszawy M20. Pod maską znalazł się wspomniany wyżej dwucylindrowy silnik dwusuwowy, który generował w zależności od wersji od 27 do 45 KM. Napęd przekazywany był za pomocą niezsynchronizowanej skrzyni biegów, a pierwszą „setkę” syrena osiągała… No właśnie… Tygodnik „Motor” informował w 1958 roku, że zmiana prędkości z 65 do 95 km/h zajęła dziennikarzowi ponad 60 sekund, a do osiągnięcia 100 km/h zabrakło odpowiednio równego i płaskiego odcinka drogi. Taka była syrena okresu PRL-u. A jaka będzie syrenka demokratycznej Polski?

Kiedy pojawi się następca syreny?

To już niemal pewne, że następca kultowej syreny będzie produkowany w Kutnie. Tak przynajmniej twierdzą przedstawiciele AMZ Kutno i można przypuszczać, że nie rzucają słów na wiatr. Firma ma bowiem spore doświadczenie w budowie pojazdów opancerzonych dla wojska, ale również dysponuje sporymi – jak na polskie realia – środkami w postaci unijnego dofinansowania z programu „Innowacyjna Gospodarka”. Wartość projektu to 7,44 mln zł, z czego unijne wsparcie wynosi 4,5 mln zł.



Wśród producentów samochodów takie kwoty nie robią na nikim wrażenia. Samo dostosowanie poznańskiej fabryki do produkcji nowego modelu caddy i transportera T6 kosztowało koncern Volkswagena ponad 38 mln euro. Blisko 100 mln euro zainwestowano w tym roku w tyskiej fabryce spółki Fiat Chrysler Automobiles w związku z produkcją nowego Fiata 500 i Lancii Ypsilon, natomiast Opel, zanim rozpoczął w Gliwicach produkcję astry piątej generacji, musiał ponieść koszty związane z rozwojem linii produkcyjnej na poziomie około 130 mln euro. Warto podkreślić, że są to tylko koszty związane z rozwojem infrastruktury, a koszty wprowadzenia nowego modelu na rynek są niebotycznie większe. Dla przykładu Volvo zainwestowało w nowy model XC90 okrągłą sumkę na poziomie 11 miliardów dolarów!

W takim towarzystwie niecałe 7,5 mln zł przeznaczone na prace badawcze i uruchomienie produkcji wydają się kroplą w morzu potrzeb. Niemniej można zaryzykować stwierdzenie, że AMZ Kutno jest wśród wszystkich prób wskrzeszenia polskiej motoryzacji najbliżej sukcesu. Obecnie samochód znajduje się w fazie prototypu. Przedstawiciele AMZ Kutno zapowiedzieli, że wersja produkcyjna pojawi się 30 marca 2016 roku. Potem nastąpi okres homologacji i wdrożenia do produkcji.

- Od lat nasłuchuję i gorąco kibicuję wszystkim polskim projektom, które mają na celu wskrzeszenie marek i modeli, które wpisały się w krajobraz poprzedniej epoki i które wielu z nas z sentymentem wspomina do dziś, jak również nowoczesnym projektom motoryzacyjnym polskich firm i inżynierów, takich jak Arrinera Hussarya. Mam głęboką nadzieję, że w Polsce, która ma tak bogatą historię produkcji samochodów, jest miejsce na takie projekty i znajdą się amatorzy chętni do zakupu tak oryginalnych pojazdów - komentuje pomysł reaktywowania syrenki Robert Krotoski, menedżer kategorii Motoryzacja w Allegro.

W Kutnie zostanie również zbudowana oddzielna linia produkcyjna. Zgodnie z zapowiedziami w pierwszym roku produkcji ma powstać 50 egzemplarzy, w kolejnym 100. Docelowo ma powstawać w ciągu roku około 300 sztuk tego modelu. O ile znajdą się chętni. Część podzespołów ma być produkowanych w Kutnie. Silnik o pojemności 1,4 l i mocy 90 KM oraz 5-stopniowa manualna skrzynia biegów to już produkcja General Motors. Nowa syrenka będzie wyposażona m.in. w ABS, poduszki, powietrzne, klimatyzację, elektrycznie sterowane szyby i lusterka oraz elektryczne wspomaganie układu kierowniczego.

„Polskie piekiełko”, czyli „walka” o nazwę

Projekt AMZ Kutno pełnymi garściami czerpie z historii modelu Syrena. Wielu zastanawiało się więc, dlaczego producent nie zdecydował się na tradycyjną nazwę i zastosował zdrobnienie "syrenka". Powód jest prozaiczny, ale problem okazał się międzynarodowy.



W 2013 roku firma AK Motor International Corporation należąca do polsko-kanadyjskiego projektanta nabyła od Fabryki Samochodów Osobowych S.A. prawa do marki Syrena. W ramach tej umowy FSO zachowało historyczne prawa do tej nazwy, natomiast Kanadyjczycy mają wyłączne prawo do używania nazwy AK Syrena.

Jak można się domyślić sytuacja nie jest komfortowa dla żadnej ze stron. Oba projekty bardzo często są ze sobą mylone, co tylko zaogniało nastroje. Logicznym i najbardziej korzystnym wyjściem z sytuacji mogło być podjęcie współpracy pomiędzy obiema firmami. Pierwsze próby zostały nawet podjęte. Przedstawiciel AK Motors zapowiadał, że w niedalekiej przyszłości oba podmioty skoordynują działania, ale czas pokazał, że do współpracy nie doszło. AMZ Kutno konsekwentnie używa nazwy Syrenka i publikuje na facebookowym profilu subtelne komentarze odnoszące się do całej sytuacji. AK Motors również odcina się od tej sytuacji. Obie strony skupiły się na tym, kto pierwszy wdroży do produkcji swoją wizję nowej syreny.

- W dobie produkcji masowej opartej na efekcie skali, jaką obserwujemy w największych koncernach samochodowych na świecie, takie projekty jak Syrenki i Syreny mają szansę powodzenia tylko wtedy, gdy zjednoczą swe siły i zamiast konkurować, wspólnie zaczną projektować, pozyskiwać inwestorów i sprzedawać swoje nietuzinkowe pojazdy. Co więcej, być może warto zaprosić do współpracy również twórców poloneza oraz warszawy i razem stworzyć konsorcjum „Nowe FSO” oferujące gamę kilku modeli pojazdów z różnych segmentów, korzystających z tych samych części i podzespołów, dla ograniczenia kosztów produkcji - ocenia sytuację Robert Krotoski. - Niezwykle istotne w tych projektach będzie również odpowiednie targetowanie produktów do grup docelowych. Wiedząc, że przy produkcji niskoseryjnej nie ma możliwości konkurowania z największymi koncernami ceną, być może warto zaadresować ten produkt do bardziej zamożnych odbiorców i zaoferować im Syrenkę Premium, której atutem, oprócz oryginalnego wyglądu, będzie na przykład pełna dowolność konfiguracji wyposażenia, szyta pod klienta. Ale to oczywiście zadanie dla inżynierów pracujących przy projekcie. Z dużą ciekawością będę się dalej przyglądał postępom, mając nadzieję, że być może w przyszłości będziemy mogli dorównać naszym południowym sąsiadom w zakresie produkcji rodzimych, nowoczesnych samochodów - kontynuuje Krotoski.

Ile będzie kosztowała nowa syrenka?

W 1960 roku oficjalna cena syreny wynosiła 72 tys. zł, czyli około 46 średnich wypłat ówczesnego obywatela. W 1981 roku samochód kosztował już 120 tys. zł. Na razie oficjalnie nie podaje się ceny syrenki. Należy się jednak spodziewać, że auto tej klasy będzie kosztować ok. 40-50 tys. zł. Dla porównania na rynku samochodów zabytkowych ceny oryginalnej syreny plasują w okolicach 10 tys. zł. Na Allegro najtańsze egzemplarze zostały wycenione przez sprzedających na około 5 tys. zł. Warto jednak pamiętać, że profesjonalnie odnowione syreny kosztują na poziomie około 20 tys. zł. Wśród nich można od czasu do czasu znaleźć prawdziwe motoryzacyjne białe kruki! 

Ponad 40-letnie auto z przebiegiem na poziomie zaledwie 20 tys. km? Dlaczego nie! Na Allegro pojawiła się Syrena 105, która – jak pisze sprzedający – jest unikalna z dwóch względów. Po pierwsze stan techniczny tego egzemplarza jest określany jako „oryginalny”, po drugie jest to bardzo wczesny egzemplarz modelu 105 pochodzący z 1972 roku, z serii sygnowanej już nie jako FSO, jeszcze nie jako FSM, a WSM Bielsko-Biała. Samochód został wyceniony na 22 999 zł.


Egzemplarzy syren nie przybywa, więc ogłoszeń z roku na rok jest coraz mniej. Część została odnowiona i stała się elementem kolekcji, część przeznaczona do gruntownego remontu czeka na nowego właściciela. Jeszcze inne znajdują się w fazie określanej żartobliwie „nie sprzedam – będę robił”.

Jedną z obecnie najtańszych ofert na Allegro jest Syrena 105 przeznaczona do remontu. Auto jest kompletne i co ciekawe od pierwszego właściciela. Całość wyceniona została na 5600 zł.

 

Odbudowa samochodu to marzenie niemal każdego miłośnika motoryzacji. Syrena będzie niewątpliwie wdzięcznym projektem, ale też niemałym wyzwaniem. Warto pamiętać, że wiele części jest trudno dostępnych, a te, które można znaleźć w ogłoszeniach, są najczęściej wysoko wyceniane przez sprzedawców. Dla przykładu nowy wał, pierścienie i sworznie oferowane są na Allegro za kwotę 2 tys. zł, a nowe reflektory „z epoki” zostały wycenione na 1540 zł

Syrena sprawdza się również w akcjach charytatywnych 

Syrena od zawsze budziła wiele emocji. Przyciąga uwagę, a jej historia i wkład w rozwój polskiego automobilizmu rozpala w nas same pozytywne uczucia. W ramach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy odbywają się na specjalnie stworzonej przez Allegro platformie aukcje.wosp.org.pl aukcje charytatywne. Można na nich znaleźć wiele takich, których głównym bohaterem jest poczciwa „skarpeta”.

W ubiegłym roku na aukcji pojawiła się nietypowa czerwona Syrena 105. Nietypowa, bo w wersji cabrio. Właściciel postanowił wspomóc akcję WOŚP i Allegro. Zaoferował zwycięzcy wycieczkę tym samochodem po Bydgoszczy.



Podczas ostatniego finału WOŚP bardzo dużą popularnością cieszyła się aukcja białostockiego sztabu. Jej główną pozycją była odrestaurowana przez studentów politechniki Syrena 105. Licytacja trwała również na platformie Allegro i zakończyła się kwotą na poziomie 18 200 zł.



Poczciwa syrena była również maskotką reprezentacji Polski podczas Euro 2012. Została zbudowana na bazie 290-konnego BMW E46 z 2001 roku i była prezentowana przed wszystkimi stadionami, na których odbywały się mecze piłki nożnej podczas Euro 2012.



Marka Syrena już na zawsze pozostanie w sercach fanów motoryzacji i niezależnie od tego, czy projekt AMZ Kutno odniesie sukces, zawsze pojawi się ktoś, kto będzie chciał po raz kolejny wskrzesić tę markę.

Fot. FB AMZ Kutno, materiały prasowe; Flickr/Lwp Kommunikáció/Andrew Bone/CC BY 2.0

Załączniki

Pobierz załączniki
Newsletter
Trwa generowanie pliku zip
0%