co nowego
07 października 2015, 07:00

iPhone? Drogo, ale stabilnie

W Polsce ruszyły już zamówienia w przedsprzedaży najnowszych iPhone’ów - 6s i 6s Plus. Odbioru tych telefonów będzie można dokonać 9 października - wtedy też startuje sprzedaż najnowszych smartfonów rodem z Cupertino w autoryzowanych sklepach. Czy warto jednak kupić nowego iPhone’a od razu, czy może jednak chwilę zaczekać?

Konferencja Apple za nami. Jedni twierdzą, że znów nic nowego, a cała otoczka to zręcznie nakręcona machina marketingowa, która poprzez nadużywanie słów „brilliant” i „amazing” ma na celu wcisnąć nam kolejny raz taki sam produkt. Inni za to rozpływają się w zachwycie, gdy Apple małymi kroczkami wprowadza dalsze innowacje, które ostatecznie rewolucjonizują rynek sprzętu elektronicznego i wyznaczają trendy.

Jak mawiał klasyk, rozchodzi się jednak o to, żeby te plusy nie przysłoniły nam minusów.

Prawda jak zwykle leży gdzieś pośrodku, w opinii tego, który na widok logo nadgryzionego jabłka wzrusza ramionami i wybiera sprzęt, który dla jego potrzeb jest najbardziej odpowiedni, wliczając w to odpowiednią cenę. Natomiast jakby nie patrzeć, dla polskiego użytkownika największym minusem sprzętu Apple jest fakt, jak bardzo opróżnia nasze konto bankowe, bowiem w portfelu taka suma nawet się nie zmieści.

O ile w USA Apple jest sensowną alternatywą ze względu na porównywalne koszty, to cło i podatek wywindowały ceny dla polskiego konsumenta tak bardzo, że charakterystyczne logo kojarzy się u nas bardziej z fanaberią i niepotrzebnym luksusem. Gdy już jednak kupimy nasz wymarzony sprzęt Apple, to plusem staje się fakt, że wszystkie iPhone'y, iPady i MacBooki starzeją się nad wyraz dobrze i nawet po upływie kilku lat od premiery utrzymują stałe progi cenowe, przez co można je później sprzedać na Allegro z niewielką stratą.

Mniejszy z braci

Ceny cieplutkiego iPhone’a 6s zaczynają się już od 3200 zł za wersję 16GB. Miejmy jednak na uwadze, że są to modele importowane (zazwyczaj z Niemiec lub UK), a kwota z oficjalnej, polskiej dystrybucji będzie zapewne nieco wyższa. Nie zmienia to faktu, że 16GB pamięci wewnętrznej to zbyt mało na beztroskie korzystanie z dobrodziejstw sklepu App Store, toteż najlepiej zainwestować w model przynajmniej 64GB (wersja 32GB została w tegorocznym miocie pominięta). Przywilej ten podnosi nam cenę o około 400 zł, przez co najtańsze oferty zaczynają się od 3600 zł. Jeżeli jeszcze nam będzie mało, to mamy dostęp do wersji 128GB, jednakże bez przynajmniej 4300 zł w kieszeni nie mamy nawet po co wpisywać tej frazy w wyszukiwarkę.

Większy z braci

Oczywiście iPhone 6s ma swojego większego brata - 6s Plus z - wyświetlaczem 5,5 cala, zamiast 4,7”. Kwoty wtedy są adekwatnie wyższe – wersja z 16GB kosztuje od 3800 zł, 64GB 4400 zł, a 128GB 4900 zł. Dla porównania, za ok. 5000 zł można kupić najwyższej klasy laptopa gamingowego, dlatego nie ma się co dziwić, że marka dla wielu jednoznacznie kojarzy się z przepłacaniem i fanaberią.

Przy cenie i zarobkach z USA wybór pomiędzy iOS-em a Androidem miałby podłoże nie tylko cenowe, ale przede wszystkim sprzętowe. 785$ (około 3000 zł) za najtańszego iPhone’a 6s 16GB bez abonamentu to nie majątek, zwłaszcza gdy średnie zarobki są znacznie wyższe.

Jest natomiast jedna duża zaleta wysokich cen marki Apple – o ile standardowe telefony z Androidem czy Windowsem bardzo szybko tracą na wartości, o tyle produkty z nadgryzionym jabłkiem trzymają stałą cenę bardzo długo. To dobra informacja dla tych, którzy zechcą zainwestować i dbają o swój sprzęt. Sprzedaż rocznego iPhone’a 6 to strata góra kilkuset złotych.

A może dalsza rodzina?

W dniu swojej premiery iPhone 6 16GB kosztował w Polsce 2949 zł w Apple Store i kilkaset złotych mniej od podróżnych allegrowiczów wracających z zagranicznych wycieczek.

Dziś rozsądną ceną za roczny, używany model jest kwota 2200-2300 zł. Łowcy okazji odnajdą iPhone’a 6 16GB w cenach zaczynających się od 2000 zł. Warto wtedy obejrzeć telefon na miejscu, ponieważ zdjęcia wiele wybaczają i może okazać się, że zwrot w opisie: „nosi ślady normalnego użytkowania” oznacza tyle samo co: „walał się po dnie damskiej torebki wraz z kluczami i pilniczkiem do paznokci”. W takim wypadku warto dopłacić 300-400 zł i zakupić model fabrycznie nowy – oczywiście najprawdopodobniej uzyskany w ramach naprawy gwarancyjnej, ale przy tak niewielkiej różnicy cenowej nie powinno to nikomu przeszkadzać.

Jeżeli chcielibyśmy całkowitą nówkę pachnącą jeszcze taśmociągiem, możemy zakupić iPhone’a 6 16GB u autoryzowanego resellera Apple w cenie 2999 zł, ale w tym wypadku lepiej poczekać do oficjalnej dystrybucji modelu 6s, by cena poprzednika nieco opadła.

Nieco starszy i mniejszy model 5s z 16GB pamięci u autoryzowanego dealera kosztuje 2499 zł, więc nadal sporo, ale oferty na Allegro witają nas cenami od 1300 zł za sztukę.

W jeszcze wcześniejsze modele nie powinniśmy się już zagłębiać, ponieważ ich wydajność przy pracy z najnowszymi aplikacjami pozostawia wiele do życzenia. Już iPhone 5s nie działa tak błyskawicznie, jakby się tego oczekiwało od współczesnych smartfonów, a model 4s, pomimo wsparcia najnowszego iOS 9, więcej coś doczytuje, niż faktycznie działa.

Wniosek jest prosty – najlepiej poczekać i zakupić sprzęt po premierze jego następcy. Cena będzie wyraźnie niższa, a i nie stracimy dużo na jakości, gdyż skok technologiczny nie jest tak ogromny i odczuwalny, jak jeszcze kilka lat temu.

fot. Flickr/Telefónica in Deutschland/CC BY 2.0
Newsletter
Trwa generowanie pliku zip
0%