Ponad miliard ludzi w Azji, Afryce i Ameryce Łacińskiej uzyskało dostęp darmowych usług internetowych świadczonych przez platformę Internet.org, która w ubiegły czwartek została przemianowana na Free Bacics. Inicjatywa, której gospodarzem jest Facebook, ma ambicję zapewnić dostęp do sieci na całej Ziemi. Od maja dostęp do aplikacji mieli developerzy operatorów komórkowych będących partnerami programu, a testowana była w Indiach. Teraz ściągać ją mogą na swoje smartfony mieszkańcy kolejnych 18 krajów. Aplikacja daje darmowy dostęp do ok. 60 serwisów poświęconych kulturze, zdrowiu, edukacji i ekonomii. Choć projekt ma charakter niekomercyjny, do końca tak nie jest, bo warunkiem skorzystania z usługi jest założenie konta na Facebooku. Największy portal społecznościowy świata w sytuacji, gdy co ósmy mieszkaniec planety ma już w nim konto, stoi przed poważną barierą, jakim jest dostęp do Internetu. A dziś według danych Forbsa aż 60 proc. światowej populacji znajduje się po jego poza zasięgiem. Dlatego zarówno Google, jak i Facebook pracują intensywnie nad nowymi technologiami, które umożliwiłyby jego szybszy rozwój. Obydwie firmy – niezależnie od siebie - zamierzają wykorzystać do tego celu ogromne zasilanymi na energię słoneczną drony. Facoobk prototypową maszynę o nazwie Aquila zademonstrował w lipcu. Ma latać ma wysokości 60-90 tys. stóp, przebywać w powietrzu non stop przez miesiące, ma być sterowana za pomocą wiązki lasera.  

Dni haseł i PIN-ów są policzone. Tak przynajmniej wynika z raportu udostępnionego przez serwis pymnts.com. A to głównie za sprawą firm technologicznych i finansowych skupionych w organizacji The Fast IDentity Online Alliance (FIDO). Celem tej istniejącej od 2012 r. organizacji jest ochrona danych, tak by stojące na ich straży zabezpieczenia były nie tylko skuteczne, ale również łatwe w stosowaniu, np. nie wymagały pamiętania skomplikowanych i trudnych do zapamiętania haseł i PIN-ów. Jeśli wierzyć autorom tego opracowania, już za niespełna dziesięć lat, tak jak w bohater „Raportu mniejszości”, do weryfikowania naszej tożsamości w banku czy internetowym sklepie będziemy używać danych biometrycznych. Takich jak odcisk palca, uśmiech czy mrugnięcie oka. Pozwalają w to uwierzyć przytaczane w raporcie firmy doradczej Tractica kwoty. W tym roku globalny rynek technologii biometryczny wart jest 2 mld dolarów, ale według oszacowań jej ekspertów w 2024 r. osiągnie poziom 14,9 mld.

Groupon w najbliższych miesiącach zlikwiduje 1100 miejsc pracy. Wprawdzie prezes firmy Rich Williams na swoim blogu uspakajał, że jest to konsekwencja ujednolicania systemów informatycznych funkcjonujących na poszczególnych rynkach, ale restrukturyzacja zatrudnienia wynika z faktu, że prekursor zakupów grupowych wycofuje się z kolejnych krajów: Maroka, Panamy, Filipin, Puerto Rico, Tajwanu, Tajlandii i Urugwaju. Wcześniej zaprzestał działalności w Turcji, Grecji i Indiach.

Ponad połowę nowego ruchu przychodzącego z urządzeń mobilnych Amazon i Walmart zawdzięczają swoim aplikacjom na smartfony. Ta informacja przytoczona w ubiegłym tygodniu przez ekspertów banku inwestycyjnego Morgan Stanley jest wielkim zmartwieniem dla Google, bo jest zwiastunem niepokojącego trendu: przykłady dwóch największych firm e-commerce, których łączna kapitalizacja przekracza 500 mld dol. udowadnia, że wielu konsumentów podczas zakupów rezygnuje z przeglądarki, poszukując oferty za pośrednictwem aplikacji danego sklepu. Jednak analitycy Morgan Stanley zwracają uwagę na inne wskaźniki, które Google powinny akurat ucieszyć. Otóż ruch w sieci generowany przez wyszukiwarki na urządzeniach mobilnych jest dwa raz większy niż ten przez zainstalowane na nich aplikacje. Po drugie tempo jego rozwoju jest 1,2 raza szybsze i po trzecie: spośród 30 największych internetowych sklepów w Stanach tylko jedna trzecia dysponuje na tyle dużymi bazami klientów, korzystającymi z aplikacji mobilnych, by na podstawie płynących z nich danych robić sensowny użytek. Aplikacje mobilne są wciąż przez nie mało doceniane i słabo rozwinięte.

Od 1 października właściciele sklepów w Europie będą bardziej narażeni na ataki oszustów. Takie ostrzeżenie wystosowała firma Global Risk Technologies, która podejrzewa, że taki będzie skutek wprowadzanych tego dnia w Stanach Zjednoczonych regulacji. Od tego dnia amerykańskie banki nie będą detalistom więcej refundowały strat związanych z wyłudzeniem pieniędzy z użyciem sfałszowanej magnetycznej karty, co ma bezpośredni związek z wdrażaniem w tym kraju systemu zabezpieczeń kart płatniczych EMV. Następstwem tego będzie masowa wymiana kart starego typu na chipowe. Amerykański rynek ze względu na słabość dotychczas stosowanych zabezpieczeń stanowił dla oszustów prawdziwe eldorado. Ubiegłoroczne globalne straty systemów płatniczych spowodowane oszustwami wyniosły w zeszłym roku aż 16,31 mld dolarów, z czego 21,4 proc. tej kwoty ma związek z użyciem kart płatniczych. Z danych opublikowanych niedawno w The Nilson Report, a payments industry publication wynika, że gros tych strat przypada właśnie na USA. Eksperci podejrzewają, że oszuści teraz skupią się na Europie, a ich celem staną się detaliści, u których rozliczenia transakcji kartami odbywają się offline. Tak już raz w Europie było – gdy w Zachodniej Europie zaczęto wprowadzać standard EMV, liczba oszustw dokonywanych przy tego płatnościach w ciągu trzech lat wzrosła o prawie 80 proc.

fot. Flickr.com/Robert Couse-Baker/CC BY 2.0

Paweł Wrabec

magazyn@allegro.pl

Powiązane artykuły