Czasu zostało bardzo mało. Światowa premiera planowana jest na 26 października, a do polskich kin „Spectre” trafi 6 listopada. Za każdym razem, gdy zbliża się kolejna premiera Bonda, fani 007 ostrzegają, że z powodu nadmiaru lokowanych w filmie produktów widowisko okaże się niestrawne. Wprawdzie filmowcy już nieraz dowiedli, że znają się na robocie, ale i tym razem twórcy najnowszego obrazu z Bondem spotkali się z falą krytyki, gdy w maju do grona „partnerów” dołączyła firma odzieżowa Npeal. Jej kaszmirowe swetry o tajemniczej nazwie NPG-300 (za 199 funtów sztuka) zdążyły już wystąpić w zwiastunie najnowszej superprodukcji. Można je zamawiać bezpośrednio u producenta lub za pośrednictwem jamesbondlifestyle.com, nieoficjalnej witryny poświęconej przedmiotom, które towarzyszą agentowi 007 nie tylko w najnowszym filmie, ale również tym wykorzystywanym przez niego w 23 poprzednich epizodach.
 
Być jak 007

By się do niego upodobnić, do bondowskiego sweterka koniecznie zatem trzeba nabyć buty z Sanders & Sanders Hi-Top Chukka Boots po 190 funtów za parę (klasyka, wypromował je w latach 60. sam Steve McQueen) oraz kurtkę John Varvatos Suede Racer (495 funtów). Właściciele tych marek mają darmową promocję, ale niewykluczone, że będą się starać, tym razem odpłatnie, ulokować swój produkt w następnym filmie. Zwłaszcza, że z badań Nielsen Media Research wynika, że lokowanie produktu w filmach zwiększa rozpoznawalność marki nawet o 20 proc., zaś wskaźnik ten rośnie do prawie 60 proc. w przypadku zastosowania kombinacji reklamy i product placement. 

Do wyobraźni marketerów dużo bardziej od tych liczb zapewne przemawia „efekt Bonda”, czyli gwałtowny wzrost sprzedaży. Doświadczył tego producent szkockich kurtek marki Barbour. W jednej z nich agent 007 pokazał się w „Skyfall” (2012 r.). Mimo że kurtki były bardzo drogie (400 funtów), rozeszły się po premierze na pniu i można je było co najwyżej kupić z drugiej ręki po czterokrotnie wyżej cenie niż w sklepie.

Bondowska elita

Według medialnych doniesień wszelkie koszty poniesione w związku z produkcją najnowszego filmu o przygodach 007, łącznie z jego promocją i dystrybucją, sięgną 300 mln dol., czyli aż o jedną trzecią więcej niż nakręcony trzy lata temu „Skyfall”. Aż 200 mln tej zawrotnej sumy zapłaciło 12 biznesowych partnerów w zamian za promocję ich marek i produktów na ekranie.

Zapewne nie mniej niż trzy lata temu, czyli 45 mln dol., wyłożył duński browar Heineken, którego piwo stało się ulubionym trunkiem Bonda już w 1997 r. („Jutro nie umiera nigdy”). W tym samy filmie pokazał się z wódką Smirnoff, potem przerzucił się na Finlandię, ale w najnowszym filmie pije Belvedere (wódka produkowana w Żyrardowie).

Producenci Bonda dbają o jego prestiżowy wizerunek, czego wyrazem są wspomniane już ubrania i trunki, topowe marki samochodów, którymi się przemieszcza (Jaguar, Land Rover, Aston Martin), ale również gadżety, takie jak zegarki (Omega) czy telefony. Sony Xperia Z5 „Made for Bond edition” właśnie trafił do klientów Vodafone w Wielkiej Brytanii, choć kilka miesięcy temu krążyły plotki, że Bond zmieni aparat na flagowiec Samsunga. Z mailowej korespondencji między twórcami filmu a Sony, ujawnionej przez portal WikiLeaks, wynika, że producenci podawali w wątpliwość, czy aby na pewno sprzęt Sony nie jest na tyle ekskluzywny, by korzystanie z niego przez samego Jamesa Bonda było uzasadnione. Być może chodziło o wynegocjowanie wyższej kwoty niż 18 mln dol., które Japończycy byli skłonni zapłacić.

Pieniądze to za mało

Jednak pieniądze to za mało, by dostać się do wąskiego panteonu ekskluzywnych bondowskich marek. Przekonała się chociażby bułgarska firma zbrojeniowa Arsenal Firearms, która przedwcześnie poinformowała na swojej internetowej stronie, że w Spectre Bond będzie strzelał z jej najnowszego pistoletu AF2011 Dueller Prismatic. Reklama broni w filmie jest niepoprawna politycznie, więc reakcja twórców „Spectre” była błyskawiczna. Wydali oświadczenie, z którego wynika, że podstawową bronią 007 pozostaje kultowy Walther PPK. Kultowy, gdyż Bond używa go od 1962 roku i taką też posługiwał się w książkach. Ciekawostką jest, że z darmowej sławy niemiecki producent pistoletów nawet nie korzysta. Tylko kilka lat temu wypuścił małą limitowaną serię modelu P99s sygnowaną „James Bond 007”, która dziś jest prawdziwym rarytasem dla kolekcjonerów.

Bond poleca Meksyk

„Spectre” tym różni się od swoich poprzedników, że tym razem twórcy filmu zdecydowali się za pieniądze promować kraj. Chodzi o Meksyk, gdzie kręcona jest spora część filmu, w tym scena początkowa. Nieprzypadkowo rolę dziewczyny Bonda powierzono Stephanie Sigman, która pochodzi właśnie z tego kraju. Z dokumentów ujawnionych przez WeakLeaks wynika, że za pozytywny wizerunek swojego kraju (chodziło o ujęcia nowoczesnych budynków i sceny z obchodzonego w Meksyku hucznie Dnia Zadusznego) rząd meksykański miał zapłacić 14 mln funtów, z czego 10 mln miało pochodzić z przyznanych producentom filmu ulg podatkowych.

Gadżety Bonda w zasięgu ręki

James Bond to legenda mająca na całym świecie rzesze fanów. Nic zatem dziwnego, że przedmioty używane przez grających ich aktorów osiągają na aukcjach zawrotne ceny. Pistolet Walther LP 53, którym posługiwał się Sean Connery na planie „From Russia With Love” w 1963 roku, w 2010 roku został na aukcji sprzedany za 277 250 funtów, mimo że był wyceniany na 20 tys. funtów. Wielkim powodzeniem cieszyła się wyprzedaż filmowych rekwizytów (z przeznaczeniem dochodów na UNICEF) zorganizowana z okazji okrągłej rocznicy pierwszego filmu Bonda, której organizatorem był dom aukcyjny Chrystie. Kąpielówki La Perla noszone przez Daniela Craiga w „Casino Royale” wycenione na 5 tys. dol., zostały tam sprzedane za 71 tys. dol.

Tymczasem na Allegro pojawiły się pierwsze oferty z gadżetami 007 nawiązującymi do „Spectre”. Najwięcej, bo 21 tys., trzeba zapłacić za zegarek Omega Aqua Terra James Bond limited.

Fot. DBFactory.com

Paweł Wrabec

magazyn@allegro.pl

Powiązane artykuły