co nowego
09 października 2015, 07:00

iPhone 6s i 6s Plus w Polsce. Czego się spodziewać?

Najnowsze iPhone’y są już do kupienia w Polsce. Zobaczcie, co się w nich zmieniło w porównaniu z poprzednikami oraz sprawdźcie, jak do tej pory sprzedawały się smartfony od Apple na Allegro.

Premiery iPhone’ów w historii firmy z Cupertino odbywają się nad wyraz regularnie, z dwoma wyjątkami: pierwszy iPhone został pokazany na pół roku przed jego oficjalną premierą, a przy okazji debiut modelu 4S przesunięto z lata na jesień. Apple również przyzwyczaiło nas do modus operandi przypominającego Intelowskie tick-tock – co dwa lata pojawia się duża zmiana zewnętrzna, a pomiędzy nimi zmiany dotyczą przede wszystkim wnętrzności. Chociaż patrząc po najnowszych modelach 6S i 6S Plus, to już nie do końca jest prawdą.

Zaskoczeniem dla mnie co roku nadal jest informacja, że iPhone pobił kolejne rekordy sprzedaży. Należy oczywiście brać poprawkę na to, w ilu krajach jest jego premiera oraz ile sztuk Apple udało się wyprodukować – dotychczas wyprzedawali wszystko, co udało im się wyprodukować na pniu. W tym roku, bodajże po raz pierwszy, było nieznacznie lepiej – zapasy wytrzymały na kilka godzin, a nie minut. Trzeba też brać pod uwagę fakt, że użytkownicy mają podpisane dwuletnie kontrakty u operatorów komórkowych i dotychczasowe statystki pokazują, że w latach z modelami “S” sprzedaż jest lepsza. Zawsze jednak interesowało mnie, jak wygląda ten temat na naszym, nie ukrywajmy, znacznie biedniejszym rynku.

Otóż zgodnie ze statystykami sprzedaży Allegro, można wyciągnąć kilka ciekawych wniosków na przestrzeni ostatnich lat.

Po pierwsze, ewidentnie sprzedaż starszych modeli (a tym samym tańszych), jest silna nawet po premierze kolejnych. Są też jasne wzrosty zainteresowania tematem iPhone’a w okolicy świąt Bożego Narodzenia, gdzie liczba transakcji wzrasta o około 30-50%, zależnie od modelu. To może wynikać z kilku faktów. Po pierwsze, zazwyczaj w tym okresie dostępność nowych modeli w Polsce przestaje stwarzać problemy i tym samym ceny spadają. Po drugie, część przedsiębiorców może “uciekać z VAT-em”. Po trzecie, i co jest też najbardziej prawdopodobne, wiele rodzin czy osób prezentuje je swoim najbliższym (lub ludzie mają pretekst zrobić sobie samemu prezent). Na szczęście jeszcze w polskich mediach społecznościowych nie widziałem osób narzekających na to, że rodzina “wybrała mi zły kolor” oraz “że mam nadzieję, że piekło ich z tego powodu pochłonie”. Cierpliwości, pojawią się i u nas.

Nie da się ukryć, patrząc na historyczne dane, że iPhone i w Polsce osiąga coraz większą popularność. Sam widzę ich coraz więcej na mieście, a jeszcze niedawno była to rzadkość. Na świecie przez ostatni rok pojawił się ponadto trend, który pokazuje, że coraz więcej nowych użytkowników iPhone’a to osoby, które przesiadły się z Androida. Chociaż nie mam danych, które potwierdzałyby to na naszym rynku, to nie wątpię, że taki proces ma miejsce i prawdopodobnie z czasem przyspieszy. To o tyle ciekawe w kontekście nowych iPhone’ów 6S i 6S Plus, że te na rynek wprowadzają kilka naprawdę interesujących funkcji, z których mogą skorzystać nawet użytkownicy zupełnie nieobeznani z technologią. Spodziewam się zatem, że popularność tego sprzętu, pomimo jego wysokiej ceny, jeszcze bardziej wzrośnie przed jesienią 2016 roku.

Ale to dopiero zweryfikujemy za rok.

Teoria a praktyka – nowości w 6S i 6S Plus

Teoria jest taka, że Apple przy pełnym numerze, na przykład w iPhonie 5, tworzy lub adaptuje nowe podzespoły i technologię, aby zmieścić ją w określonej wcześniej obudowie. Potem, przy okazji pracą nad modelem 5S, ulepsza istniejące podzespoły, wyciskając z nich jak najwięcej. Praktyka jednak pokazuje, że nie zawsze tak jest.

Pomimo że zazwyczaj określa się zmiany pomiędzy iPhone’ami z pełnymi numerami oraz tymi z dopiskiem “S” jako “niewielkie”, to w tym roku tak nie jest. Jedyną rzeczą, która się nie zmieniła, to wygląd. Jest nowa obudowa z aluminium serii 7000, która jest znacznie bardziej wytrzymała na odkształcenia mechaniczne i przy okazji ma grubsze ścianki, co z kolei ograniczyło przestrzeń w jej wnętrzu, ale z zewnątrz obie generacje niewiele się od siebie różnią.

Wprowadzono nowy ekran, znacznie grubszy od poprzednika, potrafiący odczytywać siłę nacisku oraz dodano też odpowiednie wsparcie dla tej funkcji w iOS 9. Zwiększono liczbę megapikseli obu aparatów, jednocześnie nie pogarszając ich jakości, oraz dodano wsparcie do systemu operacyjnego dla ruchomych zdjęć w stylu Harry’ego Pottera – Live Photos. Dodano czytnik linii papilarnych Touch ID drugiej generacji (chociaż tak po prawdzie, licząc wszystkie zmiany, to trzeciej). Poprawiono też wodoszczelność względem poprzedników (iPhone nie jest wodoodporny!).

W rezultacie otrzymujemy dwa smartfony, który na pierwszy rzut oka prawie niczym się nie różnią od swoich zeszłorocznych poprzedników, a jednak różnią się wszystkim. A dla tych, którym przeszkadza brak zmian w designie, Apple przygotowało model różowy. Przepraszam najmocniej! Rose Gold!

Praktyka a rzeczywistość

Gdyby Apple wprowadziło jedynie ekran odczytujący siłę nacisku palca, to na niewiele by się to zdało. Tymczasem wprowadzono szereg funkcji sprzętowych, nowych API do systemu operacyjnego i od razu całość udostępniono deweloperom, co powinno zaowocować szerokim wsparciem dla 3D Touch przed końcem roku.

Nie ukrywam, że jest to funkcja, o której trzeba pamiętać, przed jej użyciem. Nie jest niezbędna do obsługi czegokolwiek, ale wprowadza tak ogromne uproszczenia i ułatwienia w obsłudze aplikacji, że jestem przekonany, że tylko kwestią czasu jest, aż stanie się to drugą naturą.

Drugą nowością, która mnie całkowicie zauroczyła, to Live Photos. Od strony technicznej to nic innego jak trzysekundowy film nagrany przed i po wykonaniu przez nas zdjęcia. Brzmi banalnie, ale ta cała techniczna strona jest ukryta przed użytkownikiem – widzi on tylko zdjęcie i nic więcej. Jeśli natomiast skorzysta ze wspomnianego 3D Touch i mocniej dociśnie ekran, to wtedy odegrany zostanie ten krótki klip wideo. Najciekawsze jest jednak to, że te ruchome zdjęcia można oglądać również na starszych urządzeniach z iOS-em 9 oraz na najnowszych OS X El Capitan – wystarczy dotknąć ikony w rogu zdjęcia lub najechać na nią kursorem.

Dzięki temu, że iPhone i iPad są tak popularne na świecie, to Apple ma siłę przebicia i potrafi wpływać na różne aspekty świata technologii. Już zapowiedziało zresztą, że Live Photos otrzymają odpowiedni API. Sam tylko czekam na to, żebym mógł je publikować w Internecie, aby każdy mógł zobaczyć co można w ten sposób osiągnąć, i nie musieć korzystać z YouTube’a, aby to robić.

fot. Flickr/TechStage/CC BY-ND 2.0
Newsletter
Trwa generowanie pliku zip
0%