co nowego
02 listopada 2015, 07:00

Android M - solidnie, ale bez rewolucji

Na początku października miała miejsce premiera nowej wersji mobilnego systemu operacyjnego – Android 6.0 Marshmallow. Niestety, jak niemal co roku data premiery jest dobrą wiadomością tylko dla niewielkiej garstki użytkowników urządzeń z systemem Google.

Problem leży oczywiście w tym, że miną jeszcze długie miesiące, zanim uaktualnienie trafi na wszystkie wspierane urządzenia. Każdy producent musi przygotować własne wydanie systemu, gotowe do funkcjonowania na dziesiątkach różnych konfiguracji sprzętowych. Android ze względu na swoją otwartość, ma dosyć nieszczęśliwy model dystrybucji, w przeciwieństwie do Apple, które tworzy oprogramowanie pod swój własny sprzęt i aktualizacje trafiają do wszystkich urządzeń naraz. Trzeba jednak zaznaczyć, że w wypadku giganta z Cupertino różnych wersji smartfonów i tabletów jest dużo, dużo mniej.

W najlepszym położeniu są oczywiście właściciele modeli Nexus, czyli tych które mają tzw. "czystego Androida". Są to telefony współtworzone przez Google i producentów zewnętrznych, więc błyskawicznie otrzymują nowe wersje systemu. HTC standardowo obiecuje, że potrwa to około 90 dni, a Huawei chce wypuścić aktualizację w listopadzie. I na tym kończą się dobre wieści, bowiem cała reszta producentów jeszcze nie wskazała konkretnej daty. Nauczeni doświadczeniem wiemy, że update’u na większości urządzeń w tym roku się nie doczekamy.

Ci bardziej niecierpliwi mogą skorzystać z nieoficjalnych i eksperymentalnych wersji systemu, jakie pojawiają się w internecie każdego dnia, ale trzeba pamiętać, że tworzone są one przez zwykłych pasjonatów. Niestety, większość takich „custom romów” nie wykorzystuje wszystkich możliwości systemu i sporo funkcji zwyczajnie nie działa.

Zanim jednak zaczniemy przebierać nogami w oczekiwaniu na aktualizację OTA (ang. over the air), należy sobie zadać pytanie – co się zmieniło i czy naprawdę warto czekać. Zatem, musimy sobie najpierw powiedzieć wprost – tak jak iOS w wersji 9.0 to nie rewolucja, a raczej wersja 8.5 poprzednika, tak samo Android M 6.0 dla przeciętnego konsumenta powinien mieć numerek 5.2.

Te duże…

By znaleźć wyraźne zmiany, trzeba się sporo naszukać. Patryk Bukowiecki, head of mobile Grupy Allegro, jako najważniejszą nowość wskazuje nowy system nadawania aplikacjom uprawnień.

- Skończy się Dziki Zachód, na którym użytkownik z każdej niemal strony mógł się obawiać ataku rewolwerowca. Na iOS szeryfem jest Apple i ich system weryfikacji aplikacji. Jasne, i tam zdarzają się przypadki niechcianego oprogramowania dopuszczonego do dystrybucji, ale stopień jest znacznie niższy. Google w końcu pozwoli użytkownikowi przyznać aplikacjom dostęp do tych zasobów, do których czuje, że powinien. Osobną sprawą jest to, jak chętnie i świadomie użytkownicy tego masowego systemu operacyjnego będą z tego dobrodziejstwa korzystać. Strzelam, że sporo wody w Wiśle upłynie, nim ta funkcja realnie zmieni sposób, w jaki korzystamy z Androidów, chociażby dlatego, jak powoli każda nowa wersja system od Google jest adaptowana przez rynek - mówi Bukowiecki.



Głośno zapowiadaną funkcją jest także Now on Tap, będąca rozszerzeniem Google Now. Dzięki niej będziemy mogli automatycznie wyciągnąć informacje z treści strony www czy otwartej aplikacji, a następnie wybrać sposób jej przetworzenia. I tak też czytając recenzję filmu w przeglądarce, Now on Tap pozwoli nam za jednym dotknięciem otworzyć menu kontekstowe, które wykryje tematykę treści i wyświetli przekierowania na stronę IMDB z filmem czy zwiastuna na YouTube. A podczas rozmowy ze znajomym o obiedzie będziemy mogli znaleźć restauracje w pobliżu oraz ich strony www, a z nich odczytać dane kontaktowe.

Brzmi świetnie, ale Now on Tap rzadko działa tak jak powinno. Zdarza się, że wyświetlane są całkowicie nieadekwatne odniesienia, przez co łatwo można się poddać i przestać z tej funkcji korzystać. Być może w kolejnych aktualizacjach wyszukiwanie będzie inteligentniejsze i bardziej domyślne, ale obecnie jest to bajer tylko na spróbowanie. Zwłaszcza dla polskiego użytkownika, dla którego Google Now jest zbyt nastawione na zagraniczne serwisy i aplikacje, przez co rzadko przydaje się w codziennym funkcjonowaniu.



Jeżeli ktoś korzysta jeszcze ze stockowego launchera, zmianę zauważy również w sposobie wyświetlania listy aplikacji, które sortują się horyzontalnie na jednej długie liście. Wbudowana wyszukiwarka Google pokazuje teraz zainstalowane apki, slider głośności posiada łatwiejsze przełączanie trybów, a poszczególne aplikacje przejmują własny content bez notorycznego pytania o zgodę. Tym sposobem YouTube otworzy się automatycznie, gdy klikniemy w link do filmiku. Umożliwiono także customizację szybkich ustawień w pasku powiadomień, poprawiono zaznaczanie i kopiowanie tekstu oraz wprowadzono kilka przyjemnych dla oka animacji.

I te malutkie…

W nowym Androidzie M wprowadzono także kilka kluczowych zmian pod maską systemu. Teraz, gdy urządzenie leży bezczynnie w jednym miejscu, funkcja Doze wyłącza niepotrzebne aplikacje, dzięki czemu smartfon czy tablet konsumuje minimalną ilość energii, gdy z niego nie korzystamy. Tym sposobem może przetrwać w takim stanie uśpienia nawet przez kilka dni. Jako że większość z nas ma zapewne wyrobiony odruch sprawdzania telefonu co kilkanaście minut, różnicę w pożeraniu baterii zauważymy głównie w nocy. Uratować życie może też opcja wykonania pełnego backupu systemu, z aplikacjami włącznie, oraz możliwość sformatowania karty microSD tak, by zachowywała się jak wewnętrzna pamięć telefonu.

Kilka zmian zaszczepiono również na potrzeby nowych technologii, które małymi krokami wprowadzane są na rynek. Marshmallow posiada wsparcie dla nowego portu USB Type-C, czytników linii papilarnych oraz wyświetlania aplikacji w rozdzielczości 4K. Do tego wszystkiego należy dorzucić sporo poprawek bezpieczeństwa i załatana błędów. I to by było na tyle.



Android 5.2

Niestety, czasy rewolucji minęły wraz z ekranami oporowymi, a obecnie korporacje raczą nas jedynie kolejnymi usprawnieniami. Oczywiście można to usprawiedliwić faktem, że przebudowanie lub stworzenie od podstaw całego nowego systemu to lata kodowania, testów i analiz rynkowych. Niemniej jednak gdzieś w nas tkwi ta tęsknota za odkrywaniem nieznanego i poznawaniem naszego smarftona czy tabletu na nowo. I tym razem znów nie zostanie ona zaspokojona.

A co dalej? Android N w przyszłym roku? Dokąd będzie zmierzać system jednej z największych korporacji świata?

- Android już dawno temu przestał być system operacyjnym dla smartfonów. Śmigają na nim tablety, zegarki, telewizory, niektóre samochody, a nawet sprzęt AGD. Kwestią czasu jest, moim zdaniem, pojawienie się laptopów w pełni działających na Androidzie właśnie. Kierunek jest jeden: światowa dominacja. Tanie, niestety nie zawsze zoptymalizowane i bezpieczne rozwiązanie przeznaczone dla konsumenta masowego. I nie wydaje mi się, aby cokolwiek mogło już ten marsz zawrócić czy też powstrzymać. Mówiąc wprost: tak jak pozycja Google w wyszukiwarkach, poczcie czy mapach jest niezagrożona, tak pozycja ich systemu operacyjnego dla szerokiego wachlarza urządzeń również będzie się tylko umacniać – tłumaczy Patryk Bukowiecki.

Warto także zapytać eksperta, czy Android Marshmallow wpłynie na korzystanie z aplikacji mobilnych Allegro i Allegro Sprzedaż. Patryk Bukowiecki odpowiada: - Chyba najważniejsze jest to, że w końcu użytkownicy będą mogli odmówić nam dostępu do położenia i aparatu (żart). A na serio – korzystamy z wielu dostępów z dość oczywistych względów – aparat, bo pozwalamy skanować kod kreskowy lub zrobić zdjęcie przedmiotu do wystawienia; położenie jest niezbędne, by pomóc użytkownikowi znaleźć najlepszy paczkomat. Aplikacje Allegro będą wciąż optymalizowane tak, aby jak najlepiej działały na jak największej ilości urządzeń. Fragmentacja rynku jest ogromna, a nasza ocena i zadowolenie użytkowników tego systemu wciąż rosną - słowa uznania dla naszych inżynierów.

fot. Flickr/Rob Bulmahn/CC BY 2.0
Newsletter
Trwa generowanie pliku zip
0%