Konferencja Apple za nami. Jedni twierdzą, że znów nic nowego, a cała otoczka to zręcznie nakręcona machina marketingowa, która poprzez nadużywanie słów „brilliant” i „amazing” ma na celu wcisnąć nam kolejny raz taki sam produkt. Inni za to rozpływają się w zachwycie, gdy Apple małymi kroczkami wprowadza dalsze innowacje, które ostatecznie rewolucjonizują rynek sprzętu elektronicznego i wyznaczają trendy.

Jak mawiał klasyk, rozchodzi się jednak o to, żeby te plusy nie przysłoniły nam minusów.

Prawda jak zwykle leży gdzieś pośrodku, w opinii tego, który na widok logo nadgryzionego jabłka wzrusza ramionami i wybiera sprzęt, który dla jego potrzeb jest najbardziej odpowiedni, wliczając w to odpowiednią cenę. Natomiast jakby nie patrzeć, dla polskiego użytkownika największym minusem sprzętu Apple jest fakt, jak bardzo opróżnia nasze konto bankowe, bowiem w portfelu taka suma nawet się nie zmieści.

O ile w USA Apple jest sensowną alternatywą ze względu na porównywalne koszty, to cło i podatek wywindowały ceny dla polskiego konsumenta tak bardzo, że charakterystyczne logo kojarzy się u nas bardziej z fanaberią i niepotrzebnym luksusem. Gdy już jednak kupimy nasz wymarzony sprzęt Apple, to plusem staje się fakt, że wszystkie iPhone'y, iPady i MacBooki starzeją się nad wyraz dobrze i nawet po upływie kilku lat od premiery utrzymują stałe progi cenowe, przez co można je później sprzedać na Allegro z niewielką stratą.

Mniejszy z braci

Ceny cieplutkiego iPhone’a 6s zaczynają się już od 3200 zł za wersję 16GB. Miejmy jednak na uwadze, że są to modele importowane (zazwyczaj z Niemiec lub UK), a kwota z oficjalnej, polskiej dystrybucji będzie zapewne nieco wyższa. Nie zmienia to faktu, że 16GB pamięci wewnętrznej to zbyt mało na beztroskie korzystanie z dobrodziejstw sklepu App Store, toteż najlepiej zainwestować w model przynajmniej 64GB (wersja 32GB została w tegorocznym miocie pominięta). Przywilej ten podnosi nam cenę o około 400 zł, przez co najtańsze oferty zaczynają się od 3600 zł. Jeżeli jeszcze nam będzie mało, to mamy dostęp do wersji 128GB, jednakże bez przynajmniej 4300 zł w kieszeni nie mamy nawet po co wpisywać tej frazy w wyszukiwarkę.

Większy z braci

Oczywiście iPhone 6s ma swojego większego brata - 6s Plus z - wyświetlaczem 5,5 cala, zamiast 4,7”. Kwoty wtedy są adekwatnie wyższe – wersja z 16GB kosztuje od 3800 zł, 64GB 4400 zł, a 128GB 4900 zł. Dla porównania, za ok. 5000 zł można kupić najwyższej klasy laptopa gamingowego, dlatego nie ma się co dziwić, że marka dla wielu jednoznacznie kojarzy się z przepłacaniem i fanaberią.

Przy cenie i zarobkach z USA wybór pomiędzy iOS-em a Androidem miałby podłoże nie tylko cenowe, ale przede wszystkim sprzętowe. 785$ (około 3000 zł) za najtańszego iPhone’a 6s 16GB bez abonamentu to nie majątek, zwłaszcza gdy średnie zarobki są znacznie wyższe.

Jest natomiast jedna duża zaleta wysokich cen marki Apple – o ile standardowe telefony z Androidem czy Windowsem bardzo szybko tracą na wartości, o tyle produkty z nadgryzionym jabłkiem trzymają stałą cenę bardzo długo. To dobra informacja dla tych, którzy zechcą zainwestować i dbają o swój sprzęt. Sprzedaż rocznego iPhone’a 6 to strata góra kilkuset złotych.

A może dalsza rodzina?

W dniu swojej premiery iPhone 6 16GB kosztował w Polsce 2949 zł w Apple Store i kilkaset złotych mniej od podróżnych allegrowiczów wracających z zagranicznych wycieczek.

Dziś rozsądną ceną za roczny, używany model jest kwota 2200-2300 zł. Łowcy okazji odnajdą iPhone’a 6 16GB w cenach zaczynających się od 2000 zł. Warto wtedy obejrzeć telefon na miejscu, ponieważ zdjęcia wiele wybaczają i może okazać się, że zwrot w opisie: „nosi ślady normalnego użytkowania” oznacza tyle samo co: „walał się po dnie damskiej torebki wraz z kluczami i pilniczkiem do paznokci”. W takim wypadku warto dopłacić 300-400 zł i zakupić model fabrycznie nowy – oczywiście najprawdopodobniej uzyskany w ramach naprawy gwarancyjnej, ale przy tak niewielkiej różnicy cenowej nie powinno to nikomu przeszkadzać.

Jeżeli chcielibyśmy całkowitą nówkę pachnącą jeszcze taśmociągiem, możemy zakupić iPhone’a 6 16GB u autoryzowanego resellera Apple w cenie 2999 zł, ale w tym wypadku lepiej poczekać do oficjalnej dystrybucji modelu 6s, by cena poprzednika nieco opadła.

Nieco starszy i mniejszy model 5s z 16GB pamięci u autoryzowanego dealera kosztuje 2499 zł, więc nadal sporo, ale oferty na Allegro witają nas cenami od 1300 zł za sztukę.

W jeszcze wcześniejsze modele nie powinniśmy się już zagłębiać, ponieważ ich wydajność przy pracy z najnowszymi aplikacjami pozostawia wiele do życzenia. Już iPhone 5s nie działa tak błyskawicznie, jakby się tego oczekiwało od współczesnych smartfonów, a model 4s, pomimo wsparcia najnowszego iOS 9, więcej coś doczytuje, niż faktycznie działa.

Wniosek jest prosty – najlepiej poczekać i zakupić sprzęt po premierze jego następcy. Cena będzie wyraźnie niższa, a i nie stracimy dużo na jakości, gdyż skok technologiczny nie jest tak ogromny i odczuwalny, jak jeszcze kilka lat temu.

fot. Flickr/Telefónica in Deutschland/CC BY 2.0

Powiązane artykuły

Obcy. W kosmosie nikt nie słyszy naszych krzyków
Ksenomorf. Z greckiego kseonos i morphe – obcy kształt. Pozaziemska forma życia, która narodziła się w latach 70. XX wieku na gruzach nigdy niezrealizowanej ekranizacji „Diuny”. Ridley Scott, Dan O'Bannon, H. R. Giger i inni wykreowali istotę, która do dziś budzi grozę. 12 maja wchodzi do kin kolejna część o pozaziemskiej istocie „Obcy: Przymierze”.
Nasz wywiad: „Nowa Jadłonomia” według Marty Dymek
Z Martą Dymek, autorką bloga Jadłonomia, rozmawiamy o… jedzeniu! Marta, jako jedna z pionierek wegańskiego stylu życia, opowiada o odkryciu bogactwa smaków roślinnej kuchni, inspiracjach i planach, a także swojej najnowszej książce „Nowa Jadłonomia: Roślinne przepisy z całego świata”, która właśnie ujrzała światło dzienne i jest już w przedsprzedaży na Allegro. 
„Auta” – filmowa seria, którą uratowały zabawki
 „Auta”, seria filmów o przygodach Zygzaka McQueena, należy do jednych z najpopularniejszych produkcji w dorobku legendarnego studia Pixar. Już 15 czerwca na ekrany kin wejdzie jej trzecia część. 
Jak allegrowicze zaprojektowali nowe funkcje w Allegro
Takiego projektu jeszcze w Allegro nie było: przez blisko pół roku klienci Allegro mieli możliwość testowania nowych rozwiązań i wpływania na ich ostateczny kształt. Wspólnie z grupą zaangażowanych klientów zmieniliśmy zakładkę „Obserwowane”. Jest to bardzo często używana zakładka pozwalająca przed zakupem zapamiętać poszczególne oferty i wrócić do nich później. Dzięki temu wyszukane produkty nie gubią się i nie zapominamy o nich podczas poszukiwań najlepszych ofert. Zakładka obserwowanych ofert przeszła gruntowną przebudowę, o której kształcie współdecydowali korzystający z niej klienci. Była to pierwsza konsultacja, w której jako kanał komunikacji wykorzystaliśmy grupę na Facebooku. Projekt prowadziła Edyta Kopczyńska, Product Manager w Allegro, z którą rozmawiamy o tym, jak ciekawym doświadczeniem okazały się te konsultacje.